ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 maja 10 (538) / 2026

Julia Dusza,

O KOMENTOWANIU WYGLĄDU UPRZYWILEJOWANYCH KOBIET (ELLEN ATLANTA: 'PIXEL FLESH. JAK TOKSYCZNE ALGORYTMY KRZYWDZĄ KOBIETY')

A A A
Tegoroczna Met Gala wzbudziła więcej kontrowersji niż zazwyczaj za sprawą sponsora wydarzenia: jednego z najbogatszych ludzi na świecie, czyli Jeffa Bezosa. Zarządca Amazona poza swoją działalnością gospodarczą znany jest z entuzjastycznego podejścia do nacjonalistycznej i imperialistycznej polityki prezydenta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa. Choć wielu celebrytów z powodu powiązań fundatora z „MAGĄ” odrzuciło propozycję uczestnictwa, to z racji finansowego wsparcia wydarzenia przez Bezosa na wspomnianym wydarzeniu pojawiła się jego żona. Lauren Sánchez w kreacji nawiązującej do portretu „Madame X”, poza oczywistą krytyką wynikającą ze statusu ekonomicznego męża oraz jego quasi-politycznej działalności, spotkała się również z krytyką dotyczącą… swojego wyglądu. 

Wygląd kobiet podlega komentarzom publicznym od wieków, więc nie dziwi nikogo fakt, że poddane zabiegom ciało oraz twarz Sánchez stały się obiektem dyskusji. Dyskusja ta wywołała kolejną debatę o feministycznym zabarwieniu, która nie koncentrowała się na obronie samej pani Bezos, lecz na odwiecznym przyzwoleniu na komentowanie wyglądu kobiet. To właśnie rodzi istotne, podlegające analizie w nowości Wydawnictwa W.A.B. „Pixel Flesh. Jak toksyczne algorytmy krzywdzą kobiety” Ellen Atlanty, pytanie, co właściwie oznacza „troska” o kobiety.

Wygląd Sánchez to wynik posiadania olbrzymiego kapitału ekonomicznego, dostępnego dla nielicznych. Większość kobiet nie mogłaby pozwolić sobie na taką liczbę zabiegów i operacji jak żona multimiliardera, ponieważ ograniczają je możliwości finansowe. Wygląd stał się wyznacznikiem klasowym, co odgrywa kluczową rolę dla autorki książki. Przypadek analogiczny do Sánchez, omawiany przez Atlantę, stanowi najmłodsza siostra rodu Kardashian-Jenner, czyli Kylie Jenner. Właścicielka firmy Kylie Cosmetics dorastała w świetle medialnej uwagi, w związku z rodzinnym reality show „Z kamerą u Kardashianów”. Sama Kylie, wykorzystując rodzinny kapitał (będąc tzw. „nepo baby”), stała się topową celebrytką ustanawiającą trendy, czego przykładem słynny wyprodukowany przez jej firmę zestaw do ust „lip kit”. Jak pisze Atlanta, bardzo długo sama Kylie utrzymywała, że jej powiększone usta są efektem używania konturówki i szminki (zob. s. 40). „Kiedy Kylie wreszcie się przyznała do ostrzykiwania sobie warg wypełniaczem, liczba wyszukiwań tego terminu w sieci wzrosła o 3233 procent, kliniki medycyny estetycznej z dnia na dzień zgłosiły zaś siedemsetprocentowy wzrost liczby zapytań o tę procedurę” (s. 41).

Ukazywanie przez celebrytki zdobytego wyglądu uniwersalizuje ingerencję medycyny estetycznej w ciało, tym samym udowadniając jej elitarność. Kylie skorzystała pierwszy raz z modelowania ust, będąc jeszcze niepełnoletnią, co dla większości nastolatek z powodów ekonomicznych czy też społecznych jest niemożliwe. Podtrzymywane przez młodą Jenner i inne liberalne feministki hasła o finansowej niezależności od mężczyzn czy decydowaniu o swoim ciele w rzeczywistości stoją w opozycji wobec rzeczywistej walki o sprawy kobiet. Jak zauważa autorka, opresja mężczyzn wobec kobiet zastąpiona została opresją ekonomiczną: „Jeśli ostatecznym celem feminizmu jest wyzwolenie kobiet, to Kylie go osiągnęła – ale tylko ona. Jej sukces przyszedł kosztem kolektywu, ponieważ umocnił istniejący standard urody i czerpie z niego zyski” (s. 54). Postać Kylie stała się metaforycznym „patriarchatem w spódnicy”, która jedynie umacnia przemoc wobec kobiet wobec niemożliwych do zdobycia standardów piękna. Kobiety konsekwentnie starają się wdrażać postulaty ikon, co dobitnie ukazuje autorka w swoim tekście.

Atlanta łączy bowiem doświadczenia swoje oraz swoich koleżanek z rozważaniami na temat popkultury. Młoda Jenner nie jest w końcu pierwszą celebrytką, którą kobiety starają się naśladować. W latach 90. ubiegłego wieku społeczeństwo opanowała obsesja na punkcie tzw. „heroin chic” na wzór modelki Kate Moss, a w latach 50. XX wieku królowała figura Marylin Monroe, w końcu: „Każda epoka ma swój Rzym, a nasz leży w Dolinie Krzemowej. Ci, którzy dyktują nam ideały, są zarazem budowniczymi algorytmów i platform cyfrowych zaprogramowanych tak, by zawierały w sobie miliony obrazów przedstawiających piękno – i to każdego dnia. Kustosze galerii ustąpili miejsca »chłopakom od technologii«, tak zwanym tech bros, którzy decydują, kto ma być na widoku, kto zaś zostanie zepchnięty w niebyt” (s. 78). Cyfryzacja rzeczywistości nie przyniosła kobietom faktycznej emancypacji, lecz stała się narzędziem ich dyscyplinowania, z którego ogromne zyski czerpie garstka mężczyzn.

Choć aspekt teoretyczny nie odgrywa szczególnie istotnej roli w prowadzonym przez autorkę wywodzie, to analizując postawy influencerek, Atlanta osadza je momentami w teoriach feministycznych czy socjologicznych. Dziennikarka przywołuje filozofkę Andreę Dworkin czy socjologa Michela Foucaulta, by ukazać przede wszystkim kontrolę patriarchalnej, kolonialnej i kapitalistycznej władzy, która nazwana już została „technofeudalizmem”. Algorytmy, które jawnie gloryfikują kanonicznie atrakcyjne białe kobiety, osadzone są w spuściźnie imperialnej. Znamienne w końcu, że właściciele big techów to w zdecydowanej większości biali mężczyźni z Globalnej Północy, co wystarczająco mówi o ciągłej potrzebie działań feministycznych w krajach zachodnich. Strażniczki patriarchatu, którym udało się osiągnąć cyfrowy sukces, nie są bowiem owocem działań emancypacyjnych poprzedniczek, a jednym z ciemiężycieli współczesnych kobiet, co idealnie ukazuje książka Ellen Atlanty.
Ellen Atlanta: „Pixel Flesh. Jak toksyczne algorytmy krzywdzą kobiety”. Przeł. Nina Wum. Wydawnictwo W.A.B. Warszawa 2026.