ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 maja 10 (538) / 2026

Ewa Ogłoza,

PORCELANA, WĘGIEL, PAPIER, PROJEKCJA. SZTUKA I NAUKA (WOJCIECH IRENEUSZ SOBCZYK: 'THE CIRCLE')

A A A
Wystawa artysty z Krakowa, Wojciecha Ireneusza Sobczyka, uprawiającego rzeźbę, instalację, animację, muzykę i grafiką warsztatową, współpracującego z warszawska galerią ma w bieżącym roku trzy odsłony – w Toruniu (styczeń), Warszawie (marzec, kwiecień) oraz Olsztynie (maj, do 14 czerwca).

Wystawa, którą widziałam, wypełniała cztery pomieszczenia w galerii, dostarczając różnorodnych i odmiennych wrażeń. W pierwszym pomieszczeniu dominowała biel: kilkudziesięciu abstrakcyjnych wycinanek na planie koła, jak mandale, umieszczonych w ramach za szkłem i zawieszonych na ścianach, oraz biel porcelanowej, bezlistnej gałęzi, wetkniętej w podłoże z soli. W drugiej sali na ścianie wisiała kompozycja na planie kwadratu z drobnych porcelanowych, czarnych elementów, co przypominało czarny bluszcz. Pod płaskorzeźbą ustawione były czarne porcelanowe, nieduże konstrukcje, nazwane waporami, aby wskazać na ich związek z oddychaniem i emocjami. Był także miedzioryt. W trzecim niewielkim pomieszczeniu pokazane zostały obrazy, wielobarwne, przypominające malarstwo niderlandzkie, obrazy oprawione w niekształtne porcelanowe ramy. Największe wrażenie wywołały obiekty i film w ostatnim, ciemnym pomieszczeniu. Na bryłach węgla położone były czarne porcelanowe pnie drzew, a nad nimi wisiała u sufitu kula, złożona z wielu niedużych ośmiościanów, ażurowo stworzonych z białych porcelanowych „patyczków”. Po chwili kula, przedstawiająca diamenty, kryształy węgla, stawała się ekranem dla kilkunastominutowej, kosmicznej projekcji, której towarzyszyły intensywne, pulsujące dźwięki. Kadry filmowej animacji współbrzmiały z połyskującymi w świetle drobnymi elementami obiektu z oktaedrów.

Widzowie mogli także zajrzeć do publikacji o artyście wyłożonych na jednym z biurek. Kuratorka wystawy w trzech lokalizacjach, Monika Sadowska, dyrektorka BWA w Olsztynie, przygotowała bardzo interesujący, wnikliwy tekst, w którym wyjaśniała inspiracje i założenia ekspozycji. Zacytuję fragment: „W instalacji The Circle, gdzie porcelana zderza się ze światłem Sobczyk przesuwa akcent z masy na energię. Porcelana, materiał o wysokiej czystości i stabilności chemicznej, staje się ekranem dla światła: zjawiska, które w fizyce pełni rolę nośnika energii i informacji. […]. Dopełnieniem tej struktury jest dźwięk, regularny, powolny, przypominający puls. Odnosi się on do zasady rezonansu, kluczowej w opisie wielu zjawisk fizycznych. W wymiarze metaforycznym dźwięk staje się pulsem wszechrzeczy, ciągłą wibracją materii, która umożliwia istnienie czasu”.

Planując pobyt w Warszawie 17 kwietnia 2026 roku, pomyślałam, że w drodze na Cmentarz Wojskowy na Powązkach – Powązki Wojskowe odwiedzę Galerię Leto na Muranowie. Wiedziałam trochę wcześniej, że kończy się tam wystawa Wojciecha Ireneusza Sobczyka „The Circle”. Pamiętałam, że byłam tam trzy lata temu i napisałam recenzję z wystawy tego właśnie artysty „Atlas chwastów” („artPapier”, 15 lutego 4 (460) / 2023). Ponownie zachwyciły mnie dzieła artysty i jego namysł nad światem i człowiekiem. W zetknięciu z każdym fragmentem wystawy można stawiać pytania i snuć refleksje natury naukowej, filozoficznej i estetycznej.

Miałam szczęście, że w przedostatnim dniu wystawy wzięłam udział z kilkoma osobami w południowym oprowadzaniu przez kompetentnego znawcę sztuki Sobczyka, dyrektora artystycznego galerii, Sebastiana Gawłowskiego. Specjalnie dla nas wyświetlono film, pokazywany codziennie o 17.00. Gawłowski podkreślał, że wystawa dotyczy także straty, żałoby i nadziei.

Oglądając wystawę, pamiętałam o głównym celu mojego przyjazdu do Warszawy. Chciałam wziąć udział w ceremonii pogrzebowej Wiesława Myśliwskiego, moim zdaniem najwybitniejszego polskiego pisarza współczesnego, autora między innymi wspaniałego „Traktatu o łuskaniu fasoli” oraz innych powieści, w których prawie na każdej stronie można znaleźć zdanie o charakterze sentencji. Wśród żałobników był artysta malarz, Stanisław Baj, który namalował obrazy na okładki wydań w „Znaku”, byli Alicja Jachiewicz i Stefan Szmidt, którzy wystawiali w Szczebrzeszynie podczas Festiwalu Języka Polskiego dramat pisarza – „Drzewo”, był Wojciech Bonowicz, przyjaciel rodziny oraz interpretator dzieła Myśliwskiego. Pisarz przez kilka lat był z żoną Wacławą gościem Festiwalu, udzielał wywiadów, rozdawał autografy, rozmawiał z czytelniczkami i czytelnikami, a także z krytykiem literackim, autorem wybitnego studium, Piotrem Biłosem (2017). W Szczebrzeszynie Pisarz otrzymał nagrodę Człowieka Słowa (2017).

Ze względu na to, że i pogrzeb, i wystawa odbywały się w tym samym dniu, pomyślałam o pewnych podobieństwach, które przejawiają się w głębi namysłu nad historią świata i kolejami ludzkiego losu oraz w kunszcie rzemiosła literackiego i plastycznego. Wdzięczna jestem za doświadczenia czytelnicze, wzruszenia i wrażenia estetyczne dla artysty myśli i słowa oraz artysty papieru, porcelany i światła.

Zwraca uwagę wyobraźnia i wiedza artysty oraz znakomite opanowanie rzemiosła, zwłaszcza precyzja i cierpliwość wykonywania kolejnych drobnych lub dużo większych porcelanowych elementów w różnych barwach. Projekcja olśniewała widokiem galaktyk, a później równoległością pasm świetlnych, delikatnie opalizujących w swoistym „teatrze planetarnym” barwami, niebieską i zielonkawą.

W sztuce Sobczyka zauważam fascynację symetrią, harmonią i powtarzalnością elementów. Jednocześnie dostrzegam wiele kontrastów: biel – czerń; sól – węgiel, geometria – skręcone, faliste, skłębione obiekty, światło – mrok, czerń – barwy, geometria klasyczna – fraktalność. Sobczyk pokazuje plastycznie regułę, że całość składa się z drobin, cząsteczek, a w cząsteczkach zawiera się całość. Brzmią echa Blake’owskich „Wróżb niewinności” lub „momentu wiecznego” Czesława Milosza z liryku „Notatnik: Bon nad Lemanem”. William Blake pisał: „Zobaczyć świat w ziarenku piasku, […] W godzinie — nieskończoność czasu”.

Z pewnością artystyczne refleksje i przekazy Sobczyka mogą dotyczyć inspirowanych Albertem Einsteinem, nazwanym przez Michała Hellera wirtuozem nauki, związków między masą i energią, wielości światów, początku i końca, cykliczności, samopodobieństwa, kolistości, geometryzacji. Dodałabym inspiracje ze strony Michała Hellera – interpretatora dzieła Einsteina, w wielu publikacjach i nagranych wykładach. Do wystawy Sobczyka odniosłabym stwierdzenia z kapitalnego wykładu Michała Hellera z 2016 roku. Ksiądz profesor mówił bowiem o tym, co dostrzegam także na wystawie: o pięknie wszechświata i pięknie geometrii. Ilustrował rozważania kosmologiczne i fizyczne reprodukcjami malarstwa impresjonistów, zdjęciami z teleskopu Hubble’a, rysunkami czasoprzestrzeni oraz stożków świetlnych.

Wskazałabym na jeszcze jedno możliwe odniesienie: poezję Cypriana Kamila Norwida. Michał Heller cytował fragment „Promethidiona”, a obecność na wystawie bryłek węgla i „diamentowej” porcelanowej kuli obudziło skojarzenia ze słynnym cytatem z liryku „Po to właśnie” — „Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament”.

Żałuję, że mogłam obejrzeć wystawę Sobczyka tylko jeden raz; z pewnością kolejne wizyty i dłuższy kontakt ze sztuką artysty pozwoliłyby na pogłębienie doznań i refleksji.
Wojciech Ireneusz Sobczyk: „The Circle”. Galeria Leto. Warszawa. 21.02.2026 – 18.04.2026.