ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (540) / 2026

Zuzanna Sokołowska,

ŚLADY ARCHEOLOGII FOTOGRAFII (JERZY LEWCZYŃSKI: 'INTYMNY PORTRET ARTYSTY. ZDZISŁAW BEKSIŃSKI I JEGO NAJBLIŻSI W OBIEKTYWIE JERZEGO LEWCZYŃSKIEGO')

A A A
W gliwickiej Czytelni Sztuki trwa ekspozycja „Intymny portret artysty. Zdzisław Beksiński i jego najbliżsi w obiektywie Jerzego Lewczyńskiego”, której kuratorką jest Małgorzata Cebulska. Współpracę kuratorską przy tym projekcie zaproponowano Lenie Achtelik, świetnej artystce wizualnej, która w swojej twórczości eksploruje między innymi medium dźwiękowe i malarskie. Wydarzenie to zostało rozszerzone o wznowienie, po dekadzie od pierwszej premiery, publikacji „Zdzisław Beksiński. Listy do Jerzego Lewczyńskiego” w opracowaniu Olgi Ptak. Do dnia dzisiejszego stanowi ona jedno z najważniejszych źródeł dokumentujących życie artysty, które zostało przerwane przez brutalne i bezsensowne morderstwo. Lewczyński i Beksiński latami wymieniali się listami, które ukazywały ich niezwykłą przyjaźń pełną wzajemnej, twórczej fascynacji. Korespondencja ukazuje także sprzeczności, jakie łączyły te wybitne postaci artystycznego świata – często się kłócili, jeszcze częściej godzili, ale przede wszystkim ich relacja była oparta na szczerości i zaufaniu, które widoczne są na zdjęciach pokazywanych na gliwickiej ekspozycji. Fragmenty wybranej korespondencji obu twórców można również oglądać i czytać na samej na wystawie.

Kolejnym wydarzeniem zorganizowanym wokół tego przedsięwzięcia był wykład Kamila Myszkowskiego, cenionego artysty, kuratora i badacza z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, który skoncentrował się na przedstawieniu publiczności koncepcji „archeologii fotografii”. Lewczyński definiował ją, dla przypomnienia, jako „działania, których celem jest odkrywanie, badanie i komentowanie zdarzeń, faktów, sytuacji dziejących się dawniej w tzw. przeszłości fotograficznej” (Lewczyński 2005: 7). „Dzięki fotografii, ciągłość wizualnego kontaktu z przeszłością stwarza możliwość poszerzenia oddziaływania warstw kulturowo-twórczych na dzisiejsze” (Lewczyński 2005: 7) – twierdził Lewczyński.

Sama wystawa stanowi pokaz fotografii Jerzego Lewczyńskiego, który rejestrował rodzinę Beksińskich przede wszystkim w prywatnych i domowych sytuacjach, a także pracowni malarza. Fotografie powstały w latach 60. 70, i 80. ubiegłego wieku. Wizualne konteksty tych wyjątkowych odbitek dotykają osobistych relacji łączących obu twórców. Fotografie Lewczyńskiego są z jednej strony niezwykle czułe, osobiste, a z drugiej bardzo melancholijne. Na uwagę zasługują fotografie, które Lewczyński robił Tomkowi Beksińskiemu. Lewczyńskiemu udało się na nich zarejestrować newralgiczne momenty, na granicy życia i przeczuwanej, nadchodzącej śmierci.

Sama ekspozycja stanowi interesującą odsłonę twórczości Lewczyńskiego, nie mniej jednak nie jest ona pozbawiona wad. Pomimo doskonałej aranżacji ekspozycji, sporym zarzutem jest brak konkretnego tekstu kuratorskiego, który wprowadzałby w jakikolwiek sposób w samą koncepcję ekspozycji, a także wielowymiarową relację łączącą Lewczyńskiego i Beksińskiego. Można odnieść wrażenie, że autorkom wystawy w zupełności wystarcza odesłanie widzów do publikacji opracowanej przez Olgę Ptak. Kolejnym zasadniczym problemem jest nierównomiernie rozłożony ciężar wystawy, ukierunkowany ostatecznie w stronę kontekstów bazujących na bardzo dwuznacznej dramaturgii. Na wystawie większość fotografii Lewczyńskiego podpisanych jest bardzo skrótowo, oprócz dwóch kadrów. Pierwszy z nich to czarno-białe zdjęcie Tomka Beksińskiego z 1980 roku, gdzie widnieje opis związany z widocznymi na kadrze bliznami po próbie samobójczej syna malarza, kolejnym jest barwna fotografia wnętrza mieszkania artysty. Informuje on widzów, że kadr ten został wykonany na cztery miesiące przed zabójstwem Beksińskiego. Oczywiście, ta drobiazgowość w opisywaniu fotografii nie jest jakimś potężnym zarzutem, jednakże w kontekście całej wystawy przyjmuje ona dość niepokojący wydźwięk, świadczący o tym, że kuratorka ekspozycji nie bada tak naprawdę wizualnych tropów ani relacji łączącej artystów, tylko najbardziej interesują ją kadry, które stały się dotkliwym zapisem tragedii Tomka i Zdzisława Beksińskich, co zasługuje jednak na większą uważność i empatię, niż tylko mocne akcentowanie w postaci opisów najbardziej newralgicznych według kuratorki zdjęć. Ten nieunikniony na wystawie rozdźwięk sprawia, że wystawa obfitująca w znakomite zdjęcia Lewczyńskiego staje się zaledwie zwykłym pokazem, a nie przemyślaną od początku do końca ekspozycją, bazującą przede wszystkim na rozszerzanej przez Muzeum w Gliwicach kolekcji zdjęć. Wielka szkoda, że fotografie Lewczyńskiego nie zyskały bardziej merytorycznej oprawy, tak ważnej dla publiczności, która jednak oczekuje szerokiego i wielokontekstowego wprowadzenia do twórczości tego wybitnego artysty. A to zadanie powierzane jest właśnie kuratorom wystaw.

Można odnieść wrażenie, że gliwicka Czytelnia Sztuki, która swojego czasu stała jednym z najważniejszych miejsc w Polsce prezentujących wystawy fotograficzne, straciła gdzieś w pewnym momencie swój impakt. Najczęściej prezentowane są zdjęcia artystów i artystek związanych na różne sposoby z Gliwicami. Przez wszystkie możliwe przypadki została już odmieniona twórczość Lewczyńskiego, Beksińskiego czy Zofii Rydet. Natomiast pomiędzy tymi ekspozycjami zaskakuje niemalże kompletny brak ekspozycji prezentujących twórczość współczesnych artystów, którzy w swoich działaniach mogą rezonować w jakiś mniej lub bardziej oczywisty sposób z pracami tych wybitnych artystów. Dotkliwie również widoczna jest nieobecność jakiejkolwiek przestrzeni dla młodego pokolenia fotografów, którzy przecież tworzą zupełnie nowe, zaskakujące języki wizualności, mogące stać się świetnym łącznikiem pomiędzy najróżniejszymi środowiskami, w tym oczywiście ośrodkami akademickimi, w których działa wielu zdolnych artystów i artystek, zasługujących w pełni na widzialność w przestrzeniach galerii czy muzeów w ramach indywidualnych wystaw. Warto też moim zdaniem, w kontekście obecnej ekspozycji w Czytelni Sztuki, przyjrzeć się, a może bardziej prześledzić obecność koncepcji archeologii fotografii w kontekście współczesnych twórców, zbadać, w jaki sposób pracuje ona, lub też nie, w ramach nowoczesnych definicji fotografii. Pozostaje mieć nadzieję, że Czytelnia Sztuki zmieni wkrótce swoją formułę bazującą wyłącznie na archiwaliach.

LITERATURA:

J. Lewczyński: „Archeologia fotografii. Prace z lat 1941-2005”. Września 2005.
Intymny portret artysty. Zdzisław Beksiński i jego najbliżsi w obiektywie Jerzego Lewczyńskiego”. Kurator: Małgorzata Cebulska. Współpraca kuratorska: Lena Achtelik. Czytelnia Sztuki, Muzeum w Gliwicach. 8.05-30.08.2026.