ISSN 2658-1086

1 sierpnia 15-16 (543-544) / 2026

Martyna Puzio,

UWAŻAJ, CZEGO SOBIE ŻYCZYSZ ('OBSESJA')

A A A
Czyż nie ostrzegano nas od lat znaną maksymą: „uważaj, czego sobie życzysz, bo może się to spełnić”? Właśnie wokół tej prostej, a zarazem niezwykle przewrotnej myśli Curry Barker buduje swoją „Obsesję”, czyli film opowiadający nie tylko o toksycznej miłości, lecz przede wszystkim o konsekwencjach własnych pragnień i decyzji. Młody reżyser świadomie sięga po temat uniwersalny, ponieważ relacje międzyludzkie, a zwłaszcza związki, od zawsze stanowiły jedno z najważniejszych źródeł ludzkich lęków. Już sam tytuł zapowiada historię podporządkowaną jednemu uczuciu – obsesji, która stopniowo przejmuje kontrolę nad bohaterami i staje się osią całej opowieści.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że Barker nie proponuje niczego nowego. Motyw obsesji, przeznaczenia czy nieuchronnej kary od lat obecny jest zarówno w horrorach, jak i thrillerach psychologicznych. Wystarczy wspomnieć choćby „Psychozę” Alfreda Hitchcocka, by dostrzec, jak często kino grozy powraca do tematów destrukcyjnej fascynacji i psychicznego uzależnienia od drugiego człowieka. Co zatem sprawia, że „Obsesja” wzbudziła tak duże zainteresowanie wśród widzów? Odpowiedź okazuje się prostsza, niż mogłoby się wydawać. Barker doskonale rozumie współczesne lęki i potrafi przełożyć je na język horroru. Wie, że największe zagrożenie nie zawsze kryje się w ciemności. Czasem znajduje się znacznie bliżej, w naszych relacjach, pragnieniach i emocjach. To właśnie dlatego jego film działa nie tylko jako horror, lecz również jako opowieść o mechanizmach, które prowadzą ludzi do autodestrukcji.

„Obsesja” w gruncie rzeczy opowiada dość banalną historię. Młody Bear (Michael Johnston) od lat skrycie kocha swoją przyjaciółkę z dzieciństwa, Nikki (Inde Navarrette), jednak nigdy nie zdobywa się na wyznanie uczuć. Gdy wybiera się do sklepu z zamiarem kupienia jej naszyjnika, przypadkiem trafia na tajemniczą gałązkę One Wish Willow (Wierzbę Jednego Życzenia). Zamiast zdobyć się na szczerość, wypowiada życzenie, by Nikki pokochała go bezwarunkowo. I rzeczywiście, tak też się dzieje. Marzenie się spełnia. Początkowo wszystko wygląda jak spełnienie romantycznej fantazji. Nikki odwzajemnia uczucia, para szybko zamieszkuje razem, a ich związek wydaje się niemal „idealny”. Zaniepokojeni pozostają jedynie ich przyjaciele, czyli Sarah (Megan Lawless) i Ian (Cooper Tomlinson), którzy obserwują, jak relacja zaczyna przybierać coraz bardziej niepokojący charakter. W tym momencie Barker wykonuje najciekawszy zwrot. Nie buduje horroru na obecności potwora czy nadprzyrodzonej istoty, lecz na wypaczeniu najbardziej podstawowej ludzkiej potrzeby – miłości. Nikki nie kocha Beara dlatego, że sama tego chce. Zostaje do tego zmuszona przez jego egoistyczne życzenie. Im silniejsze staje się uczucie dziewczyny, tym bardziej przerażające okazują się jego konsekwencje. To już nie zakochanie się, lecz całkowite zatracenie własnej podmiotowości.

Film bardzo umiejętnie eskaluje napięcie. Z początku niepokój rodzi się z drobnych gestów i spojrzeń. Nikki coraz częściej obserwuje Beara, nie odstępuje go na krok, kontroluje jego każdy ruch i każdą relację z innymi ludźmi. Z czasem obsesja przeradza się w agresję. Dziewczyna podporządkowuje całe swoje życie ukochanemu, manipuluje nim, zamyka go w domu, dopuszcza się przemocy, a w końcu zabija osobę, którą postrzega jako zagrożenie dla ich związku. Barker prowadzi tę przemianę stopniowo, dzięki czemu horror wyrasta z codzienności, a nie z tanich efektów grozy. Na szczególną uwagę zasługuje tu kreacja Inde Navarrette. Aktorka z ogromną precyzją przechodzi od przebojowej dziewczyny do postaci niemal demonicznej. Jej największym atutem nie są jednak krzyki czy brutalne sceny, lecz spojrzenie. Barker doskonale rozumie, że w horrorze najwięcej można opowiedzieć oczami bohaterów. Kamera często pozostaje blisko twarzy aktorów, wydobywając z ich mimiki narastające napięcie. Towarzyszą temu dynamiczny montaż, niepokojąca praca kamery i dźwięk, który skutecznie potęguje poczucie zagrożenia. Horror momentami ociera się wręcz o body horror, ale nigdy nie popada w przesadę, tylko podporządkowuje wszystkie środki budowaniu atmosfery.

Najciekawsze pytanie filmu brzmi jednak: kto właściwie jest tutaj potworem, a kto ofiarą? Reżyser bardzo świadomie odwraca perspektywę. Choć to Nikki staje się źródłem przemocy, jej zachowanie jest jedynie konsekwencją decyzji Beara. To on, kierując się egoizmem i lękiem przed odrzuceniem, odbiera drugiej osobie wolną wolę. W pewnym sensie więc cały horror rozpoczyna się nie od nadprzyrodzonego życzenia, lecz od przekonania, że drugiego człowieka można „zdobyć”, zamiast pozwolić mu dokonać własnego wyboru. Nieprzypadkowo film przywołuje współczesne dyskusje o relacjach damsko-męskich, choćby popularny w mediach społecznościowych trend man or bear. Barker zdaje się pytać, czego młodzi ludzie boją się dziś bardziej: samotności czy bliskości. Z jednej strony pokazuje lęk przed odrzuceniem, z drugiej – chorobliwą potrzebę całkowitego posiadania drugiej osoby. „Obsesja” hiperbolizuje te zjawiska, zamieniając je w horror, ale jego źródło pozostaje zaskakująco realistyczne. To nie demony są tu najstraszniejsze, lecz ludzkie pragnienie kontrolowania cudzych uczuć.

„Obsesja” kosztowała mniej niż milion dolarów, a mimo to potrafi powiedzieć o współczesnych relacjach więcej niż niejeden wielomilionowy blockbuster. Barker, wywodzący się z internetu, nie próbuje udowadniać, że jest kolejnym mistrzem kina grozy. Robi coś znacznie ciekawszego. Przekłada lęki współczesnego pokolenia na język horroru. Samotność, potrzeba kontroli, obsesja, uzależnienie od drugiej osoby czy trudność w budowaniu bliskości stają się tutaj prawdziwymi potworami, znacznie straszniejszymi od wszelkich nadprzyrodzonych stworzeń. Właśnie dlatego prostota tej historii okazuje się jej największym atutem. Barker nie komplikuje fabuły, nie mnoży symboli i nie szuka tanich zwrotów akcji. Konsekwentnie prowadzi widza do jednej, bardzo prostej konkluzji: nie każda miłość jest dobra, a spełnione życzenia bywają największym przekleństwem. Można spierać się o poziom finału czy uznać porównania do Kiyoshiego Kurosawy (zob. Sielańczyk 2026) za zdecydowanie przesadzone, jednak trudno odmówić reżyserowi jednego. Doskonale rozumie on współczesne obawy i wie, jak zamienić je w kino. Dzięki temu „Obsesja” okazuje się nie tylko udanym horrorem, ale również trafnym komentarzem do świata, w którym coraz częściej boimy się nie potworów, lecz drugiego człowieka.

LITERATURA:

Sielańczyk A.: „»Obsesja« Curry’ego Barkera: horror o miłości, aż do śmierci”. 27.05.2026. https://kmag.pl/article/obsesja-curryego-barkera-horror-o-milosci-az-do-smierci.
,,Obsesja”. Reżyseria i scenariusz: Curry Barker. Zdjęcia: Taylor Clemons. Muzyka: Rock Burwell. Obsada: Michael Johnston, Inde Navarrette, Cooper Tomlinson, Megan Lawless, Andy Richter. Gatunek: horror. Produkcja: Stany Zjednoczone, 2025, 109 min.