ISSN 2658-1086

1 sierpnia 15-16 (543-544) / 2026

Anna Słania,

PAMIĘĆ WŚRÓD RUIN (RAJA SHEHADEH, PENNY JOHNSON: 'ZAPOMNIANE. W POSZUKIWANIU UKRYTYCH MIEJSC I ZAGINIONYCH POMNIKÓW PRZESZŁOŚCI W PALESTYNIE')

A A A
Raja Shehadeh i Penny Johnson zabierają czytelników i czytelniczki w melancholijną, gorzką i trudną podróż. Podobnie jak w „Palestyńskich wędrówkach”, pełne refleksji poszukiwania historii na okupowanych terytoriach palestyńskich otwierają niezabliźnione rany i uczą, że „mamy do czynienia z więcej niż jedną przeszłością” (s. 133). Towarzyszenie w tej podróży to bez wątpienia unikalne doświadczenie nie tylko literackie (ze względu na specyficzną narrację), ale także poznawcze. „Zapomniane” okazują się bowiem wyjątkowo delikatną, niespieszną i uważną lekcją historii, która wymazywana jest na oczach całego świata. Książka zaczyna się od jasno sformułowanej myśli przewodniej: „To smutne, ale wojna Izraela w Gazie w swoim nieubłaganym niszczeniu jej bogatego dziedzictwa kulturowego nie ogranicza się do walki z teraźniejszości Gazy, lecz obejmuje także jej przeszłość. Bezpowrotnie tracone jest dziedzictwo całej ludzkości” (s. 7).

Uwaga literackich przewodników koncentruje się na relacji odległej przeszłości Palestyny z teraźniejszością. Towarzyszymy im zatem w podróży przez Nablus, Al-Dżib, Bir Nabalę, Dolinę Jordanu, Jerozolimę, Jafę, Kafr Bir’im, Kibję, Ramallah, granicę z Libanem czy miejsca upamiętniające palestyńskich poetów – Raszida Husajna, Mahmuda Darwisza i Kamala Boulatty. Odkrywając połączenia między doniosłą rolą tych miejsc w odległej (nierzadko starożytnej) oraz bliskiej (XX wiek) przeszłości, autorzy próbują nadać sens temu, co w tej przestrzeni wydarza się obecnie. A to kontrast zakrawający na wręcz metafizyczny skandal, który podczas lektury może przyprawić o dysonans poznawczy i rosnącą niezgodę na zastaną rzeczywistość. Shehadeh i Johnson są w pełni świadomi gravitas swojej wędrówki: „Nigdzie nie mogliśmy być tylko niewinnymi turystami, którzy wyprawili się na poszukiwanie wiosennych kwiatów” (s. 152).

Autorzy, ich rozmówcy oraz odbiorcy muszą zmierzyć się z brutalnym biegiem historii, w którym starożytna spuścizna całej ludzkości dzieli obecnie nazwy z postawionymi przez Izrael checkpointami (np. w Al-Dżib, starożytnym Gibeonie, gdzie według Biblii na życzenie Jozuego sam Bóg wstrzymał słońce), a lotnisko Kalandija łączące Palestyńczyków z resztą świata do 1967 roku – z obozem dla uchodźców. Ruiny z epoki żelaza leżą zapomniane pod gmachem palestyńskiej telewizji państwowej, lokalne biznesy w historycznych dzielnicach umierają zapomniane przez odcięcie zachodniej pomocy rozwojowej, a na jedynym pomniku upamiętniającym Nakbę słowo „Nakba” nawet nie widnieje.

Shehadeh i Johnson stawiają sprawę jasno: „zanikanie” palestyńskiego krajobrazu, zabytków i miejsc pamięci nie jest dziełem przypadku. Choć samym Palestyńczykom zdarza się zapominać (vide przykład budynku telewizji z poprzedniego akapitu), to jednak przede wszystkim efekty izraelskiego upolitycznienia i uzbrojenia archeologii, agresywnej geografii prawnej towarzyszącej okupacji, która z premedytacją wymazuje palestyńską kulturę. Autorzy piszą: „Odkryliśmy na przykład, że zamykanie Palestyńczyków za checkpointami ma w zamyśle izraelskich urbanistów oraz osadników nie tylko ograniczać swobodę ruchu, ale też stwarzać sytuację, w której kolejne pokolenia, pozbawione wspomnień czy też kontaktu z palestyńską historią, będą coraz bardziej wyobcowane, staną się dosłownie obcymi we własnym kraju” (s. 11).

Dalsze podróże autorów potwierdzają intuicje zawarte na pierwszych stronach książki. Sami bowiem orientują się, że odwiedzane przez nich miejsca pozostają zachowane w pamięci pojedynczych (często wiekowych) Palestyńczyków. Trudno bowiem o kreowanie świadomości historycznej i aktywne zabieganie o zachowanie miejsc pamięci w momencie, kiedy większość Palestyńczyków nie zawsze ma możliwość odwiedzić własną rodzinę czy dojechać do pracy, a co dopiero aktywnie dbać o historię: „Checkpointy, blokady i reżim pozwoleń (zwanych niekiedy przepustkami) pozbawiły młode pokolenia szansy na wytworzenie w swoim umyśle obrazu kraju jako geograficznej całości albo – by zacytować Kamala – zdobycia »szczegółowej i zintegrowanej wiedzy w zakresie fizycznego i kulturowego krajobrazu Palestyny«. Młodzi Palestyńczycy, pozbawieni swobody ruchu w ciasnych enklawach na Zachodnim Brzegu, oddzieleni od siebie posterunkami i murem lub uwięzieni w Gazie, nie mają nawet wspomnień o tym, jaki ich kraj był kiedyś” (s. 73).

Użyteczną ramą teoretyczną dla tego zjawiska zaproponował dekady temu nie kto inny jak Edward Said, słynny badacz pochodzenia palestyńskiego. To, z czym spotykamy się, towarzysząc Shehadehowi i Johnson, to tzw. geografia wyobrażona, polegająca na kreacji zbiorowego wyobrażenia o danej przestrzeni poprzez dzielenie jej na to, co „znane”, i to, co „nieznane” (zob. Said 2024: 85-90). W warunkach izraelskiej kolonizacji Palestyny doszło zatem do zawłaszczenia i celowego przekształcenia krajobrazu w dążeniu do wspomnianego już wymazania historii i kultury. Dlatego archeologia podlega skrajnemu upolitycznieniu, miejsca pamięci stają się raczej miejscami niepamięci, a fauna i flora charakterystyczne dla Palestyny zastępowana są wspomnianymi w książce „parkami narodowymi”, w których Izrael sadzi niewystępujące w tej szerokości geograficznej gatunki drzew czy reintrodukuje nowe gatunki zwierząt. Wpatrując się w malownicze klify na granicy z Libanem, autorzy zauważają, że w tej geografii wyobrażonej uwadze Izraela nie umknęła nawet woda: „Druty i zasieki usiłujące narzucić jakieś granice morzu mają w sobie coś perwersyjnego” (s. 83).

„Zapomniane”, pomimo znakomitego „towarzystwa” autorów i ich rozmówców, traktują o osamotnieniu. Shehadeh i Johnson czują się samotni w swojej podróży i, choć sami tego tak doniośle nie nazywają, misji ocalania od zapomnienia. „W dzień naszej wizyty kamienne ruiny zaginionej królowej lśniły w wiosennym słońcu, ale tylko my o tym wiedzieliśmy” (s. 36) – piszą o Tall al-Balata, mieście z epoki brązu, odwiedzając kolejne zapomniane miejsce. I zastanawiają się, co z tą odzyskiwaną pamięcią zrobić: „Zadawane przez nas pytanie pozostaje bez odpowiedzi: czy artyści, poeci i pisarze dają nadzieję na przełamanie dzisiejszej polityki wykluczenia, która jak się wydaje, może zakazać nawet wspominania?” (s. 123). Po lekturze „Zapomnianych”, a także innych lektur, które zagościły na polskim rynku wydawniczym w ostatnich latach, odpowiedź wydaje się prosta. A Shehadeh i Johnosn udowadniają, że pośród ruin nadziei da się szukać: „Może w tym kryje się sens ochrony historycznych miejsc? Przypominając o innych epokach, pomagają nam znosić teraźniejsze niewygody” (s. 108).

LITERATURA:

Said E.W.: „Orientalizm”. Przeł. M. Wyrwas-Wiśniewska. Poznań 2024.
Raja Shehadeh, Penny Johnson: „Zapomniane. W poszukiwaniu ukrytych miejsc i zaginionych pomników przeszłości w Palestynie”. Przeł. Anna Sak. Wydawnictwo Karakter. Kraków 2026.