ISSN 2658-1086

1 sierpnia 15-16 (543-544) / 2026

Maria W. Nowak,

OPOWIEŚĆ (NIE)ZWYKŁEJ STARUSZKI (WIT SZOSTAK: 'SUCHE STRUGI')

A A A
Aby dobrze zrozumieć najnowszą powieść Szostaka, wyruszyłam w podróż, która wymagała ode mnie nie tylko zapoznania się z opinią innych osób recenzujących tę pozycję, z wywiadami, ale również sięgnięcia po dwie inne książki: „Rumowiska” (2023) oraz „Szczelinami” (2022). Pomimo to mój tekst nie będzie w żadnym razie analizą porównawczą, wymieniam te pozycje, ponieważ za ważne uważam podkreślenie pewnej kontynuacji tematyki oraz formy (o czym więcej poniżej). Co się zaś tyczy samych „Suchych strug”, sądzę, że to projekt interesujący. Jednak fabuła zostaje tu podporządkowana konceptowi, który nie jest wystarczająco mocny, aby udźwignąć samodzielnie ponad trzysta stron powieści.

Przyczynkiem do rozpoczęcia gawędy są dla głównej bohaterki oraz narratorki, Heleny, silne, a jednocześnie niepozorne przeżycia; pierwsze (rozdział datowany na 1980, stanowiący połowę tomu) wywołuje widok pojedynczej, pozostałej ściany kamienicy na krakowskim Podgórzu, w której dawniej żyła. Budynek zburzono, aby stworzyć szeroką ulicę – z perspektywy tramwaju mowa o dzisiejszym połączeniu z Placu Bohaterów Getta do św. Wawrzyńca. Główna bohaterka-narratorka „Szarych strug” przeżyła tam wiele lat ze swojego długiego życia. Był to jej dom od końca II wojny światowej aż po wyburzenie budynku. Wielkie wydarzenia historyczne stanowią tło dla tej kameralnej opowieści, którą Helena nazywa „manifestem szarości” (s. 19). Proste czynności, codzienna rutyna – to one stanowią tworzywo, z którego Helena buduje swoją historię. Nieważne, kto aktualnie jest przewodniczącym PZPR, za to fascynujące okazują się plotki o sąsiadkach. Jedna wyrusza na długie i dziwne spacery, może ma też romans z Lutnikiem z poddasza. Druga żyje sama w mieszkaniu, ale noce rzadko spędza sama. Helena karmi się tymi opowieściami, bo w pewien sposób pozwalają jej one opowiedzieć o sobie.

W wywiadzie o „Szczelinami”, powieści pisanej wierszami, której główna bohaterka jest jednocześnie autorką kolejnych tomików, Wit Szostak zauważył, że „o wiele trudniej byłoby zbudować trzystustronicową powieść z pierwszoosobową narracją kobiety” (Szostak; rozm. przepr. J. Gruszka). W innym wywiadzie wspomniał, że tworząc swoją najnowszą książkę, chciał zrealizować koncept podobny do „Szczelinami”, ale w formie prozy, czyli przyjrzeć się różnym wyznaniom narratorki na przestrzeni lat (zob. Szostak; rozm. przepr. A. Kasprolewicz 2026). Podjął się obu tych wyzwań w „Suchych strugach”. W związku z tym nie tylko kobieca narracja jest poniekąd ciągiem dalszym, dotyczy to również zrealizowania wyrazistego pomysłu formalnego. W ramach niego w każdym z rozdziałów narratorka mówi z innej perspektywy: raz wypowiada się młoda dziewczyna, a kiedy indziej sześćdziesięcioletnia kobieta. Tak jak w „Szczelinami” kolejne tomiki wierszy dostarczały nowych perspektyw na życie głównej bohaterki, tak tutaj następujące po sobie części pozwalają poznać inny fragment życia Heleny.

Omawiana przeze mnie powieść nie jest prostą linearną narracją. Całość zaczyna się od Heleny w zaawansowanym wieku, a dopiero później osoba czytająca może poznać jej wcześniejsze perypetie. Natomiast samo zakończenie dotyczy ostatnich lat jej życia. Jak ujął to sam autor, powieść tę poznaje się jak rzekę, od środka, później natomiast można doszukiwać się źródła czy ujścia (zob. Szostak; rozm. przepr. A. Kasprolewicz 2026). Na dodatek narratorka nie zawsze mówi prawdę. Przesadą nie będzie powiedzieć, że kolejne części opowiadają różne postaci, które mają odmienne, często sprzeczne cele. W tym kontekście można zastanawiać się nad stałością/zmiennością podmiotu. Pytanie o naturę opowieści i jej relację z prawdą znajduje się w centrum „Suchych strug”. Podmiot jest zmienny, albo jeśli chcemy nawiązać do metafory rzecznej – woda jest w bezustannym ruchu, podstawę stanowi tu heraklitejska zasada zmienności. Jednocześnie mamy wciąż do czynienia z tą samą osobą. Ta pozorna sprzeczność czyni literacką grę jeszcze bardziej interesującą. Nie będę pisać o tym więcej, aby nie zepsuć nikomu czytelniczej zabawy, ale mając te uwagi z tyłu głowy, można docenić koncept, na którym oparta jest powieść.

Duże wrażenie wywarły na mnie rozdziały, które odchodząc od pierwszoosobowej narracji, sięgają po list (1926, s. 265-266) oraz po wywiad (1991, s. 299-315). Króciutki list, który do wiecznie nieobcego ojca pisze mała Helenka, pogłębia portret psychologiczny głównej bohaterki. Podobnie wywiad, który pozwala zderzyć wyobrażenie świata o Helenie z tym, co ważne dla niej samej. Woli ona codzienne wyprawy po twarożek zamiast wielkiej polityki. Jednocześnie warto nałożyć historię Polski na te pozornie skromne opowieści (zob. Szostak; rozm. przepr. A. Kasprolewicz 2026), wówczas zapowiedzi nieistotności życia Heleny również okazują się kłamliwe. W pewnym momencie dowiadujemy się, że główna bohaterka była zaangażowana w działalność opozycyjną w PRL-u, ale próżno szukać u niej o tym słowa, dopiero sytuacja wspomnianego powyżej wywiadu poniekąd wymusza na niej opowiedzenie o tym aspekcie jej życia.

Tak jak pierwsza część powieści dotyczy tego, co zwyczajne, oraz stawia pytania, tak druga mówi o tym, co w życiu Heleny było niezwykłe i – nie zagłębiając się w szczegóły – udzielone zostają odpowiedzi. Tutaj jednak musi wybrzmieć „ale”, ponieważ rozwiązania wątków są według mnie niestety dosyć banalnie. Pytania o podmiot i relacje między postaciami kryją się pod jednym zwrotem – nie tyle akcji, ile perspektywy.

W drugiej części pojawia się też dużo momentów wywołujących wzruszenie np. pozostawione puste kartki rozdziału 1943 (s. 259-264) oraz wspomniany już list z 1926. Te kilka stron w swojej nietypowej kombinacji najmocniej oddziałuje na emocje. Najpierw czas II wojny światowej, który zostaje całkowicie przemilczany, ówczesna Helena nie chce mówić. Osobie czytającej pozostają domysły. Zaraz później wspomniany wcześniej krótki list, zaledwie półtorej strony, które wyraża tęsknotę dziecka za nieobecnym ojcem. W tym momencie koncept – jak już wspomniałam, centralny dla tej powieści – pozwala zbliżyć się do głównej bohaterki. Doskonały przykład minimalizmu.

W kontrze chcę nieco więcej powiedzieć o maksymalistycznej stylizacji. Każda z dekad ma swój własny, wyjątkowy język. Szostak, udzielając głosu jednej narratorce, postarał się o oddanie zmienności jej stanów psychicznych oraz umiejętności. Dla autora ważne było, aby poszczególne zdania czy frazy wybrzmiewały w konkretny sposób (zob. Szostak rozm. przepr. J. Gruszka), czyli zgodny z tym, kim w danym momencie była Helena. Dzięki temu bohaterka staje się wyrazista. Jednak pewne metafory lub wciąż powtarzane słówka (np. „mełły” w rozdziale 1980), które mają świadczyć o konkretnym stylu (a może manii?), nie idą w parze z poziomem, jaki narratorka powinna prezentować – wszak dowiemy się o jej fachu redaktorki. Podobnie kolejna metafora dotycząca wody, tak typowa dla Szostaka, sprawiała, że trudno było mi nie przewrócić oczami. Należy również dodać, że nie do końca jasny wydaje się status niektórych części książki. O ile pierwszy rozdział składa się z zapisków głównej bohaterki, o tyle pochodzenie pozostałych nie jest tak jasno określone. Czy miała ona możliwość edycji? Czy ówczesna Helena chciałaby, aby jej słowa ukazały się w tym brzmieniu? Kilkukrotnie zastanawiałam się, czy w danym momencie czytam przygotowany tekst, czy może raczej jest to wypowiedź stylizowana na język mówiony. Są to rozważania, które każą mi, przy jednoczesnym docenieniu konceptu, podważyć pewne decyzje stylistyczne.

„Suche strugi”, podobnie jak „Szczelinami” czy „Rumowiska”, zapraszają osobę czytającą do gry. W najnowszej książce Szostaka chodzi o to, aby z gęstej powieści poskładać życiorys bohaterki, nadać znaczenie różnym dokumentom. Jest to swego rodzaju zabawa w detektywa, dla którego kolejne części mają tę samą wartość, ale ponieważ zawarte w nich informacje bywają sprzeczne, należy niektórym z nich zaufać, a inne odłożyć na bok. Lawirując pomiędzy faktami a zmyśleniem, Szostak potrafi zbudować pogłębiony portret psychologiczny bohaterki o nieoczywistym statusie, zagubionej w wielkiej historii.

Na koniec chciałabym zapytać: jaka jest wartość zmyślenia Heleny? Odpowiedź wydaje mi się prosta: pozwala ono poznać ją bliżej. I to by mi wystarczyło, jednak pytanie z czwartej strony okładki brzmi: „czy wspominanie nie jest zmyślaniem”? Mam wrażenie, że to uogólnienie dobrze opisuje mój problem z tym, jak Szostak poradził sobie z podjętymi wyznawaniami. Tak jak portret głównej bohaterki uważam za bardzo udany, tak narracja z różnych czasów zdaje się być konceptem, którego nie udźwignęła opowieść o (nie)zwykłej codzienności Heleny. „Suche strugi” najbardziej błyszczą swoimi niedomówieniami, a omawiana powieść stanowi kolejny punkty w drodze pisarskiej Wita Szostaka, który innymi książkami ustanowił swoją pozycję w polskim życiu literackim. Mówiąc krótko, nie z tej książki będziemy go pamiętać.

LITERATURA:

Szostak W.: „Raport o książkach – Wit Szostak »Suche strugi«”. Rozm. przepr. A. Kasprolewicz. 27.04.2026. [Podcast]. https://raportostanieswiata.pl/odcinki/raport-o-ksiazkach-wit-szostak-suche-strugi/.

Szostak W.: „»Suche strugi« – ta książka zostaje w głowie jak wspomnienie, którego nie jesteś pewna”. Rozm. przepr. J. Gruszka. „Mint”. https://mintmag.pl/suche-strugi-wit-szostak-recenzja-ksiazki/.

Szostak W.: „Szczelinami”. Warszawa 2022.

Szostak W.: „Rumowiska”. Warszawa 2023.
Wit Szostak: „Suche strugi”. Powergraph. Warszawa 2026.