'NAJWAŻNIEJSZE, ŻEBY NASZ PREZYDENT BYŁ ŻYWY': ROSYJSKA CODZIENNOŚĆ (ALICE LUGEN: 'IMPERIUM GNIEWU. PARADOKSY PUTINOWSKIEJ ROSJI')
A
A
A
Najnowszą książkę Alice Lugen opublikowaną przez Wydawnictwo Czarne można śmiało nazwać podręcznikiem przekazującym podstawy wiedzy o współczesnej Rosji. Autorka już w poprzednim reportażu zgłębiała jeden z większych fenomenów ZSRR, istniejący po dziś dzień: miasta zamknięte („ZATO. Miasta zamknięte w Związku Radzieckim i Rosji”). Tym razem poszerza tematykę i na zaledwie trzystu stronach opisuje kolejno każdy z poważniejszych absurdów składających się na rosyjską rzeczywistość.
„Encyklopedia duszy rosyjskiej” w 2026 roku
W każdym z siedemnastu rozdziałów wyszczególniono jedno ze zjawisk politycznych, społecznych, ekonomicznych lub historycznych dotyczących kraju (od „Korupcji” po „Głubinkę” czy „Junarmię”). Tym, co je łączy, jest zarówno powiązanie z putinowskim imperializmem, jak i nieumiejętność zrozumienia ich przez Zachód, któremu (słusznie) kojarzą się z dystopijnym uniwersum. Wszystkie zjawiska zostają szczegółowo opisane – Lugen analizuje procesy historyczne, które do nich doprowadziły, przytacza czynniki polityczne/klasowe/religijne/światopoglądowe, obrazuje wszystko konkretnymi przykładami. Poza, oczywiście, umieszczeniem na końcu literatury, wielokrotnie podaje media, za pomocą których samemu można sprawdzić „dowody”: sztuczną inteligencję w wyszukiwarce Yandex, grupy w Telegramie, kanały blogerów w VK.
Duży nacisk położony jest na inwigilację i ograniczanie praw obywateli, które to zjawiska istniały jeszcze przed aneksją Krymu w 2014 roku, a po wybuchu wojny znacznie eskalowały. Poświęcone zostało temu kilka rozdziałów, z czego każdy odnosi się do innego aspektu. Działalność roskomnadzoru, SORM (wymyślony jeszcze przez KGB), ograniczenia nakładane na Rosjan uniemożliwiające swobodne wypowiedzi to kilka z najważniejszych zagadnień, bez znajomości których nie zrozumie się obecnej atmosfery ciągłej kontroli. W „Podziękowaniach” autorka podaje, skąd oprócz wymienionych źródeł czerpała wiedzę: do pełnoskalowej inwazji osobiście, jako dziennikarka śledcza, a następnie dzięki kontaktom z rosyjskimi emigrantami, których rodziny czy znajomi pozostali w kraju.
Wiele z omawianych zjawisk jest, jak wspomniałam, łatwych do samodzielnego weryfikowania w mediach, choć próg wejścia może się okazać wysoki. Dla osoby, która nie zna języka, a korzysta wyłącznie z internetowego tłumacza, wiele skrótów i zawoalowanych treści może być niemożliwych do rozszyfrowania. Sama spędziłam ponad trzy lata, regularnie przeglądając telegramowe czaty, kiedy wgłębiałam się w społeczność fanów zagranicznych agentów – artystów muzycznych; a mimo to wciąż nie znałam niektórych skrótów, które pojawiają się w książce. Wielokrotnie doświadczyłam także nieskuteczności Google Translate (i, w szczególności, znanych modeli językowych) w konfrontacji z potocznym rosyjskim. Jeżeli czytelnik lub czytelniczka nie są zainteresowani na większą skalę złożonością zjawisk współczesnej Rosji i nie chcą poszukiwać na własną rękę, a chcieliby mieć o nich podstawowe pojęcie, „Imperium gniewu” to idealna pozycja.
Wirtualne represje
Szczególnie ważny jest rozdział o roskomnadzorze (skrót od Federalnej Służby do Spraw Nadzoru w Wymiarze Łączności, Technologii Informacyjnych i Komunikacji Masowej). Organ powstał w 2008 roku, a jego działalność na szeroką skalę rozpoczęła się po aneksji Krymu w 2014 i aktualizacji przepisów. Im bardziej radykalna stawała się polityka, tym większe pole do działania miał roskomnadzor. Ogrom pracy zaczął się po 2022 roku, od kiedy oficjalnie zakazano nazywać atak na Ukrainę wojną oraz krytykować działania wojenne. Wyjątkową uwagę zwraca się na tzw. wojenne fejki: „Tu warto nadmienić, że paragraf o wojennych fejkach to o tyle niebezpieczny przepis, że o tym, co jest fejkiem, decyduje machina propagandowa – sama w znacznej mierze zbudowana z fejków” (s. 127). Oprócz skomplikowanych mechanizmów inwigilacji, Lugen przytacza także zupełnie prozaiczne rozwiązania. Przedstawia działalność „samozwańczych wolontariuszek” FSB, emerytek i rencistek dysponujących dużą ilością wolnego czasu, które w ramach chęci wykazania swojej lojalności wobec władzy przeszukują sieć w poszukiwaniu podejrzanie brzmiących wpisów i komentarzy, a następnie wysyłają mailowo screeny z donosami. Jedynym, co za to otrzymują, jest prestiż wśród sobie podobnych oraz (czasem) mailowe podziękowania od służb specjalnych. Choć może brzmieć to zabawnie, skutki wcale nie są śmieszne – nie wiadomo, ile osób zostało aresztowanych przez tego typu zgłoszenia.
Sama do tej pory, korzystając ze znajomości rosyjskiego, zajmowałam się raczej pozytywnymi zjawiskami. Obserwowałam, badałam i nawiązywałam kontakt z młodymi ludźmi, którzy z racji wieku lub pozycji społecznej nie mogli opuścić kraju, lecz starali się w miarę swoich możliwości wyrażać sprzeciw przynajmniej w przestrzeni wirtualnej. W Rosji internet, social media, VPN czy deepweb to jednak broń obosieczna: umożliwiają zarówno przeciwnym imperializmowi użytkownikom zachowanie minimum godności dzięki do pewnego stopnia dostępnej anonimowości, jak i dostarczają lepiej zorientowanym przedstawicielom/przedstawicielkom władzy większe pole dotarcia do opozycyjnych wspólnot. W książce znajduje się wiele dowodów na to, że niestety na każdy sposób wykorzystania narzędzi szyfrujących przez obywateli Kreml znajduje swoje metody na inwigilację.
Ważnym poruszanym wątkiem jest działalność Jekatieriny Mizuliny: córki Jeleny Mizuliny, przedstawicielki Komitetu Dumy do spraw Rodziny, Kobiet i Dzieci. O ile matka jest autorką takich pomysłów jak nakaz nieprzyjmowania na uczelnie wyższe kobiet, które nie urodziły jeszcze dziecka (zob. s. 152), o tyle córka zajmuje się przestrzenią wirtualną, będąc przedstawicielką Ligi Bezpiecznego Internetu. Zasłynęła wśród rosyjskiej młodzieży jako jedna z bardziej znienawidzonych postaci w rządzie, pisząc liczne donosy na artystów, którzy według jej opinii zachowują się w sposób niezgodny z ogólnie przyjętymi normami obyczajowymi (zob. Dzen.ru 2024). Wcześniej sprzeciwiała się promocji alkoholu czy kasyn, walcząc z rosyjskimi odpowiednikami „patostreamerów”, jednak na tym nie poprzestała. Informowała o antywojennych działaniach i wypowiedziach m.in. organizacji Feministyczny Antywojenny Opór (Феминистское антивоенное сопротивление) czy zespołu Би-2 (zob. Настоящее Время 2025) oraz przyczyniła się do zamknięcia barów i klubów dla osób queer (zob. Настоящее Время 2024). Kontrowersji postaci dodaje fakt, iż związała się z Shamanem – pop-rockowym wokalistą, autorem popularnej w kraju piosenki „Я русский”, który otwarcie wspiera politykę rządu i atak na Ukrainę. Jednocześnie para pozostaje bezdzietna, co jest szczególnie ironiczne, jeśli wziąć pod uwagę zaciekłą walkę Mizuliny (zarówno starszej, jak i młodszej) z „ideologią childfree” (zob. Милославская 2024).
„Słońce wschodzi i zachodzi, pory roku się zmieniają, a jeden drugiemu daje łapówkę. Normalne rzeczy” (s. 221)
Dla rosyjskich patriotów nie ma znaczenia, że Mizulina z Shamanem deklarują wierność wartościom, wedle których sami nie działają. Nie ma znaczenia, że mieszkańcy odległych wiosek słyszą o braku funduszy na poprawę infrastruktury, choć widzą w telewizji, na jakim poziomie żyją rosyjscy oligarchowie i przedstawiciele rządu. Nie ma także znaczenia, że Kreml lubi powoływać się na ochronę małoletnich, podczas gdy już sześcioletnie dzieci w przedszkolach spotykają się z pochwałą wojny i armii. Poważnym problemem jest historia – i nie chodzi tu tylko o jej zakłamywanie lub wykorzystywanie w celach propagandy, co także często przewija się w poszczególnych rozdziałach. Historia inwigilacji, imperialistycznych dążeń, zacofania prowincji, korupcji. Jeżeli łapówki odnotowywane są w Rosji od XIII wieku i przez długi czas nie były pojmowane jako wykroczenie, to nie ma sensu walczyć z czymś tak znormalizowanym – tym bardziej jako szary obywatel, nauczony, że jeśli chce się przetrwać, należy milczeć. Jeżeli „głubinka” zawsze zostawała w tyle wobecnajwiększych ośrodków miejskich, to znaczy, że istnieje ku temu powód, a rozwój Moskwy czy Jekaterynburga jest ważniejszy.
Niezachwiana wiara w nieomylność władzy, szczególnie wśród starszych pokoleń i mieszkańców prowincji, skutecznie uniemożliwia masowy sprzeciw. Lugen wskazuje, że Rosjan od małego uczy się o historycznej wielkości kraju (faktycznej czy też nie). Skoro wielowiekowa tradycja i przeszłe osiągnięcia są najważniejszym punktem odniesienia w dyskursie publicznym, cokolwiek, co trwa od dawna, choćby wydawało się negatywne i wymagające zmian, ma prawo być legitymizowane. Najważniejsze, niemal sakralizowane wydarzeniem to zwycięstwo w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej (II wojnie światowej). Sowieci pokonali faszystowskie Niemcy, więc stalinowskie czystki czy system GUŁAG były konieczne, aby „dobro mogło zwyciężyć zło” (Jaskólski 2020: 135-136). W ten sam sposób usprawiedliwia się „Specjalną Wojskową Operację” w Ukrainie; rosyjska logika podpowiada więc, że każdy aspekt funkcjonowania państwa jest dobry i ma swój cel. Prowadzi to do tego, że rzekoma walka z korupcją, jeżeli już czasem zostanie przez władzę minimalnie wprowadzona, staje się wręcz niepokojąca dla społeczeństwa (zob. s. 230).
Lugen nie wykłada co prawda szczegółowo historii caratu ani struktur rządowych w ZSRR, ale streszcza powtarzające się (lub raczej – wciąż trwające) mechanizmy w różnych okresach. Przytacza analogie i historyczne przykłady, dzięki czemu nawet osoba, która nie zna szczegółowo dziejów kraju, jest w stanie łatwo dostrzec powiązania.
„Komu zależy na dobru ojczyzny, nie będzie w trudnej sytuacji wytykać błędów” (s. 187)
Łączenie się na zajęcia online, gdy siedzi się na drzewie w zapomnianej przez władze wsi, istnienie przewodnika po rosyjskiej Wikipedii czy święcie przekonani o wrogich zamiarach Polski żołnierze to tylko kilka wymienionych przez autorkę przykładów tego, jak wygląda życie we współczesnej Rosji. Zdecydowanie warto skonfrontować się ze świadomością, że rzeczywistość ta nie jest jedynie zbiorem absurdów, niezrozumiałych dla czytelników i czytelniczek z Zachodu. Każdy z nich ma swoją historię i przyczynę jako element systemu opartego na kulcie siły, który przez wieki nauczył obywateli, jak funkcjonować w warunkach ciągłej inwigilacji, nierówności i terroru. Co ważne, Lugen nie opisuje tylko konformistycznej większości – w książce pojawiają się przykłady grup lub jednostek próbujących znaleźć sposoby na choćby symboliczne wyrażenie sprzeciwu. Zazwyczaj kończy się to jednak tragicznie. „Imperium gniewu” trudno więc potraktować jedynie jako zbiór informacji i „przewodnik” po kraju-agresorze; jest jednocześnie zapisem licznych, rozgrywających się codziennie dramatów. Reportaż „Przyszło nam tu żyć” Jeleny Kostiuczenko z 2020 roku wraz z najnowszą książką Lugen tworzą duet będący podstawą dla każdej osoby, która chce spróbować pojąć, dlaczego cztery lata temu rozpoczęła się wojna.
LITERATURA:
Jaskólski A.: „Rosyjska narracja o II wojnie światowej w świetle kryzysu ukraińskiego”. „Przegląd Rusycystyczny” 2020, nr 4.
Redakcja portalu Настоящее Время: „»Верстка«: Мизулина написала более 300 доносов на блогеров, музыкантов и комиков”. 12.09.2025. https://www.currenttime.tv/a/ekaterina-mizulina-napisala-bolee-300-donosov/33528704.html.
Redakcja portalu Настоящее Время: „Корреспондентка 74.RU спросила у Мизулиной, почему она против чайлдфри, но у нее нет детей. Журналисткой заинтересовались силовики”. 3.10.2024. https://www.currenttime.tv/a/mizulina-deti-zhurnalistka/33145247.html.
Wpis kanału TVcenter News w serwisie Dzen.ru: „Кто такая Екатерина Мизулина на самом деле и что не так с ее братом”. 25.05.2024. https://dzen.ru/a/ZlDwSaCuq3xyCmke.
Милославская Д.: „В Челябинске Мизулину спросили, почему у нее нет детей. После этого журналисткой заинтересовались силовики”. 3.10.2024. https://74.ru/text/gorod/2024/10/03/74167292/.
W tytule zostal użyty wers piosenki rosyjskiego antywojennego zespołu Порнофильмы – „Роди мне 1000 детей”.
„Encyklopedia duszy rosyjskiej” w 2026 roku
W każdym z siedemnastu rozdziałów wyszczególniono jedno ze zjawisk politycznych, społecznych, ekonomicznych lub historycznych dotyczących kraju (od „Korupcji” po „Głubinkę” czy „Junarmię”). Tym, co je łączy, jest zarówno powiązanie z putinowskim imperializmem, jak i nieumiejętność zrozumienia ich przez Zachód, któremu (słusznie) kojarzą się z dystopijnym uniwersum. Wszystkie zjawiska zostają szczegółowo opisane – Lugen analizuje procesy historyczne, które do nich doprowadziły, przytacza czynniki polityczne/klasowe/religijne/światopoglądowe, obrazuje wszystko konkretnymi przykładami. Poza, oczywiście, umieszczeniem na końcu literatury, wielokrotnie podaje media, za pomocą których samemu można sprawdzić „dowody”: sztuczną inteligencję w wyszukiwarce Yandex, grupy w Telegramie, kanały blogerów w VK.
Duży nacisk położony jest na inwigilację i ograniczanie praw obywateli, które to zjawiska istniały jeszcze przed aneksją Krymu w 2014 roku, a po wybuchu wojny znacznie eskalowały. Poświęcone zostało temu kilka rozdziałów, z czego każdy odnosi się do innego aspektu. Działalność roskomnadzoru, SORM (wymyślony jeszcze przez KGB), ograniczenia nakładane na Rosjan uniemożliwiające swobodne wypowiedzi to kilka z najważniejszych zagadnień, bez znajomości których nie zrozumie się obecnej atmosfery ciągłej kontroli. W „Podziękowaniach” autorka podaje, skąd oprócz wymienionych źródeł czerpała wiedzę: do pełnoskalowej inwazji osobiście, jako dziennikarka śledcza, a następnie dzięki kontaktom z rosyjskimi emigrantami, których rodziny czy znajomi pozostali w kraju.
Wiele z omawianych zjawisk jest, jak wspomniałam, łatwych do samodzielnego weryfikowania w mediach, choć próg wejścia może się okazać wysoki. Dla osoby, która nie zna języka, a korzysta wyłącznie z internetowego tłumacza, wiele skrótów i zawoalowanych treści może być niemożliwych do rozszyfrowania. Sama spędziłam ponad trzy lata, regularnie przeglądając telegramowe czaty, kiedy wgłębiałam się w społeczność fanów zagranicznych agentów – artystów muzycznych; a mimo to wciąż nie znałam niektórych skrótów, które pojawiają się w książce. Wielokrotnie doświadczyłam także nieskuteczności Google Translate (i, w szczególności, znanych modeli językowych) w konfrontacji z potocznym rosyjskim. Jeżeli czytelnik lub czytelniczka nie są zainteresowani na większą skalę złożonością zjawisk współczesnej Rosji i nie chcą poszukiwać na własną rękę, a chcieliby mieć o nich podstawowe pojęcie, „Imperium gniewu” to idealna pozycja.
Wirtualne represje
Szczególnie ważny jest rozdział o roskomnadzorze (skrót od Federalnej Służby do Spraw Nadzoru w Wymiarze Łączności, Technologii Informacyjnych i Komunikacji Masowej). Organ powstał w 2008 roku, a jego działalność na szeroką skalę rozpoczęła się po aneksji Krymu w 2014 i aktualizacji przepisów. Im bardziej radykalna stawała się polityka, tym większe pole do działania miał roskomnadzor. Ogrom pracy zaczął się po 2022 roku, od kiedy oficjalnie zakazano nazywać atak na Ukrainę wojną oraz krytykować działania wojenne. Wyjątkową uwagę zwraca się na tzw. wojenne fejki: „Tu warto nadmienić, że paragraf o wojennych fejkach to o tyle niebezpieczny przepis, że o tym, co jest fejkiem, decyduje machina propagandowa – sama w znacznej mierze zbudowana z fejków” (s. 127). Oprócz skomplikowanych mechanizmów inwigilacji, Lugen przytacza także zupełnie prozaiczne rozwiązania. Przedstawia działalność „samozwańczych wolontariuszek” FSB, emerytek i rencistek dysponujących dużą ilością wolnego czasu, które w ramach chęci wykazania swojej lojalności wobec władzy przeszukują sieć w poszukiwaniu podejrzanie brzmiących wpisów i komentarzy, a następnie wysyłają mailowo screeny z donosami. Jedynym, co za to otrzymują, jest prestiż wśród sobie podobnych oraz (czasem) mailowe podziękowania od służb specjalnych. Choć może brzmieć to zabawnie, skutki wcale nie są śmieszne – nie wiadomo, ile osób zostało aresztowanych przez tego typu zgłoszenia.
Sama do tej pory, korzystając ze znajomości rosyjskiego, zajmowałam się raczej pozytywnymi zjawiskami. Obserwowałam, badałam i nawiązywałam kontakt z młodymi ludźmi, którzy z racji wieku lub pozycji społecznej nie mogli opuścić kraju, lecz starali się w miarę swoich możliwości wyrażać sprzeciw przynajmniej w przestrzeni wirtualnej. W Rosji internet, social media, VPN czy deepweb to jednak broń obosieczna: umożliwiają zarówno przeciwnym imperializmowi użytkownikom zachowanie minimum godności dzięki do pewnego stopnia dostępnej anonimowości, jak i dostarczają lepiej zorientowanym przedstawicielom/przedstawicielkom władzy większe pole dotarcia do opozycyjnych wspólnot. W książce znajduje się wiele dowodów na to, że niestety na każdy sposób wykorzystania narzędzi szyfrujących przez obywateli Kreml znajduje swoje metody na inwigilację.
Ważnym poruszanym wątkiem jest działalność Jekatieriny Mizuliny: córki Jeleny Mizuliny, przedstawicielki Komitetu Dumy do spraw Rodziny, Kobiet i Dzieci. O ile matka jest autorką takich pomysłów jak nakaz nieprzyjmowania na uczelnie wyższe kobiet, które nie urodziły jeszcze dziecka (zob. s. 152), o tyle córka zajmuje się przestrzenią wirtualną, będąc przedstawicielką Ligi Bezpiecznego Internetu. Zasłynęła wśród rosyjskiej młodzieży jako jedna z bardziej znienawidzonych postaci w rządzie, pisząc liczne donosy na artystów, którzy według jej opinii zachowują się w sposób niezgodny z ogólnie przyjętymi normami obyczajowymi (zob. Dzen.ru 2024). Wcześniej sprzeciwiała się promocji alkoholu czy kasyn, walcząc z rosyjskimi odpowiednikami „patostreamerów”, jednak na tym nie poprzestała. Informowała o antywojennych działaniach i wypowiedziach m.in. organizacji Feministyczny Antywojenny Opór (Феминистское антивоенное сопротивление) czy zespołu Би-2 (zob. Настоящее Время 2025) oraz przyczyniła się do zamknięcia barów i klubów dla osób queer (zob. Настоящее Время 2024). Kontrowersji postaci dodaje fakt, iż związała się z Shamanem – pop-rockowym wokalistą, autorem popularnej w kraju piosenki „Я русский”, który otwarcie wspiera politykę rządu i atak na Ukrainę. Jednocześnie para pozostaje bezdzietna, co jest szczególnie ironiczne, jeśli wziąć pod uwagę zaciekłą walkę Mizuliny (zarówno starszej, jak i młodszej) z „ideologią childfree” (zob. Милославская 2024).
„Słońce wschodzi i zachodzi, pory roku się zmieniają, a jeden drugiemu daje łapówkę. Normalne rzeczy” (s. 221)
Dla rosyjskich patriotów nie ma znaczenia, że Mizulina z Shamanem deklarują wierność wartościom, wedle których sami nie działają. Nie ma znaczenia, że mieszkańcy odległych wiosek słyszą o braku funduszy na poprawę infrastruktury, choć widzą w telewizji, na jakim poziomie żyją rosyjscy oligarchowie i przedstawiciele rządu. Nie ma także znaczenia, że Kreml lubi powoływać się na ochronę małoletnich, podczas gdy już sześcioletnie dzieci w przedszkolach spotykają się z pochwałą wojny i armii. Poważnym problemem jest historia – i nie chodzi tu tylko o jej zakłamywanie lub wykorzystywanie w celach propagandy, co także często przewija się w poszczególnych rozdziałach. Historia inwigilacji, imperialistycznych dążeń, zacofania prowincji, korupcji. Jeżeli łapówki odnotowywane są w Rosji od XIII wieku i przez długi czas nie były pojmowane jako wykroczenie, to nie ma sensu walczyć z czymś tak znormalizowanym – tym bardziej jako szary obywatel, nauczony, że jeśli chce się przetrwać, należy milczeć. Jeżeli „głubinka” zawsze zostawała w tyle wobecnajwiększych ośrodków miejskich, to znaczy, że istnieje ku temu powód, a rozwój Moskwy czy Jekaterynburga jest ważniejszy.
Niezachwiana wiara w nieomylność władzy, szczególnie wśród starszych pokoleń i mieszkańców prowincji, skutecznie uniemożliwia masowy sprzeciw. Lugen wskazuje, że Rosjan od małego uczy się o historycznej wielkości kraju (faktycznej czy też nie). Skoro wielowiekowa tradycja i przeszłe osiągnięcia są najważniejszym punktem odniesienia w dyskursie publicznym, cokolwiek, co trwa od dawna, choćby wydawało się negatywne i wymagające zmian, ma prawo być legitymizowane. Najważniejsze, niemal sakralizowane wydarzeniem to zwycięstwo w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej (II wojnie światowej). Sowieci pokonali faszystowskie Niemcy, więc stalinowskie czystki czy system GUŁAG były konieczne, aby „dobro mogło zwyciężyć zło” (Jaskólski 2020: 135-136). W ten sam sposób usprawiedliwia się „Specjalną Wojskową Operację” w Ukrainie; rosyjska logika podpowiada więc, że każdy aspekt funkcjonowania państwa jest dobry i ma swój cel. Prowadzi to do tego, że rzekoma walka z korupcją, jeżeli już czasem zostanie przez władzę minimalnie wprowadzona, staje się wręcz niepokojąca dla społeczeństwa (zob. s. 230).
Lugen nie wykłada co prawda szczegółowo historii caratu ani struktur rządowych w ZSRR, ale streszcza powtarzające się (lub raczej – wciąż trwające) mechanizmy w różnych okresach. Przytacza analogie i historyczne przykłady, dzięki czemu nawet osoba, która nie zna szczegółowo dziejów kraju, jest w stanie łatwo dostrzec powiązania.
„Komu zależy na dobru ojczyzny, nie będzie w trudnej sytuacji wytykać błędów” (s. 187)
Łączenie się na zajęcia online, gdy siedzi się na drzewie w zapomnianej przez władze wsi, istnienie przewodnika po rosyjskiej Wikipedii czy święcie przekonani o wrogich zamiarach Polski żołnierze to tylko kilka wymienionych przez autorkę przykładów tego, jak wygląda życie we współczesnej Rosji. Zdecydowanie warto skonfrontować się ze świadomością, że rzeczywistość ta nie jest jedynie zbiorem absurdów, niezrozumiałych dla czytelników i czytelniczek z Zachodu. Każdy z nich ma swoją historię i przyczynę jako element systemu opartego na kulcie siły, który przez wieki nauczył obywateli, jak funkcjonować w warunkach ciągłej inwigilacji, nierówności i terroru. Co ważne, Lugen nie opisuje tylko konformistycznej większości – w książce pojawiają się przykłady grup lub jednostek próbujących znaleźć sposoby na choćby symboliczne wyrażenie sprzeciwu. Zazwyczaj kończy się to jednak tragicznie. „Imperium gniewu” trudno więc potraktować jedynie jako zbiór informacji i „przewodnik” po kraju-agresorze; jest jednocześnie zapisem licznych, rozgrywających się codziennie dramatów. Reportaż „Przyszło nam tu żyć” Jeleny Kostiuczenko z 2020 roku wraz z najnowszą książką Lugen tworzą duet będący podstawą dla każdej osoby, która chce spróbować pojąć, dlaczego cztery lata temu rozpoczęła się wojna.
LITERATURA:
Jaskólski A.: „Rosyjska narracja o II wojnie światowej w świetle kryzysu ukraińskiego”. „Przegląd Rusycystyczny” 2020, nr 4.
Redakcja portalu Настоящее Время: „»Верстка«: Мизулина написала более 300 доносов на блогеров, музыкантов и комиков”. 12.09.2025. https://www.currenttime.tv/a/ekaterina-mizulina-napisala-bolee-300-donosov/33528704.html.
Redakcja portalu Настоящее Время: „Корреспондентка 74.RU спросила у Мизулиной, почему она против чайлдфри, но у нее нет детей. Журналисткой заинтересовались силовики”. 3.10.2024. https://www.currenttime.tv/a/mizulina-deti-zhurnalistka/33145247.html.
Wpis kanału TVcenter News w serwisie Dzen.ru: „Кто такая Екатерина Мизулина на самом деле и что не так с ее братом”. 25.05.2024. https://dzen.ru/a/ZlDwSaCuq3xyCmke.
Милославская Д.: „В Челябинске Мизулину спросили, почему у нее нет детей. После этого журналисткой заинтересовались силовики”. 3.10.2024. https://74.ru/text/gorod/2024/10/03/74167292/.
W tytule zostal użyty wers piosenki rosyjskiego antywojennego zespołu Порнофильмы – „Роди мне 1000 детей”.












ISSN 2658-1086