ISSN 2658-1086

1 września 17 (545) / 2026

Julia Dusza,

SFEMINIZOWANA WINA (MONA CHOLLET: 'NIE DAĆ SIĘ POCZUCIU WINY. O TYM, CO NAM PRZESZKADZA W ŻYCIU')

A A A
Mona Chollet to autorka, której dzięki Wydawnictwu Karakter nie trzeba przedstawiać. Jej eseje o czarownicach, „Czarownice. Niezwyciężona siła kobiet” (2019), stały się lekturą proponowaną zarówno przez internetowe działaczki feministyczne, jak i akademiczki w ramach zajęć o tematyce gender studies. Podobnie rzecz ma się z dziełem krytycznym o miłości, „Wymyślić miłość na nowo. Jak patriarchat sabotuje związki między mężczyznami a kobietami” (2022). Najnowsza pozycja, w przekładzie Magdaleny Kowalskiej, podejmuje temat winy, ujmowanej z charakterystycznej perspektywy feministycznej.

„Nie dać się poczuciu winy. O tym, co nam przeszkadza w życiu” to zbiór esejów, w których Chollet stara się rozprawić z wyrzutami sumienia zarówno z perspektywy filozoficznej, jak i socjologicznej. Skutki ponoszenia odpowiedzialności za wykonywane czyny są genderowo obciążone, stąd feministyczny wydźwięk lektury. Jak konstytuuje autorka, to właśnie kobiety odczuwają wewnętrznego krytyka z dużo większą intensywnością niż mężczyźni, co stanowi wpływ kultury zachodniej, a przede wszystkim religii chrześcijańskiej. Choć wydaje się, że kraje Globalnej Północy całkiem się zlaicyzowały na przestrzeni ostatniego wieku, to – jak zauważa Chollet – chrześcijański fundamentalizm nadal ciąży na zachodnim społeczeństwie. Wpływ wiary na kształtowanie się poczucia wstydu szczególnie uwidacznia motyw grzechu pierworodnego, przez wieki wykorzystywany przez instytucje władzy jako narzędzie kontroli społecznej (zob. s. 25-29).

Skąd bierze się to szczególne obciążenie kobiet kategorią grzechu? Jego źródeł można upatrywać przede wszystkim w biblijnej figurze Ewy, której sięgnięcie po zakazany owoc przez stulecia służyło jako uzasadnienie przypisywanej kobietom grzeszności, a zarazem jako wyjaśnienie ich cierpienia i podporządkowanej pozycji. Trudno nie przytoczyć znamiennych słów Agnieszki Gajewskiej, która rozpatrując myśl francuskiej filozofki, Hėlenė Cixous, pisze: „Gdyby najważniejszym pytaniem w tradycji judeochrześcijańskiej było to, czy Ewie smakowało jabłko, nie żylibyśmy w kulturze patriarchalnej” (Gajewska 2008: 17). W takiej sytuacji doświadczenie Ewy rozpoczynałoby całkowicie inną dyskusję o poznaniu. Jednak w społeczeństwie wciąż naznaczonym wyraźną męską dominacją płciową kobiety, niczym biblijna Ewa, pozostają obarczane odpowiedzialnością za przewinienia tego świata, czego jednym z przejawów może być skłonność do nadmiernego przepraszania: „W 2010 roku amerykańskie pismo »Psychological Science« opublikowało badanie, w którym mężczyzn i kobiet poproszono o codzienne notowanie niegrzecznych zachowań, do których doszło w ich interakcji z ludźmi – z ich własnej strony lub cudzej. Należało również zaznaczyć, czy nastąpiły potem przeprosiny, czy nie. Wszyscy uczestnicy i uczestniczki z równą częstotliwością przepraszali, jeżeli uważały, że postąpiły niewłaściwie. Kobiety jednak znacznie częściej niż mężczyźni uznawały swoje zachowanie za niewłaściwe, a w związku z tym przepraszały znacznie więcej” (s. 35-36).

Chollet przytacza badania socjologiczne i zręcznie posługuje się teoriami feministycznymi, by zbadać symboliczny konstrukt „winy kobiet”. Wzorce zakorzenione w porządku symbolicznym i kulturowym przekładają się na konkretne praktyki i zachowania społeczne. Kilka rozdziałów dalej, gdy analizuje macierzyństwo, Chollet pisze: „Troska o dobro dziecka staje się świętą sprawą dopiero wtedy, kiedy okazuje się, że może posłużyć ujarzmieniu kobiet. Nie ma ona natomiast większego wpływu na to, jak postrzegamy ojców. »Władza ojcowska«, choć w 1970 roku we Francji została oficjalnie zastąpiona »autorytetem rodzicielskim«, w rzeczywistości nie utraciła nic ze swojej siły. Świadczy o tym na przykład storpedowanie przez rząd wyników badań przeprowadzanych przez CIIVISE w 2024 roku – a chodziło o badanie przestępstw popełnianych najczęściej właśnie przez mężczyzn, zwłaszcza przez ojców. (…) Przy okazji takich spraw z niebywałą silą ujawnia się dawna mizoginiczna nienawiść – kobiety są kryminalizowane albo podejrzewane o skłonność do histerii, kłamstwa, manipulacji czy mściwości i tak dalej (s. 159). Przywołany fragment odsłania jeden z istotnych mechanizmów konstruowania kobiecej winy, czyli jej zdolność do przemieszczania się ze sprawcy na kobietę. Wina przestaje być w tym momencie konsekwencją czynu, a staje się narzędziem dyscyplinującym.

Co istotne, zdecydowanym atutem omawianej pozycji jest przyjęcie perspektywy intersekcjonalnej. Chollet nie rozpatruje opisywanych krzywd w oderwaniu od szerszych uwarunkowań społecznych, lecz wskazuje na ich ścisły związek z systemem kapitalistycznym oraz religią („Max Weber w swojej najsłynniejszej książce wykazał, że protestantyzm ukształtował podstawową figurę kapitalizmu, którą jest człowiek całkowicie oddany pracy” [s. 213]), ukazując wzajemne przenikanie się tych porządków. Autorka zwraca również uwagę na własne szwajcarsko-francuskie pochodzenie i związane z nim doświadczenia, które ukształtowały jej sposób postrzegania rzeczywistości. Dzięki temu unika uniwersalizacji kobiecego doświadczenia, uwzględniając różnorodne uwarunkowania wpływające na pozycję i sytuację kobiet.

Przy lekturze omawianej pozycji towarzyszyło mi jednak pewne poczucie niedosytu związane ze sposobem ujęcia głównego zagadnienia. Feministyczna refleksja nad wstydem wydaje się niezwykle interesującym i wciąż inspirującym polem badawczym, jednak Chollet w dużej mierze poprzestaje na przywołaniu przykładów i mechanizmów od lat obecnych w dyskursie feministycznym. W rezultacie jej rozważania, choć trafne, nie zawsze prowadzą do nowych rozpoznań ani znacząco nie poszerzają dotychczasowej refleksji nad tym problemem. Mając świadomość, że „Nie dać się poczuciu winy” jest pozycją o charakterze bardziej publicystycznym niż naukowym, od najnowszej książki Chollet mimo wszystko oczekiwałabym pogłębienia feministycznej refleksji nad poczuciem winy i zaproponowania nowych perspektyw interpretacyjnych, wykraczających poza rozpoznania dobrze już zakorzenione w tym dyskursie.

LITERATURA:

Gajewska A: „Przecież kwiaty nie krwawią – kuchnia feministyczna”. „Czas Kultury” 2008, nr 5.