KONSEKWENCJE I ŹRÓDŁA POLSKIEJ NIENAWIŚCI (JACEK KOCHANOWSKI: 'BRUNATNA FALA. SOCJOLOGIA NOWEGO FASZYZMU W POLSCE')
A
A
A
W związku z wydarzeniami w Ceucie, czyli przepłynięciem obywateli Maroka do granicy z hiszpańską enklawą w Afryce, 31 lipca tego roku premier RP Donald Tusk opublikował wpis, w którym chwalił się, że „Polska zaostrzyła prawo azylowe, procedury na granicach i zbudowała skuteczne zapory na granicy z Białorusią, która jest wschodnią granicą Unii. (…) Hiszpania musi wziąć z nas przykład, jeśli Schengen ma przetrwać” (wpis FB z 31.07.2026). Złośliwe muszę wspomnieć o fakcie, że podobne działania Hiszpania wprowadziła już dziesięć lat temu (zob. Sitnicka, Szczęśniak 2026). Polska nie jest jedynym krajem, który stawia sobie za cel głośną walkę z migracją przy jednoczesnym przyjmowaniu dużej liczby wykwalifikowanych cudzoziemców. Skrajnie innej oceny tego typu polityki niż premier dokonał Jacek Kochanowski, socjolog pracujący na Uniwersytecie Warszawskim, który w swojej najnowszej książce określił sytuację na granicy Polski z Białorusią jako „moment faszystowski” (s. 170). To jeden z kluczowych terminów, który umożliwia autorowi „Brunatnej fali” ocenę poszczególnych działań współczesnych polityków. Koniec końców taki jest jego cel – diagnoza współczesności. Aby ją postawić, trzeba jednak przyjrzeć się początkom choroby.
Omawiana książka składa się z czterech rozdziałów, a każdy z nich dotyczy jednego zjawiska: 1) sposobu mówienia o współczesnym faszyzmie; 2) relacji polskiej myśli nacjonalistycznej do Żydów; 3) współczesnej dyskryminacji osób queerowych; 4) kryzysu humanitarnego na granicy polsko-białoruskiej. Kolejne rozdziały pokazują, jak współczesna polityka, prowadzona przez partie panującego od 2005 duopolu Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy (Koalicji) Obywatelskiej, coraz bardziej skręca w stronę „nowego faszyzmu”. Kochanowski posługuje się analizą źródeł historycznych, przytacza statystyki, na przykład dotyczące skali migracji, i paragrafy prawa międzynarodowego, aby wykazać, skąd bierze się kryzys współczesnej demokracji i jak należy nazywać dziejące się zło. Kluczowa dla „Brunatnej fali” jest kategoria „życia niewartego życia”, wywodząca się z nazistowskiego pamfletu. Tym terminem posługuje się Kochanowski, aby określić, jakie jest podejście rządzących do „wrogów publicznych”, czyli osób przez nich dyskryminowanych. W końcu czy za „życie niewarte życia” nie została uznana egzystencja osób uwięzionych pomiędzy polską a białoruską granicą?
Pierwszym z zagadnień, które rozbraja warszawski socjolog, jest używanie przez publicystów i analityków terminu „populizm” wobec partii określanych jako skrajnie prawicowe. Według Kochanowskiego, co udowadnia on poprzez zbadanie etymologii oraz użycia terminu, należy odrzucić to pojęcie. „To, co nazywa się w mediach »populizmem«, to z perspektywy teorii społecznej i politologicznej nowa fala faszyzmu” (s. 10). W ugrupowaniach skrajnej prawicy widzi autor wszystkie elementy definicji, które pozwalają określić je jako partie faszystowskie: 1) niszczenie praworządności i podporządkowanie wszystkich instytucji państwa celom partii i władzy; 2) korzystanie z rozbudowanej propagandy; 3) adresowanie swoich wypowiedzi w szczególności do mieszkańców wsi i małych miasteczek; 4) uderzania w prawa kobiet, osób nieheteronormatywnych i transpłciowych; 5) sojusz z fundamentalizmem religijnym lub wykorzystanie wątków religijnych do propagandy; 6) podporządkowanie narracji historycznych swojej wizji świata; 7) kult wodza; 8) wrogość wobec nauki i naukowców. Autor rozróżnienia pomiędzy metodologią postępowania partii XX i XXI wieku, stąd epitet „nowy”. Chodzi o dostosowania sposobu działania współczesnych partii do rzeczywistości liberalnej demokracji, sprawne przedstawianie laboratoriów tortur jako zgodnych z wolą ludu. Rozróżnienie to nie jest bez znaczenia. Inni badacze też próbują ukuć właściwy termin, który pozwoli właściwie określić faszyzację współczesnej polityki. „Drugi faszyzm, nowy faszyzm, postfaszyzm – teoretyczki i teoretycy proponują różne nazwy, ale co do zasady nie mają wątpliwości: Polskę, Europę i świat trawi już choroba nowej brunatnej fali” (s. 13). Wkładem Kochanowskiego jest skupienie się na przykładach polskich. Sprawnie ukazuje on, jak współcześni politycy coraz chętniej sięgają po brunatną metodologię, jednak gorzej radzi sobie z prezentowaniem pochodzenia tych zjawisk.
W kolejnych częściach Kochanowski odchodzi od analizy dyskursu publicystycznego, aby postawić tezę o podwalinach polskiej tożsamości narodowej. Rozdział drugi i trzeci stanowią nierozerwalną całość. W pierwszym z nich znajduje się analiza dzieł Romana Dmowskiego, który zostaje tu uznany za najważniejszego (a może nawet jedynego) twórcę polskiego nacjonalizmu. Pada nawet zdanie: „Tak polskość wymyślił Roman Dmowski (…) naród (polski) staje się narodem poprzez ekspulsję »wydalenie« tego, co jest uznane za jego odwrotność i zaprzeczenie, a zatem poprzez logikę antysemityzmu” (s. 101). W pismach jednego z ojców II RP warszawski socjolog wskazuje na fragmenty antysemickie, dowodząc w ten sposób, jak poprzez nienawiść do narodu żydowskiego kształtowała się polska tożsamość narodowa. Ta analiza cechuje się niestety mało zróżnicowanym doborem przykładów. Tak jak faktem jest antysemityzm na ziemiach polskich i to w wiekach poprzedzających działalność Dmowskiego, tak w rozdziale o początkach zjawiska można by się spodziewać więcej: postaci, tekstów, materiałów historycznych. W szczególności gdy tezy są tak uogólniające. Mają one zastosowanie, pozwalają zbudować ciągłość pomiędzy XX i XXI wiekiem, jednak nie wydaje mi się to wystarczająco dobrym powodem umieszczenia ich tutaj. Zwłaszcza że to bardzo płaskie odczytanie zarówno historii narodu polskiego, jak i postaci Dmowskiego, który doczekał się bardziej rozbudowanych opracowań, na przykład Dezyderego Barłowskiego (zob. Barłowski 2025).
Trzeci rozdział dotyczy współczesnej nienawiści wymierzonej w osoby queerowe, a szczególnie transpłciowe. Pojawia się tu odważna teza, że osoby LGBTQ+ (oraz niebiałe i migranckie, ale tego dotyczy rozdział czwarty) zastąpiły Żydów w roli kozła ofiarnego (jak pokazuje wynik wyborczy Grzegorza Brauna, stare uprzedzenia są nadal silne w narodzie). „Tak »ideologia gender«, zwana również »ideologią LGBT«, zastąpiła w narracji nowych faszystów Żydów w roli wroga” (s. 108). Nie uważam, aby nie było w tym twierdzeniu racji. Co więcej, Kochanowski dowodzi, jak podobne są te dwie sytuacje. Chodzi o zdemonizowanie mniejszości, stworzenie wroga publicznego wewnątrz kraju. Jest to siła tej książki: nieoczywiste połączenia umożliwiają spojrzenie na współczesność pod nowym kątem.
Rozdział czwarty, jak już wspomniano, dotyczy kryzysu humanitarnego na granicy polsko-białoruskiej. Ktoś może zarzucić autorowi, że porusza on sprawy oczywiste i że nie trzeba udowadniać tragedii w Puszczy Białowieskiej. Warto jednak pamiętać – to, o czym pisze warszawski socjolog, wciąż trwa i nadal bywa poddawane w wątpliwość. Dopóki nie zostanie zburzony mur, dopóty jest to temat aktualny. Kochanowski używa tu wprowadzonych wcześniej terminów takich jak „życie niewarte życia” oraz „moment faszystowski”, aby ukazać, jak niezależnie od narracji partii rządzącej wobec osób migranckich dopuszczają się one pogłębiania tragedii niewinnych ludzi. „Oto istota »momentu faszystowskiego« (…): władza, działając poprzez Straż Graniczną i wojsko, a także za pośrednictwem decyzji administracyjnych, odbiera osobom migrującym podstawową godność człowieka, narażając ich na tortury lub śmierć oraz utrudniając udzielenie im podstawowej pomocy humanitarnej” (s. 170). Jaki rządzący mają z tego zysk? Umożliwia im to wprowadzenie narracji o „wygranej wojnie hybrydowej”, a więc uznanie sukcesu swojej polityki. Kochanowski rozbraja tą narrację oraz jej język. Jednocześnie jednak sam stawia tezy w oparciu o ogólniki, dla przykładu: „Społeczeństwo w przygniatającej (i przerażającej) większości zaaprobowało to, co dzieje się w Puszczy Białoszewskiej, niemal dosłownie powtarzając w internetowych komentarzach propagandę rządów PiS z koalicjantami i potem rządu PO z koalicjantami” (s. 176). Dlaczego tak mocne ilościowe wnioski wyciągane są na podstawie komentarzy z mediów społecznościowych? Jaki to materiał badawczy? Takie fragmenty niestety psują wrażenie płynące z lektury porządnie przygotowanego rozdziału.
Kolejny problem „Brunatnej fali” stanowi zderzenie terminologii i języka naukowego ze zdaniami typu: „Donald Tusk w 2023 r. przestał wierzyć w demokrację, w prawa człowieka, w tym prawa kobiet, osób LGBTQ+, a szczególnie w prawa osób migranckich. Uznał, że uzyskanie i utrzymanie władzy jest możliwe wyłącznie poprzez upodobnienie swojej polityki do polityki nowych faszystów” (s. 19). Kochanowski, pomimo że stawka nie może być wyższa – chodzi w końcu o przyszłość demokracji i praw człowieka – pisze w stylu typowym dla mediów społecznościowych. Jak wspominałam, miejscami brakuje tu konkretów, które mogłyby przebić się przez poglądy nieprzekonanych. Sam autor nazywa swoje dzieło monografią naukową, ale według mnie w wielu miejscach jego pisanie ucieka w odważną eseistykę. Widać, że problem jest na tyle bliski sercu Kochanowskiego, że emocje przejmują kontrolę nad rygorem naukowym. Książka ta może dostarczyć oręża do dyskusji, ale nie zawiera instrukcji, jak go używać. Stawia stare problemy pod nowym kątem, ale nie podaje rozwiązań. Próbuje zmienić sposób patrzenia na współczesną demokrację liberalną, ale nie wywraca stolika. Kochanowski pisze, że „[k]siążka ta powstała, jako interwencja socjologiczna, jako, być może, przykład »socjologii stosowanej«” (s. 6). Gdy spojrzeć na to z tej strony, wówczas jest to lektura warta szczególnej uwagi, która pozwala szerzej przyjrzeć się naszej okrutnej współczesności.
LITERATURA:
Barłowski D.: „Nacjonalizm i tajemnica. O męskościach w prozie Romana Dmowskiego”. Kraków 2025.
Sitnicka D., Szczęśniak A.: „Ceuta. Czego nie wiecie o kryzysie na granicy”. 06.08.2026. [Podcast]. https://oko.press/ceuta-czego-nie-wiecie-o-kryzysie-na-granicy.
Tusk D. – post na Facebooku z 31.07.2026. https://www.facebook.com/donaldtusk/posts/pfbid033h1CgpwWDiXhNBbXprnxZv2AtqrTNtZpiddtWWvfmqb5mKh2CgLogAgT4YaLfYYKl?rdid=OqfFmzYNWdggioIe#.
Omawiana książka składa się z czterech rozdziałów, a każdy z nich dotyczy jednego zjawiska: 1) sposobu mówienia o współczesnym faszyzmie; 2) relacji polskiej myśli nacjonalistycznej do Żydów; 3) współczesnej dyskryminacji osób queerowych; 4) kryzysu humanitarnego na granicy polsko-białoruskiej. Kolejne rozdziały pokazują, jak współczesna polityka, prowadzona przez partie panującego od 2005 duopolu Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy (Koalicji) Obywatelskiej, coraz bardziej skręca w stronę „nowego faszyzmu”. Kochanowski posługuje się analizą źródeł historycznych, przytacza statystyki, na przykład dotyczące skali migracji, i paragrafy prawa międzynarodowego, aby wykazać, skąd bierze się kryzys współczesnej demokracji i jak należy nazywać dziejące się zło. Kluczowa dla „Brunatnej fali” jest kategoria „życia niewartego życia”, wywodząca się z nazistowskiego pamfletu. Tym terminem posługuje się Kochanowski, aby określić, jakie jest podejście rządzących do „wrogów publicznych”, czyli osób przez nich dyskryminowanych. W końcu czy za „życie niewarte życia” nie została uznana egzystencja osób uwięzionych pomiędzy polską a białoruską granicą?
Pierwszym z zagadnień, które rozbraja warszawski socjolog, jest używanie przez publicystów i analityków terminu „populizm” wobec partii określanych jako skrajnie prawicowe. Według Kochanowskiego, co udowadnia on poprzez zbadanie etymologii oraz użycia terminu, należy odrzucić to pojęcie. „To, co nazywa się w mediach »populizmem«, to z perspektywy teorii społecznej i politologicznej nowa fala faszyzmu” (s. 10). W ugrupowaniach skrajnej prawicy widzi autor wszystkie elementy definicji, które pozwalają określić je jako partie faszystowskie: 1) niszczenie praworządności i podporządkowanie wszystkich instytucji państwa celom partii i władzy; 2) korzystanie z rozbudowanej propagandy; 3) adresowanie swoich wypowiedzi w szczególności do mieszkańców wsi i małych miasteczek; 4) uderzania w prawa kobiet, osób nieheteronormatywnych i transpłciowych; 5) sojusz z fundamentalizmem religijnym lub wykorzystanie wątków religijnych do propagandy; 6) podporządkowanie narracji historycznych swojej wizji świata; 7) kult wodza; 8) wrogość wobec nauki i naukowców. Autor rozróżnienia pomiędzy metodologią postępowania partii XX i XXI wieku, stąd epitet „nowy”. Chodzi o dostosowania sposobu działania współczesnych partii do rzeczywistości liberalnej demokracji, sprawne przedstawianie laboratoriów tortur jako zgodnych z wolą ludu. Rozróżnienie to nie jest bez znaczenia. Inni badacze też próbują ukuć właściwy termin, który pozwoli właściwie określić faszyzację współczesnej polityki. „Drugi faszyzm, nowy faszyzm, postfaszyzm – teoretyczki i teoretycy proponują różne nazwy, ale co do zasady nie mają wątpliwości: Polskę, Europę i świat trawi już choroba nowej brunatnej fali” (s. 13). Wkładem Kochanowskiego jest skupienie się na przykładach polskich. Sprawnie ukazuje on, jak współcześni politycy coraz chętniej sięgają po brunatną metodologię, jednak gorzej radzi sobie z prezentowaniem pochodzenia tych zjawisk.
W kolejnych częściach Kochanowski odchodzi od analizy dyskursu publicystycznego, aby postawić tezę o podwalinach polskiej tożsamości narodowej. Rozdział drugi i trzeci stanowią nierozerwalną całość. W pierwszym z nich znajduje się analiza dzieł Romana Dmowskiego, który zostaje tu uznany za najważniejszego (a może nawet jedynego) twórcę polskiego nacjonalizmu. Pada nawet zdanie: „Tak polskość wymyślił Roman Dmowski (…) naród (polski) staje się narodem poprzez ekspulsję »wydalenie« tego, co jest uznane za jego odwrotność i zaprzeczenie, a zatem poprzez logikę antysemityzmu” (s. 101). W pismach jednego z ojców II RP warszawski socjolog wskazuje na fragmenty antysemickie, dowodząc w ten sposób, jak poprzez nienawiść do narodu żydowskiego kształtowała się polska tożsamość narodowa. Ta analiza cechuje się niestety mało zróżnicowanym doborem przykładów. Tak jak faktem jest antysemityzm na ziemiach polskich i to w wiekach poprzedzających działalność Dmowskiego, tak w rozdziale o początkach zjawiska można by się spodziewać więcej: postaci, tekstów, materiałów historycznych. W szczególności gdy tezy są tak uogólniające. Mają one zastosowanie, pozwalają zbudować ciągłość pomiędzy XX i XXI wiekiem, jednak nie wydaje mi się to wystarczająco dobrym powodem umieszczenia ich tutaj. Zwłaszcza że to bardzo płaskie odczytanie zarówno historii narodu polskiego, jak i postaci Dmowskiego, który doczekał się bardziej rozbudowanych opracowań, na przykład Dezyderego Barłowskiego (zob. Barłowski 2025).
Trzeci rozdział dotyczy współczesnej nienawiści wymierzonej w osoby queerowe, a szczególnie transpłciowe. Pojawia się tu odważna teza, że osoby LGBTQ+ (oraz niebiałe i migranckie, ale tego dotyczy rozdział czwarty) zastąpiły Żydów w roli kozła ofiarnego (jak pokazuje wynik wyborczy Grzegorza Brauna, stare uprzedzenia są nadal silne w narodzie). „Tak »ideologia gender«, zwana również »ideologią LGBT«, zastąpiła w narracji nowych faszystów Żydów w roli wroga” (s. 108). Nie uważam, aby nie było w tym twierdzeniu racji. Co więcej, Kochanowski dowodzi, jak podobne są te dwie sytuacje. Chodzi o zdemonizowanie mniejszości, stworzenie wroga publicznego wewnątrz kraju. Jest to siła tej książki: nieoczywiste połączenia umożliwiają spojrzenie na współczesność pod nowym kątem.
Rozdział czwarty, jak już wspomniano, dotyczy kryzysu humanitarnego na granicy polsko-białoruskiej. Ktoś może zarzucić autorowi, że porusza on sprawy oczywiste i że nie trzeba udowadniać tragedii w Puszczy Białowieskiej. Warto jednak pamiętać – to, o czym pisze warszawski socjolog, wciąż trwa i nadal bywa poddawane w wątpliwość. Dopóki nie zostanie zburzony mur, dopóty jest to temat aktualny. Kochanowski używa tu wprowadzonych wcześniej terminów takich jak „życie niewarte życia” oraz „moment faszystowski”, aby ukazać, jak niezależnie od narracji partii rządzącej wobec osób migranckich dopuszczają się one pogłębiania tragedii niewinnych ludzi. „Oto istota »momentu faszystowskiego« (…): władza, działając poprzez Straż Graniczną i wojsko, a także za pośrednictwem decyzji administracyjnych, odbiera osobom migrującym podstawową godność człowieka, narażając ich na tortury lub śmierć oraz utrudniając udzielenie im podstawowej pomocy humanitarnej” (s. 170). Jaki rządzący mają z tego zysk? Umożliwia im to wprowadzenie narracji o „wygranej wojnie hybrydowej”, a więc uznanie sukcesu swojej polityki. Kochanowski rozbraja tą narrację oraz jej język. Jednocześnie jednak sam stawia tezy w oparciu o ogólniki, dla przykładu: „Społeczeństwo w przygniatającej (i przerażającej) większości zaaprobowało to, co dzieje się w Puszczy Białoszewskiej, niemal dosłownie powtarzając w internetowych komentarzach propagandę rządów PiS z koalicjantami i potem rządu PO z koalicjantami” (s. 176). Dlaczego tak mocne ilościowe wnioski wyciągane są na podstawie komentarzy z mediów społecznościowych? Jaki to materiał badawczy? Takie fragmenty niestety psują wrażenie płynące z lektury porządnie przygotowanego rozdziału.
Kolejny problem „Brunatnej fali” stanowi zderzenie terminologii i języka naukowego ze zdaniami typu: „Donald Tusk w 2023 r. przestał wierzyć w demokrację, w prawa człowieka, w tym prawa kobiet, osób LGBTQ+, a szczególnie w prawa osób migranckich. Uznał, że uzyskanie i utrzymanie władzy jest możliwe wyłącznie poprzez upodobnienie swojej polityki do polityki nowych faszystów” (s. 19). Kochanowski, pomimo że stawka nie może być wyższa – chodzi w końcu o przyszłość demokracji i praw człowieka – pisze w stylu typowym dla mediów społecznościowych. Jak wspominałam, miejscami brakuje tu konkretów, które mogłyby przebić się przez poglądy nieprzekonanych. Sam autor nazywa swoje dzieło monografią naukową, ale według mnie w wielu miejscach jego pisanie ucieka w odważną eseistykę. Widać, że problem jest na tyle bliski sercu Kochanowskiego, że emocje przejmują kontrolę nad rygorem naukowym. Książka ta może dostarczyć oręża do dyskusji, ale nie zawiera instrukcji, jak go używać. Stawia stare problemy pod nowym kątem, ale nie podaje rozwiązań. Próbuje zmienić sposób patrzenia na współczesną demokrację liberalną, ale nie wywraca stolika. Kochanowski pisze, że „[k]siążka ta powstała, jako interwencja socjologiczna, jako, być może, przykład »socjologii stosowanej«” (s. 6). Gdy spojrzeć na to z tej strony, wówczas jest to lektura warta szczególnej uwagi, która pozwala szerzej przyjrzeć się naszej okrutnej współczesności.
LITERATURA:
Barłowski D.: „Nacjonalizm i tajemnica. O męskościach w prozie Romana Dmowskiego”. Kraków 2025.
Sitnicka D., Szczęśniak A.: „Ceuta. Czego nie wiecie o kryzysie na granicy”. 06.08.2026. [Podcast]. https://oko.press/ceuta-czego-nie-wiecie-o-kryzysie-na-granicy.
Tusk D. – post na Facebooku z 31.07.2026. https://www.facebook.com/donaldtusk/posts/pfbid033h1CgpwWDiXhNBbXprnxZv2AtqrTNtZpiddtWWvfmqb5mKh2CgLogAgT4YaLfYYKl?rdid=OqfFmzYNWdggioIe#.












ISSN 2658-1086