DLACZEGO NIE BYŁO 'POLSKIEJ PATTI SMITH'? (MAGDALENA CZUBASZEK: 'BĘDZIESZ WRZESZCZEĆ. DZIEWCZYNY NA POLSKIEJ SCENIE ALTERNATYWNEJ LAT 80.')
A
A
A
Lata 80. ubiegłego wieku w Polsce to zdecydowanie jedna z najosobliwszych dekad w okresie komunizmu. Z jednej strony napięta sytuacja polityczna i krystalizowanie się opozycji wobec panującej władzy, z drugiej – coraz intensywniej napływające z zachodnich, kapitalistycznych krajów wpływy kulturowe. W tych skomplikowanych czasach, gdy patetycznie brzmiąca „wolność” w ustach przyszłego prezydenta Polski, Lecha Wałęsy, niosła ze sobą obietnicę politycznej i społecznej zmiany, działalność kobiet, zarówno społeczna, jak i kulturalna, długo pozostawała na marginesie opowieści o przełomie. Dopiero w ostatnich latach coraz wyraźniej zaznacza się potrzeba uzupełnienia zdominowanej przez „męskie dokonania” narracji historycznej, kształtowanej po 1989 roku, o doświadczenia, aktywność i osiągnięcia kobiet.
Choć w ostatnich latach przybywa publikacji wpisujących się w nurt „herstorycznego PRL-u”, to lata 80. pozostają słabo rozpoznanym obszarem badawczym. Postępujący ówcześnie konserwatywny zwrot skutkuje widocznymi utrudnieniami w dostrzeżeniu i odnotowaniu działalności kobiet, których współczesne wydobywanie skutkuje żmudną, archiwalną pracą. Polityczne dokonania kobiet w ostatniej dekadzie komunizmu, w znacznej mierze pomijane we wcześniejszej recepcji, zostały dostrzeżone i przywrócone pamięci przede wszystkim za sprawą badaczek i twórczyń podejmujących temat kobiecego zaangażowania w „Solidarność” – zarówno polskich, czego ważnym przykładem jest wizualno-literacki projekt Marty Dzido „Kobiety Solidarności”, jak i zagranicznych, m.in. amerykańskiej autorki, Shany Penn. Równie istotne zdaje się wydobycie zignorowanego głosu kobiet w kształtowaniu muzyki, a lata 80. to również w Polsce czas okołoundergroundowego grania. Magdalena Czubaszek w swoim książkowym debiucie stara się dokonać niemal niemożliwego poprzez zadanie kluczowego pytania, przypominającego parafrazę tytułu ikonicznej rozprawy Lindy Nochlin: „Gdzie są dziewczyny z polskiej alternatywy?”.
Kory nie trzeba przedstawiać współczesnemu czytelnikowi, a jej występ z 1980 roku w Opolu zachował się w pamięci Polaków jako rewolucyjny. Jednak wykrzesanie innych nazwisk kobiet stanowi wyzwanie, którego podejmuje się autorka „Będziesz wrzeszczeć”. Jak odnotowuje, dotychczas nie powstała żadna publikacja poświęcona tylko kobietom muzyki niezależnej (zob. s. 10), co nie oznacza, że ich nie było. Choć scenę muzyczną zapełniali mężczyźni, wiele kobiet ryzykowało, by budować polską alternatywę. Ryzykowało – bo, jak udowadnia Czubaszek, męskocentryczne środowisko nie było szczególnie otwarte: „Dziewczyny tępili strasznie. Baba grająca nie miała prawa przejść do żadnego zespołu. Ni hu hu. Na wokal tak. Ale z instrumentem? Absolutnie nie” (s. 156).
Autorka, poza wspomnianą pracą archiwalną, przeprowadziła współcześnie rozmowy z bezpośrednio zaangażowanymi w ówczesną scenę muzyczkami, muzykami oraz dziennikarzami muzycznymi. Ważnym punktem odniesienia pozostają również teksty komentatorów publikowane w latach 80., stanowiące nieocenione źródło wiedzy o ówczesnej pozycji kobiet – zarówno w muzycznym undergroundzie, jak i szerzej: w polskim społeczeństwie. Sceptycyzm tych autorów oraz wyraźna mizoginia wynikają z przekraczania utrwalonych wzorców kobiecości zarówno przez fanki, jak i same muzyczki. Czubaszek, próbując odtworzyć wydarzenia kulturalne z lutego 1986 roku, odnotowuje: „W Gdyni przed Domem Kultury Portowca stały tłumy: chłopcy w skórach i dziewczyny w »kolorowych płaszczykach«, jak napisał »Dziennik Bałtycki«. Zaraz zaczynał się I Zlot Młodzieży Cynicznej Ery Atomowej” (s. 214). Jak tłumaczy autorka, nazwa była celowa, bo wskazywać miała na cynizm ówczesnego pokolenia spowodowany sytuacją geopolityczną, ale równie ciekawy zdaje się komentarz dotyczący wyglądu kobiet. Podobnie rzecz miała się w komentowaniu zaangażowania i kreowania nowych kapel, złożonych z samych dziewczyn, szczególnie widocznych w drugiej połowie lat 80.: „W prasie zaczęto żartować, że Polska stanęła przed problemem »feminizacji rock’n’rolla«. Dziennikarze, przyzwyczajeni do tego, że żeńskie kapele zwykle kończą się na samej nazwie (nawiązanie do Bexy Lali), kwitowali z nutą protekcjonalności: »A jest się czemu przyglądać!«” (s. 219-220). Zachowanie charakterystycznych mizoginistycznych klisz w opisie relacji między kobietami prowadzi do przedstawiania ich jako z natury konfliktowych i kłótliwych. W konsekwencji trudności w utworzeniu zespołu przypisywane są rzekomej specyfice kobiecych relacji, a nie istniejącym uprzedzeniom i barierom wynikającym z funkcjonowania w zdominowanym przez mężczyzn środowisku. Choć książka utrzymana jest w ściśle reporterskim tonie i pozbawiona eseistycznych wywodów autorki odwołujących się bezpośrednio do teorii feministycznych, jej interpretacja niemal domaga się osadzenia opisywanych doświadczeń w perspektywie feministycznej i ukazania, w jaki sposób stają się one konkretnym urzeczywistnieniem rozpoznań formułowanych przez ten dyskurs. Opisywane doświadczenia kobiet stanowią bowiem wyrazisty przykład funkcjonowania kategorii kobiety jako „Innego”, zgodnie z koncepcją Simone de Beauvoir (zob. de Beauvoir 2003: 13-14). Mechanizm ten odczytać można w kategoriach genderowego podwójnego standardu, co Czubaszek opisuje przy okazji historii jednej z muzyczek, Poli Ryby: „Długo myślałam, jak położyć przed Polą ten śmierdzący temat, jak pokazać mechanizmy środowiska. Jak to zrobić, nie zamierzając się w młot z napisem »dziwka«, który uderzał w nią przez tyle lat. Jeszcze przed wyjazdem do Berlina Pola miała wielu partnerów. »Sex, drug and rock’n’roll«, sama mi to powiedziała. Dziewczyna w latach osiemdziesiątych w Polsce żyjąca w zgodzie z tym mottem była uznawana za dno i margines. A facet? Buntownik, legenda” (s. 59). Kobieta nie ma możliwości przeżywania seksualnej swobody i samo funkcjonowanie jej przypomina beauvoiriańskiego „Innego”, nie dlatego, że zachowuje się inaczej niż mężczyzna, lecz właśnie dlatego, że te same zachowania nabierają innego znaczenia, gdy podejmuje je kobieta.
Z kolei gdy któraś z dziewczyn godziła się z przypisanym jej patriarchalnym losem i przyjmowała wyznaczone przez niego role, wykonywana przez nią niewidzialna praca stawała się jednym z fundamentów sprawnego funkcjonowania zespołu. Kasia Kulda śpiewała to, co kazali jej męscy członkowie zespołu, i do końca swojej punkowej kariery utrzymywała, że „tylko pomagała” (s. 83). Dlatego tak istotna wydaje się reinterpretacja historii, a właściwie tworzenie „herstorii”, pozwalającej przywrócić kobietom należną im sprawczość. Końcowy okres PRL-u, którego obraz został zdominowany przez męską narrację, stanowi szczególnie istotne pole dla tego rodzaju rewizji.
LITERATURA:
de Beauvoir S.: „Druga płeć”. Przeł. G. Mycielska, M. Leśniewska. Warszawa 2003.
Dzido M.: „Kobiety solidarności. Materiały odrzucone”. Warszawa 2023.
Choć w ostatnich latach przybywa publikacji wpisujących się w nurt „herstorycznego PRL-u”, to lata 80. pozostają słabo rozpoznanym obszarem badawczym. Postępujący ówcześnie konserwatywny zwrot skutkuje widocznymi utrudnieniami w dostrzeżeniu i odnotowaniu działalności kobiet, których współczesne wydobywanie skutkuje żmudną, archiwalną pracą. Polityczne dokonania kobiet w ostatniej dekadzie komunizmu, w znacznej mierze pomijane we wcześniejszej recepcji, zostały dostrzeżone i przywrócone pamięci przede wszystkim za sprawą badaczek i twórczyń podejmujących temat kobiecego zaangażowania w „Solidarność” – zarówno polskich, czego ważnym przykładem jest wizualno-literacki projekt Marty Dzido „Kobiety Solidarności”, jak i zagranicznych, m.in. amerykańskiej autorki, Shany Penn. Równie istotne zdaje się wydobycie zignorowanego głosu kobiet w kształtowaniu muzyki, a lata 80. to również w Polsce czas okołoundergroundowego grania. Magdalena Czubaszek w swoim książkowym debiucie stara się dokonać niemal niemożliwego poprzez zadanie kluczowego pytania, przypominającego parafrazę tytułu ikonicznej rozprawy Lindy Nochlin: „Gdzie są dziewczyny z polskiej alternatywy?”.
Kory nie trzeba przedstawiać współczesnemu czytelnikowi, a jej występ z 1980 roku w Opolu zachował się w pamięci Polaków jako rewolucyjny. Jednak wykrzesanie innych nazwisk kobiet stanowi wyzwanie, którego podejmuje się autorka „Będziesz wrzeszczeć”. Jak odnotowuje, dotychczas nie powstała żadna publikacja poświęcona tylko kobietom muzyki niezależnej (zob. s. 10), co nie oznacza, że ich nie było. Choć scenę muzyczną zapełniali mężczyźni, wiele kobiet ryzykowało, by budować polską alternatywę. Ryzykowało – bo, jak udowadnia Czubaszek, męskocentryczne środowisko nie było szczególnie otwarte: „Dziewczyny tępili strasznie. Baba grająca nie miała prawa przejść do żadnego zespołu. Ni hu hu. Na wokal tak. Ale z instrumentem? Absolutnie nie” (s. 156).
Autorka, poza wspomnianą pracą archiwalną, przeprowadziła współcześnie rozmowy z bezpośrednio zaangażowanymi w ówczesną scenę muzyczkami, muzykami oraz dziennikarzami muzycznymi. Ważnym punktem odniesienia pozostają również teksty komentatorów publikowane w latach 80., stanowiące nieocenione źródło wiedzy o ówczesnej pozycji kobiet – zarówno w muzycznym undergroundzie, jak i szerzej: w polskim społeczeństwie. Sceptycyzm tych autorów oraz wyraźna mizoginia wynikają z przekraczania utrwalonych wzorców kobiecości zarówno przez fanki, jak i same muzyczki. Czubaszek, próbując odtworzyć wydarzenia kulturalne z lutego 1986 roku, odnotowuje: „W Gdyni przed Domem Kultury Portowca stały tłumy: chłopcy w skórach i dziewczyny w »kolorowych płaszczykach«, jak napisał »Dziennik Bałtycki«. Zaraz zaczynał się I Zlot Młodzieży Cynicznej Ery Atomowej” (s. 214). Jak tłumaczy autorka, nazwa była celowa, bo wskazywać miała na cynizm ówczesnego pokolenia spowodowany sytuacją geopolityczną, ale równie ciekawy zdaje się komentarz dotyczący wyglądu kobiet. Podobnie rzecz miała się w komentowaniu zaangażowania i kreowania nowych kapel, złożonych z samych dziewczyn, szczególnie widocznych w drugiej połowie lat 80.: „W prasie zaczęto żartować, że Polska stanęła przed problemem »feminizacji rock’n’rolla«. Dziennikarze, przyzwyczajeni do tego, że żeńskie kapele zwykle kończą się na samej nazwie (nawiązanie do Bexy Lali), kwitowali z nutą protekcjonalności: »A jest się czemu przyglądać!«” (s. 219-220). Zachowanie charakterystycznych mizoginistycznych klisz w opisie relacji między kobietami prowadzi do przedstawiania ich jako z natury konfliktowych i kłótliwych. W konsekwencji trudności w utworzeniu zespołu przypisywane są rzekomej specyfice kobiecych relacji, a nie istniejącym uprzedzeniom i barierom wynikającym z funkcjonowania w zdominowanym przez mężczyzn środowisku. Choć książka utrzymana jest w ściśle reporterskim tonie i pozbawiona eseistycznych wywodów autorki odwołujących się bezpośrednio do teorii feministycznych, jej interpretacja niemal domaga się osadzenia opisywanych doświadczeń w perspektywie feministycznej i ukazania, w jaki sposób stają się one konkretnym urzeczywistnieniem rozpoznań formułowanych przez ten dyskurs. Opisywane doświadczenia kobiet stanowią bowiem wyrazisty przykład funkcjonowania kategorii kobiety jako „Innego”, zgodnie z koncepcją Simone de Beauvoir (zob. de Beauvoir 2003: 13-14). Mechanizm ten odczytać można w kategoriach genderowego podwójnego standardu, co Czubaszek opisuje przy okazji historii jednej z muzyczek, Poli Ryby: „Długo myślałam, jak położyć przed Polą ten śmierdzący temat, jak pokazać mechanizmy środowiska. Jak to zrobić, nie zamierzając się w młot z napisem »dziwka«, który uderzał w nią przez tyle lat. Jeszcze przed wyjazdem do Berlina Pola miała wielu partnerów. »Sex, drug and rock’n’roll«, sama mi to powiedziała. Dziewczyna w latach osiemdziesiątych w Polsce żyjąca w zgodzie z tym mottem była uznawana za dno i margines. A facet? Buntownik, legenda” (s. 59). Kobieta nie ma możliwości przeżywania seksualnej swobody i samo funkcjonowanie jej przypomina beauvoiriańskiego „Innego”, nie dlatego, że zachowuje się inaczej niż mężczyzna, lecz właśnie dlatego, że te same zachowania nabierają innego znaczenia, gdy podejmuje je kobieta.
Z kolei gdy któraś z dziewczyn godziła się z przypisanym jej patriarchalnym losem i przyjmowała wyznaczone przez niego role, wykonywana przez nią niewidzialna praca stawała się jednym z fundamentów sprawnego funkcjonowania zespołu. Kasia Kulda śpiewała to, co kazali jej męscy członkowie zespołu, i do końca swojej punkowej kariery utrzymywała, że „tylko pomagała” (s. 83). Dlatego tak istotna wydaje się reinterpretacja historii, a właściwie tworzenie „herstorii”, pozwalającej przywrócić kobietom należną im sprawczość. Końcowy okres PRL-u, którego obraz został zdominowany przez męską narrację, stanowi szczególnie istotne pole dla tego rodzaju rewizji.
LITERATURA:
de Beauvoir S.: „Druga płeć”. Przeł. G. Mycielska, M. Leśniewska. Warszawa 2003.
Dzido M.: „Kobiety solidarności. Materiały odrzucone”. Warszawa 2023.












ISSN 2658-1086