U SIEBIE (MATEUSZ ŻEBROWSKI: ?OJCZYZNY MAGICZNE I ICH TWÓRCY W LITERATURZE I FILMIE NA PRZEŁOMIE XX I XXI WIEKU')
A
A
A
„Ojczyzny magiczne…” to rozprawa naukowa, przygotowana wedle rygorów pisarstwa akademickiego. Stąd podział na dwie główne części – teoretyczną oraz analityczno-interpretacyjną. W pierwszej autor wyjaśnia przyczyny obfitości dzieł operujących kreacją ojczyzny magicznej na przełomie XX i XXI wieku; następnie bardzo szczegółowo tłumaczy, jak rozumiane jest pojęcie „magii” w odniesieniu do autobiograficznej i autofikcyjnej twórczości oraz istniejącej typologii prądów myślowych i artystycznych, by w końcu wyznaczyć teren i granice miejsca w rozpatrywanym przez siebie nurcie. Żebrowski przedstawia w tej części książki bardzo szerokie tło kontekstów antropologicznych, religioznawczych, kulturowych czy politycznych. Argumentuje, że popularność kreacji ojczyzn magicznych wiąże się, między innymi, z następującym po końcu zimnej wojny rozwojem indywidualizmu w postrzeganiu przynależności kulturowej, etnicznej i religijnej. Buduje rozległą definicję nurtu ojczyzn magicznych, wskazując, iż jego twórcy „opisują inicjację, dojrzewanie, indywiduację jednostki, dla której istotnym elementem w konstytuowaniu osobowości jest przynależność do miejsca i społeczności” (s. 83), przy czym odcinają się od dyskursu peryferyjnego czy postkolonialnego, czyniąc opisywane przez siebie miejsce centrum świata.
Porządkujące opisywany fenomen artystyczny kategorie, które w części drugiej książki będą organizować porządek materiału, to magia, etniczność oraz mit. Warto tu zaznaczyć, że teoretyczna część rozprawy okazuje się bardzo bogata w odniesienia do geopoetyki, teorii literatury i kina, antropologię miejsca czy dyskursy naturokulturowe. Żebrowski jest erudytą o szerokim horyzoncie myślowym, odważnie zestawia ze sobą ustalenia filozofii, nauk o kulturze i o literaturze, a przy tym nie traci własnego głosu i cały czas utrzymuje w centrum swojego wywodu unikalność i specyficzność tworzenia ojczyzn magicznych w literaturze i filmie.
Autor już we wstępie zapowiada, jakiego typu dzieła i twórcy znajdują się w kręgu jego zainteresowań: „W książce przyglądam się dziełom zrealizowanym przez ostatnie trzydzieści lat przez artystów z obszaru literatury i filmu pochodzących z Europy, w których manifestuje się ojczyzna magiczna” (s. 21), a dalej: „Wybór autorów będących przedstawicielami świata Zachodu (choć niekoniecznie rozumianych jako zachodniocentrycznych) podyktowany jest przesłankami metodologicznymi. Wspólnota kulturowa sprawia, że twórcy ojczyzn magicznych są zmuszeni wychodzić od podobnych paradygmatów ontologicznych, epistemologicznych i aksjologicznych, a następnie przeformułowują je, poddają subiektywnej obróbce” (s. 22).
Lista twórczyń i twórców, których dzieła Żebrowski bierze na swój kulturoznawczy warsztat, obejmuje osiem nazwisk: Susannę Clarke (Wielka Brytania), Jana Jakuba Kolskiego (Polska), Orhana Pamuka i Cedę Toru (Turcja), Ailo Gaupa (Laponia), Emira Kusturicę (Jugosławia) i Pavola Barabáša (Słowacja). Już przy tym wyliczeniu czytelniczka czuje się niepewnie: czy kwantyfikator „zachodni” lub „europejski” jest tu wystarczająco czytelny? Dalej w książce badacz przywołuje poglądy Edwarda Saida krytykujące pojęcie „Orientu” jako wytwór Europy, traktowanej podobnie homogenicznie. Zastanawia mnie jednak, czy w przypadku korpusu tekstów i obrazów wybranego przez Żebrowskiego nie należałoby wejść głębiej w rozważania dotyczące różnych twarzy Europy. Szczególnie ciekawie wybrzmiałby tu chyba Milan Kundera przekonujący, iż tak zwanej Europie Środkowej wyróżnianej na podstawie kultury bliżej jest – gdy chodzi o wartości, tożsamość, filozofię – do Zachodu niż Wschodu (radzieckiego) (zob. Kundera 2023). A co z konstruktem Europy Środkowo-Wschodniej i jej wyobrażonych geografii kartografowanych przez Andrzeja Stasiuka i Jurija Andruchowycza (zob. Andruchowycz, Stasiuk 2020)? Byłabym bardzo ciekawa, jak Żebrowski widziałby zachodniość wybranych przez siebie dzieł w relacji do płynnych granic „innej” Europy.
Nie znaczy to jednak, że nie czuję się przekonana przez argumentację kulturoznawcy. Wielość kontekstów, drobiazgowość analiz, niezwykła sprawność interpretacyjna to zdecydowane atuty rozprawy. I choć zwykle jestem zwolenniczką popularyzacji dyskursu naukowego, tu jednak myślę, że książka „Ojczyzny magiczne…” nie mogłaby zostać uszczuplona o żaden z elementów bogatej mozaiki odniesień. Mimo tej dyscypliny metodologicznej autor nie zapomina o odbiorcy, co wydaje się tym ważniejsze, że przecież twórczość ojczyzn magicznych jest możliwa dlatego, że wywołuje odpowiedź czytelników i widzów: „Autorzy ojczyzn magicznych kreują mity założycielskie i półprywatne mitologie. Opowieści – nawet te o najsilniejszym indywidualnym zabarwieniu – zyskują znaczenie nie tylko dla twórcy, ale również dla odbiorców emocjonalnie przywiązanych do danego horyzontu znaczeń” (s. 17).
Żebrowski bardzo dobrze pisze i mimo wielu odwołań, cytowań i akademickiego rejestru czytelniczka podąża za jego tokiem wypowiedzi. Co ważne, w rozdziałach dotyczących filmów płynnie łączy interpretację z drobiazgowymi obserwacjami na temat formy dzieł. Te analityczne uwagi są tym cenniejsze, że w książce nie ma ani jednej ilustracji – co swoją drogą wciąż wydaje mi się niewiarygodne w publikacjach dotyczących kultury wizualnej. Zastanawia mnie jednak, że przy tym wyczuleniu na formę oraz przy niewątpliwie mistrzowskim warsztacie filmoznawczym, autor nie zdecydował się na pogłębienie refleksji o magicznym myśleniu w odniesieniu do realizacji filmów. Odnotowuję tu, rzecz jasna, podrozdział „Twórczość artystyczna jako »działalność magiczna«” w drugim rozdziale pierwszej części, jednak ma on charakter syntetyzujący literaturę i kino. Tymczasem w archeologii mediów wątek zderzenia postawy magicznej i technicznej (naukowej) wobec światów kreowanych technologiami optycznymi jest przemyślany, m.in. przez Siegfrieda Zielinskiego (2010).
Na gruncie ustaleń archeologii mediów myślenie techniczne i magiczne można potraktować jako dwa odmienne, ale nie przeciwstawne sposoby odnoszenia się do możliwości technologii. Myślenie techniczne koncentruje się przede wszystkim na znajomości zasad, procedurach, przewidywalności, kontroli i dążeniu do osiągnięcia określonego rezultatu. Myślenie magiczne pozwala wyobrazić sobie rozwiązanie, którego działanie nie jest jeszcze oczywiste, zestawić ze sobą pozornie odległe zjawiska i potraktować niewiedzę nie jako przeszkodę, lecz jako przestrzeń możliwości. W ujęciu Zielinskiego magia, nauka i technika nie tworzą prostego ciągu rozwojowego, lecz pozostają w dynamicznej relacji. Myślenie magiczne można więc rozumieć jako zdolność do przekraczania tego, co aktualnie uznajemy za możliwe, przy jednoczesnej gotowości do konfrontowania wyobrażenia z materialnym działaniem. W historii mediów oba te sposoby myślenia wielokrotnie się spotykały: wyobraźnia prowadziła do eksperymentu, eksperyment do wynalazku, technologia pozwalała wytworzyć iluzję, a doświadczenie zdumienia ponownie pobudzało wyobraźnię (por. Budzik 2015). Myślę, że eksploracja tego wątku zakorzeniłaby rozprawę Żebrowskiego głębiej w nauce o mediach i jej aspekcie materialnym, co mogłoby być ciekawe, ponieważ autor odnosi się do różnych rodzajów i form filmowych. Rozpatrywane ze wspólnego horyzontu wskazywałyby nie tylko na różnorodność realizowanych wizji ojczyzny magicznej, ale też uwidoczniły zakorzenienie medium samego w sobie w światach magicznych.
Wskazane miejsca, w których autor mógłby eksplorować geografię ojczyzn magicznych głębiej, w żadnym wypadku nie zaniżają walorów książki, wręcz przeciwnie – poczucie braku wynika z rozbudzonej ciekawości i poczucia, że temat wart jest jak najszerszego opracowania. Perspektywa badawcza skonstruowana przez Żebrowskiego okazuje się adekwatna także dla nowych, posthumanistycznych narracji – jak w „Kedi, sekretnym życiu kotów” czy tatrzańskich filmach Barabáša. Kulturoznawca udowadnia, że geopoetyka poszerzona o refleksję antropologiczną (ale nie antropocentryczną) jest świetnym narzędziem do zrozumienia literatury i kina jako (magicznych) światów, nawet jeśli – co autor zauważa w „Epilogu” – w napięciu między lokalnością a globalnością czasem to, co najbliższe, schodzi na dalszy plan.
LITERATURA:
Andruchowycz J., Stasiuk A.: „Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową”. Wołowiec 2020.
Budzik J.H.: „Filmowe cuda i sztuczki magiczne. Szkice z archeologii kina”. Katowice 2015.
Kundera M.: „Zachód porwany albo tragedia Europy Środkowej. Przeł. M. Bieńczyk. Warszawa 2023.
Zielinski S.: „Archeologia mediów. O głębokim czasie technicznie zapośredniczonego słuchania i widzenia”. Przeł. K. Krzemieniowa. Warszawa 2010.
Porządkujące opisywany fenomen artystyczny kategorie, które w części drugiej książki będą organizować porządek materiału, to magia, etniczność oraz mit. Warto tu zaznaczyć, że teoretyczna część rozprawy okazuje się bardzo bogata w odniesienia do geopoetyki, teorii literatury i kina, antropologię miejsca czy dyskursy naturokulturowe. Żebrowski jest erudytą o szerokim horyzoncie myślowym, odważnie zestawia ze sobą ustalenia filozofii, nauk o kulturze i o literaturze, a przy tym nie traci własnego głosu i cały czas utrzymuje w centrum swojego wywodu unikalność i specyficzność tworzenia ojczyzn magicznych w literaturze i filmie.
Autor już we wstępie zapowiada, jakiego typu dzieła i twórcy znajdują się w kręgu jego zainteresowań: „W książce przyglądam się dziełom zrealizowanym przez ostatnie trzydzieści lat przez artystów z obszaru literatury i filmu pochodzących z Europy, w których manifestuje się ojczyzna magiczna” (s. 21), a dalej: „Wybór autorów będących przedstawicielami świata Zachodu (choć niekoniecznie rozumianych jako zachodniocentrycznych) podyktowany jest przesłankami metodologicznymi. Wspólnota kulturowa sprawia, że twórcy ojczyzn magicznych są zmuszeni wychodzić od podobnych paradygmatów ontologicznych, epistemologicznych i aksjologicznych, a następnie przeformułowują je, poddają subiektywnej obróbce” (s. 22).
Lista twórczyń i twórców, których dzieła Żebrowski bierze na swój kulturoznawczy warsztat, obejmuje osiem nazwisk: Susannę Clarke (Wielka Brytania), Jana Jakuba Kolskiego (Polska), Orhana Pamuka i Cedę Toru (Turcja), Ailo Gaupa (Laponia), Emira Kusturicę (Jugosławia) i Pavola Barabáša (Słowacja). Już przy tym wyliczeniu czytelniczka czuje się niepewnie: czy kwantyfikator „zachodni” lub „europejski” jest tu wystarczająco czytelny? Dalej w książce badacz przywołuje poglądy Edwarda Saida krytykujące pojęcie „Orientu” jako wytwór Europy, traktowanej podobnie homogenicznie. Zastanawia mnie jednak, czy w przypadku korpusu tekstów i obrazów wybranego przez Żebrowskiego nie należałoby wejść głębiej w rozważania dotyczące różnych twarzy Europy. Szczególnie ciekawie wybrzmiałby tu chyba Milan Kundera przekonujący, iż tak zwanej Europie Środkowej wyróżnianej na podstawie kultury bliżej jest – gdy chodzi o wartości, tożsamość, filozofię – do Zachodu niż Wschodu (radzieckiego) (zob. Kundera 2023). A co z konstruktem Europy Środkowo-Wschodniej i jej wyobrażonych geografii kartografowanych przez Andrzeja Stasiuka i Jurija Andruchowycza (zob. Andruchowycz, Stasiuk 2020)? Byłabym bardzo ciekawa, jak Żebrowski widziałby zachodniość wybranych przez siebie dzieł w relacji do płynnych granic „innej” Europy.
Nie znaczy to jednak, że nie czuję się przekonana przez argumentację kulturoznawcy. Wielość kontekstów, drobiazgowość analiz, niezwykła sprawność interpretacyjna to zdecydowane atuty rozprawy. I choć zwykle jestem zwolenniczką popularyzacji dyskursu naukowego, tu jednak myślę, że książka „Ojczyzny magiczne…” nie mogłaby zostać uszczuplona o żaden z elementów bogatej mozaiki odniesień. Mimo tej dyscypliny metodologicznej autor nie zapomina o odbiorcy, co wydaje się tym ważniejsze, że przecież twórczość ojczyzn magicznych jest możliwa dlatego, że wywołuje odpowiedź czytelników i widzów: „Autorzy ojczyzn magicznych kreują mity założycielskie i półprywatne mitologie. Opowieści – nawet te o najsilniejszym indywidualnym zabarwieniu – zyskują znaczenie nie tylko dla twórcy, ale również dla odbiorców emocjonalnie przywiązanych do danego horyzontu znaczeń” (s. 17).
Żebrowski bardzo dobrze pisze i mimo wielu odwołań, cytowań i akademickiego rejestru czytelniczka podąża za jego tokiem wypowiedzi. Co ważne, w rozdziałach dotyczących filmów płynnie łączy interpretację z drobiazgowymi obserwacjami na temat formy dzieł. Te analityczne uwagi są tym cenniejsze, że w książce nie ma ani jednej ilustracji – co swoją drogą wciąż wydaje mi się niewiarygodne w publikacjach dotyczących kultury wizualnej. Zastanawia mnie jednak, że przy tym wyczuleniu na formę oraz przy niewątpliwie mistrzowskim warsztacie filmoznawczym, autor nie zdecydował się na pogłębienie refleksji o magicznym myśleniu w odniesieniu do realizacji filmów. Odnotowuję tu, rzecz jasna, podrozdział „Twórczość artystyczna jako »działalność magiczna«” w drugim rozdziale pierwszej części, jednak ma on charakter syntetyzujący literaturę i kino. Tymczasem w archeologii mediów wątek zderzenia postawy magicznej i technicznej (naukowej) wobec światów kreowanych technologiami optycznymi jest przemyślany, m.in. przez Siegfrieda Zielinskiego (2010).
Na gruncie ustaleń archeologii mediów myślenie techniczne i magiczne można potraktować jako dwa odmienne, ale nie przeciwstawne sposoby odnoszenia się do możliwości technologii. Myślenie techniczne koncentruje się przede wszystkim na znajomości zasad, procedurach, przewidywalności, kontroli i dążeniu do osiągnięcia określonego rezultatu. Myślenie magiczne pozwala wyobrazić sobie rozwiązanie, którego działanie nie jest jeszcze oczywiste, zestawić ze sobą pozornie odległe zjawiska i potraktować niewiedzę nie jako przeszkodę, lecz jako przestrzeń możliwości. W ujęciu Zielinskiego magia, nauka i technika nie tworzą prostego ciągu rozwojowego, lecz pozostają w dynamicznej relacji. Myślenie magiczne można więc rozumieć jako zdolność do przekraczania tego, co aktualnie uznajemy za możliwe, przy jednoczesnej gotowości do konfrontowania wyobrażenia z materialnym działaniem. W historii mediów oba te sposoby myślenia wielokrotnie się spotykały: wyobraźnia prowadziła do eksperymentu, eksperyment do wynalazku, technologia pozwalała wytworzyć iluzję, a doświadczenie zdumienia ponownie pobudzało wyobraźnię (por. Budzik 2015). Myślę, że eksploracja tego wątku zakorzeniłaby rozprawę Żebrowskiego głębiej w nauce o mediach i jej aspekcie materialnym, co mogłoby być ciekawe, ponieważ autor odnosi się do różnych rodzajów i form filmowych. Rozpatrywane ze wspólnego horyzontu wskazywałyby nie tylko na różnorodność realizowanych wizji ojczyzny magicznej, ale też uwidoczniły zakorzenienie medium samego w sobie w światach magicznych.
Wskazane miejsca, w których autor mógłby eksplorować geografię ojczyzn magicznych głębiej, w żadnym wypadku nie zaniżają walorów książki, wręcz przeciwnie – poczucie braku wynika z rozbudzonej ciekawości i poczucia, że temat wart jest jak najszerszego opracowania. Perspektywa badawcza skonstruowana przez Żebrowskiego okazuje się adekwatna także dla nowych, posthumanistycznych narracji – jak w „Kedi, sekretnym życiu kotów” czy tatrzańskich filmach Barabáša. Kulturoznawca udowadnia, że geopoetyka poszerzona o refleksję antropologiczną (ale nie antropocentryczną) jest świetnym narzędziem do zrozumienia literatury i kina jako (magicznych) światów, nawet jeśli – co autor zauważa w „Epilogu” – w napięciu między lokalnością a globalnością czasem to, co najbliższe, schodzi na dalszy plan.
LITERATURA:
Andruchowycz J., Stasiuk A.: „Moja Europa. Dwa eseje o Europie zwanej Środkową”. Wołowiec 2020.
Budzik J.H.: „Filmowe cuda i sztuczki magiczne. Szkice z archeologii kina”. Katowice 2015.
Kundera M.: „Zachód porwany albo tragedia Europy Środkowej. Przeł. M. Bieńczyk. Warszawa 2023.
Zielinski S.: „Archeologia mediów. O głębokim czasie technicznie zapośredniczonego słuchania i widzenia”. Przeł. K. Krzemieniowa. Warszawa 2010.









ISSN 2658-1086