ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (60) / 2006

POLECAMY

Paweł Demirski “Kiedy przyjdą podpalić dom, to się nie zdziw”. Współpraca dramaturgiczna: Paulina Murawska. Reż.: Romuald Wicza–Pokojski. Scenografia: Robert Rumas. Występują: Ona – Monika Chomicka, Adwokatka – Anna Kociarz, Siostra – Małgorzata Oracz, Dyrektor – Jerzy Gorzko, Sprzątający – Maciej Konopiński, Robotnik – Jacek Labijak, Włoski Kierownik – Rafał Kronenberger, Polski Kierownik – Jarosław Tyrański. Premiera: 11 czerwca 2006. Teatr Wybrzeże – Teatr Malarnia.

„Kiedy przyjdą podpalić dom, to się nie zdziw” autorstwa Pawła Demirskiego to wyjątkowa propozycja połączenia teatru z postawą zaangażowaną społecznie. Jest wyjątkowa z co najmniej kilku powodów. Najważniejszy z nich – śmierć człowieka, która posłużyła za kanwę historii dramatu, wydaje się najbardziej wymagający wyjaśnienia.

2 września 2005 roku w łódzkiej fabryce lodówek należącej do włoskiej firmy Indesit Company Polska zginął 21–letni mężczyzna zmiażdżony przez dwutonowy stempel hydrauliczny. Po zdarzeniu tym doszło do ataku na jednego członka kadry kierowniczej, zaś żona zabitego Tomasza Jochana w wyniku tragicznych okoliczności poroniła. Śledztwo dziennikarskie a także kontrola Państwowej Inspekcji Pracy ujawniły szereg nieprawidłowości w przestrzeganiu praw pracowniczych w firmie Indesit, które z dużym prawdopodobieństwem mogły doprowadzić do powstałej tragedii.

Przytoczone wydarzenia wywołały ogromne zainteresowanie lokalnych, a także ogólnopolskich mediów. Sprawa została nagłośniona. Zainteresowanie to okazało się jednak krótkotrwałe. Tym cenniejszy dziś wydaje się głos, jaki zabrał w tej sprawie Demirski. Z dzisiejszej perspektywy jego najnowsza sztuka okazuje się być jedyną alternatywą opisującą łódzką historię wobec „sensacyjnej historii” przedstawionej przez media.

Oczywistym jest, że historia śmierci Jochana – podobnie jak historia setek tysięcy innych uczestniczących w globalnym rynku pracy ludzi, jest straszniejsza i bardziej przejmująca niż jakakolwiek teatralna inscenizacja. To jednak co przemawia za tym, by głos autora potraktować poważnie, to intencje z jakimi przystąpił on do pisania sztuki. Autentyczne zaangażowanie, wola walki, a także zdecydowany sprzeciw wobec mechanizmów systemu kapitalistycznego cechuje zarówno jego, jak i cały uczestniczący w projekcie zespół. W postawie tej odnaleźć można pewną bezwstydną szczerość wyrażania, a może przede wszystkim posiadania, poglądów.

Każda kolejna linijka tekstu, każda wypowiedziana fraza dramatu uderzają klarownością zajmowanego stanowiska. I choć w samym tekście próżno szukać jednoznacznego komentarza, odsłania się on w krótkich, czasem ledwo zarysowanych fabularnych przebłyskach. Przedstawione w dramacie sceny układają się niczym mozaika, która ostatecznie wyraża jedno – sprzeciw wobec otaczającej rzeczywistości. Wobec bezwzględnej eksploatacji potencjału ludzkiego lokalnych społeczności, obojętności ludzi – wybrańców współczesnego świata, którzy niczym feudalni panowie mogą dowolnie poruszać się ponad jego granicami, pozostawiając negatywne konsekwencje swojego działania przywiązanym do konkretnego miejsca i stylu życia ludziom. Wreszcie wobec słabnącego państwa narodowego, które pod naciskiem międzynarodowych koncernów ogranicza swoją władzę wyłącznie do pilnowania porządku oraz prawa kreowanego tak, by w jak najmniejszym stopniu kolidowało ono z wizją wolnego rynku oraz elastycznej i pozbawionej przywilejów siły roboczej.

Wszystkie te treści pojawiają się w sztuce w postaci krótkich scen opartych na autentycznych wydarzeniach i komentarzach. Te zebrane zostały przez Demirskiego w trakcie jego pobytu na miejscu wydarzeń i choć ich obecność na scenie odebrać można jako akt kapitulacji sztuki wobec tragiczności autentycznych wydarzeń, to zamknięcie ich w artystyczną metaforę byłoby niczym innym jak zafałszowaniem prawdy w imię scenicznej aluzji. Zamiast niej otrzymujemy teatralny dokument, o którym trudno powiedzieć, że nie spełnia walorów dramaturgicznych. Wymykając się konwencjonalnej artystycznej ocenie nie tyle bowiem zmienia rzeczywistość, ile ją opisuje intensyfikując w trudny do zniesienia sposób to, czego doświadczamy wszyscy. (Justyna Świerczyńska)



Paweł Demirski – ur. w 1979 roku. Dramaturg, autor sztuk: “Wałęsa. Historia wesoła, a ogromnie przez to smutna”, “From Poland with Love”, “Padnij”, “Nieprzytomnie”, “Skurwysyny”. Twórca nagrodzonego przez Teatr Rozmaitości scenariusza na konkurs „Carproject”. Stypendysta Royal Court Theatre w Londynie. Paweł Demirski pełni funkcję kierownika literackiego Teatru Wybrzeże. Jest też autorem i opiekunem dramaturgicznym projektu STM.


STM (Szybki Teatr Miejski) – projekt stanowi przeniesienie na polski grunt doświadczeń i praktyk teatru dokumentalnego /Verbatim/ z powodzeniem rozwijającego się w Anglii /Royal Court Theatre/ i Rosji /Teatr.doc/ to próba przybliżenia dramaturgii do rzeczywistości. Żeby poznać ten świat i historie, o których nikomu się wcześniej nie śniło trzeba zebrać rzetelny, reporterski materiał dotyczący tematów poszczególnych sztuk, poznać ludzi i realia w których żyją Nie chcemy tworzyć fikcji i zakłamanego, stereotypowego obrazu świata, znanego przede wszystkim z mediów.

Do pracy nad Szybkim Teatrem Miejskim przystąpiliśmy prawie jak zawodowi dziennikarze, którzy zabierają się do redagowania kolejnego wydania codziennej gazety. Najpierw zestawiliśmy i przedyskutowaliśmy tematy, które są dziś szczególnie ważne, co było trochę intuicyjnym działaniem. Zespoły – składające się z reportera, posiadającego umiejętność zbierania informacji, oraz reżysera, dramaturga, a nawet aktorów – samodzielnie opracowały każdy z wybranych tematów. Nie podejrzewałem, że uda się im stworzyć taką nić porozumienia, dzięki której nawzajem będą się moderować jedni i drudzy. Wzajemna czujność nie pozwoliła, aby reżyserzy popłynęli w kierunku ulubionych klimatów, a dziennikarze poprzestali jedynie na poziomie reportażu. Dziennikarka śledcza wykrzyczała do reżysera, że ciągle chce robić spektakl o sobie. Do wniosków dochodzono wspólnymi siłami, zgromadzoną dokumentację przeglądając wielokrotnie. (Maciej Nowak “Odra” 2006, nr 1)