Wydanie bieżące

1 marca 5 (149) / 2010

Przemysław Pieniążek,

WOJNA JAK NARKOTYK

A A A
Najnowsze dzieło Kathryn Bigelow, autorki, która odnalazła własną niszę na polu kina utożsamianego z podwyższonym poziomem adrenaliny, jest bez wątpienia spełnieniem jej artystycznych aspiracji. Dziewięć nominacji do Oscara w takich kluczowych kategoriach jak najlepszy film, reżyseria, aktor pierwszoplanowy, scenariusz oryginalny, zdjęcia czy muzyka (obok wyróżnienia dla doskonałego montażu, dźwięku oraz montażu dźwięku) to z pewnością wynik godny pozazdroszczenia. Dla byłej żony Jamesa Camerona, poważnego kontrkandydata do zdobycia koszyka pełnego pozłacanych statuetek, film „The Hurt Locker. W pułapce wojny” jest w pełni wykorzystaną szansą na powrót do łask Fabryki Snów, z których wypadła po spektakularnej klapie „K-19” (2002), opartej na faktach superprodukcji o tragedii załogi radzieckiej nuklearnej łodzi podwodnej. Amerykańska reżyserka, scenarzystka i producentka, doskonale sprawdzająca się zarówno jako twórczyni filmów grozy („Bliski zmierzch”, 1987), policyjnych dramatów („Błękitna stal”, 1990), kina akcji („Na fali”, 1991) oraz kameralnych produkcji fantastycznonaukowych („Dziwne dni”, 1995), powróciła do nurtu realistycznego, realizując jeden z najciekawszych filmów poświęconych ingerencji wojsk amerykańskich na Bliskim Wschodzie.

Latem 2004 roku sierżant Matt Thompson (Guy Pearce), sierżant JT Sanborn (Anthony Mackie) oraz plutonowy Owen Eldridge (Brian Geraghty) z Kompanii Bravo znajdują się w samym centrum wojny. Jako członkowie EOD (Explosive Ordnance Disposal), ochotniczego oddziału zajmującego się rozbrajaniem irackich bomb domowej produkcji oraz innych wymyślnych i śmiertelnie niebezpiecznych urządzeń dziesiątkujących amerykańskich marines, starają się uczynić ulice Bagdadu bezpieczniejszymi zarówno dla swoich ziomków, jak i rdzennej ludności. Na każdym kroku muszą jednak pamiętać, że w ich profesji nie ma miejsca na najmniejszy błąd lub chwilę nieuwagi. Bezlitosnym przypomnieniem tej żelaznej reguły okazuje się tragiczna śmierć Thompsona podczas jednej z rutynowych misji. Wakat po nim przypada w udziale starszemu sierżantowi sztabowemu Williamowi Jamesowi (Jeremy Renner), który od początku zniechęca do siebie Sanborna i Eldridge’a, zszokowanych jego nonszalanckim podejściem do niezbędnych norm bezpieczeństwa oraz samobójczą dezynwolturą. Napiętą sytuację zaognia dodatkowo fakt, że towarzyszom broni pozostaje tylko trzydzieści osiem dni do zakończenia służby. Dni, w trakcie których pod żadnym pozorem nie chcą trafić do tytułowego „schowka okaleczenia” (hurt locker); miejsca przeznaczenia każdego sapera podejmującego niefortunne decyzje.

Autorem scenariusza oraz współproducentem filmu jest Mark Boal, amerykański dziennikarz (w oparciu o jego publikacje powstał scenariusz filmu „W dolinie Elah” Paula Haggisa), który jako reporter był przydzielony do stacjonującej w Iraku specjalnej jednostki marines, gdzie na własne oczy mógł zobaczyć pełną niepewności codzienność saperów wolontariuszy. Dokonana przez Boala psychologiczna analiza środowiskowa zaowocowała napisaniem fikcyjnej opowieści inspirowanej prawdziwymi przypadkami żołnierzy, rozbrajających ładunki wybuchowe w samym sercu wojennego piekła. Na plan pierwszy opowiadanej historii wysuwa się trójka bohaterów, reprezentujących skrajnie różne postawy. Sanborn doskonale zna swoje miejsce w szeregu, ściśle przestrzegając regulaminu czyniącego go precyzyjnie funkcjonującym trybem militarnego mechanizmu. Eldridge’a na każdym kroku prześladuje widmo własnej porażki, która może pociągnąć za sobą śmierć zarówno współtowarzyszy, jak i niewinnych cywili. Jednak najbardziej skomplikowaną oraz niejednoznaczną figurą jest James, bezwiednie kroczący wąską ścieżką między życiem a śmiercią. Mający na koncie 873 rozbrojone bomby sierżant, pomimo swojego opanowania oraz niewymuszonej serdeczności w stosunku do podwładnych, zdradza wiele cech wspólnych z podpułkownikiem Billem Kilgore’em (Robert Duvall), beztroskim ogarem wojny znanym z filmu „Czas Apokalipsy” Francisa Forda Coppoli (1979), potrafiącym dostrzec poezję w zapachu napalmu o poranku, jak również kontemplować wysokość fal (idealnych do surfowania!) w trakcie wojennego pandemonium.

„Zgiełk bitwy jest silnym, często śmiertelnym nałogiem – wojna jest jak narkotyk” – motto filmu Bigelow zaczerpnięte z książki Chrisa Hedgesa, korespondenta wojennego dziennika „New York Times”, rzuca nowe światło na kontrowersyjne decyzje Williama Jamesa, jak również definiuje jego tożsamość także w czasie spoczynku, gdy sierżant wraca do domu. Snute pod postacią codziennej, niezobowiązującej anegdoty opowieści o masakrach i tragicznych wypadkach nie mogą znaleźć zrozumienia u Connie (Evangeline Lilly), partnerki Jamesa i matki jego synka. Zagubienie bohatera w świecie bez wojny doskonale ilustruje scena, w której William stoi w hipermarkecie przed olbrzymią półką wypełnioną najprzeróżniejszymi odmianami płatków śniadaniowych. Prozaiczna czynność, jaką jest wybór chrupkiej przekąski, wydaje się dla niego bardziej skomplikowana niż przecięcie właściwego kabla w zaimprowizowanej bombie. Ambiwalencja wpisana w postać Jamesa stwarza doskonały materiał aktorski, z którego Jeremy Renner skwapliwie skorzystał, zdobywając tym samym w pełni zasłużoną nominację do Nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej. Ale słowa uznania należą się również Anthony’emu Mackie oraz Brianowi Geraghty’emu, dzięki którym dokonująca się na oczach widzów psychodrama zyskuje na wiarygodności. Cieszy również gościnny występ starych wyjadaczy w osobach Guya Pearce’a, Davida Morse’a oraz Ralpha Fiennesa, których role mają jednak charakter czysto ornamentalny.

„The Hurt Locker. W pułapce wojny” to także doskonałe zdjęcia autorstwa Barry’ego Ackroyda, etatowego operatora Kena Loacha. Podobnie jak w militarnych freskach pokroju „Helikoptera w ogniu” Ridleya Scotta (2001) czy „Jarhead: Żołnierz piechoty morskiej” Sama Mendesa (2005), w filmie Bigelow nie brakuje dynamicznie zmontowanych sekwencji oraz subiektywizowanych ujęć sprawiających, że saperzy stają się aktorami w teatrze wojny, odgrywającymi swoje role przed milczącą i nieprzychylną publicznością. Niewątpliwym sukcesem Ackroyda jest bowiem budowanie niesamowitego napięcia poprzez konfrontowanie działań bohaterów z osaczającymi spojrzeniami Irakijczyków towarzyszącymi amerykańskim żołnierzom na każdym kroku. Nastrój udziela się również widzom niemającym pewności, za którym spojrzeniem czai się jedynie nieufność, ostrożna niechęć do intruzów, a za którym – dysząca nienawiść. Dopracowane w każdym calu efekty dźwiękowe oraz świetna ilustracja muzyczna duetu Marco Beltrami / Buck Sanders stanowią dopełnienie tej pozbawionej patosu oraz tendencyjności wojennej pocztówki z miejsca, którego gleba bardziej niż w roślinność bogata jest w kłącza śmiercionośnych pułapek.
„The Hurt Locker. W pułapce wojny” („The Hurt Locker”). Reż.: Kathryn Bigelow. Scen.: Mark Boal. Obsada: Jeremy Renner, Anthony Mackie, Brian Geraghty, Guy Pearce, Ralph Fiennes, David Morse, Evangeline Lilly. Gatunek: dramat wojenny. Produkcja: USA 2008, 131 min.