Wydanie bieżące

15 marca 6 (150) / 2010

Tadeusz Kosiek,

NOWOŚĆ I SWOBODA

A A A
czyli krótki przegląd premier z kręgu jazzu i muzyki improwizowanej
AMP2+Tim Hodgkinson, “Hums”, Bowindo Recordings 2009.

AMP2 (Advanced Music and Mixed Media Pool Palermo) to multidyscyplinarny projekt zrzeszający grono artystów z okolic Palermo. Wśród nich są muzycy, graficy, tancerze, pisarze, itd., wszyscy ci, którzy będąc w stanie wznieść się ponad ograniczenia uprawianych stylistyk, wspólnie próbują wypowiedzieć się w sposób nieoczywisty. Potwierdzenie tego, że wykreowanie takiej formy wypowiedzi jest możliwe, znaleźć można w bogatej dyskografii współautora omawianej płyty.

Tim Hodgkinson to jeden z klasyków nie tylko brytyjskiej muzyki eksperymentalnej. Z wykształcenia antropolog – od czasu do czasu nadal parający się tą dziedziną nauki – od wielu lat aktywny jest przede wszystkim na niwie muzyki. Kojarzony z grupami pokroju Henry Cow (ikona awangardowego rocka, sztandarowy reprezentant nurtu Rock in Opposition), The Work (postpunkowi eksperymentatorzy), K-Space (multimedialny projekt łączący nowe technologie i tuwiński szamanizm) oraz Konk Pack (swobodna improwizacja rozpisana na instrumenty akustyczne i elektroniczne), z powodzeniem tworzy hybrydy rocka i muzyki klasycznej, jazzu i muzyki etnicznej, nieobce są mu również rozmaite formy muzyki elektronicznej. W stylistycznym eklektyzmie dorównuje mu dorobek Domenica Sciajno, spiritus movens projektu AMP2. Sciajno, klasycznie wykształcony kontrabasista i twórca muzyki elektronicznej i elektoakustycznej od dłuższego już czasu swobodnie wędruje po ziemi niczyjej między kompozycją i improwizacją.

„Hums” zbiera owoce sesji nagraniowej, która w kwietniu ubiegłego roku odbyła się w studiu AMP2. Przez dwa dni szóstka muzyków wykorzystujących komputery, preparowane gitary oraz rozmaite instrumenty elektroniczne i perkusyjne wyimprowizowała porcję materiału, która następnie posłużyła do wykreowania siedmiu rzeźb dźwiękowych, takich quasiambientowych lekko zachwaszczonych hałasem, zawiesistych elektroakustycznych zup. Muzyka zapewne niełatwa, jednak jeśli poświęcić jej nieco uwagi, to odpłaci się nieoczywistym pięknem swobodnej gry skojarzeń



Free Unfold Trio „Ballades”. Ayler Records 2010.

„Ballades” to druga płyta Free Unfold Trio, francuskiej grupy jazzowej, którą tworzą Jobic Le Masson (fortepian), Benjamin Duboc (kontrabas) i Didier Lassere (perkusja). Debiutancki album, wydany przed czterema laty, przyniósł muzykę, która zaskakiwała poziomem empatii i synergii tego składu, nowy potwierdza przekonanie o nadludzkim wręcz współrozumieniu się i współczuciu muzyków. Każdy dźwięk, każda nuta zdają się być zagrane w najwłaściwszym po temu momencie, a cisza zapada dokładnie wtedy, gdy zapaść powinna. Warto zresztą od razu wspomnieć o tym, że w nagraniach, które znalazły się na nowej płycie cisza odgrywa bardzo ważną rolę, jest wręcz równie istotna jak dźwięk. Wyimprowizowane przez trio ballady – dodam od razu, że są to ballady bardziej w sensie nastroju i klimatu niźli formy – „dzieją się” pomiędzy ciszą i dźwiękiem, są rozpięte pomiędzy przenikającymi się falami stonowanego grania i neurotycznego bez-grania. Delikatne i kruche ballady FUT ukrywają pod swoją powierzchnią podskórne napięcie, objawiające się od czasu do czasu w nerwowym fortepianowym akordzie czy odgłosie gwałtownie szarpniętej struny kontrabasu przesłaniającym na moment ledwie uchwytne piękno oszczędnej melodii. Muzyka tria to bez wątpienia jazz, jednak jest to jazz mocno zachwaszczony elementami nowoczesnej muzyki kameralnej oraz post-jazzowej improwizacji i zagrany w sposób świadomie ograniczony, przez co powstało coś w rodzaju jazzowej wersji stylistyki lowercase/reductionism improv.

Niemniej, jakimkolwiek mianem określilibyśmy muzykę z nowej płyty Free Unfold Trio, nie powinno to przesłonić faktu, że mamy do czynienia z pozycją wybitną i ze wszech miar godną polecenia.



Axel Dörner & Erhard Hirt „Black Box”. Acheulian Handaxe Records 2010.

„Black Box” to zapis koncertu, który w mieszczącym się w niemieckim miasteczku Münster centrum kultury/klubie muzycznym o takiej właśnie nazwie, zagrali trębacz Axel Dörner i gitarzysta Erhard Hirt. Obaj to doświadczeni i uznani twórcy – Hirt udziela się na scenie muzyki improwizowanej od lat przeszło trzydziestu, współpracując w tym okresie z większością kluczowych jej postaci, zaś Dörner to jeden z trzech najważniejszych trębaczy, którzy objawili się na tej scenie pod koniec XX wieku. Obu nieobcy jest jazz, współczesna muzyka poważna oraz rozmaite odmiany muzyki elektronicznej.

„Black Box” najbliżej jest chyba do tego ostatniego nurtu, bowiem instrumentarium, którym posłużyli się w tym przypadku Dörner i Hirt wzbogacone zostało cała gamą elektronicznych przetworników, które wraz z szeroko wykorzystaną paletą rozszerzonych (czytaj: niekonwencjonalnych) technik artykulacji pozwoliły na uzyskanie niezwykłych brzmień. Brzmień, które kojarzą się nie tyle z jazzem, czy post-jazzową improwizacją, lecz z nagraniami artystów z kręgu muzyki elektroakustycznej i/lub industrialnej. Hałaśliwa i nieco chaotyczna improwizacja dwójki Niemców nie zachwyca subtelnością czy złożonością formy – to taki niekontrolowany dźwiękotok, niepozbawiony jednak sensu – ale brak ten nadrabia różnorodnością brzmień.

„Black Box” to płyta, która na pewno nie przekona do muzyki improwizowanej jej przeciwników, jednak zwolennikom dostarczyć powinna wielu pozytywnych wrażeń.