Wydanie bieżące

15 maja 10 (154) / 2010

Przemysław Pieniążek,

RUDZIELEC KONTRA TRZY ANCYMONY

A A A
Pan Lis (głos George’a Clooneya) jest niekwestionowanym mistrzem w bezszelestnym uprowadzaniu wszelkich odmian drobiu. W trakcie jednej z akcji na fermie gołąbków, podczas której towarzyszy mu życiowa partnerka Felicity (głos Meryl Streep), szarmancki złodziej wpada w pułapkę. W obliczu patowej sytuacji (oraz informacji, że – jeśli przeżyje – zostanie ojcem) rudowłosy lekkoduch obiecuje raz na zawsze zerwać ze „zgubnymi skłonnościami”, wynikającymi z podszeptów jego dzikiej natury.

Dwanaście lisich lat później Pan Lis wiedzie ustabilizowane życie rodzinne, zamieszkując ciasną, ale własną jamę oraz prowadząc autorską kolumnę w lokalnej gazecie. Mimo to nie czuje się całkowicie szczęśliwy. Przeprowadzka do apartamentu w szlachetnym buku wydaje się spełnieniem marzeń, jednak zaprzyjaźniony adwokat Borsuk (głos Billa Murraya) zdecydowanie odradza mu nabycie ekskluzywnej nieruchomości ze względu na wyjątkowo niekorzystną lokację. W sąsiedztwie bowiem znajdują się trzy fermy należące do najbardziej bezwzględnych przedsiębiorców: kurczakowego magnata Walta Baryły (głos Robina Hurlstone’a), potentata gęsiny i kaczego mięsa Nate’a Knypka (głos Hugo Guinnessa) oraz najgorszego z nich, Franka Szczapy (głos Michaela Gambona) – ponurego hodowcy indyków i cydrowego monopolisty w jednym.

Pan Lis czuje, że trafiła mu się wyjątkowa okazja, aby rychło poprawić sytuację materialną swojej rodziny, a przy okazji dopiec antypatycznym farmerom. Łamiąc przysięgę daną małżonce, wciąga do zmowy pozytywnie zakręconego dozorcę, oposa Kyliego (głos Wallace’a Wolodarsky’ego) oraz swojego bratanka Kristoffersona (głos Erika Chase’a Andersona), którym opiekuje się na czas rekonwalescencji jego ojca. Obecność stonowanego i ujmującego kuzyna działa tymczasem deprymująco na ekscentrycznego Asha (głos Jasona Schwartzmana), jedynego syna państwa Lisów, mającego nieliche problemy z realizacją marzeń o zostaniu atletą – głównie z powodu mizernej postury i dość neurastenicznego usposobienia – jak i zyskaniem aprobaty ze strony budzącego powszechny podziw rodziciela. Pan Lis z powodzeniem realizuje kolejne etapy śmiałego planu, lekceważąc drobiowych potentatów, którzy na jego nieszczęście nie pozwolą sobie w kaszę dmuchać. Wkrótce ogoniaści bohaterowie oraz pozostałe zwierzęta mniej lub bardziej zaangażowane w spisek odczują gniew trzech ancymonów.

„Fantastyczny Pan Lis” to błyskotliwa adaptacja książeczki dla dzieci autorstwa nieżyjącego już brytyjskiego pisarza Roalda Dahla, twórcy takich bestsellerów jak „Matylda”, „Wiedźmy” oraz „Charlie i fabryka czekolady”, z których każdy doczekał się zupełnie przyzwoitej ekranizacji. Filmowe perypetie sympatycznego rudzielca są przy tym pełnometrażowym filmem animowanym, wykonanym tradycyjną metodą animacji poklatkowej w Studio Blue Sky, mającym w swoim dorobku trylogię „Epoka lodowcowa” (2002-2009) oraz bajkę „Horton słyszy Ktosia” (2008). Na tle niezliczonej ilości rysunkowych produkcji familijnych, zapraszających poprzez swoje wielopłaszczyznowe fabuły do przyjemnej i niezobowiązującej zabawy w odgadywanie źródeł popkulturowych zapożyczeń oraz tropienie (około)filmowych aluzji, „Fantastyczny Pan Lis” wyróżnia się niemal natychmiast ze względu na bardziej dojrzały, uniwersalny i – nie bez przypadku – w pełni autorski ton.

Film wyreżyserował Wes Anderson, jeden z najbardziej oryginalnych twórców z kręgu amerykańskiego kina niezależnego, od początku swojej zawodowej aktywności dochowujący wierności tym samym estetycznym rozwiązaniom oraz kręgom tematycznym. W kolejnych dziełach twórcy niezmiennie powraca kwestia rodziny jako czynnika kształtującego jednostkę, w równym stopniu ją ograniczającego, co dającego wsparcie oraz poczucie osobistego spełnienia. Anderson konsekwentnie przywołuje przykłady indywidualizmu umieszczonego w kontekście zobowiązań wobec określonej grupy (rodziny, grona przyjaciół, wspólników, instytucji). Nieustannie porusza też problem poznawania samego siebie oraz zrozumienia własnej natury poprzez uczestnictwo w wydarzeniach z pozoru zwyczajnych (choć nie jest to reguła – patrz: spektakularne włamania Pana Lisa), pod którymi ukryte jest uniwersum duchowego doświadczenia. Nie inaczej jest w przypadku luźnej adaptacji książeczki Roalda Dahla.

Pan Lis jest typową jednostką ukradkiem buntującą się (w naturalny dla siebie sposób) przeciw ograniczającym ją normom życia rodzinnego, pozostającą równocześnie szczerze oddaną swoim bliskim. Pragnienie przeżycia niezapomnianej przygody, poczucia smaku adrenaliny i nieskrępowanej wolności zostaje pozornie poświęcone na rzecz statecznego żywota, kiedy niespodziewanie okazuje się, że na rodzinie (w tym przypadku rozumianej także jako wspólnota niekoniecznie oparta na pokrewieństwie) – instytucji w dużej mierze niedoskonałej – można jednak polegać.

W „Fantastycznym Panu Lisie” widz zaznajomiony z twórczością Andersona odnajdzie wiele motywów znanych z jego wcześniejszych filmów, takich jak „Trzej faceci z Teksasu” (1996), „Rushmore” (1998), „Genialny klan” (2001), „Podwodne życie ze Stevem Zissou” (2004) czy nawet „Pociągu do Darjeeling” (2007). Inteligentny scenariusz, niewymuszony dowcip sytuacyjny (bardzo często przemycany gdzieś na marginesie narracji), świetne dialogi, jak zwykle idealnie dopasowana oprawa muzyczna oraz „dźwiękowy” udział etatowych aktorów (Jason Schwartzman, Owen Wilson, Bill Murray) sprawiają, że bez wątpienia mamy do czynienia z jedną z najciekawszych propozycji animowanych ostatnich lat.
„Fantastyczny Pan Lis” („Fantastic Mr. Fox”). Reż.: Wes Anderson. Scen.: Wes Anderson, Noah Baumbach. Obsada: George Clooney, Meryl Streep, Jason Schwartzman, Bill Murray, Willem Dafoe, Karen Duffy, Wallace Wolodarsky, Eric Chase Anderson, Michael Gambon. Gatunek: animacja / komedia. Produkcja: USA 2009, 87 min.