Wydanie bieżące

15 maja 10 (154) / 2010

Anna Katarzyna Dycha,

MUCHY POWRACAJĄ DOJRZALSZE

A A A
Muchy „Notoryczni debiutanci”. Sony Music, 2010.
Dawno minął już hype otaczający poznańskie Muchy. Debiutancki "Terroromans" ukazał się jesienią 2007 roku. Jak teraz, po blisko trzech latach, wypada grupa, która u wielu wywoływała zawrót głowy?

Druga płyta potrafi być przekleństwem. Tym bardziej, że w przypadku Much oczekiwania były ogromne. Ich pierwszy krążek został okrzyknięty „debiutem roku” zanim jeszcze zdążył się ukazać. Gdy już się wreszcie pojawił, przekonaliśmy się, że poznaniacy grają przebojowo, a przy okazji niegłupio. Potrafią zachwycić polskimi tekstami, a wokalista dysponuje głosem, jaki od dawna chcieliśmy usłyszeć.

Jak jest teraz? Na pewno inaczej, dojrzalej, ciekawiej... Album otwierają „Rekwizyty” z wartym do zacytowania refrenem: „To, że cię nie gonią nie znaczy, że masz stać”. Zdaje się, że tekst można odnieść do sytuacji zespołu. Na laurach nie osiądzie. Pokaże, że stać go na więcej niż na „Terroromansie” (niestety obecny tu akordeon psuje wszystko). W tytułowych „Notorycznych debiutantach” Michał wyśpiewuje: „To będzie dobry rok, bez rocznic i postanowień, bez wspomnień i rozczarowań”, co brzmi jak manifest, niezwykle przekonywująco. Ten rok może być rzeczywiście przełomowy dla Much. Lekkie, bardzo popowe „Przesilenie” doskonale znamy z radiowych anten. To już przebój pełną gębą. I właśnie te dwa ostatnie utwory najbardziej nawiązują do stylistyki debiutu. Wybuchają emocjami, czujemy, że zbliża się zadziorność „Terroromansu”. Choć całemu albumowi bardzo do niego daleko.

Muchy dalej próbują nas uwieźć. Energetyczne „W zasięgu ramion” byłoby doskonałe, gdyby nie absurdalny smyczkowy fragment. Takich wpadek pozbawieni są „Księgowi i marynarze”. Bezbłędna rzecz. Bas Tomasza Skórki, rewelacyjny klawisz, do którego chce się powracać. Ciepła „Przyzwoitość” stanowi miłą odmianę. W „Zimnych krajach” atakuje przebojowość i „terroromansowa” stylistyka. Natomiast w skocznym „Serdecznie zabronione” powraca synth-popowy klawisz stanowiący ukłon w stronę lat 80. Nie sposób też uwolnić się od „muszych” gitar. Przy, również ozdobionym klawiszem, „93” po raz kolejny wykrzykuję „rewelacja!”. „Nie musisz starać się / dzień bez okazji i bez zdjęć" - chóralny refren zabiera do nieba.

To byłoby doskonałe zakończenie tej płyty. Niestety Muchy dorzuciły kawałek „Kołobrzeg-Świnoujście” z dema „Galanteria” w przearanżowanej wersji. Tak jak „111” z debiutu jest on stylistycznie oderwany od całości materiału. Od początku nie przypadł mi jednak do gustu i nie ma szans, bym przekonała się do niego kiedykolwiek. Drażni tu przekombinowana akordeonowa partia.

Bez zarzutu jest natomiast wkład Michała Wiraszko. Po raz kolejny potwierdza swoją wokalną klasę. Raz bardzo mocno wyciąga dźwięki, raz delikatnie nuci do ucha. Nie boi bawić się głosem. Jego barwa doskonale też współgra z jazgotem gitar. Zaryzykuję stwierdzenie, że Wiraszko to najlepiej śpiewający młody polski wokalista. A żeby tego było mało, potrafiący pisać zgrabne teksty. Płytę zdominowały refleksyjne historie o końcu młodzieżowego życia, dojrzewaniu. „Czas wziąć sprawy w swoje ręce” - zdaje się mówić Wiraszko. Towarzyszy temu oczywiście spoglądanie w przeszłość. Gdy wąchało się grzbiety nowych „Thorgali”, spotykało pod blokiem - tam, gdzie kiedyś była pralnia - i rozmawiało o pomysłach na siebie czy o tym, co wypada. „Notoryczni debiutanci” to znów kopalnia znakomitych wersów: „chowam ręce w twoich kieszeniach”, „a kiedy przyjdą wreszcie myśli / te bez wizy – nieproszone”, „stąd, jeśli mogę wybrać, to niech ominą nas / zbyt życiowo mądrzy, ci bez wad”, „żaden świt, tak bezczelnie jak dziś / nie wyważył nam oczu i drzwi”, „nie mam planów na następne dwa oddechy”, „nowocześnie zmieniam zdanie”. Pan Wiraszko pisze swoje poezje lubując się w niedopowiedzeniach, oryginalnych porównaniach i słownej żonglerce. Duży plus, że wciąż stawia na ojczysty język.

O znakomite brzmienie zadbał natomiast Marcin Bors. Dzięki jego produkcji Muchy nie utraciły indierockowego charakteru, a jednocześnie brzmią wyraziście i nowocześnie. Kompozycje są tu rozbudowane, urozmaicone i przestrzenne. Czasem jednak tęsknię za tą buńczucznością debiutu.
    Zrealizowano w ramach Programu Operacyjnego Promocja Czytelnictwa ogłoszonego przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz dzieki wsparciu finansowemu: Samorzadu Województwa Slaskiego, Fundacji - Otwarty Kod Kultury Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Śląskie. pozytywna energia Fundacja Otwarty Kod Kultury