Wydanie bieżące

1 maja 9 (57) / 2006

Anna Katarzyna Dycha,

BRONIEWSKI

A A A
Galeria Raster, 2005
Prawdę mówiąc do Broniewskiego sięgałam ostatnio w podstawówce, gdy trzeba było wyrecytować z pamięci jego wiersz „Bagnet na broń”. Okazało się jednak, że jego twórczość wcale nie zestarzała się i jest doskonałym źródłem tekstów piosenek dla rodzimych artystów. Efektu można posłuchać na wydanej przez Galerię Raster płycie „Broniewski”.

Trzeba dodać, że płyta jest częścią większej całości, projektu „Broniewski”, którego częścią była wystawa złożona z archiwalnych fotografii, nagrań filmowych, telewizyjnych oraz z prac współczesnych artystów m.in. makiety pomnika Broniewskiego Przemysława Kwieka, fotografii Zbigniewa Libery z uczestnikami projektu przeniesionymi w czasy współczesne Broniewskiemu, wideo Oskara Dawickiego (recytuje „Bagnet” podłożonym dziecinnym głosem), ogromnego portretu autorstwa Wilhelma Sasnala czy kredowego szkicu na tablicy, dzieła Rafała Bujnowskiego.

Skąd to zainteresowanie Broniewskim? Częściową odpowiedź znajdziemy na pewno w jednym z numerów „Lampy” (11/2005), gdzie zamieszczono zapis dyskusji „Co zostało po Broniewskim?”. Wynika z niej, że Broniewski był jednocześnie człowiekiem buntu i establishmentu (Jarosław Klejnocki). Miał muzyczny słuch (Marcin Świetlicki), dlatego też „te piosenki bardzo dobrze się śpiewają, same się robią” (Łukasz Gorczyca). Świetlicki podsumowuje: „poeta, który pisał emocjami. Nic więc dziwnego, że doczekaliśmy się płyty z jego wierszami. Na jej pomysł Gorczyca i Kaczyński wpadli, gdy usłyszeli archiwalne nagranie Broniewskiego wykonującego swój utwór „Bezrobotny” (otwiera płytę). Wcześniej, bo już od 1995 roku, drukowali jego wiersze w piśmie „Raster”. Krążek jest dowodem na to, że Broniewski pisał fantastyczny materiał do śpiewania. Zdecydowana większość piosenek została skomponowana specjalnie na to wydawnictwo. A że do udziału w projekcie zaproszono artystów daleko wychodzących poza przeciętność i muzyczną miałkość, wystarczyło, że wpasują się ze swoimi muzycznymi inspiracjami w teksty. Udało się to wyśmienicie.

Andy w „Przypływie” postawiły na melodyjne, gitarowe granie (i bardzo dobrze), trio Świetlicki, Ostrowski, Click przetworzyli swoje głosy, dodali sporo elektroniki do „Bagnetu na broń”, Meble i Mass Kotki pozostały w stylu disco i transowym, „Ulica Miła” w wykonaniu Paręsłów ocieraj się o hip-hop i z powodzeniem mogłaby być singlem (niewielkie tekstowe wstawki wykonawców uwspółcześniły utwór), Cukunft z wokalem jak u Ewy Demarczyk zabrzmiał bardzo stylowo, Starzy Singers ze Świetlickim odwołują się do płyty Świetlików z Lindą. Dwa niedbale nagrane kawałki Brudne Dzieci Sida i Brudne Mięso „Posłuchajcie tej prośby. W parku” utrzymane są w zadziornej, garażowej stylistyce. Jednak najlepsze na płycie są interpretacje „starych wyjadaczy”. Muńka Staszczyka z Pustkami w „Kalamburach”, Sióstr Wrońskich z „Balladami i romansami”, Budynia z „Bezsennością” oraz Pidżamy Porno z „Nocnym gościem”.

Powszechnie Broniewski uchodzi z jednej strony za „sztandardowego poetę” PRL-u, z drugiej natomiast za niejednoznaczną postacią, która ze swoich słabości uczyniła atut. Jeżeli jednak ktoś szuka tutaj utworów rewolucyjnych, z którymi poeta najczęściej jest kojarzony, to się zwiedzie. Bez szkody dla nikogo dominuje tu społeczna niedola, wojenna zawierucha, refleksje obyczajowe i osobiste. Gorąco polecam.