Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (159-160) / 2010

Zuzanna Sokołowska,

CORPUS HIPPOCRATEUM

A A A
Twórczość brytyjskiej artystki Christine Borland to wariacja na temat życia, śmierci i nieśmiertelności, dokonująca poetyckiej syntezy sztuki i medycyny. Borland tworzy prace inspirowane ludzkim ciałem, nieustannie poddawanym zmianom i nieodwracalnemu procesowi degradacji, konfrontując widza z problemem depersonalizacji człowieka po jego śmierci.

Christine Borland należy do grupy Young Bristish Artists (YBA), do której zaliczany jest także Damien Hirst. Borland współpracowała z zakładem nauk sądowych i medycyny, m.in. przy dochodzeniach i postępowaniach sądowych, a także z Zakładem Badań Naukowych do spraw Socjalnych i Zdrowia Publicznego na Uniwersytecie w Glasgow, stąd też silna projekcja jej zainteresowań na sztukę. W jednym z wywiadów artystka podkreśla, że w centrum tego, o czym stara się mówić, znajdują się wyjątkowo mroczne i silne namiętności, a jeśli próbuje się do nich dotrzeć racjonalnie, stają się one jeszcze potężniejsze, i co ważniejsze, robią silniejsze wrażenie na widzu. Tą silną namiętnością jest chęć poznania ludzkiego ciała. Borland eksploruje medyczną przestrzeń jako część systemów i procesów kształtujących społeczeństwo. Poprzez rzeźby, wideo i instalacje próbuje poruszać się po etycznych konsekwencjach lekarskich badań i decyzji, które niejednokrotnie wzbudzają wiele kontrowersji. Twórczość artystki wyraża także dbałość o historię medycyny, jak również staje się odzwierciedleniem niepokoju związanego z procedurami pobierania ludzkich narządów do stworzenia przyszłych preparatów anatomicznych, badaniami prenatalnymi i genetycznymi oraz ich metodologią.

Najsławniejszym projektem artystki jest wystawa „From Life” (1997). Borland zaprezentowała na niej efekty sądowej rekonstrukcji osoby NN, o której wiemy tylko tyle, że została zidentyfikowana jako Azjatka o wzroście 1,58 m. Głównym elementem rekonstrukcji był szkielet i odlew głowy w brązie. Wystawa porusza trudny temat depersonalizowania ciała człowieka przez instytucje medyczne. Artystka próbuje odwrócić ten proces poprzez odbudowanie szkieletu osoby, której personaliów nigdy nie poznamy. W tym samym roku Borland stworzyła ekspozycję „Phantom Twins”, w ramach której powstały repliki skórzanych lalek, wzorowane na modelach z XVIII wieku, służące do demonstracji przebiegu porodu studentom medycyny. Lalki te mają maleńkie czaszki wykonane z plastiku widoczne pod naciągniętą skórą. W osiemnastowiecznych modelach wykorzystywano prawdziwe szkielety zmarłych noworodków. Praca ta staje się artystycznym badaniem mającym na celu kontrastowanie zależności pomiędzy tym, co symboliczne i fizyczne, a nieludzkie i przerażające. Artystka odtwarza mroczną historię medycyny, w której przeplatają się wątki mniej lub bardziej uzasadnionego okrucieństwa w imię nauki, co dodaje tej pracy bolesnej ostrości, wywołując w widzach nieoczekiwany wstrząs. Jednocześnie stawia pytania dotyczące granic eksperymentów naukowych, igrania z życiem i śmiercią oraz etyki wykonywanych badań. Nie sposób uciec od skojarzeń związanych z powieścią Mary Shelley „Frankenstein”, w której szalony student medycyny naturalnej ze szczątków ciał stwarza potwora, którego wygląd budzi lęk i odrazę. Jak daleko można posunąć się w medycznych badaniach? Co tak naprawdę wymyka się spod kontroli? Eksperyment czy ludzka natura, która nigdy nie będzie w stanie pogodzić się ze śmiertelnością?

Rozwinięciem tych problemów staje się wystawa „Spirit Collection: Hippocrates” (1999). Borland zaczęła badać strukturę zwiędłych liści, które spadły z platanu rosnącego przy Wydziale Medycyny Uniwersytetu w Glasgow, w którym kiedyś pracowała. Drzewo, z którego pochodziły liście zostało zasadzone z nasienia antycznego platanu z wyspy Kos, pod którym miał nauczać Hipokrates, autor „Corpus Hippocrateum”, najważniejszego, prekursorskiego dzieła z zakresu medycyny. Borland postanowiła zebrać liście, a potem umieściła je i zakonserwowała w jednakowych pojemnikach przypominających kształtem ludzką łzę. Wybielone w wyniku użycia dużej ilości formaliny liście przestały zarówno rozkładać się, jak i spełniać czynną rolę w procesie fotosyntezy. Swoją formą zaczynają przypominać roślinne szkielety. Ich fizyczny związek z ludźmi, którym była przemiana dwutlenku węgla w tlen, został przerwany. Widz nie potrafi określić prawdziwego statusu ontologicznego liści, które podskórnie zaczynają się kojarzyć z czymś obcym, niedefiniowalnym. Efekt całej pracy zostaje spotęgowany poprzez zawieszenie pojemników z liśćmi nad głowami widzów. Ten zabieg miał na celu przeciwstawienie się kulturze klonowania, która do tej pory posługuje się dość niejasnymi metodami. Spoglądając w górę można odnieść wrażenie uczestnictwa w procesie powstawania obcych form życia. W efekcie powstaje zupełnie inna tkanka, będąca sztucznym przedłużeniem genów człowieka. Mechanizm konserwowania roślin zastosował także Marc Quinn, który podobnie jak Borland, poruszał zagadnienia eschatologiczne w swoich pracach. Quinn zakonserwował ogród kwiatowy, który tworzyły najróżniejsze gatunki roślin z wielu zakątków Europy i Azji. Quinn, chcąc zatrzymać ich urokliwe piękno, zderza ze sobą śmierć i nieśmiertelność, która staje się tym samym nową, niezidentyfikowaną formą życia. Quinn zamrażając swój pełen tajemnic ogród, nazywa go „ostatnim wyrokiem roślinnego świata”.

Kolejny projekt artystki, instalacja wideo z 1999 roku, „The Aether Sea” przedstawia pełen gracji „taniec” meduz, które, choć brak im głów i kończyn, zdają się naśladować primabaleriny. Artystka próbowała stworzyć możliwość ujrzenia gołym okiem DNA. Bezpośrednie skojarzenia z żelem używanym w badaniach genetycznych nasuwa struktura i namacalność materiału tkankowego, z którego zbudowane są meduzy. Najważniejszą cechą meduz jest ich zdolność świecenia, uwidaczniająca wszystkie elementy, których nie potrafi dostrzec w innych warunkach ludzkie oko. Inną pracą, która staje się wyrazem fascynacji kodem DNA jest instalacja „HeLa”(2000). Artystka wykorzystuje kod genetyczny zmarłej na raka w 1951 roku afrykańskiej kobiety, Henrietty Lack. Umieszcza go pod mikroskopem, do którego podłącza mały wyświetlacz, przez który obserwujemy, jak podskakują i wiją się fragmenty genu zmarłej. Artystka podkreśla, że efekt oglądania tego silnie aktywnego elementu martwej kobiety jest znacznie bardziej oszałamiający. Jak coś może być żywe po śmierci? Ten filozoficzny wymiar pracy Borland porusza zagadnienia natury człowieka, która w konfrontacji z medycyną zamienia się w dwuznaczny twór, balansujący pomiędzy nieśmiertelnością a przemijaniem.

Praca „Endless Walk” (2000) to instalacja wideo nawiązująca do ryciny Duchenne’a de Boulogne, francuskiego lekarza zajmującego się chorobami mięśni. Nazwiskiem Duchenne’a nazwano jeden z najcięższych rodzajów dystrofii mięśniowej, która prowadzi do całkowitego zaniku mięśni. Jest to choroba genetyczna, na która zapadają prawie wyłącznie przedstawiciele płci męskiej. Wraz z ryciną zachowała się także historia przedstawionego na niej chłopca, który w wieku trzech lat dostał konwulsji i stracił przytomność na trzy godziny. Po napadzie nie był w stanie samodzielnie chodzić i siadać. Wkrótce wymyślił najdogodniejszy sposób poruszania się, schylając się, obejmował rękami stopy i przesuwał je, jedna po drugiej, naśladując klasyczny chód. Borland wykorzystuje tę historię w swojej pracy, snując opowieść o małym chłopcu, który bardzo powoli porusza się w nieokreślonej przestrzeni. Raz za razem przekracza promień światła, pojawiając się w kolejnych odsłonach projekcji. Ta instalacja wideo uświadamia trudną walkę z ciężką chorobą, którą bohater filmu za wszelką cenę stara się przezwyciężyć, sygnalizując tym samym odwracalność procesów dziejących się w ludzkim ciele poprzez genetyczne modyfikacje.

„Bullet Proof Death” (2001) to jedyna w swoim rodzaju rzeźba, w której zostały wykorzystane pajęcze wici tarantuli, owinięte wokół szklanego drzewa oskrzelowego. Pajęcza sieć, z pozoru materia krucha i ulotna, odznacza się większą wytrzymałością, niż człowiek i najmocniejszy materiał. Praca ta ma związek z inspiracjami naukowymi artystki, która zainteresowała się badaniami nad pajęczą siecią, którą można by było wykorzystywać jako ewentualny materiał do kamizelek kuloodpornych. Stąd też sieć owinięta jest wokół oskrzeli, będących częścią klatki piersiowej. Na podstawie tej pracy artystka tworzy instalację wideo „Nephilla Mania” (2001). Projekcji towarzyszy ludowa włoska muzyka, tarantella. Nazwa ta oznacza barwny, muzyczny egzorcyzm, związany ze zjawiskiem tarantyzmu, czyli zespołem zachowań o charakterze symboliczno-religijnym. Miał on swoje podłoże w starogreckich kultach orgiastycznych i jest prawdopodobnie zrytualizowaną formą rozładowywania stanów nerwicowych. W warstwie mitycznej tarantyzm odwołuje się do ukąszenia tarantuli, które miało wywoływać powtarzające się cyklicznie kryzysy nerwowe. Pod wpływem tarantelli i ekstatycznych tańców, ukąszony delikwent wracał do normalnego stanu psychicznego.
Twórczość Christine Borland porusza zagadnienia etyczne rozwoju nowych technologii genetycznych, a szczególnie metodologii badań nad anomaliami chorobowymi, które prowadzą do wad wrodzonych. Ostatecznie w swojej twórczości stara się dotykać indywidualnych i społecznych problemów tożsamości współczesnego człowieka, który w konfrontacji z medycyną zamienia się w bezduszny obiekt badań, mających na celu udoskonalenie genów i eugeniczną selekcję. Borland zachęca tym samym widzów do debaty nad diagnozą współczesnego świata, w którym rządzi kult nieistniejącej nieśmiertelności.