ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (159-160) / 2010

Agnieszka Nęcka,

IWASZKIEWICZ POLITYCZNIE

A A A
Postać Jarosława Iwaszkiewicza – uważanego za jednego z najważniejszych pisarzy XX wieku – do dziś budzi kontrowersje i mieszane uczucia. Dla jednych był oportunistą, dla innych walczącym o „dobro” polskiej kultury „naiwniakiem”. Polityczne wybory autora „Panien z Wilka” nie szły w parze – jak przekonują niechętni prozaikowi – z wybitnością jego dzieł. Swoiste spory o Iwaszkiewicza powróciły, jak się zdaje, na nowo za sprawą opublikowanych w ostatnim czasie dwóch tomów jego „Dzienników”, które rzucają dodatkowe światło na życie i twórczość „pana na Stawisku”, nie wyjaśniając jednakże dostatecznie zawiłości jego osobowości. A osobowość Iwaszkiewicza pełna była sprzeczności, zaś osiemdziesiąt sześć lat życia autora „Oktostychów” obfitowało w szereg zwrotów, nie tylko tych osobistych, jednostkowych, ale i zbiorowych. Wspomnienie ukraińskiej rewolucji, dwie wojny światowe, okres Polski Ludowej – to zaledwie kilka spośród traumatycznych punktów w biografii Jarosława Iwaszkiewicza. Nie dziwi zatem fakt podjęcia wyzwania, jakim jest prześledzenie biografii Iwaszkiewicza pod względem uwikłań pisarza w życie polityczne kraju. Propozycja ta – „Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie” pióra Marka Radziwona – jest księgą imponującą już choćby ze względu na swoją objętość. To jednakże nie jedyny powód, dla którego warto po nią sięgnąć.

Radziwon wyjaśnia, że „Celem tej rozprawy nie jest danie pełnej biografii wybitnego pisarza, ale jego biografii politycznej”. W konsekwencji w centrum swoich poszukiwań badawczych ulokował szereg pytań: „Czym jest zatem polityka i polityczność w biografii Jarosława Iwaszkiewicza? Jak Iwaszkiewicz definiował i jak próbował realizować swoje cele polityczne? Jak my sami, trzydzieści lat po śmierci pisarza, możemy je interpretować oceniać?”, które dopominają się odpowiedzi. To wszakże zaledwie część wątpliwości towarzyszących Radziwonowi w śledzeniu politycznych aspektów w życiorysie Iwaszkiewicza; wątpliwości, które starał się rozwiać, przeglądając dzienniki autora „Sławy i chwały”, listy, rękopisy, maszynopisy referatów oraz przemówień, pisma i listy otwarte do redakcji, mowy pogrzebowe i anonimy, notesiki i kalendarzyki pisarza, dokumenty zgromadzone w Archiwum Akt Nowych oraz w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej. Całość dopełniał stenogramami z posiedzeń zarządu głównego ZLP i zjazdów krajowych, zgromadzonych w Bibliotece Domu Literatury oraz – jedynie od czasu do czasu – pogłębił (czasami dość powierzchowną) analizą wybranych tekstów prozatorskich i poetyckich Iwaszkiewicza. Celem Radziwona było jednakże nade wszystko opisanie „poglądów (Iwaszkiewicza) na emigrację, na historię, na sąsiadów Polski, w tym przede wszystkim na Związek Radziecki i Niemcy”. W efekcie dostajemy nie tylko – jak kokieteryjnie stwierdza Radziwon – „skromną pracę”, ale solidną i przynajmniej momentami niezwykle ciekawą opowieść na temat źródeł politycznych wyborów Iwaszkiewicza.

Jak przystało na porządnie skrojoną biografię, Radziwon zachowuje układ chronologiczny, wychodząc od narodzin pisarza zimą 1894 roku w Kalniku, na jego śmierci w 1980 roku kończąc. Swoją narrację na temat politycznego życia Iwaszkiewicza rozpoczyna zatem od okresu przedwojennego, w którym zaczynały kształtować się poglądy „Zmowy mężczyzn”. Radziwon pokazuje wpływ środowiska, w jakim dojrzewał i poszukiwanie przez pisarza – „chłopaka z głębokich ukraińskich kresów” – własnego głosu artystycznego. Przypomina m.in. burzliwe rozstanie Iwaszkiewicza ze „Zdrojem”, fascynację młodymi Niemcami z kręgu Stefana Georga i późniejszą krytykę jego poglądów, przyjaźnie z poetami „Skamandra”, kontakty z twórcami związanymi ze „Sztuką i Narodem”; wspomina pomoc udzielaną przez Iwaszkiewiczów Żydom w wyrabianiu fałszywych dokumentów oraz pokazuje dom Iwaszkiewiczów jako miejsce, które pełniło podczas II wojny światowej funkcję noclegowni, jadłodajni, szpitala, poczty oraz „zaimprowizowanego centrum poszukiwań i informacji o zaginionych”. Zresztą opisy „okupacyjne” i kreślenie wizerunku Stawiska jako bezpiecznej przystani wśród zamieci wojennej są jednymi z najlepszych ustępów książki Radziwona. W dalszych partiach biograf rekonstruuje zakres działań powojennych Iwaszkiewicza, przypominając m.in. proces Ferdynanda Goetla i Jana Emila Skiwskiego, epizod z „Życiem Literackim”, redagowanie najpierw „Nowin Literackich”, a od 1955 roku „Twórczości”, List 34 czy opisując relacje między pisarzami emigracyjnymi i krajowymi. Radziwon kreśli ponadto obraz Iwaszkiewicza jako wieloletniego prezesa Związku Literatów Polskich, przewodniczącego Polskiego Komitetu Obrońców Pokoju, posła na Sejm. W konsekwencji tego sporo w „Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie” – nużących z czasem – detali ze zjazdów pisarzy (począwszy od tego z 1945 roku), przywoływania spisów uczestników zebrań, sygnatariuszy listów, dość częste przytaczanie ich wypowiedzi, co – jak sądzę – miało pomóc w niezwykle szczegółowym zrekonstruowaniu tła historycznego. Radziwon nie zawsze jednak fortunnie rozkłada akcenty oraz proporcje, zbyt dużą uwagę przywiązując do drobiazgowego opisywania zdarzeń w powszechnej świadomości dobrze zakorzenionych.

Radziwon pomija, niestety, prywatne aspekty życia Iwaszkiewicza. Nie znajdziemy tu przeto wzmianek o losach małżeństwa Jarosława z Anną, ani nie poznamy kulis przyjaźni Jarosława z Jerzym Błeszyńskim. Szkoda, bo – jak się zdaje – i one miały niebagatelny wpływ na polityczne wybory autora „Ucieczki Felka Okonia”. Biografia Radziwona zawiera zresztą więcej pominięć (spis tych ważniejszych zdążył już wypunktować Marcin Sendecki – zob. Tegoż: „Iwaszkiewicz w kawałkach”. „Przekrój” 2010, nr 27). Tym, co może równie mocno irytować, są niekończące się ciągi retorycznych pytań, do których nazbyt skrupulatne upodobanie wykazał właśnie Radziwon. Również i wnioski biografa nie wydają się być zaskakujące czy jednoznacznie rozstrzygające dylematy związane z postawą Iwaszkiewicza wobec władz PRL-owskich. Radziwon stwierdza np.: „Wypada więc chyba przyjąć, że cała publiczna aktywność Iwaszkiewicza (...) była z jednej strony serwitutem, legitymacją przedwojennego intelektualisty dla powojennego autorytarnego reżimu, z drugiej jednak wynikała ze szczerego przekonania, że nikt nie umie lepiej niż on reprezentować Polski, niezależnie od rządów, jakie aktualnie w kraju panują”. A nieco dalej dodaje: „Powiedzmy więc raz jeszcze: strategia uników i rokowań, strategia ochrony substancji za wszelką cenę była pewnie usprawiedliwiona i skuteczna w niebezpiecznych latach stalinizmu. Ale Iwaszkiewicz pozostał jej wierny także i później, jakby nie spostrzegał, że reżim powoli tracił zęby i że margines swobód po roku 1956, szczególnie zaś w latach siedemdziesiątych, nieustannie się poszerzał”. Ale przecież, jak przyznawał sam biograf, jego zamierzeniem było skrojenie biografii, która „ma odtwarzać fakty, ale ma także dawać oceny i interpretacje, chociaż nie wprost”. Szkoda, czasami warto byłoby się pokusić o wyrazistsze sądy i głębsze interpretacje.

Cóż, być może rzeczywiście rację miał sam Jarosław Iwaszkiewicz, powiadając, że „żaden biograf nie napisze dobrze mojej biografii, ponieważ w moim zwyczajnym, starym życiu – bez wielkich zdarzeń – nie weźmie pod uwagę intensywności moich przeżyć, która to intensywność nadaje barwę nawet najpospolitszym przebiegom”. Rekonstruowanie biografii przypomina układanie puzzli. „Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie” Marka Radziwona jest jedną z części tej układanki. Kolejną, ważną, rzetelną, choć zdecydowanie nie ostatnią.
Marek Radziwon: „Iwaszkiewicz. Pisarz po katastrofie”. Wydawnictwo W.A.B. Warszawa 2010 [seria: Fortuna i fatum].