Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (159-160) / 2010

Grzegorz Mucha,

OLO WALICKI

A A A
Olo Walicki “Trauma Theater/ Theater Der Liebe”. OWA Production, 2010.
Muzyka w teatrze bywa oszczędnym dopełnieniem tekstu. Na ogół jest jej niewiele. Nie inaczej stało się z muzyką napisaną do przedstawień chorzowskiego dramaturga Ingmara Villqista. Jej autorem jest kontrabasista Olo Walicki. Powstała ona w latach od 2003 do 2007. Kompozytor napisał muzykę do czterech spektakli: „Sprawa miasta Ellmit”; „Helmucik” (wystawiane w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku); „Oskar i Ruth” (wystawione przez Teatr Bez Sceny Andrzeja Dopierały w Katowicach), „Kompozycja w słońcu” (wystawiona przez Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni).

Autor wyznał, iż od początku uważał swoje kompozycje za obdarzone wewnętrzną siłą i niezależnością. Czuł, że mogłyby się doczekać indywidualnej ekspozycji pod postacią płyty. Zarazem nie potrafił dokonać oderwania od tekstu, jako ich nieodłącznego towarzysza. Zgromadził cały materiał, na którym dokonał specyficznej dekonstrukcji, aby potem wszystko scalić w nową całość. Nowe odczytanie jest odmienne, bo wkomponowane fragmenty tekstu nieraz odzywają się w nowych dla siebie miejscach. Czasami towarzyszy im muzyka z innego spektaklu niż miało to miejsce w oryginale. Nowy muzyczny byt Ola Walickiego został przez niego nazwany „słuchowiskiem sennym”.

Muzyk zaaranżował muzykę na bandoneon, wiolonczelę, fortepian, klarnet, perkusję, organy, gitarę, pianino, skrzypce, instrumenty klawiszowe i oczywiście kontrabas. Do współpracy zaprosił m.in. znanych z gdańskiej sceny Piotra Pawlaka i Cezarego Paciorka. Koncert premierowy odbył się 1 marca w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku. Kompozycje „na żywo” uwalniają się z ustalonych struktur i poddają swobodnej improwizacji.

Warto zauważyć, że pięćdziesiąt cztery minuty sennego słuchowiska mijają szybko. Słuchanie nie nuży, choć nastrój nie ulega zmianie. Muzyka bezustannie przeplata się z tekstem. Czasem owe przeplatanie następuje na sposób płynny, a czasem w gwałtowny sposób muzyka ulega przełamaniu. Łagodne dźwięki instrumentów wraz z wokalizami mieszają się z głosami aktorów. Autor ma rację – muzyka jest autonomiczna, ale nie wiem, jak broniłaby się bez słowa. Jej charakter jest bardzo ilustracyjny. Walicki jako instrumentalista i kompozytor dał się już poznać z wielu stron. Przypomnę, że był jednym z gdańskich twórców sceny yassowej. W tamtym okresie (lata 90.) współpracował z artystami tworzącymi yass (Tymon Tymański, Mikołaj Trzaska), ale szybko rozpoczął także współpracę z wieloma muzykami związanymi z jazzem bardziej tradycyjnym, jak np. Kwartetem Zbigniewa Namysłowskiego. Przez wiele lat współdziałał z free-jazzowym Łoskotem, a nawet popowo-alternatywną Szwagierkolaską czy grupą Oczi Cziorne. Od roku 2000 autorskie projekty Ola Walickiego publikowane są nakładem jego własnego wydawnictwa. W 2004 wydał album Metalla Pretiosa, z własnymi kompozycjami w aranżacji na trio jazzowe i kwartet dęty (m.in. z Leszkiem Możdżerem, Mauricem de Martin oraz The Gdansk Philharmonic Brass). W maju 2007 otrzymał Statuetkę Gryfa Pomorskiego – Pomorską Nagrodę Artystyczną, za płytę Olo Walicki Kaszëbë zrealizowaną z Piotrem Pawlakiem, Damroką Kwidzińską (autorką tekstów), Marią Namysłowską, Karoliną Amirian, Cezarym Paciorkiemi Kubą Staruszkiewiczem, gdzie jego kompozycjom towarzyszą teksty w języku kaszubskim.

Teraz pozwolił sobie na teatralną odsłonę swojej muzycznej osobowości. Jest z pewnością ciekawa; oddaje charakter nieco klaustrofobicznych sztuk Villqista. Ciekawe, czy muzyk otworzy się na inne formy teatralne.