Wydanie bieżące

1 listopada 21 (165) / 2010

Anna Kałuża,

STAN KRYTYCZNY (4)

A A A
1.Czy uprawianie krytyki literackiej jest jeszcze atrakcyjne (dla absolwentki/absolwenta polonistyki)?

Uprawianie krytyki jest z pewnością atrakcyjne: jeszcze, wciąż, w ostatnich latach bardziej niż kiedykolwiek, i to chyba nie tylko dla absolwentów polonistyki, o czym świadczy fakt wydawania bądź przygotowania do wydania licznych książek krytycznoliterackich; jest ich coraz więcej i to bardzo dobrze wróży krytyce. Mnie oczywiście najbardziej interesuje to, czy jeszcze będzie się ta krytyka nazywała „literacką”, bo coraz więcej zjawisk świadczy o tym, że krytycy przesuwają się ze stanowisk literackich na kulturowe, polityczne, estetyczne, socjologiczne. Niewątpliwie pozytywnym zjawiskiem ostatnich trzech, czterech lat jest fakt współistnienia krytyków z różnych pokoleń oraz stały dopływ „świeżej krwi”, co daje szansę nie tylko na przedyskutowanie nierozwiązanych od dawna kwestii, ale także na wyłonienie wielu nowych problemów, które do tej pory były niezauważane, niebrane pod uwagę. W 2010 roku wiele spraw zajmujących krytykę od 1989 przestało być istotnych, chodzi mi na przykład o zepchnięcie literatury na margines w związku z urynkowieniem i zajmowaniem miejsc centralnych przez kulturę masową; dziś już nikt tych kwestii „uścisku literatury z mediami” nie podnosi; pojawiają się inne sprawy i zauważenie ich ma największe znaczenie dla krytyki.

3. W jaki sposób krytyka czyta literaturę, kiedy czyta zajmująco?

Kiedy jest krytyką przekonaną, że jest istotną, ważną i że bez niej literatura nie istnieje – jestem zwolenniczką Deleuzańskiej tezy, że tekst czeka na siły z zewnątrz, które nim zawładną. Dlatego nie przekonuje mnie dekonstrukcja – choć wiele kwestii interpretacyjnych na linii tekst-komentator rozwiązała bardzo korzystnie. Zajmujące czytanie to też takie, w ramach którego krytyk jest nie tyle przywiązany do swojej metody, ile do problemów, które dla literatury, kultury uważa w danym czasie za zasadnicze. Potrafi on więc „nagiąć” dla siebie i teorię, i tekst, który komentuje.