ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (168) / 2010

Agata Wilczek,

COŚ ZA COŚ

A A A
„Gdy piszemy, wkraczamy w krąg wielkiej wymiany” – powiada we wstępie do swojej najnowszej książki Michał Paweł Markowski. Opowiadanie osadzone jest zawsze na wymianie, wymianie świata na słowa, życia własnego na życie cudze, „ja” indywidualnego na fikcyjne tożsamości. „Słońce, możliwość, radość”, najbardziej chyba osobista publikacja w bogatym dorobku Markowskiego, jest właśnie opowieścią w duchu tej ekonomicznej transakcji, w której życie, oplecione w słowa własne i cudze, we wspomnienia, obrazy, fotografie, opisy ważnych dla autora postaci i miejsc, przemienia się w egzystencję. Autor „Występku”, zawierając w jednym tomie eseje o literaturze, malarstwie (Hoppera i Bacona), fotografii (m.in. Cartiera-Bressona), swoich wizytach w amerykańskich muzeach czy wyprawie do marokańskiego miasta Tangir, stworzył dzieło, które, jak sam przyznaje, rozgrywa się „pomiędzy obrazem a opowieścią, między perceptem a konceptem”, pomiędzy Krakowem a Ameryką, pomiędzy życiem a egzystencją.

W „egzystencjalnym raptularzu” Markowskiego życie – bezkształtna, bezsensowna materia – uzyskuje sens dzięki narracji, opowieści, obrazom. Literatura okazuje się być strategią radzenia sobie z nicestwem, bezkrwawą ekspedycją przeciwko bezsensowi i milczeniu, narzędziem egzystencjalnej nadziei. Nie jest ona jednak dodatkiem do życia, lecz jego nieusuwalnym żywiołem. Sens, który nadaje opowieść, nigdy nie jest ostateczny, całkowicie odgraniczony od świata. Życia nie daje się utrzymać w karbach, zamknąć między okładkami książki, kontrolować żywiołowego przepływu znaczeń. Markowski przyznaje, że niemożliwe jest wyobrażenie sobie samego życia bez słów, obrazów, wspomnień; groziłoby to bowiem zanurzeniem się w bełkocie, przypadkowości, niewyraźności, niezrozumieniu. Jednak w przestrzeni językowej egzystencji możliwe są momenty przejścia, upadku poniżej poziomu znaczenia, milczenia. Otwierają się w niej bowiem dziury, w które zapadają się nasze symbole, przez które wyziera bolesne, dramatyczne, nieme życie. To właśnie te momenty ześlizgu z egzystencji do życia najbardziej fascynują Michała Pawła Markowskiego.

Słońce

Słońce – czyli zmysłowość, wrażenie zmysłowe, wrażenie jako takie, nie ujęte w refleksji teoretycznej, niezintelektualizowane, nie podlegające władzy żadnego z wyróżnionych przez Kanta rozumów. Jak znaleźć język, który mógłby sprostać życiu, który byłby zdolny opisać doświadczenie nie uformowane, lecz utkane wyłącznie z wrażeń zmysłowych – pyta Markowski Rimbauda i Celana. Opór przeciwko znaczącej narracji odnajduje w obrazach Francisa Bacona. Miejsce spójnej opowieści zajmuje w nich intensywność odczucia, która okazuje się inną formą zanurzenia się człowieka w życiu. Podobne wyjście poza jednokierunkowy, racjonalny dyskurs ma miejsce w pracach podziwianych przez Markowskiego fotografów amerykańskich (Lewis Hine, Weegee, Walker Evans, Garry Winogrand, Diane Arbus, Lee Friedlander, William Klein, Robert Klein), skupiających uwagę widza na nienarracyjnych detalach.

Słońce z obrazów Hoppera „rysuje swoją historię na ścianie”, otwierając szerokie pole doświadczenia i wrażenia, którym nie może sprostać ani literatura, ani sztuka. Świat przepuszczony przez wrażenie to świat wraży, czyli obcy, nieoswojony, naruszający przyzwyczajenia oka i umysłu odbiorcy. Obejmuje on to, czego nie widać, ale co intensywnie istnieje, co pozostaje nieobecnością i tajemnicą, domagającą się od czytelnika/widza wrażliwości: delikatności i wyczulenia na to, że życia oswoić się nie da.

Możliwość

W eseju „O czytaniu” Markowski na przykładzie dziecka pokazuje, jak w procesie czytania dochodzi do wyobcowania człowieka ze świata. Dziecko przychodzi na świat całkowicie zadomowione, zanurzone w świecie je otaczającym. Wraz z przyswojeniem sobie języka, który opiera się na abstrahowaniu od zmysłowego doświadczenia, traci ono jednak ten integralny związek z rzeczywistością. Czytanie prowadzi więc do pęknięcia między mną a światem, ale z tego świata nas nie wyrzuca. To właśnie w czytaniu ujawnia się z całą mocą możliwość innego świata, możliwość wymiany swego życia na inne, otwarcia się na przyszłość, na bezgraniczność czasu. Poprzez udział w życiu innych ludzi, nawet jeśli jest ono tylko opowiedziane, możemy lepiej zrozumieć samych siebie, nadać swemu życiu sens. Istotne jest, mówi autor, byśmy potrafili zawiesić swoje własne poglądy i opowieści, by wysłuchać innego. Czytając, trzeba nam uwrażliwić swe zmysły na impuls pochodzący od innego ducha, który nie przychodzi z gotowymi odpowiedziami na nurtujące nas pytania, lecz może nas jedynie obdarować pragnieniami. Lektura wyprowadza nas bowiem na próg życia duchowego, ale tego życia nie może zastąpić.

Radość

Okładkę książki Markowskiego zdobi reprodukcja obrazu „Escapando de la critica” Perego Borrella del Caso przedstawiająca chłopca wychodzącego zza ram, z (głębi) obrazu. To, co wychodzi z ram, co wypada, wyparowuje, narusza schematy i przyzwyczajenia oczu, co atakuje nadmiarem sensu i wymyka się odpowiedziom, a nawet pytaniom, jest bardzo bliskie autorowi „Słońca, możliwości, radości”. Nie dziwią więc zarzuty, jakie stawia Cartier-Bressonowi, miłośnikowi pięknych kadrów, odartych ze światowości kompozycji, unieruchomionego teatru bez chaotyczności i przypadkowości. Prawda leży gdzie indziej, poza kadrem. Może dlatego większą radość odczuwa Markowski, przyglądając się niewyjaśnialnym słonecznym plamom na obrazach Hoppera (podobno specjalisty od melancholii i rozpaczy) niż precyzyjnym układom form fotografa.

Tą rozkoszą, związaną z uchylaniem sensu, uobecnianiem nieobecności, dotykaniem nieprzejrzystości rzeczy, „przechodzeniem między znaczeniem a jego brakiem, między gadaniną a milczeniem, między narracją a detalem, między powieścią a fotografią, między egzystencją a życiem”, dzieli się autor w bardzo intymny i przekonujący sposób ze swoimi czytelnikami. Lektura esejów Markowskiego staje się zatem wyjątkową podróżą po nieobjętej przestrzeni możliwości, podróżą w samotności i milczeniu, pozwalającą usłyszeć siebie, zobaczyć słońce nad sobą i „dużo radości wokół”.
Michał Paweł Markowski: „Słońce, możliwość, radość”. Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010.