ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (176) / 2011

Paweł Sadowski,

MISTERIUM ODOSOBNIENIA

A A A
Niewiarygodnie i śmiesznie może brzmieć mówienie o realiach w kontekście wirtualności oraz obnażenia jako narzędzia represji, gdy recenzuje się film reprezentujący polską kinematografię, tak ubogą w doświadczenia dotyczące psychologicznych zależności i dysfunkcji związanych z działaniem internetu. Opinia publiczna w Polsce wydaje się w obrębie tej sfery niezainteresowana głębszą dyskusją, która mogłaby wyrazić rodzaj napięcia oraz poczucia społecznego kryzysu. Samopoznanie pozostawiono tak zwanym inteligentom, marginalizowanym przez sam fakt przynależności do grupy obarczonej stereotypowymi wyobrażeniami. Często problem ludzkiej tożsamości, zagubienia, przekształcania się kulturowych wyobrażeń rozpatrywany jest jedynie za murami uniwersytetu, mogąc liczyć co najwyżej na powierzchowne rozpoznanie w ramach nieustającego telewizyjnego przedstawienia – migoczącego misterium dosłowności. Właśnie to zjawisko stanie się jedną z kilku dominant szokującej opowieści zawartej w „Sali samobójców” Jana Komasy. Poruszenie tego problemu w ramach projektu obszernego pod względem zastosowanych środków generuje niejednoznaczny odbiór i potrzebny komentarz na temat ponowoczesnej osobowości w obliczu cybernetycznych zapędów najnowszej kultury.

Nie lada zaskoczeniem jest już to, że film niemal „wtłoczył” widownię w monumentalne misterium pustki rozpościerającej się między bohaterami, przy całej sugestywności przedstawionych obrazów. Aspiracje twórców są zauważalne już w pierwszej scenie, w której widać porozsadzane w fotelach postacie, w milczeniu przypatrujące się przedstawieniu teatralnemu. „Sala samobójców” to dzieło wbrew pozorom silnie nasycone metaforycznymi odniesieniami i niepozbawione tonu gorzkiego komentarza (nadal ubranego w formę niedopowiedzenia). Jan Komasa potrafił wypośrodkować priorytety w ukazywaniu poszczególnych zjawisk tak, żeby uniknąć rażącej pretensjonalności. Brzmi to paradoksalnie, gdyż jednym z opisywanych przez niego środowisk jest świat wirtualny, któremu pretensjonalność w ogólnym, zbiorowym wyobrażeniu została przypisana już na samym początku dyskusji w kontekście związanych z nim zagrożeń.

Istota filmu nie tkwi jednak w jego powierzchownym przesłaniu (dotyczącym zagrożeń ze strony internetu), a w przedstawieniu skomplikowanego procesu wycofania i cierpień jednostek w dezintegrowanym społeczeństwie. Nie otrzymujemy zbyt wielu informacji na temat bohaterów. Widz buduje wszystkie swoje wyobrażenia, bazując na teraźniejszości i obecnych przekonaniach postaci (są więc one w pewnym sensie odcięte bądź całkowicie pozbawione swojego dziedzictwa). Nie bez powodu główny bohater, Dominik (Jakub Gierszał), jest przykładem ilustrującym pojawienie się na polskim gruncie kulturowym syndromu hikikomori. Jan Komasa obrazuje przy tym proces odosobnienia nie tyle głównej postaci, ile grupy osób z jej otoczenia. Stworzenie twierdzy w obrębie swojego pokoju i uzależnienie wszystkich możliwych kontaktów z zewnętrznym światem od internetu jest niewątpliwie punktem zapalnym skrajnych zjawisk w obrębie wszystkich ludzkich relacji. Treść tę w „Sali samobójców” ubrano w wysublimowany kostium, balansując między światem analogowym i cyfrowym, gdzie cyfrowa prowizoryczność staje się jedyną możliwą ucieczką od rzeczywistości – źródła traumy. Podkreślenie tych cech przez profesjonalny dobór odpowiednich środków formalnych wprawia w nie lada osłupienie. Wykorzystanie animacji cyfrowej jest jak najbardziej uzasadnione i znakomicie obrazuje charakterystyczną dla internetu „awatarowość”, stanowiąc jeden z przykładów tego, że twórcom filmu udało się uniknąć archaiczności, tak notorycznej w polskim kinie w kontekście nowoczesnych technologii audiowizualnych.

Hikikomori jako choroba została odkryta w Japonii z latach 90. Dotycząca młodych ludzi wchodzących w dojrzałość, stała się plagą XXI wieku w społeczeństwach przejawiających tendencję do wywierania silnej presji i stawiania wysokich wymagań, z naciskiem na rezygnację z własnej indywidualności. Wycofanie i zamknięcie jednostki objawia się absolutnym sprzeciwem wobec wszelkich oczekiwań najbliższych osób i zabarykadowaniem w pomieszczeniu (własnym pokoju) – załatwianiem wszystkich potrzeb bez kontaktu ze środowiskiem zewnętrznym. Internet w tym przypadku stanowi jedyny substytut zerwanych wcześniej relacji. Kontakt z ludźmi o podobnych doświadczeniach jest sposobem na ukojenie cierpienia lub też próbą wyrażenia go bez lęku przed odtrąceniem. Istotna jest też w tym przypadku silna manifestacja autodestruktywnych zapatrywań – film Komasy dotyka w ten sposób fenomenu samobójstwa i manifestowania go w kulturze Zachodu.

Podczas oglądania „Sali samobójców” zwraca uwagę antysakralność przedstawionego obrazu i brak nadpisującego się nad rzeczywistością wyższego porządku, który zastąpiony jest przez kwestie czysto utylitarne. Ekran komputera odgrywa rolę wielofunkcyjnej świątyni – ołtarza, na którym główny bohater składa swoją ofiarę. Z drugiej strony bardzo wymowna jest bezradność rodziców Dominika, która świadczy dobitnie o klęsce rodziny jako wartości. Jest to równocześnie jeden z tych motywów, w których wycofanie i alienacja głównego bohatera obnaża wycofanie innych postaci. Różnica tkwi tylko w sposobie zakamuflowania oraz wyborze odpowiedniego substytutu w wygenerowanym systemie obronnym. Innym poważnym problemem zasygnalizowanym w filmie jest zakłócona, a co za tym idzie: stłumiona, inicjacja seksualna wpychająca jednostkę w poczucie wstydu. Problem jednak nie polega tylko na zakłóceniu, ale także na obnażeniu, które następując w internecie, skazuje młodą osobę na permanentne wykluczenie i brak zrozumienia. Wielopłaszczyznowość tego procesu wskazuje również na samego bohatera, skażonego skrajną formą egoizmu względem swoich własnych zobowiązań. Wszystkie te czynniki składają się na coś więcej niż zwykły moralitet. Film wyraża bardzo istotny (i rzadko spotykany) problem zaburzenia równowagi – permanentnego i wszechogarniającego niezadowolenia oraz braku zaspokojenia we wszystkich możliwych sferach. Komasa zdaje się przy tym stawiać na negację i niedopełnienie, ponieważ żaden z zaistniałych konfliktów nie ulega w jego filmie rozwiązaniu. Nie ma więc szansy na jakiekolwiek ukojenie.

Brutalny to przykład ukazania martwicy wartości, gdzie śmierć, niezależnie od jej motywu, jest kolejnym przedmiotem nieustannego podglądactwa. Trzeba „iść i patrzeć” i nie zastanawiać się nad istotą czy tajemnicą cierpienia. Brak realizacji pragnień Dominika oraz niemożność wyrażenia przez niego prawdziwych motywów zaistniałej sytuacji stanowią o sile przemyślanej i konsekwentnej w ogólnym rozrachunku historii. Jan Komasa stworzył dzieło wybijające się na tle typowej poetyki polskiego filmu, w czego wyniku depresyjna wymowa obrazu nie została obarczona niepotrzebną oszczędnością środków. Bez wątpienia „Sala samobójców” może aspirować do roli szerokiego komentarza współczesności, wpisującego się w charakterystyczną formę komputerowego interfejsu.
„Sala samobójców”. Scen. i reż.: Jan Komasa. Obsada: Jakub Gierszał, Roma Gąsiorowska, Agata Kulesza, Krzysztof Pieczyński. Gatunek: dramat / animacja / thriller. Produkcja: Polska 2011, 117 min.