Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (176) / 2011

Marta Baron-Milian,

PAPIERY WARTOŚCIOWE (I MNIEJ WARTOŚCIOWE)

A A A
„Obydwa papiery, ten spod pióra poety i ten z państwowej drukarni, mają więcej podobnych cech, niż chcieliby tego ich autorzy. Obydwa są bez pokrycia, obydwa są pełne pozorów, obydwa coś zagęszczają, obydwa zajmują się gospodarką wymienną (wysoce problematyczną pod względem moralnym) i obydwa handlują zgoła wszystkim: pieniądz czyni wszystko towarem; literatura, niezależnie od swych merytorycznych kompetencji, czyni wszystko swoim tematem. Obydwa rodzaje papieru coś symulują (bądź fingują), obydwa stanowią elementy uniwersum Gutenberga i obydwa stają się w epoce medialnej anachronicznym epifenomenem” (s.101) – pisze o „braterskim” związku literatury i pieniądza Jochen Hörisch w wydanej w zeszłym roku w Polsce książce „Orzeł czy reszka. Poezja pieniądza”, ze strony na stronę prezentując jak niewielka odległość dzieli związek „braterski” i „bratobójczy”.

Co trapi dzisiejszy świat? Nadmiar książek i brak pieniędzy. Tymczasem, (podobno) można żyć bez książek, ale nie bez pieniędzy. Gdyby tylko można było drukować pieniądze tak jak książki… – oto iście „gutenbergowskie” marzenie całego świata. Inflacja książek powoduje nadmiar, inflacja w sferze ekonomicznej – potworny brak. W dobie kryzysu pieniądz przypomina tylko o swojej potędze, kryzys książki – zmienia ją w makulaturę. Pieniądz w nowoczesności zwycięża na wszystkich płaszczyznach, ale literatura z pozycji rywala obserwuje go pilnie, jak przystało na ubogiego krewnego. Pieni się, zaciska pięści i permanentnie „zabiera” głos – cóż innego pozostało jej „do wzięcia”? To punkt wyjścia Jochena Hörischa, dzięki któremu możemy obserwować prawdziwy medialny agon: jak zwycięstwo kodu numerycznego, który w pieniądzu znalazł swą inkarnację, doprowadza do bankructwa języka – choć nie bez walki!

Perspektywa

Badania nad związkami ekonomii i literatury na dobre rozpoczęły się w latach osiemdziesiątych minionego wieku na gruncie amerykańskim, zapoczątkowane wydaniem dwóch książek profesora komparatystyki Uniwersytetu w Harvardzie, Marca Shella „Economy of literature” (1979) oraz „Money, Language and Thought” (1982). Wychodząc od Heraklitejskiej koncepcji znaku, łączącej język i pieniądz, Shell rozpoczyna swoje studium wybranych problemów z przestrzeni mariażu ekonomii i symbolizacji językowej. Wychodząc z kolei od Arystotelesa, próbuje dokonać syntezy ekonomicznych motywów w sferze teorii literatury i filozofii. Amerykański badacz zajmuje się jednak również materialną stroną pieniądza i literatury, pisząc swój „Wstęp do poetyki monetarnej” i wskazuje na to, co w ponad dwadzieścia lat później Hörisch nazwie „poetyckimi właściwościami pieniądza”. W swojej drugiej książce (opatrzonej podtytułem „Literackie i filozoficzne ekonomie od średniowiecza do ery nowoczesnej”), w której analizie podlegają ekonomiczne wątki dzieł Poe, Szekspira i Goethego, Shell podejmuje również refleksję na temat filozofii monetarnych form u Kanta, Hegla, Lessinga i Heideggera. Hörisch wykorzystuje wiele wątków interpretacyjnych zarysowanych w ogólniejszej wersji już przez, trzeba przyznać pionierskiego na tym polu, Shella, choć nie do końca się do tego przyznaje.

Kolejne chronologicznie najważniejsze prace z zakresu ekonomii literatury – zaliczanego wraz z Shellem do tak zwanej „pierwszej fali” literackiej krytyki ekonomicznej Kurta Heizelman „The Economics of the Imagination” (1980), Johna Vernona „Money and Fiction. Literary rRealism in Nineteenth and Early Twentieth Centuries” (1984), Patricka Brantlingera czy Richarda T. Graya – podążają już nieco inną drogą niż ta wytyczona przez Shella i stają się raczej historycznoliterackimi analizami lub syntezami motywu pieniądza, pojawiającego się u różnych pisarzy i w różnych dziełach na przestrzeni epok.

Lata dziewięćdziesiąte w Stanach Zjednoczonych to czas dynamicznej wymiany intelektualnej pomiędzy humanistami i ekonomistami, przede wszystkim w łonie interdyscyplinarnego projektu „New Economic Criticism”, owocującego ważną antologią tekstów pod tym samym tytułem (1999) oraz licznymi sesjami i panelami, cyklicznie organizowanymi przez ponad dekadę, jako wynik których powstała między innymi późniejsza książka zbiorowa „The Question of the Gift” (2002). Badacze spod znaku „New Economic Criticism” jako pierwsi wykazują ambicje zdefiniowania tego, czym w istocie miałaby być literacka krytyka ekonomiczna. Ukazują ją jako szeroką dziedzinę, stanowiącą kompilację badań kulturowych i nowego historyzmu, w której mieszczą się wszystkie zagadnienia oscylujące wokół związku literatury i ekonomii: począwszy od ekonomicznych warunków powstania tekstu, poprzez mechanizmy rynkowe, w które uwikłana jest książka, aż po motyw pieniądza w literaturze, ekonomiczną filozofię języka (Shell), ekonomię wyobrażoną i poetykę ekonomiczną w literaturze (Heinzelman) czy ekonomie symboliczne (Goux). Symptomatyczny jest fakt, że żadna z przywołanych powyżej pozycji nie została przetłumaczona na język polski.

Jochen Hörisch wydaje swoją „Poezję pieniądza” w 1996 roku i zyskuje pozycję prekursora w badaniach nad związkami literatury i ekonomii na gruncie niemieckim, wprowadzając jednocześnie zupełnie nową jakość w badania światowe, na tle których wydaje się prawdziwym fenomenem. „Orzeł czy reszka. Poezja pieniądza” jest drugą częścią monumentalnej trylogii Hörischa, sytuując się w łańcuchu pomiędzy książkami „Chleb i wino” oraz „Historia mediów”. Rdzeń wyłożonej w trzech odcinkach teorii niemieckiego badacza stanowi twierdzenie, że „komunia, pieniądz i nowe media elektroniczne, łącząc się diachronicznie i synchronicznie, tworzą ontosemiologiczne ramy naszej tzw. racjonalnej kultury chrześcijańskiego Zachodu” (s.27). Każde z trzech wskazanych mediów miało w dziejach swój moment dominacji, którego specyfika utrwalona została w literaturze, bo to właśnie za jej pomocą Hörisch rekonstruuje historię problemów przejścia od substancjalnego medium przewodniego, jakim aż po wiek XVII była hostia, do funkcjonalnego medium pieniądza i następnie – do symulacyjnych nowych mediów audiowizualnych. Literatura miałaby natomiast spełniać funkcję konkurencyjnego medium, które, choć nigdy w dziejach nie stało się medium przewodnim, obserwuje wszystkie inne i oferuje taki rodzaj wiedzy, na ich temat, która nigdzie indziej nie jest dostępna. W tym ujęciu leży nowatorstwo Hörischa.

Bilans

Świetnej jakości, dokonana z niezwykłą inwencją i opisana ostrym piórem, dekonstrukcja zawartego w dziełach literackich kodu ekonomicznego pozwala Hörischowi pokazać zupełnie nowe właściwości pieniądza. Dlaczego literatura dostarcza na ten temat wiedzy, której nigdy nie dostarczy ekonomia, ani systemy jej pokrewne? Ich przestrzeń, jak się wydaje, jest szczelnie pokryta monetarnym kodem, który sam projektuje narzędzia własnej interpretacji. Problematyzowanie i krytyka pieniądza jest więc robotą zbędną, w której ewentualna dekonstrukcja szybko mogłaby skończyć się… destrukcją. Groźba utraty wiary w pieniądz jako najważniejsze i obiektywne medium, a w konsekwencji widmo erozji zaufania ekonomii skutecznie zapobiegają roztrząsaniu przez ekonomistów kwestii istoty pieniądza i jego pokrycia. Często przecież, jak twierdzi Hörisch, udajemy, że pieniądz ma pokrycie w czymś innym niż w samym sobie, czego nie potrafimy przyjąć do wiadomości: „Bóg zapłać!”, jak słyszymy; „In God we trust”, jak czytamy na banknocie dolarowym.

Inaczej z literaturą! „Literaturze pięknej stale towarzyszy podejrzenie, że jest funkcjonalnie zbędna, «nadliczbowa» (…) Jednak to, co zbędne, jest równocześnie tym, co żyje w zbytku i może sobie pozwolić na to, czego inni muszą sobie odmawiać. Literatura już od dawna (…) widzi siebie jako medium, które nie ma problemu z pokryciem swych wypowiedzi i dlatego tym lepiej może te problemy obserwować. Literatura nawet nie postuluje, że jej wypowiedzi mają w czymś pokrycie. Literatura jest fikcją. Jako taka nie musi mieć pokrycia w rzeczywistych wydarzeniach czy realnych przedmiotach.” (s.20) – pisze Hörisch. Żyjąca więc w zbytku literatura, niejako poza podstawowym ekonomicznym problemem pokrycia, może powiedzieć to, czego nie mogę inne systemy.

W tym miejscu silnie ujawnia się antyhermeneutyczny ton refleksji Hörischa. Według autora, ciemny nurt literatury nie jest nastawiony na łatwą komunikację, a wprost przeciwnie – utrudnia zrozumienie. Można powiedzieć obrazowo, że dla komunikacji intersubiektywnej (z łatwością zapewnianej przez pieniądz) nie płyną żadne korzyści z wieczorów poetyckich!

Projekt ontosemiologii Hörischa ma stanowić odpowiedź na pytanie, jak zidentyfikować korelację bytu i sensu, w jaki sposób te dwie „logie” (onto- i semiologia) mogą dojść do „ontosemiologicznego” porozumienia. Literatura nieustannie pracuje nad połączeniem bytu i sensu, próbując przedstawiać świat jako sensowny. „Literatura pragnie przykryć wstydliwą nagość i bezsensowność naszego sposobu doświadczania bytu i życia – niech marznący człowieczek przytuli się do literatury i poczuje jej ciepło” (s.29) – pisze Hörisch. Ta sama literatura doskonale jednak zdaje sobie sprawę, że sama jest artefaktem, sama została wyprodukowana, dlatego namiętnie podważa stwarzaną przez instytucje iluzję, jakoby istniały naturalnie czy obiektywnie. Literatura, jako przestrzeń zbytku, świadoma własnej irrealności, może więc na wylot przejrzeć irracjonalność i paradoksalność pieniądza, co Hörisch wykazuje w licznych interpretacjach.

Z całej refleksji Hörischa wynika więc, że wszystkie momenty, w których literatura podejmuje temat pieniądza czy posługuje się ekonomicznymi metaforami stanowią w istocie próby poradzenia sobie literatury (jako przedmiotu nauk o duchu) z problemem własnej materialności. „Sens” opuścił więc „głębię”. Wypowiedzi literackie nie muszą mieć żadnego pokrycia w faktach ani w świecie rzeczywistym, dlatego, jak pisze Hörisch, literackie „zadanie w tym świecie polega na przedstawieniu alternatywnych sposobów jego postrzegania”.

Koszto-rys albo charakterystyka bohatera

Dzięki swoim spektakularnym interpretacjom (wśród których dominują wielostronne lektury „Fausta”, „Fortunatusa” czy „Kupca weneckiego”, ale i nie brakuje interpretacji np. „Kaczych opowieści”) Hörisch pozwala nam poznać bohatera rozważań – stary, dobry pieniądz – z zupełnie nowych perspektyw. W zasadzie, czytając „Orła i reszkę”, trudno się przyznać, że do tej pory nigdy nawet przez myśl nam nie przeszło, jak bujne i pełne perwersji życie „intymne” wiedzie zawartość naszego portfela.

Dawna alternatywa, jak wskazuje Hörisch głosiła: „Co powinien robić mężczyzna? Książki czy dzieci?”. Była w owym wyborze zawarta oczywista droga klasztornego i „akademickiego” celibatu, związana z poświęceniem życia pisaniu/płodzeniu ksiąg. Rażącą nieaktualność alternatywy dostrzec można od razu – obdarzona niewielką wartością literatura jawi się jako trwonienie i tak ograniczonej przecież potencji. Dzisiaj pytanie więc brzmi: „Co powinien robić mężczyzna: kasę czy dzieci?” (s.121). Semantyka falliczna szczelnie otula pieniądz, czemu często daje wyraz literatura, splatając problemy finansowej i seksualnej potencji. Jak pisze Hörisch w metaforycznym transie: „Robić dzieci, robić kasę: ciągle dają o sobie znać seksualne i zwłaszcza falliczne konotacje pojęć fiskalnych. Komu piętrzą się pieniądze, ten ma potencję i płynność, wreszcie może trysnąć strumieniem pieniędzy. Kto ma sakiewkę pękato wyprężoną, ten może, gdy zwiotczeje interes, podnieść się na nowo i zaspokoić swoich wierzycieli. Gdy wszystko idzie do góry, on stoi i stoi, a jego interes posuwa się, jakby był dobrze naoliwiony. Siła byka giełdowego będzie zawsze z nim i jego szmalem” (s.122).

Co jednak zrobić z wyrażeniami takimi jak „kupa pieniędzy”, „śmierdzieć groszem” czy „brudne pieniądze” skoro do czynienia mamy przecież ze wspaniałym, potężnym, błyszczącym i twardym metalem, którego charakteryzuje nadzwyczajna siła i omnipotencja? Hörisch rekonstruuje rzecz za Freudem: pieniądz wpada w orbitę perwersyjnej semantyki analnej, jako coś najbardziej wartościowego, co w istocie pozbawione jest wszelkiej wartości użytkowej. Ale to również odwieczne alchemiczne marzenie o przemianie odpadu w skarb. Semantyka analna i falliczna oczywiście zdają się wykluczać, ale w przypadku najbardziej ambiwalentnego medium „pieniądz” – to przecież żaden problem.

Obrazu intymności pieniądza dopełnia konstatacja jego homoseksualnej orientacji. Tu nie ma chyba wątpliwości – pieniądz najlepiej czuje się w kontakcie z pieniądzem (lichwa, procent), nawet jeśli sądzimy, że powinien mnożyć się raczej w heteroseksualnych kontaktach np. z pracą. Zatem homoseksualna potencja?

Nie na tym jednak koniec. Choć metalicznie zimny i skrajnie obojętny na losy swoich użytkowników, to jednak pieniądz najczęściej porównywany bywa do gorącej krwi, która płynie w żyłach gospodarek światowych. Efektowna metafora obiegu pieniądza jako obiegu krwi, a więc pieniądza jako krwi pojawia się po raz pierwszy w dziele Hobbesa „Lewiatan” w 1651 roku, krótko po sensacyjnym odkryciu przez zaprzyjaźnionego z nim lekarza obiegu krwi w ciele ludzkim. Efektowna interpretacja „Draculi” Brama Stokera, pod piórem Hörischa staje się efektywnym wykładem sytuacji, w której literatura próbuje sobie poradzić z przewodnim medium nowoczesności: „Dracula nie może odmówić sobie ciepłej krwi. Chłodnych pieniędzy ma pod dostatkiem, dlatego wcale go nie pociągają. I tak ów szlachcic z dziada pradziada staje się prototypem fanatycznej odmowy, niezgody na nowoczesność. Odrzuca wszelką wtórność. Jego obsesją jest coś, co pozostaje do szczętu pierwotne: ziemia i krew” (s.369). Kiedy w walce, rozcięty zostaje surdut wampira, nie wypływa krew, ale wypadają banknoty i monety. Dracula przegrywa więc z wszechobecnym pieniądzem. Nie ma jednak co się martwić – przegrywa w końcu z potęgą Szatana.

W innym rozdziale Hörisch uzupełnia bowiem rysopis bohatera – przywołuje szeroką tradycję uznawania pieniądza za medium satanistyczne, jako że w biblijnym opisie stworzenia świata nie ma o nim ani słowa. Medium wtórnej kodyfikacji świata i najważniejsze medium społecznej syntezy, ambiwalentne i paradoksalne, musi być więc dziełem Szatana, co z właściwym sobie wdziękiem, przez wieki podtrzymuje literatura. Pieniądz, rozciągając swoje działanie na czas (kredyty, lokaty to przecież „kupno czasu”) i przestrzeń, wbrew bożej woli, najzwyczajniej rządzi więc światem.

Kumulacja: podmiot ekonomiczny

Ogrom przykładów, zarysowanych w książce zagadnień, interpretacji, a zwłaszcza dygresji często podlegał krytyce, zwłaszcza w amerykańskiej recepcji Hörischa. Nie mam przekonania, czy jest to zarzut słuszny – trudno byłoby zrezygnować z takich atrakcji. Pozostawiając jednak z konieczności na boku znaczącą ilość zagadnień, należy poświęcić kilka zdań najważniejszej, jak sądzę, części książki.

Hörisch, zafascynowany tezą Alfreda Sohn-Rethela, jakoby narodziny podmiotu transcendentalnego były bezpośrednio związane z wykształceniem się gospodarki towarowo-pieniężnej, a więc pieniężnej formy wymiany, nadaje jego teorii bardzo wysoką rangę, wpisując ją w wielką „historię obrażania narcyzmu gatunkowego człowieka” (s.240) i niemalże ustawiając w szeregu z Kopernikiem, Darwinem i Freudem. Twierdzenie Sohn-Rethela dokonuje, jak twierdzi autor „Poezji pieniądza” zmiany paradygmatu: przejście od krytyki czystego do krytyki nieczystego rozumu. Filozofia zawdzięcza swoje istnienie pieniądzowi, jako że stał się on, dzięki ujawnieniu zasady ekwiwalencji, warunkiem możliwości owej elementarnej zdolności abstrakcji.

Okazuje się, że lista myślicieli, którzy w dziejach filozofii rozpoznawali związki między abstrakcją myślową i wymienną jest bardzo długa. Hörisch odnajduje prekursorów myśli Sohn-Rethela w Novalisie, Gottfriedzie Kellerze i Nietzschem, ale także w Marksie i Lukacsu, którzy zwracali uwagę na fakt, że urzeczowienie staje się siłą konstytuującą świadomość. Do jego intuicji szczególnie entuzjastycznie podchodził Adorno. Pomimo tego Sohn-Rethel pozostał jednak outsiderem, którego głos nie został dość wyraźnie usłyszany przez akademię.

Wykazując słabe punkty teorii Sohn-Rethela, jego intuicję mimo wszystko uznaje Hörisch za genialną: „z historycznej perspektywy trudno przeoczyć aspekt, wciąż wypierany ze świadomości, że zachodzi wyraźna korelacja między świadomością własnego ja, racjonalnością wymiany, zapośredniczoną przez pieniądz wymianą ekwiwalentów a urzeczowioną intersubiektywnością. Podmiotowość transcendentalna oraz racjonalność zdolna do abstrahowania stanowią epifenomeny obrotu pieniężnego” (s.249). Hörisch rozwija zatem tezę Sohn-Rethela, budując szkicowy model czterech faz, pozwalających na historyczne uzasadnienie teorii, jakoby struktury samowiedzy nierozerwalnie związane były z pieniądzem i wymianą: począwszy od przedmonetarnej, najprostszej wymiany dóbr, ustalającej pierwsze formy świadomości własnego ja (moje-nie-twoje) bez „zimnej” ekwiwalencji, a jedynie z „gorącymi”, nieracjonalnymi formami wzajemności. Za najważniejszy punkt uznaje wynalezienie monety w 700 r. p.n.e., moment będący jednocześnie okresem szczególnego rozwoju abstrakcji. I tu najistotniejszy dla teorii samego Hörischa próg wieków XVI i XVII, kiedy następuje restrukturyzacja sfery monetarnej. To moment erozji semantyki Eucharystii i przejęcia roli dominującego medium przez pieniądz, który robi wówczas ogromną karierę. Czwartym punktem kulminacyjnym byłby przełom wieków XIX i XX, kiedy to powstają nowe media. Sytuacja pieniądza dodatkowo podkopana zostaje przez wielkie kryzysy XX wieku, a nowe media przejmują rolę przewodnią. Postępuje desubstancjalizacja, dematerializacja pieniądza, a co za tym idzie odkrycie, że w gruncie rzeczy jest on bez pokrycia, a to z kolei bezpośrednio wiąże się z erozją społeczną. W nowych mediach: „Ekonomiczna kategoria wartości zostaje zaabsorbowana przez wartość informacyjną” (s.93).

Fetysz pieniądza jest więc, jak twierdzi Hörisch, funkcjonalnym pośrednikiem między abstrakcją myślową a abstrakcją realną – całkiem już w duchu marksistowskim. Po dokonaniu fuzji teorii Sohn-Rethela ze swoją własną, Hörisch donośnym głosem obwieszcza: „pieniądz wytworzył na wielką skalę podmioty transcendentalne i funkcjonalnie uregulowane, trwałe relacje intersubiektywne” (s.257).

Historyczne uzasadnienie monetarnej genezy podmiotu, które nie udało się Sohn-Rethelowi, udaje się Hörischowi i pośród wszystkich smaków książki jest to z pewnością jej najciekawszy i najważniejszy aspekt. Jeśli więc nawet racjonalny podmiot i możliwość myślenia abstrakcyjnego mają swoje korzenie w pieniądzu, trudno wątpić w jego wartość najwyższą. Jak pisze Hörisch, „pieniądz może pokryć (prawie) wszystko, choć zwykle widzimy pewną wartość w tym, aby nikt tego nie odkrył” (s.18).
Jochen Hörisch: „Orzeł czy reszka. Poezja pieniądza”. Przeł. Jadwiga Kita-Huber, Steffen Huber. Wydawnictwo „Universitas”, Kraków 2010.