ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (59) / 2006

Kamil Dąbrowski,

MUZYKOTERAPIA

A A A
„Muzykoterapia”. Asfalt Records, 2006.
Myślałem, że nie usłyszę już tak wspaniałego mariażu jazzu, sampli i lounge’owych klimatów, jaki jest dziełem naszych krajan ze Skalpela czy słynnego Matthew Herberta. A jednak… Polak potrafi! Po wrocławskim duecie mamy kolejny przykład naprawdę porywającej i feelingowej muzyki. Muzyki, która jest jednocześnie niezwykle skuteczną muzykoterapią. Pewnego dnia wyrwała mnie z marazmu kompozycja tria Kowalewska – Trębski – Traczyk. W tej chwili już dokładnie nie pamiętam tytułu tego utworu. Głos z radia oznajmił, że niebawem ukaże się debiutancka płyta zespołu Muzykoterapia. A ja jak ta owieczka, pędem pognałem do sklepu. Wiedziałem, że pieniędzy nie wyrzucam w błoto. I tak oto stanąłem ucho w ucho z dźwiękami, które – po raz pierwszy od momentu ukazania się kultowej już niemal płyty koncertowej Tworzywa Sztucznego – rzuciły mnie na kolana. A mało jest albumów, które robią na mnie takie wrażenie. Podejrzewam, że inni słuchacze także podzielą moje zdanie.

Iza Kowalewska, dyplomowana muzykoterapeutka (!) wraz z Dominikiem Trębskim i Wojtkiem Traczykiem odświeżyli znacznie naszą scenę muzyczną. Obok Skalpela czy Tworzywa Sztucznego należą do jednych z bardziej wyrazistych wykonawców młodego pokolenia, którzy prezentują ambitną twórczość, łączącą w sobie stare i nowe brzmienia. Jest to wypadkowa sentymentów do tradycji (Billie Holliday, Krzysztof Komeda) i kierunków, którymi podążają współcześni artyści – elektronika, sample. Iza, która tworzy także projekt etniczny Drums NRG, przemyciła na płytę dźwięki właśnie z tej półki. W „Entropii” i „Rybach” mamy tego przykład, gdy transowe, środkowo-wschodnio-azjatyckie rytmy wprowadzają nas w całkiem inny wymiar. Jest to taka mała odskocznia od jazzowego klimatu. Słowa czy dźwięki, którymi operuje Iza są dodatkowym tematem terapii. W niektórych przypadkach mam wrażenie, że już gdzieś słyszałem podobne aranżacje. Ano właśnie… Iza Kowalewska współpracowała z Tworzywem Sztucznym. Więc stąd te skojarzenia! Szczególnie wyraźnie brzmi to w tekście utworu „Banki”: „myśli o tobie zamykam w głowie / w bańki silikonowe / silikonu, który rodzą rozczarowane drzewa owocowe”. A wszystko to wyśpiewane w manierze á la Fisz. Zresztą kolaboracją z TS pochwalić się może także Dominik Trębski, który cuda wyczynia zarówno w swoim macierzystym zespole, jak i na tym krążku. Bez niego ta płyta nie miałaby takiego czysto jazzowego wyrazu. Z kolei Wojtek Traczyk, kontrabasista znany z ekipy koncertowej Marii Peszek, wprawia swoim graniem w przyjemne dudnienie. Oczekuję niecierpliwie ich najbliższego koncertu w swoim mieście. Tymczasem wszystkim spragnionych ekstatycznych wrażeń gorąco polecam te szalone i przyjemne dla ciała i ducha dźwięki.