ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (59) / 2006

NIEEGZOTYCZNA EGZOTYKA

A A A
Egzotyka jest pociągająca, dlatego „Tsotsi” Garvina Hooda oparta na powieści Athola Fugarda – produkcja rodem z RPA (we współpracy z USA i Wielką Brytanią) może wydawać się interesująca. Po pierwsze, raczkująca kinematografia tego kraju nie jest znana na świecie, stąd warto się jej przyjrzeć, kiedy nadarza się ku temu okazja – nawet jeżeli poza aktorami i plenerami, udział RPA w przedsięwzięciu jest niewielki (niestety). Po drugie jednak, za sprawą medium filmowego możemy nieco przybliżyć sobie ten odległy, afrykański kraj a przynajmniej jego aspekty wizualne. Kamera podąża za bohaterami, obrazując niezwykłą różnorodność i kontrasty RPA. Poznajemy ekskluzywne willowe dzielnice i emanujące biedą slumsy. To wszystko uzupełniają śliczne panoramy miasta .

Tsotsi to pseudonim głównego bohatera – młodego chłopaka, przywódcy gangu złodziejaszków. Jego towarzysze kradną, zdobywając w ten sposób pieniądze na życie. On jednak posuwa się dalej. Dziwną przyjemność zdaje się sprawiać mu przemoc fizyczna i czynienie krzywdy innym. Nietypowa sytuacja, w jakiej się znalazł, skłania go jednak do namysłu nad swym życiem i staje się podstawą stopniowej zmiany jego zachowania. Tsotsi bowiem, kradnie samochód z niemowlęciem w środku. Opieka nad dzieckiem jest pretekstem do przeanalizowania i przepracowania przeszłości, czasu dzieciństwa, okazując się jednocześnie terapią, pozwalającą wrócić głównemu bohaterowi na właściwą drogę.

Historia opowiedziana jest trochę w baśniowej konwencji. Wrażenie to potęgują malowniczo obrazowane pejzaże niezwykle częste w filmie. Tyle, że ta baśniowość wydaje się jednak być przypadkowa i wynikać z jednowymiarowości, prostoty fabuły. Film grzęźnie w uniwersalnych stereotypach. Stawia pytanie o przyczyny upadku moralnego młodego człowieka, przy czym odpowiedź nie jest ani wyszukana ani egzotyczna – to bieda, patologia domu rodzinnego, alkoholizm i despotyzm ojca. Tytułowy Tsotsi to młody oprawca, który jest ofiarą niesprawiedliwości świata, co jest aż wzruszająco banalne. Nawet jednak najbardziej sztampową historię można interesująco zobrazować. Reżyserowi Garvinowi Hoodowi nie udało się to. Nie pokazał człowieka, a jedynie model posklejany z utartych opinii, którymi na co dzień jesteśmy bombardowani. Opinii, które nijak problemu przestępczości nie rozwiązują, konstatując jedynie powierzchownie rzeczywistość. Scenariusz pozostawia wiele do życzenia, wszystkie postacie w filmie są papierowe, a akcja mało przyciągająca uwagę. Jedyne co się wyróżnia, to egzotyczne, pocztówkowe panoramy, które lekko trącą kiczem. Nie ma tu wnikliwego spojrzenia na problem przestępczości, biedy, patologii a tym bardziej na kraj, w którym akcja ma miejsce. Szkoda, bo mógłby to być filmy, który faktycznie zasługiwałby na Oskara, a nie poświadczał po raz kolejny o tendencyjnym guście Akademii.


„Tsotsi” Reżyseria: Gavin Hood. Scenariusz: Gavin Hood (na podstawie powieści Athola Fugarda). Obsada: Presley Chweneyagae, Mothusi Magano, Zola, Zenzo Ngqobe. Gatunek: dramat. Wielka Brytania / RPA 2005, 94 min.