Wydanie bieżące

1 czerwca 11 (179) / 2011

Przemysław Pieniążek,

CZEKAJĄC NA NOWE „MILLENNIUM”

A A A
Szwedzka literatura kryminalna niewątpliwie przeżywa okres prosperity. Fakt ten daje się zauważyć także w naszym kraju – polski czytelnik bez większych problemów odnajdzie na księgarnianych oraz bibliotecznych regałach powieści sygnowane nazwiskami Camilli Läckberg, Lizy Marklund, Henninga Mankella, Arne Dahla, Larsa Keplera czy Jensa Lapidusa. Do tego cenionego oraz posiadającego oddany krąg czytelników grona z pewnością należy zaliczyć także nieżyjącego już Stiega Larssona, autora dwukrotnie uhonorowanej nagrodą Szklanego Klucza bestsellerowej trylogii „Millennium”, z powodzeniem zaadaptowanej na potrzeby kina i telewizji. W czym tkwi źródło sukcesu prozy przedwcześnie zmarłego dziennikarza, przed trzema laty plasującego się na drugim miejscu – zaraz za Khaledem Hosseinim – na liście najbardziej popularnych pisarzy nieanglojęzycznych?

Człowiek, który nienawidził nazistów

Niewątpliwym atutem Larssonowskiego cyklu, pomimo jego jawnie beletrystycznej proweniencji, jest wiarygodność świata przedstawionego oraz interesująco przeprowadzona analiza ukazywanych w nim zjawisk natury społecznej, politycznej oraz kulturowej, kształtujących obraz (nie tylko) współczesnej Szwecji. Owa bezkompromisowa szczerość przekazu, niejednokrotnie serwowana z dziennikarską precyzją, odzwierciedla etos pracy autora oraz jego jasno określony światopogląd formowany już od najmłodszych lat. Rodzice przyszłego pisarza, zmagając się ze złą sytuacją materialną, powierzyli opiekę nad chłopcem jego dziadkowi – zagorzałemu antyfaszyście, w trakcie II wojny światowej internowanemu z powodu swoich przekonań w obozie w Storsien. Doświadczenia seniora rodu w wyraźny sposób ukształtowały późniejsze sympatie polityczne Larssona, znanego z lewicowych zapatrywań – wszak do 1987 roku był aktywnym członkiem Komunistycznej Ligi Robotniczej, rezygnując jednakże z członkowstwa w niej wraz z nasilającymi się wewnątrz partii antydemokratycznymi tendencjami. Larsson piastował także stanowisko redaktora naczelnego trockistowskiej gazety „Fjärde internationalen”, będącej trybuną wszelkich ruchów społecznych o charakterze antyrasistowskim oraz antynazistowskim.

W 1977 roku Larsson rozpoczął pracę jako projektant grafiki w największej szwedzkiej agencji prasowej TT, z którą związał się na kolejne dwadzieścia dwa lata, nie rezygnując jednak ze swoich społeczno-politycznych pasji. Na początku lat osiemdziesiątych obiektem jego zainteresowania stała się aktywność środowisk skrajnej prawicy. Razem z Anną-Leną Lodenius, szwedzką pisarką specjalizującą się w zagadnieniach dotyczących autonomistycznych oraz nacjonalistycznych grup ekstremistycznych, Larsson opublikował „Extremhögern” (1991) – książkę, w odpowiedzi na którą jeden z neonazistowskich periodyków zamieścił materiał ujawniający zdjęcia, adresy oraz numery telefonów obojga autorów, w oczywisty sposób zachęcając czytelników do osobistego „przedyskutowania” z pisarzami merytorycznej zawartości ich dzieła.

Jednak ani pogróżki, ani akty przemocy nie ostudziły zapału Larssona, który dodatkowo udzielał się jako skandynawski korespondent brytyjskiego magazynu antyfaszystowskiego „Searchlight”, inicjując także powstanie szwedzkiej fundacji „Expo” (jak również noszącego tę samą nazwę organu prasowego, w którym od 1999 roku pełnił funkcję redaktora naczelnego) przeciwdziałającej wzrostowi wpływów skrajnej prawicy w szkołach i wśród młodzieży. Stieg Larsson pozostał wierny „Expo” aż do swojej śmierci, która nastąpiła 9 listopada 2004 roku w wyniku rozległego zawału mięśnia sercowego. Pięćdziesięcioletni dziennikarz pozostawił po sobie nie tylko szereg zaangażowanych artykułów, ale także kilka tysięcy stron (niepublikowanej wcześniej) sensacyjnej beletrystyki, będącej bez wątpienia jego opus magnum.

Para, która igrała ze śmiercią

Larsson był zadeklarowanym przeciwnikiem jakiejkolwiek formy przemocy wobec kobiet. Fundamentem tej postawy stało się traumatyczne doświadczenie, fakt, że jako piętnastolatek był świadkiem zbiorowego gwałtu dokonanego na dziewczynie z sąsiedztwa. Bezsilność wobec seksualnej agresji najprawdopodobniej przełożyła się na towarzyszące mu do końca życia poczucie winy oraz (pod)świadome pragnienie zadośćuczynienia, które w znaczący sposób wpłynęły na stworzenie najważniejszej postaci trylogii „Millennium” – dwudziestoczteroletniej Lisbeth Salander. Filigranowa, ostrzyżona na kruczoczarnego jeża bladolica miłośniczka tatuaży oraz piercingu jest przykładem intrygującej, pozornie wypranej z emocji outsiderki, skrywającej pod kontrowersyjną otoczką najemnej researcherki bogaty wachlarz – niejednokrotnie skrajnych – emocji, ostry niczym brzytwa intelekt, jak również nieprawdopodobny talent do precyzyjnego gromadzenia informacji i faktów na temat dowolnie wskazanej osoby, także tych dotyczących najbardziej wstydliwych bądź noszących znamiona patologii aspektów życia.

W osobie Lisbeth Larsson idealnie połączył profil ubezwłasnowolnionej ofiary (wszak Salander niejednokrotnie stawała się obiektem seksualnej przemocy) oraz konsekwentnie egzekwującej sprawiedliwość mścicielki (nie tylko) swoich krzywd. Nie mając złudzeń co do ludzkiej natury oraz rzekomej społecznej moralności, Lisbeth kwestionuje wszelkie okoliczności łagodzące dla sadystów, gwałcicieli oraz kazirodców, płynące z tytułu „złego wychowania”, starając się udowodnić, że każdego człowieka definiuje suma jego dobrych/niegodziwych uczynków popełnianych jako akt wolnej woli. Sekundując bohaterce w wędrówce przez zakłamaną rzeczywistość, Larsson stawia na jej drodze swoje literackie alter ego, liczącego ponad czterdzieści lat Mikaela Blomkvista – prowadzącego dość nieunormowany tryb życia, przejawiającego smykałkę do rozwiązywania kryminalnych zagadek reportera oraz wydawcę społeczno-krytycznego miesięcznika „Millennium”, specjalizującego się w materiałach demaskujących korupcję szwedzkich środowisk handlowo-bankowych, jak również ciemne interesy prywatnych przedsiębiorców.

Salander i Blomkvist tworzą prawdziwie wybuchowy, niepozbawiony emocjonalnych zawirowań duet, wychodzący cało z najgorszych opresji. Rozpisując ich perypetie (w większości przypadków rozgrywające się w znajomych dla szwedzkiego czytelnika lokalizacjach), Larsson zadbał o to, aby zakorzenić je w pejzażu kryminogennych zjawisk będących rezultatem ciągle aktualnych problemów społecznych. W otwierającym cykl tomie „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” (2005) prowadzone przez Mikaela Blomkvista śledztwo w sprawie wyjątkowo mrocznej tajemnicy, dotyczącej powszechnie respektowanego rodu przemysłowców, nakłada się na dokonywaną między wierszami diagnozę kondycji współczesnej Szwecji, z jej zatrważającą statystyką kobiecych ofiar psychofizycznej przemocy, dysfunkcyjną instytucją rodziny, niekompetencją mediów śledczych, moralnym bankructwem wielkich kapitałów oraz porażką opiekuńczego, głoszącego hasła sprawiedliwości społecznej i równouprawnienia państwa, przesyconego ideami ciągle żywego nazizmu, ksenofobii oraz mizoginizmu. Larsson wplótł także w fabułę wspomnienie zabójstwa polityków Olofa Palmego i Anny Lindh, przypominając równocześnie o wypieranej przez wielu obywateli przeszłości Szwecji, obejmującej kolaborację wielu ugrupowań politycznych z hitlerowską Rzeszą. W „Dziewczynie, która igrała z ogniem” (2006) kryminalna intryga zbudowana wokół oskarżenia Salander o popełnienie potrójnego morderstwa znajduje dopełnienie w zagadnieniu dotyczącym handlu żywym towarem. Natomiast w przybierającym formę politycznego dreszczowca „Zamku z piasku, który runął” (2007) rozbudowany wątek demonów przeszłości, próbujących raz na zawsze wyeliminować Lisbeth z grona żyjących, splata się z wizją antydemokratycznej działalności tajnej komórki Säpo (Szwedzkich Służb Bezpieczeństwa) oraz sprawą przedsiębiorstwa wykorzystującego niewolniczą pracę wietnamskich dzieci.

Mimo surowego, krytycznego tonu, „Millennium” odniosło olbrzymi sukces wydawniczy, dalece wykraczający poza rodzinną Szwecję, jak i Stary Kontynent. Sukces ten jest wynikiem umiejętnego zbilansowania przez autora atrakcyjnych, a jednocześnie wiarygodnych fabuł, nasyconych kontrolowaną dawką akcji, napięcia, erotyki oraz przemocy, z kreacją nietuzinkowych, zjednujących sympatię czytelnika bohaterów oraz nawiązaniami do dzieł innych mistrzów opowieści kryminalno-detektywistycznych, takich jak Carol O’Connell, Sara Paretsky, Agatha Christie, Val McDermid, Dorothy L. Sayers czy Peter O’Donnell. Nic więc dziwnego, że o tryumfujący na listach bestsellerów cykl Stiega Larssona w odpowiedniej chwili upomniała się X muza.

Wojownik, który nie składa broni

Wierne przełożenie powieściowych perypetii niezwykłego duetu na język filmu udowodniło, że Stieg Larsson niewątpliwie posiadał zmysł dramaturgiczny oraz talent do tworzenia wciągających fabuł, ale także chwilami aż nazbyt odczuwalną skłonność do narracyjnego „bicia piany”. O ile stosunkowo jednogłośnie wychwalani przez światową krytykę „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” Nielsa Ardena Opleva (2009) oferują widzom fabularnie skomasowaną, brutalną i trzymającą w napięciu podróż przez najmroczniejsze zakątki ludzkiej duszy, o tyle adaptacje dwóch kolejnych segmentów cyklu (wyreżyserowane przez Daniela Alfredsona) nieoczekiwanie tracą dramaturgiczny impet za sprawą mnogości pobocznych wątków oraz zdecydowanie niższego poziomu czekających widza niespodzianek.

Jednak zarówno kinowa, jak i telewizyjna (składająca się z sześciu dziewięćdziesięciominutowych odcinków) wersja „Millennium” doskonale spełniły swoje zadanie, osiągając satysfakcjonujące wyniki finansowe (film Opleva zarobił na świecie ponad sto milionów dolarów) oraz gromadząc przed ekranami godne pozazdroszczenia audytorium (emitująca serial francuska stacja Canal+ mogła liczyć na milionową frekwencję). Co więcej, werystyczne dzieło Opleva – choć nie dorównujące wizualną dosadnością produkcjom pokroju „Nieodwracalnego” Gaspara Noé – stało się znaczącym elementem w dyskusji przeróżnych środowisk opiniotwórczych, w tym w kręgach feministycznych, zdobywając uznanie ze strony instytucji RAINN (Rape, Abuse and Incest National Network), za sprawą wiarygodnego ukazania piekła osoby będącej ofiarą seksualnego wykorzystywania.

Dodatkowymi atutami, które przyczyniły się do spektakularnego sukcesu skandynawskiej koprodukcji, okazały się sugestywna, w równym stopniu poruszająca kliniczną surowością co noirową stylizacją, oprawa wizualna oraz nastrojowa muzyka. Przede wszystkim jednak zwracają uwagę kreacje Michaela Nyqvista i zjawiskowej Noomi Rapace (szczególnie komplementowanej przez amerykańskiego guru krytyki filmowej, Rogera Eberta). Aktorzy z powodzeniem wcielają w życie literacką wizję Larssona, obdarzając grane przez siebie postaci bogatą paletą emocji, drapieżności, ale i nie zawsze dobrze maskowanej uczuciowości.

W efekcie międzynarodowego sukcesu rozgorzała jednak także dyskusja dotycząca uregulowania kwestii prawa do niebagatelnych profitów płynących z tytułu doskonale sprzedającego się multimedialnego produktu. W maju 2008 roku ogłoszono, że w testamencie z 1977 roku, znalezionym zaraz po śmierci Larssona, autor „Millennium” zadeklarował wolę przekazania swojego spadku oddziałowi Kommunistiska Arbetareförbundet z siedzibą w Umeå. Jednak niska weryfikowalność takiego oświadczenia sprawiła, że dokument przepadł w starciu ze szwedzkim prawem. Ustalono wówczas, że cały dorobek nieżyjącego dziennikarza, włączając w to zyski ze sprzedanych książek, należy się jego ojcu oraz bratu. Wieloletnia partnerka Larssona, Eva Gabrielsson, która znalazła jego testament, formalnie nie ma żadnych praw do spadku, gdyż nigdy nie była żoną autora. Brak ślubu spowodowany był faktem, że szwedzkie małżeństwa zobligowane są do upublicznienia swoich adresów, co w sytuacji nieustających pogróżek ze strony prawicowych ekstremistów mogłoby doprowadzić do dramatycznych konsekwencji. Konflikt zaognia dodatkowo fakt, że „wdowa po Larssonie” posiada laptop, na którym znajduje się pierwszych dwieście stron czwartej części serii, jak również konspekt całości nieukończonej powieści.

Trudno przewidzieć, czy miłośnikom prozy Stiega Larssona dane będzie poznać nowe perypetie Lisbeth Salander i Mikaela Blomkvista, z całą pewnością natomiast należy się spodziewać zachodnich reinterpretacji filmowego tryptyku. W ubiegłym roku rozpoczęły się bowiem zdjęcia do „Dziewczyny z tatuażem w kształcie smoka” Davida Finchera, będącego remakiem filmu Nielsa Ardena Opleva. Łącząca szwedzki, amerykański, niemiecki oraz brytyjski kapitał produkcja ma szansę przyciągnąć do kin nowe rzesze „millennerystów”, choć w tym przypadku rolę wabika w większym stopniu niż literacka kanwa może odegrać nazwisko cenionego reżysera oraz solidna obsada. W filmie, obok Robin Wright, Christophera Plummera i Stellana Skarsgårda, wystąpią bowiem Daniel Craig (który pokonał kontrkandydatów w osobach George’a Clooneya, Brada Pitta i Johnny’ego Deppa) oraz Rooney Mary, której o mały włos nie dostała typowana przez Finchera raperka Yo-landi Vi$$er. O efektach przekształcania europejskiego megahitu na obraz i podobieństwo Hollywoodu przekonamy się być może jeszcze w tym roku. Pouczeni filmowym doświadczeniem powinniśmy jednak założyć, że nadchodzące „Millennium” może przynieść uczucie ambiwalentnego déjà vu.
„Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet” („Män som hatar kvinnor”). Reż.: Niels Arden Oplev. Scen.: Nikolaj Arcel, Rasmus Heisterberg. Obsada: Michael Nygvist, Noomi Rapace, Lena Endre, Peter Haber, Sven-Bertil Taube, Peter Andersson. Gatunek: dramat / sensacja / thriller / kryminał. Produkcja: Dania / Niemcy / Norwegia / Szwecja 2009, 152 min. „Millennium: Dziewczyna, która igrała z ogniem” („Flickan som lekte med elden”). Reż.: Daniel Alfredson. Scen.: Jonas Frykberg. Obsada: Michael Nygvist, Noomi Rapace, Lena Endre, Peter Andersson, Georgi Staykov. Gatunek: dramat / sensacja / thriller / kryminał. Produkcja: Dania / Niemcy / Szwecja 2009, 129 min. „Millennium: Zamek z piasku, który runął” („Luftslottet som sprängdes”). Reż.: Daniel Alfredson. Scen.: Jonas Frykberg, Ulf Ryberg. Obsada: Michael Nygvist, Noomi Rapace, Lena Endre, Peter Andersson, Georgi Staykov, Micke Spreitz. Gatunek: dramat / sensacja / thriller / kryminał. Produkcja: Dania / Niemcy / Szwecja 2009, 148 min.