Wydanie bieżące

15 września 18 (186) / 2011

Sławomir Iwasiów,

OPOWIEŚCI PRZY GOLENIU

A A A
Ilja Gieorgiewicz Mitrofanow, autor powieści zatytułowanej „Świadek”, to postać interesująca i tajemnicza zarazem. O najważniejszych wydarzeniach z życia pisarza wspomina w dodatku do „Świadka” jego żona, Galina Mitrofanowa – warto sięgnąć do tych kilku stron jeszcze przed lekturą właściwego tekstu.

Mitrofanow urodził się w 1948 roku w mieście Kilia, położonym między Mołdawią a Ukrainą, na terenach nieistniejącej już Besarabii. Po 1947 roku Besarabia została przejęta z rąk Królestwa Rumuńskiego przez Związek Radziecki, co przyniosło daleko idące w skutkach konsekwencje dla besarabskich, przeważnie wielonarodowych społeczności rozsianych po wsiach i miastach. Mitrofanow oczywiście nie mógł pamiętać tamtych wydarzeń, dlatego w „Świadku” korzystał raczej ze wspomnień rodzinnych niż relacjonował fakty z tamtych lat. Jego rodzice byli ludźmi pracy, mieli troje dzieci. Ilja, mimo trudnych czasów, skończył szkołę, uczył się w technikum, przejawiał talent pisarski. Zdał egzaminy do moskiewskiego Instytutu Literatury im. Gorkiego. Przez jakiś czas był redaktorem w „Młodej Gwardii”. Zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w 1994 roku, pozostawiając po sobie dość duży, jak na niedługą karierę pisarską, dorobek.

Bohaterem „Świadka” jest postać wyjęta jakby z literatury minionych epok – Fiodor Pietrowicz Pokora to fryzjer, który, na własne oczy, obserwuje przemiany Besarabskiej rzeczywistości, a konkretnie wkroczenie Armii Czerwonej do miasteczka Kotłowina. Jak wspomniałem, Mitrofanow opierał się w dużej mierze na relacjach rodzinnych – jego ojciec był fryzjerem w Kilii, stąd zapewne pomysł na wykorzystanie tej profesji w charakterystyce głównego bohatera. Fiedia to postać barwna, wykreowana z dużą dozą realizmu, z dbałością o szczegóły. Jednym z nich jest język, jakim mówią także inne postaci – ze wstępu tłumacza, Aleksandra Horodeckiego, dowiadujemy się o niezwykłym stylu językowym Mitrofanowa, który, przypominając besarabską odmianę języka rosyjskiego, chciał oddać narodowościowo-etniczne wymieszanie mieszkańców tamtych terenów. Horodecki przy tym zachowuje tę „dziwność” w tłumaczeniu, ponieważ sięga do składni i leksyki, których dzisiaj raczej się już nie spotyka w języku polskim.

Język nadaje atmosfery opowieści Fiedii, który od rana do wieczora pracuje w zakładzie fryzjerskim. Warto przy okazji wspomnieć o innych powieściach współczesnych, których bohaterowie parają się fryzjerstwem, m.in.: „Nazista i fryzjer” Edgara Hilsenratha (przeł. Ryszard Wojnakowski, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1994) oraz „Przygoda damskiego fryzjera” Eduardo Mendozy (przeł. Marzena Chrobak, Znak, Kraków 2009), z tym że obie traktowały fryzjerstwo z przymrużeniem oka, w stylu satyrycznym („Nazista i fryzjer”), a nawet komediowo-pastiszowym („Przygoda damskiego fryzjera”). W „Świadku” jest nieco inaczej, fryzjerstwo ukazane przez Mitrofanowa to zawód z gruntu rzemieślniczy, ale też specyficzny, w pewien sposób dostojny, jak inne tego rodzaju zawody z klasycznych powieści – subiektów, krawców czy woźniców – które wymagają ogłady i obycia. Sytuacja zmusza fryzjera do bezustannego kontaktu z klientem; kiedy goli i strzyże, po prostu musi pogadać, a przy okazji może dowiedzieć się, co w trawie piszczy. Poza tym sytuacja strzyżenia-golenia (dzisiaj fryzjerzy chyba rzadziej golą) dopuszcza intymny kontakt między mężczyznami – Fiedia wielokrotnie opisuje wygląd klientów, ich zapach, konsystencję skóry. Krótko mówiąc, bohater ma sposobność, aby z bliska przyglądać się ludziom i analizować ich postawy.

Fiedka wykorzystuje talent do golenia i rozmowy na różne sposoby – gdy do miasta wchodzą Sowieci, ma przede wszystkim okazję do obserwowania zmian i nastrojów wśród wszystkich warstw społecznych. Do zakładu przychodzą wszyscy („wszyscy”, to znaczy przeważnie mężczyźni – „Świadek” jest pisany raczej z perspektywy męskiej, bowiem mężczyźni są klientami Fiedki i to od nich dowiadujemy się o stopniowym „znikaniu” Besarabii z mapy): od rybaków, przez żołnierzy, aż po wysokich rangą przedstawicieli „nowego porządku”. Szczególnie jeden z nich zawiera mocną, acz nie do końca pozytywną więź z bohaterem.

Paweł Pietrowicz Tołobucha, lejtnant, który w rzeczywistości ma władzę, żeby trząść w posadach całym miastem, zaczyna odwiedzać zakład regularnie tuż po wkroczeniu do miasta Armii Czerwonej. Ustawiony „klient” szanuje bohatera za jego umiejętności fryzjerskie i pewną rękę. Mówi o nim na przykład tak: „Muszę ci wyznać Fiedia, że ręce masz po prostu kobiece…” „Staram się Pawle Pietrowiczu…” „Ano staraj się, staraj!” (s. 62). To tylko jeden interesujący fragment, z którego dowiadujemy się nie tylko, jak Paweł Pietrowicz chwali Fiodora, ale także, na czym może polegać męsko-męska intymność między fryzjerem a klientem. Ta relacja nie wytrzymuje jednak próby czasu.

Mimo początkowej sympatii, szybko okazuje się, jakie zamiary ma Paweł Pietrowicz – jego megalomańskie zapędy prowadzą do nędzy, zarówno Fiedii, jak i pozostałych mieszkańców Kotłowiny. Tołobucha próbuje wprowadzać sowiecki porządek, który polega na zabieraniu mieszkańcom środków potrzebnych do życia. Każda forma sprzeciwu jest surowo karana. Mimo hardości głównego bohatera, historia okazuje się brutalną narratorką – Besarabia ugina się w końcu, jak dowiadujemy się z opowieści fryzjera, pod naporem sowieckiej siły i ideologii komunistycznej, niszczącej indywidualizm i oryginalność. Fiedka pozostaje przy tym człowiekiem myślącym racjonalnie i dość dobrze rozpoznaje zamiary Pawła Pietrowicza (jak i mechanizmy rządzące całym systemem komunistycznym) – mimo to i on musi w końcu poddać się „nowemu porządkowi”.

Z różnych powodów „Świadek” to książka nie tylko wciągająca, ale też przyciągająca wzrok. Nie zawsze musi nas interesować oprawa publikacji, ale tym razem już sama okładka i sposób przygotowania polskiej edycji wydają się warte odnotowania: powieść została wydana jakby na zniszczonych kartach niebieskiego zeszytu w linię, co od razu budzi skojarzenia z tymi rodzajami literatury, które opierają się na pakcie autobiograficznym (skojarzenia to, przynajmniej w moim przypadku, szkolno-wojenne).

Czy „Świadek” jest w dużej części historycznie poprawnym zapisem pokazującym znikanie z mapy Besarabii po drugiej wojnie światowej, czy też sprawną literacką wariacją na temat tamtych wydarzeń – to kwestia do rozstrzygnięcia, natomiast oprawa książki, sama w sobie, jest jednym z przykładów unaocznienia i podkreślenia jej osobistego wymiaru. Czy potrzebujemy dzisiaj właśnie takich gestów uprawdopodabniających, żeby czytać literaturę wspomnieniową, wojenną, rodzinną, autobiograficzną lub biograficzną? To pytanie, jakie warto zadać sobie podczas lektury „Świadka”.
Ilja Mitrofanow: „Świadek”. Przeł. Aleksander Horodecki. Wydawnictwo Claroscuro. Warszawa 2011.