Wydanie bieżące

1 października 19 (187) / 2011

Przemysław Pieniążek,

PRZEKLEŃSTWA NIEWINNOŚCI

A A A
„Moja łódź podwodna” to pełnometrażowy debiut reżyserski scenarzysty i aktora Richarda Ellefa Ayoade, trzydziestoczteroletniego londyńczyka o norwesko-nigeryjskich korzeniach, do tej pory znanego głównie jako twórca teledysków (realizowanych między innymi dla formacji Arctic Monkeys) oraz autor telewizyjnej parodii musicali zatytułowanej „AD/BC: A Rock Opera” (2004), emitowanej w trzecim kanale stacji BBC. Jako kanwa pierwszego filmu kinowego posłużyła mu bestsellerowa powieść młodego brytyjskiego poety i prozaika, Joe Dunthorne’a, w nietuzinkowy sposób łącząca literacką tradycję „Buszującego w zbożu” J. D. Salingera z charakterystycznym humorem przebojowego cyklu Sue Townsend o perypetiach Adriana Mole’a. Bohaterem tej inicjacyjnej opowieści jest piętnastoletni Oliver Tate (Craig Roberts) – inteligentny, elokwentny outsider, próbujący odnaleźć swoje miejsce w siermiężnej walijskiej rzeczywistości. Poczucie spełnienia, zdolne choć na krótko uwolnić go z nastoletnich obsesji oraz egzystencjalnych niepokojów, bohater utożsamia z utratą dziewictwa z nieco ekscentryczną i zbuntowaną koleżanką z klasy, Jordaną Bevan (Yasmin Paige) oraz uratowaniem rozpadającego się małżeństwa własnych rodziców.

Na pierwszy rzut oka film Richarda Ayoade może wydawać się kolejną nieco sztampową opowiastką o trudach dojrzewania, pierwszych miłościach, płonnych nadziejach, nieuniknionych błędach i gorzkich rozczarowaniach. Jednak „Moja łódź podwodna” zgrabnie omija mogące ją zatopić pułapki schematu lub paraliżujące mielizny ckliwego melodramatyzmu. Reżyser, rekrutujący się z amatorskiego stowarzyszenia teatralnego Footlights (kuźni talentu Hugh Laurie’ego, Stephena Frya, Emmy Thompson, Erica Idle czy Johna Cleese’a), świetnie rozpisał dramaturgię swojego dzieła, równoważąc uniwersalne przesłanie poetycką nutą oraz dość surrealistycznym, typowo brytyjskim poczuciem humoru.

Spojrzenie Olivera na rzeczywistość cechuje zmysł chłodnego racjonalizmu, intelektualnej i na swój sposób dowcipnej analizy, której bohater poddaje zarówno siebie, jak i swoich bliskich, nieoczekiwanie gubiąc się w zbyt łatwo ferowanych osądach oraz gotowych receptach na życie. W wyznawanym początkowo, mocno idealistycznym podziale na „czarne” i „białe” Oliver nie dostrzega całej gamy półcieni świata wokoło. Dlatego momentami trudno mu zrozumieć relacje łączące własnych rodziców – stłamszonego, cierpiącego na depresję ojca (Noah Taylor) oraz nadopiekuńczej, stosującej oryginalne metody wychowawcze matki (Sally Hawkins), wedle wszelkich przesłanek uwikłanej w romans ze swoim byłym chłopakiem, niuejdżowym guru, Grahamem Purvisem (Paddy Considine). Z czasem bohater uświadamia sobie własne podobieństwo do rodziciela, przede wszystkim na polu popełnianych błędów i podejmowania niedojrzałych decyzji. Oliver odkrywa bowiem dysonans między subiektywnym postrzeganiem świata a obiektywną prawdą, ucząc się trudnej lekcji odpowiedzialności oraz wychodząc naprzeciw konformistycznym ograniczeniom (zarówno narzucanym przez otoczenie, jak i rodzącym się wewnątrz jednostki) i melancholijnej rezygnacji.

Niewątpliwą siłą „Mojej łodzi podwodnej” jest solidne aktorstwo przedstawicieli zarówno młodej (Craig Roberts oraz Yasmin Paige), jak i starszej generacji brytyjskich artystów (znanego z filmu „Charlie i fabryka czekolady” Noah Taylora czy Sally Hawkins – pamiętnej Poppy z „Happy-Go-Lucky” Mike’a Leigh), w minimalistyczny sposób wygrywających zaskakująco bogatą paletę emocji. Równocześnie film Richarda Ayoade jest kameralnym, pod wieloma względami autotematycznym dziełem, w warstwie narracyjno-wizualnej czerpiącym w równym stopniu z klasyków francuskiej Nowej Fali (wyraźne inspiracje filmem „400 batów” François Truffauta), jak i amerykańskiego kina niezależnego, ze szczególnym uwzględnieniem twórczości Wesa Andersona, w której również splot powagi i dystansu daje wrażenie dramaturgiczno-estetycznej obcości.

Wymienione wyżej wpływy doskonale widać chociażby w kręconych na ośmiomilimetrowej taśmie, odrealnionych, pełnych nostalgicznego tonu ujęciach (efekt pracy operatora Erika Wilsona), ukazujących pozornie pozbawiony romantyzmu związek Olivera i Jordany. Kinofilskich tropów jest, rzecz jasna, w dziele Ayoade o wiele więcej. Na uwagę zasługuje także sentymentalna, choć doskonale korespondująca z obrazem muzyka Andrew Hewitta, towarzysząca młodemu Tate’owi w chwilach radości, wyciszenia, godzenie się ze stratą i odzyskiwania nadziei. Dzięki wszystkim tym elementom, „Moja łódź podwodna” to bardzo dobrze zrealizowany, uroczo melancholijny komediodramat o końcu niewinności oraz trudnym, lecz nieuniknionym kroku w dorosłość.
„Moja łódź podwodna” („Submarine”). Scen. i reż.: Richard Ayoade. Obsada: Craig Roberts, Yasmin Paige, Sally Hawkins, Paddy Considine, Noah Taylor, Gemma Chan. Gatunek: komediodramat. Produkcja: Wielka Brytania, 97 min.