Wydanie bieżące

15 października 20 (188) / 2011

Emilia Konwerska,

SUPERHEROINA, SUPERMĘSKOŚĆ

A A A
Kraina małych biznesów, nielegalnych warsztatów samochodowych, pirackich płyt jest miejscem, gdzie śmierć narkomana na nikim nie robi wrażenia. Wszyscy zajęci są swoimi szemranymi biznesami. Matti Rönka powieścią „Dobry brat, zły brat” buduje nowy obraz kryminału. Kryminał fińskiego pisarza to historia, w której śledztwo przemyka subtelnie po dalszych planach powieści. Pojawia się i znika. Viktor Kärppa, zajęty codziennymi sprawami, zapomina, o czym jest książka. Czytelnik razem z nim zagłębia się w interesach i pracy w ogródku. Trupy ciągle są, ale przecież już nic nie mówią. Nie mogą nic kupić, nic sprzedać. Łatwo o nich zapomnieć.

W Helsinkach pojawia świetna heroina, tak świetna, że zabija. Młodzi ludzie umierają, tradycyjnie nikt nic nie wie. Korhonen – zblazowany policjant, zwraca się do Viktora, bo przecież wiadomo, że na lewych interesach nikt nie zna się tak dobrze, jak fiński Rusek z przeszłością. Główny bohater żyje z piętnem imigranta, któremu zawsze ktoś patrzy na ręce i o tym w dużej mierze jest powieść Rönki. Poznajemy Rosjan, Kazachów, Romów, którzy szukając lepszego życia, egzystują w szarej strefie. Ciężko pracujący imigranci, którzy niewiele mają, przeciwstawieni są Finom w garniturach i wygodnych mieszkaniach. Rönka oprowadza nas po placach budowy, małych sklepikach i maluje kraj równie małych pieniędzy. O pieniądzach rozmawia się tutaj najwięcej. Śledztwo nie bardzo interesuje nawet policjantów. „Dobry brat, zły brat” zaskakuje czytelników dopiero kiedy nadchodzi finał.

Druga powieść Rönki na temat perypetii Rosjanina w Finlandii jest portretem idealnego współczesnego mężczyzny. Viktor Karppa to wysportowany twardziel o złotym sercu. Bez mrugnięcia okiem nokautuje przeciwników, ale drży przed przeczytaniem maila od ukochanej kobiety. Ten wizerunek zgadza się z modelem męskości budowanym przez kulturę kolorowych czasopism. Mężczyzna nie wstydzi się już wzruszeń, przepełnia go empatia, jednak cały czas musi być silny, odważny i umięśniony. Doświadczenie wojskowe Viktora z jednej strony, bolesne wspomnienia operacji kolana z drugiej, czynią jego postać prawdziwą. Kärppa jest nowym modelem doskonałego mężczyzny wyciętym wprost z eleganckiej gazety. Czuły, sentymentalny przystojniak uwodzi czytelnika, odsłania przed nim rany. Staje się zbyt prawdziwy, by istnieć.

Ciekawym wątkiem w powieści jest intymna, a zarazem szorstka relacja łącząca Kärppę i Korhonena. Policjant wykorzystuje władzę, kontroluje Viktora, nie pozwala mu się oddalić. Jest ojcem, a zarazem synem. Silny i stanowczy w dzień, w nocy zamienia się w bełkoczącego pijaka i dzwoni do Kärppy. Rosjanin ogląda komisarza w domu z żoną i dziećmi, zawozi do pracy. Potem odbiera go z rąk prostytutki, nagiego i pozbawionego świadomości. Czyta jego maile do kochanki, poznaje najgłębsze refleksje. Znudzony życiem Korhonen jawi się nam jako wyjątkowo wrażliwy i zagubiony człowiek. Szukający sensu życia, obnażony mężczyzna jednym kopniakiem łamie stereotyp policjanta stojącego na straży prawa. Korhonen cały czas nie wie, czym jest dobro i czy zło nie jest jednak lepsze. Poszukuje, gubi się, załamuje.

Viktor spaceruje, pracuje w ogrodzie, załatwia interesy. Spotyka się z ludźmi. Jego relacje z kobietami – ukochaną Marją, która również wybrała rolę imigrantki i wyjechała do Stanów, oraz żonatą kochanką są opisane dość skromnie. Najważniejsze są męsko – męskie związki. Dowiadujemy się, że Viktor boi się wizyty brata Aleksieja. Boi się bliskości, wspomnień, śni, że matka umiera, ale później uspokaja się – przecież ona już dawno nie żyje. Dzieciństwo, Rosja są bolesnym wspomnieniem, a zarazem ciepłym, utraconym rajem. Viktor nie wie nic o swoim bracie, dziwi się, że Aleksiej tak dobrze tańczy, gotuje i jest zabawny. Obserwujemy, jak zaczynają się poznawać, ufać sobie i stają się przyjaciółmi. Ostatnia scena jest męską idyllą – wszyscy bohaterowie pracują razem w ogrodzie, żartują, znajdują spokój.

Matti Rönka dekonstruuje kryminał. Niewiele się w nim dzieje, bohaterowie zagłębiają się w śledztwo mimochodem, częściej zajmują się swoimi sprawami, rozmowami w saunach. „Dobry brat, zły brat” zaskakuje porzuceniem schematu. Kiedy już na nic nie czekamy, fabuła zaczyna się gotować i okazuje się, że wszystko jest inaczej niż myśleliśmy. Rönka jednak nas zaskoczył. Dobra i zła należy szukać gdzieś indziej. Albo nie szukać wcale.
Matti Rönka: "Dobry brat, zły brat". Tłum. Sebastian Musielak. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2011 [seria: Ze strachem].