ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

15 grudnia 24 (192) / 2011

Oskar Kalarus,

CMENTARZ, SPISKI I WIELKIE ŻARCIE

A A A
„Cmentarz w Pradze”, to literacka wizja powstania „Protokołów mędrców Syjonu”, nie dajmy się jednak zwieść – najnowsze dzieło Umberta Eca jest przede wszystkim swego rodzaju powieścią spiskowo-historyczną, która tego, że jest „tylko” powieścią, wcale nie ukrywa. Spróbujmy więc, zamiast analizować historyczno-polityczną wymowę „Cmentarza”, spojrzeć na niego przede wszystkim jak na utwór literacki.

W pierwszym rozdziale przedstawiony zostaje oczom czytelnika kilkudziesięcioletni mężczyzna, spisujący właśnie swoje wspomnienia. Oto główny bohater naszej historii – postać zdecydowanie mało sympatyczna, żywiąca niechęć do niemal wszystkich narodów, szczególną nienawiścią darząca kobiety, księży i – przede wszystkim – Żydów. Przytoczmy zdanie najdobitniej charakteryzujące Simoniniego (bo tak się nazywa nasz bohater): „Za sobą samym szczególnie nie przepadał, ale do innych żywił niechęć tak wielką, że siebie samego jakoś znosił”. Poza nienawidzeniem wszystkiego, co nie jest dobrą kuchnią, Simonini zajmuje się jeszcze prokurowaniem fałszywych dokumentów; należałoby raczej powiedzieć – według słów z powieści –że bohater nie tworzy dokumentów fałszywych, ale „kopie dokumentów autentycznych, które zaginęły lub które przez prosty przypadek nigdy nie powstały, ale które mogły i powinny były powstać” (s. 106).

Nasz bohater ma jeden poważny problem, zaczyna podejrzewać, że ma rozdwojenie jaźni – stąd właśnie pomysł na spisywanie wspomnień, Simonini próbuje dokonać na sobie psychoanalizy i odkryć, czy na pewno jest tym, kim jest, i czy tajemniczy ksiądz Dalla Piccoli to ktoś inny, czy może on sam. Warto zaznaczyć, że nasz fałszerz osobiście poznał między innymi "Froide'a", którego – mimo że pomagał mu zdobyć kokainę – nigdy nie zapytał o poprawną pisownię nazwiska.

Czytelnik wraz z narratorem nachyla się nad ramieniem Simoniniego i odczytuje jego zapiski – niektóre miejsca narrator, żeby nie nużyć czytelnika, streszcza.

Ten szkicowy zarys fabuły wystarczy, żeby wskazać ważniejsze elementy utworu. Przede wszystkim Simonini jest fałszerzem, co prawda czasem zajmuje się donosicielstwem, przyczynia się do rozstrzelania paru kolegów lub organizuje zamach bombowy, jednak główną domeną jego działalności pozostają dokumenty pisane. Można bez najmniejszej przesady stwierdzić, że historia przynajmniej kilku krajów bywa czasem zależna od pojedynczego dokumentu, który „przez prosty przypadek nigdy nie powstał”, a któremu po czasie powstać pomaga główny bohater. Potęga słowa pisanego nie budzi wątpliwości. Ludzie z natury są łatwowierni i żądni sensacji: „wszystko jedno, czy pisze się o miłostkach Piusa IX z pokojówkami, czy o homoseksualnych praktykach jakiegoś masona satanisty. Ludzie potrzebują tego, co zakazane, i koniec” (s. 372).

Można wyróżnić w dziele dwa splatające się ze sobą porządki, wedle nomenklatury stosowanej przez Eca: fabułę i intrygę. Tabelkę z opisem, który element fabuły, a który intrygi jest poruszany w danym rozdziale, umieścił autor na końcu książki w części zatytułowanej „Bezużyteczne uściślenia erudycyjne” (s. 491).

Intryga to losy Simoniniego bezpośrednio dotyczące jego sytuacji obecnej – w tym domniemanego bądź prawdziwego rozdwojenia osobowości, na fabułę natomiast składają się jego losy opowiedziane od dzieciństwa (lata 1830-1855) do "chwili obecnej" (1898) ze szczególnym uwzględnieniem działalności politycznej, wpływu wywieranego na historię i kolejnych etapów gromadzenia doświadczeń, które posłużą do stworzenia słynnych „Protokołów mędrców Syjonu”.

Jak wielką wagę przyłożył Eco do uwiarygodnienia przedstawianych wydarzeń i postaci widać od razu po przeczytaniu „Bezużytecznego uściślenia erudycyjnego”. Autor oświadcza w nim, że w całej powieści jedyną postacią wymyśloną jest Simonini, natomiast wszyscy pozostali – łącznie z dziadkiem Simoniniego, istnieli naprawdę. Zresztą nawet główny bohater jest jedynie „wynikiem kolażu”. „Powiedzmy sobie otwarcie: – pisze Eco – Simonini jeszcze obraca się wśród nas”.

Jak można się domyślić, czytelnik zauważy w powieści wiele osób, które już zna z historii: przywódców, badaczy psychologii, wielkich pisarzy. Główny bohater, mimo swojego fachu – a raczej właśnie z jego przyczyny – jest czasem zmuszony do zmiany miejsca pobytu. Simonini zwiedza Turyn, Palermo, Paryż, poznaje Dumasa, Garibaldiego, Freuda, opisane zostają bitewne potyczki, paryskie kanały, tajemne masońskie spotkania a nawet czarna msza.

Zdecydowanie widać w powieści zacięcie historyka, wydarzenia fabuły opisywane są ze względu na ich znaczenie historyczne, książkę zdobią – wyraźnie współgrające z tekstem – liczne ilustracje wybrane przez autora z jego osobistego archiwum ikonograficznego. Czytelnika przytłacza mnogość nazwisk i mniej lub bardziej historycznych faktów. Niestety. Zdaje się, że jest to najsłabszy element powieści. Postacie zarysowane są jedynie szkicowo, zwykle znikają z kart powieści (często także z kart historii) równie szybko, jak się pojawiły. Nie znajdziemy nic z niesamowitych, zapadających w pamięć opisów Victora Hugo ani z tempa akcji powieści Aleksandra Dumasa – choć fascynacja Simoniniego owymi pisarzami została jasno zaznaczona. Trzeba oddać autorowi sprawiedliwość, że rzeczywiście tak pewnie wyglądałyby zapiski naszego konfidenta, gdyby postanowił spisać swoje wspomnienia w określonym wyżej celu, jednak przeciętny czytelnik – o ile nie będzie żywo zafascynowany historycznymi detalami, natrafi czasem na mało porywające dłużyzny.

Niewykorzystany został również potencjał drzemiący w opisie szczegółów obyczajowych epoki – świat poznawany jest z perspektywy Simoniniego, stąd poza meandrami politycznymi jedyna rzecz, opisana naprawdę szczegółowo, to restauracje i jedzenie, bo główny bohater jest niemal fanatykiem dobrej kuchni.

Kolejne rozdziały przedstawiają wydarzenia historyczne, których czasem nie łączy ze sobą nic poza tym, że główny bohater odegrał w nich swoją rolę, są one nieraz fascynujące ze względu na wkład wnoszony w „intrygę”, znacznie mniej natomiast ze względu na same wydarzenia. Można czasem mieć wątpliwości, czy wydarzenie zostało przedstawione, by rozbudować charakterystykę i portret psychologiczny głównego bohatera, czy może główny bohater ma jedynie funkcję ogniwa spajającego kolejne epizody przedstawiające „spiskową praktykę dziejów”. Bo tym, co jest wspólne każdej opowiedzianej historii, są właśnie spiski. Przedstawiona została interesująca wizja roli działalności konspiracyjnej i czegoś, co można nazwać ogólnym wzorem teorii spiskowych, czytelnik zostaje zmuszony do postawienia samemu sobie pytania, czy istnieje jakakolwiek prawda historyczna, czy może wszystko, co dziś wiemy, to jedynie efekt zręcznej manipulacji, mieszanina prawdy i tego, co ludzie za prawdę chcieli uznać.

Mimo że najnowszemu dziełu Umberta Eco nie można odmówić ciekawej historii, inteligentnej intrygi i historycznego zacięcia, „Cmentarz w Pradze” zdaje się być mało przyjazny czytelnikowi. Chociaż ten trzyma w rękach książkę włoskiego profesora, dosyć łatwo przyjdzie mu zgodzić się ze zdaniem wyrażonym przez narratora na temat wspomnień Simoniniego (nic w tym dziwnego, przecież większość tekstu narratora to właśnie ów pamiętnik lub jego streszczenie!): „Dokument, na który zerka wasz Narrator, jest bez wątpienia pełen niespodzianek; może warto by na jego podstawie napisać kiedyś powieść”.
Umberto Eco: "Cmentarz w Pradze". Przeł. Krzysztof Żaboklicki. Oficyna Noir Sur Blanc. Warszawa 2011.