Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (194) / 2012

Przemysław Pieniążek,

TCHNIENIE GROZY

A A A
Steven Soderbergh – amerykański reżyser, scenarzysta, producent i operator – jest bez wątpienia twórcą potrafiącym odnaleźć się w niezwykle zróżnicowanym repertuarze gatunkowym. Zaczynając jako autor kina niezależnego (vide nagrodzone Złotą Palmą w Cannes „Seks, kłamstwa i kasety wideo”, 1989), przez lata kontynuował swoją artystyczną podróż w stronę filmowego mainstreamu. W jego dorobku nie brakuje rasowych kryminałów („Na samym dnie”, 1995), zaangażowanych komentarzy społecznych (oscarowe „Erin Brockovich” oraz „Traffic”, 2000), popularnych heist movies (trylogia o perypetiach drużyny Danny’ego Oceana, 2001-2007), filmów fantastycznonaukowych („Solaris”, 2002) czy biograficznych apoteoz (dyptyk „Che”, 2008). Tym razem Soderbergh postanowił zmierzyć się z formułą epidemiologicznego dreszczowca, podgatunku będącego medium społecznego lęku przed niewidocznym, śmiertelnie niebezpiecznym przeciwnikiem (nieważne, czy będzie to zabójcza odmiana grypy, wirus Ebola czy zombifikujący patogen), którego rozprzestrzenianie się generuje najczęściej powszechną destabilizację, kryzys zaufania do wszelkich władz, desperackie próby przetrwania, przemoc i gwałtowną śmierć.

Obok propozycji stricte rozrywkowych, pokroju „Epidemii” Wolfganga Petersena (1995), „28 dni później” Danny’ego Boyle’a (2002), „Jestem legendą” Francisa Lawrence’a (2007) czy dyptyku „[Rec]” Jaume Balagueró i Paco Plazy (2007-2009), nie brakuje filmów, w których zabójcza zaraza nabiera charakteru metafory, odzwierciedlającej aktualny stan społeczno-politycznych niepokojów czy (kontr)kulturowych przemian. W „Szaleńcach” (1973), przynoszących obraz morderczej manii, której ofiarą padli mieszkańcy amerykańskiej prowincji, George A. Romero diagnozował konkretne problemy Stanów Zjednoczonych początku lat siedemdziesiątych, takie jak społeczna paranoja, segregacja rasowa czy bezduszność władzy, chętnie uciekającej się do rozwiązań siłowych. Z kolei eksperymentalna „Epidemia” Larsa von Triera (1987) posłużyła jako pretekst do autotematycznych refleksji reżysera na temat możliwości filmowego medium. Temat życia w czasach zarazy stanowił także przyczynek do eschatologicznych rozważań wpisujących się w formułę przypowieści o odwiecznej walce Dobra ze Złem, o czym świadczyła telewizyjna adaptacja Kingowskiego „Bastionu” w reżyserii Micka Garrisa (1994). Motyw plagi stawał się również podstawą filmowych paraboli traktujących o zagubieniu rodzaju ludzkiego, kryzysie człowieczeństwa („Miasto ślepców” Fernando Meirellesa, 2008) oraz egzystencjalnych paradoksach („12 małp” Terry’ego Gilliama, 1995). Najnowsza produkcja Stevena Soderbergha sytuuje się jednak gdzieś na styku obu filmowych tendencji, będąc przykładem „ideologicznie zaangażowanego” kina rozrywkowego.

„Contagion – Epidemia strachu”, zgodnie z hitchcockowską dewizą, zaczyna się od mocnego uderzenia, po którym opresyjny nastrój ulega wyraźnemu zagęszczeniu, a napięcie (przynajmniej do pewnego momentu) konsekwentnie rośnie. Niedługo po powrocie z biznesowej podróży do Hongkongu Beth Emhoff (Gwyneth Paltrow) umiera w dramatycznych okolicznościach z powodu zarażenia nieznaną odmianą wyjątkowo agresywnego wirusa. Wkrótce potem śmierć upomina się o syna pierwszej ofiary MEV-1. Jedynie mąż Beth, Mitch (Matt Damon), jest odporny na działanie przenoszonej drogą powietrzną choroby, która w postępie geometrycznym pomnaża liczbę zakażonych. Do walki z globalnym zagrożeniem (rozprzestrzeniającym się w najbardziej zaludnionych rejonach świata) staje zespół naukowców, w którego skład wchodzą między innymi Ellis Cheever (Laurence Fishburne), Ally Hextall (Jennifer Ehle) oraz oficer wywiadu epidemiologicznego, Erin Mears (Kate Winslet). Analizując ostatnie godziny życia Beth, próbują oni opracować szczepionkę oraz zapobiec powszechnej panice, równie groźnej jak sama pandemia.

Scenariusz Scotta Z. Burnsa, autora skryptów do „Ultimatum Bourne’a” Paula Greengrassa (2007) czy „Intryganta” samego Soderbergha (2009), udatnie wykorzystuje gatunkową topikę, koncentrując się na przynoszących pełne spektrum emocji human stories. Obok zmagań z samym wirusem, obserwujemy np. codzienność Mitcha w izolacji wychowującego swoją córkę, Jory (Anna Jacoby-Heron) oraz dramatyczne perypetie doktor Leonory Orantes (Marion Cotillard) walczącej z epidemią w Chinach.

W kosztującym blisko sześćdziesiąt milionów dolarów „Contagion – Epidemii strachu” Soderbergh przemycił równocześnie kilka trafnych, niepozbawionych satyrycznego zacięcia refleksji na temat szeroko rozpatrywanych konsekwencji życia w „globalnej wiosce”. Aby przekonać widza o tym, że informacja w rękach nieodpowiedzialnych nadawców może stać się narzędziem manipulacji oraz kontroli mas, reżyser ukazał makiaweliczną postać Alana Krumwiede (Jude Law). Angielski bloger skutecznie napędza spiralę obywatelskiego buntu przeciwko „amoralnej” polityce Światowej Organizacji Zdrowia czy CDC (Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorób), mających, według niego, układ z koncernami farmaceutycznymi czerpiącymi z zaistniałej sytuacji oraz nieświadomości obywateli gigantyczne zyski. Równocześnie Krumwiede przekonuje zwolenników swojej teorii o istnieniu skutecznego, homeopatycznego leku, napędzając tym samym piętnowaną przez siebie koniunkturę. O tym, iż postać Alana symbolizuje ambiwalentną naturę informacji, będąc zarówno nawoływaniem do walki o prawo do prawdy, jak i zakamuflowaną strategią marketingową, zaświadcza sekwencja, w której cykl ujęć przedstawiających opustoszałe ulice, porzucone biura i wymarłe lotniska zostaje rytmicznie zmontowany z obrazem plakatowego dyptyku prezentującego blogera zarówno jako proroka (prophet), jak i orędownika źle rozumianego kapitalizmu (profit).

W pierwszym filmie Soderbergha zrealizowanym w formacie IMAX nie mogło zabraknąć sugestywnych, choć estetycznie oszczędnych zdjęć (autorstwa samego reżysera ukrywającego się pod pseudonimem Peter Andrews), z chłodnym dystansem dokumentujących skalę epidemii. „Uwiarygodniającym” kontrapunktem są dla nich analizowane wykresy, mapy, komputerowe wizualizacje oraz nieubłagane statystyki, nadające dziełu charakter bliski docudramie. Opresyjny klimat podtrzymuje także powściągliwe (i często zaskakująco epizodyczne) aktorstwo w wykonaniu hollywoodzkiej śmietanki, wzmacniający dramaturgię montaż oraz ambientowa oprawa muzyczna autorstwa Cliffa Martineza, etatowego kompozytora twórcy „Angola” (1999).

W warstwie fabularnej „Contagion – Epidemię strachu” trudno uznać za dzieło wyjątkowo oryginalne. Jednoznaczną aprobatę uniemożliwia także wyczuwalny w strukturze filmu dysonans między próbą zaangażowanego dyskursu a dochowaniem wierności blockbusterowej strategii produkcyjnej. Trzeba jednak zaznaczyć, iż po zakończonym seansie u niektórych widzów może zrodzić się usilna potrzeba sięgnięcia po chusteczkę higieniczną lub zaaplikowania sobie preparatu przeciwgrypowego. Tak na wszelki wypadek.
„Contagion – Epidemia strachu” („Contagion”). Reż.: Steven Soderbergh. Scen.: Scott Z. Burns. Obsada: Matt Damon, Jude Law, Laurence Fishburne, Kate Winslet, Marion Cotillard, Jennifer Ehle, Gwyneth Paltrow i in. Gatunek: dramat. Produkcja: USA / Zjednoczone Emiraty Arabskie 2011, 105 min.