Wydanie bieżące

15 stycznia 2 (194) / 2012

Anna Katarzyna Dycha,

JESTEŚCIE GOTOWI? NADCHODZĄ „MISTRZOWIE STAREJ SZKOŁY”

A A A
Już na poprzedniej płycie „Heavi metal” nie kryli słabości do oldschoolowych brzmień. Podobnie jest i tym razem. Muzyczne fascynacje wyjaśniają tytułowy singiel promujący album i nakręcony do niego teledysk. Rapowanie do kamery, tzw. rybie oko, taniec electro – choćby tylko te elementy nawiązują do hiphopowej klasyki lat 90. To właśnie Beastie Boys, Run-D.M.C., BDP, A Tribute Called Quest – grupom, które ich zaczarowały, Fisz i Emade dedykują nową płytę. Stąd tyle na niej bogatych podkładów, czasem połączonych z żywymi instrumentami (gitary, bas, klawisze, perkusja). Dodatkiem są skrecze – bracia Waglewscy po raz pierwszy nawiązali współpracę z mistrzem w tej dziedzinie – DJ'em Epromem. Trudno też oprzeć się błyskotliwym, ciągle świeżym, pełnym zaskakujących porównań tekstom Fisza. W efekcie obcujemy z porcją żywiołowego, nieoczywistego hip hopu, podanego przez „mistrzów starej szkoły”.

Panowie przedstawiają się cytatami z ich poprzednich dokonań – „FISZ nadciąga jak huragan, 30 cm ponad chodnikami jak dynamit, pan Emade wali palcem w empece” (mija właśnie 10 lat od wydania pierwszej solowej płyty Fisza – „Polepione dźwięki”). Zaaranżowany na numery Beastie Boys „Napoleon” nadaje styl całej płycie, która do końca trzyma poziom. Przebojowo robi się przy „Dziecku we mgle” z tekstem zainspirowanym książką Erlenda Loe „Naiwny Super”. „To ja, naiwny super jak man / jeżdżę na rowerze jak dziecko we mgle” – napisał Fisz. Gust ma zdecydowanie dobry – „jak Gus van Sant”. Wyróżnia się ponad sześciominutowy utwór „Tak to robimy”. Mniej tu już porównań, ich miejsce wypełnia opowiastka o parkourze („biegniemy po dachach / odbijamy się nogami / od rynien, od budynków / szwędamy się bez celu / kopiemy powietrze / na popękanych chodnikach / bije moje serce”). Spowolniony, dubowy rytm, okrzyki przez megafon: „uważaj!”. Rewelacja. Na płycie jest też miejsce na dwa instrumentalne fragmenty – „?” i „Gołąb nawigator”, skreczowane przez Dj Eproma kawałki (dwie odsłony w „Epromenatorze”) i remiksy utworów „Zwierzę bez nogi”, „Dziecko bez nogi” i „Jesteś tam?”. W „2MC” bracia Waglewscy przygotowali niespodziankę. Po raz pierwszy rapuje tu z bratem Emade. Zsamplowana gitara i bębny atakują w finale numeru.

Motyw mijających 10 lat, od kiedy Fisz i Emade – ku naszej radości – parają się muzyką (swoją twórczość nazywają „bla, bla, bla”) powraca kilkakrotnie. W „Klonie”: „Ta historia ciągle nie ma końca / Idzie ona tak od dziesięciu lat: „Bla, bla, bla”. W „Nie3nie6nie7”: „Moim ‘bla, bla, bla’ zarabiam na czynsz / Nagrań mam więcej niż CBA / Zdzieram głos jak na dupie jeans / 10 lat numer jeden plus VAT”. W „Jesteś tam?”: „Moje »bla, bla, bla« mam wpisane w DNA”. Fisz czasem nazywa się Hrabią Miodem (my dobrze wiemy, że nim jest) i wspomina swój rocznik 1978 – urodził się bowiem w roku, „kiedy Polak został papieżem i kiedy lądowało UFO”. Nie brakuje przechwałek – obecnych też np. na „Heavi metalu”. Dowiadujemy się m.in. – czemu trudno rzeczywiście zaprzeczyć – że „Tworzywo jest numer jeden”. Trzeba również przyznać, że Bartek Waglewski nie traci swojej pisarskiej przenikliwości. Zapewnia zresztą, że „rymów ma więcej jak klientów apteka i więcej niż otręby błonnika”. A wysublimowane porównania czyhają na słuchaczy co krok. „Rozchyl zasłony jak Sharon Stone nogi”, „Szybki jak Bill, ale nie Idol” („Zwierzę bez nogi”); „Serce to czołg, serce to bieg / serce to jest mój GPS” („Myśliwy”); „Biegnę jakbym buty w ogniu miał / żyję tak, jakby miał się walić świat” („Tak to robimy”), „Moja krew to lawa / Moje serce to czołg” („1978”) – można tak długo wymieniać. Przygotujcie się na istny słowny atak bombowy.
Fisz Emade: „Zwierzę bez nogi” [Agora S.A., 2011].