Wydanie bieżące

15 lutego 4 (196) / 2012

Agata Stronciwilk,

SPACER PO OGRODACH W MUZEUM ŚLĄSKIM

A A A
Sala 1: Wejście do ogrodu

Wejście do ogrodu to wkroczenie w inną przestrzeń. To nie tylko zmiana otoczenia. Przed nami rozpościera się świat, w którym czas upływa inaczej, a nawet zatrzymuje się. Śpiew ptaków zagłusza huk ulicy.

Motyw ogrodu jest jednym z najbardziej popularnych w sztuce. Ogród jako metafora, figura retoryczna, przestrzeń sakralna, mikrokosmos, świat… – to tylko niektóre z przewijających się tematów. Wraz ze zmianami podejścia do przyrody zmieniały się ogrody. Każda forma ogrodu była uwarunkowana innym spojrzeniem na świat, naturę i umiejscowienie w nich człowieka. Odczytanie symboliki, jaką zawiera w sobie dane przedstawienie ogrodu, to zarazem próba opisania podstawowej opozycji, która organizuje nasze myślenie o świecie. Jest to opozycja między kulturą a naturą. W tym kontekście ogród może być rozumiany jako przestrzeń mediacji. Z jednej strony procesy, jakie w nim zachodzą (czyli wzrost roślin), mają charakter naturalny, z drugiej strony jest ograniczany i podporządkowany człowiekowi.

Anna Gomóła stawia pytanie: czy ogród jest przestrzenią czy miejscem? Etymologia słowa „grodzenie” wskazywałaby na zamknięcie, a jednak ogród jest przestrzenią bardziej otwartą niż dom. Dlatego też badaczka stwierdza, iż ogród „jest obszarem mediacji – między przestrzenią i miejscem, między wolnością i bezpieczeństwem” (Gomóła 2008: s. 42). Wolnością, która wynika z obecności w przestrzeni natury, a bezpieczeństwem, czyli oswojeniem przyrody, zamknięciem jej w pewne ramy. Kiedy zagłębimy się w charakter tej opozycji, okaże się, iż jest ona bardziej złożona. Nasze wyobrażenie o naturze i o tym, co „naturalne”, jest uwarunkowane kulturowo. Ów sztuczny podział opiera się na przekonaniu, iż człowiek jest w stanie wydzielić siebie z natury i spojrzeć na nią z pozycji obserwatora. Zapomina się tym samym, iż natura pojmowana w stanie „czystym” (czyli „nieskażonym” ingerencją człowieka) nie istnieje. Samo spojrzenie i ogląd natury, porządkowanie, nazywanie jest już ingerencją. Stan „czystej natury” nigdy nie był i nie będzie dostępny człowiekowi. Istnieje jednak jako pewien horyzont myślowy, wyobrażenie, tęsknota. W odpowiedzi na tę tęsknotę człowiek zakłada ogród. Otwieram furtkę.

Przy wejściu na wystawę witają mnie grafiki Jana Nowaka, wykonane w technice suchej igły. Znamienną cechą twórczości tego artysty jest tendencja do zapełniania całej powierzchni obrazu. Horror vacui nadaje jego pracom ornamentalny charakter. Dzieła Nowaka czerpią ze złożonej symboliki ogrodu. Pojawiają się w nich motywy związane z tematyką eschatologiczną (Drabina Jakubowa), ze śmiercią, ale także z miłością (dziewanna, krzak róży). Jednocześnie grafiki mają bardzo osobisty rys – jak zauważa kuratorka wystawy Sonia Wilk, inspiracją dla tych prac były zaniedbane ogródki działkowe w okolicach Bogucic. Ogród w grafikach Nowaka jest miejscem pamięci, zadumy, ale także radości i uciech. Artysta wpisuje w przestrzeń ogrodu refleksję na temat przemijania, jednocześnie tworząc erotyczną atmosferę, przywodzącą na myśl dzieła Hieronima Boscha. Niczym niderlandzki artysta, Nowak zapełnia przestrzenie swych prac dziwnymi stworzeniami, tworząc oniryczne kompozycje. Ptaki i ryby poruszają się na ludzkich nogach, z liści spoglądają na nas oczy, a drzewo przybiera kształt kobiety.

Sala 2: Filozofia ogrodu

Człowiek zakładający ogród jest niczym demiurg tworzący świat. Porządkuje rabatki, oddziela dobro od zła, kwiaty od chwastów. Kreuje przestrzeń całkowicie zależną od jego woli.

Artystą, który oprócz malowania ogrodów także je tworzył, był Bazyli Albiczuk. Pozyskiwał rośliny do swych ogrodów z dzikich lasów, pól i łąk. W swych obrazach przedstawia ogrody idealne, przepełnione kolorami krainy szczęścia. Urzeka nas różnorodność kwiatów i krzewów. Przed naszymi oczyma rozpościerają się kompozycje złożone z jałowców, dzikich róż, fiołków i uwielbianych przez artystę maków. Albiczuk umiejętnie buduje atmosferę magii i tajemniczości poprzez okrycie swych krajobrazów delikatną mgłą.

Ogrody Teofila Ociepki, znanego twórcy nieprofesjonalnego ze Śląska, są wizjami alternatywnych światów. Charakterystycznym rysem jego twórczości, widocznym także w prezentowanych pracach, jest aura tajemnicy i mistycyzmu, która wynika z okultystycznych zainteresowań malarza. W przestrzeni jego obrazów fantastyczne istoty przedstawione są w otoczeniu wybujałej roślinności. Maria Fiderkiewicz podkreślała kompensacyjną rolę, jaką miały spełniać obrazy Ociepki. Mieszkając w mieście, artysta marzył o dżungli jako o raju utraconym. Stąd obecność w jego pracach bujnej, egzotycznej roślinności. Ogrody malarza mistyka miały być „ucieczką od Śląska i Katowic w krainę wyobraźni, w inny, piękny świat” (Fiderkiewicz 1994: 31). Egzotyczna flora pojawia się także w twórczości Ludwika Holesza. Artysta zainspirowany odciskiem rośliny w bryle węgla próbuje odtworzyć naturę epoki karbonu.

Płótno Haliny Dąbrowskiej zatytułowane „Żniwiarka” kieruje moje myśli w inną stronę. Przygaszona kolorystyka suchej, zwiędłej roślinności prowadzi nas ku refleksji nad przemijaniem. Widok przyrody nie przynosi ukojenia; jest przygnębiający i ponury. Budzi lęk, iż usychająca, jesienna przyroda nigdy się nie odrodzi. Rodzi przeczucie końca, które potęgują martwy szczur i postać żniwiarki. Jak sugeruje Sonia Wilk, do dzieła tego można odnieść średniowieczną sentencję Contra vim mortis non est medicamenticum in hortis („Przeciw sile śmierci nie znajdziesz lekarstwa w ogrodzie”). Chwile spędzone w ogrodzie mogą stać się lekarstwem na wszelkie strapienia duchowe i egzystencjalne, lecz nie uwolnią człowieka od śmierci.

Sala 3: Eden

Po chwilach filozoficznej zadumy dochodzę do tego, co było na Początku. Staję u progu idyllicznego dzieciństwa ludzkości. Wkraczam do Pierwszego Ogrodu.

„A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie Pan Bóg umieścił tam człowieka (…) Z Edenu zaś wypływała rzeka, aby nawadniać ten ogród, i stamtąd się rozdzielała dając początek czterem rzekom (…) Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał” (Rdz, 2,8- 2,15). Zgodnie z przekazem Biblii, w początkach ludzkości przyroda została podporządkowana człowiekowi i oddana mu we władanie. Bóg nie umieścił zatem człowieka w przestrzeni dzikiej i budzącej lęk. W ogrodzie rajskim człowiek nazywa i tym samym oswaja otaczający go świat. Współegzystuje harmonijnie z całą istniejącą wokół niego fauną i florą. Dopiero z chwilą popełnienia grzechu pierworodnego pojawia się nowa wizja natury niebezpiecznej i złowrogiej, z którą człowiek toczy nieustanną walkę. Tym samym rodzi się w człowieku pragnienie powrotu do krainy dzieciństwa ludzkości, pozbawionej zła i grzechu – pragnienie powrotu do Pierwszego Ogrodu. Dlatego też Eden stał się pierwowzorem wszystkich ziemskich ogrodów.

Eksponowane na wystawie obrazy Edenu przedstawiają go jako pierwotną krainę szczęścia. W pracy Grzegorza Sienkiewicza „Raj z lwem” odnajduję właśnie taką wizję. Naiwny, nieudolny, prawie dziecięcy typ obrazowania ujmuje mnie swoją szczerością i prostotą. Zupełnie inne jest płótno Hanny Maciejewskiej „Raj”. Styl tej artystki wyróżnia się ograniczeniem palety barwnej oraz schematyzacją form. W odróżnieniu od pozostałych prac znajdujących się w tej sali, w dziele Maciejewskiej nie znać radości, nastrój obrazu jest melancholijny. Widoczne jest w nim już przeczucie nadchodzących wydarzeń, pierwszego grzechu ludzkości i wygnania z Raju. Raju, który nigdy jednak nie będzie do końca utracony, gdyż jego namiastkę człowiek będzie odnajdywał w ogrodzie.

Sala 4: Park, ogródki działkowe i przydomowe

Po drugiej stronie furtki odnajduję ogród realny. Otwierają się przede mną znajome przestrzenie i krajobrazy. Stąpając po wydeptanych ścieżkach, pewnie stawiam kroki.

Miasto pozbawione zieleni staje się betonowym piekłem. Egzystencja człowieka jest uzależniona od roślin. Bez kontaktu z przyrodą człowiek choruje i umiera. Ogród posiada także wymiar praktyczny, higieniczny – pozwala zachować zdrowie. Takie odczytanie znaczenia ogrodu pojawiło się w XIX wieku. Industrializacja i procesy urbanizacyjne doprowadziły do degradacji środowiska naturalnego. Tereny zielone są mimo to integralnym elementem przestrzeni miasta. Tworzone są parki, skwery, ogródki przydomowe i działkowe. Nawet rośliny doniczkowe stawiane na parapecie są wyrazem tęsknoty za naturą. Tęsknoty szczególnie odczuwalnej na Górnym Śląsku, gdzie w XIX wieku, w wyniku rozwoju górnictwa i hutnictwa, nastąpiło zniszczenie ekosystemu.

Na wystawie Muzeum Śląskiego odnajduję zarówno obrazy inspirowane dużymi założeniami parkowymi, jak i przydomowymi ogródkami. Te ostatnie często świadczą o poszukiwaniu piękna i harmonii w codziennym otoczeniu. Ogród rozbudza zmysły – delikatne kołysanie się liści na wietrze, śpiew ptaków, barwy kwiatów i liści to kompozycja wielu bodźców, która ma również walory estetyczne.

„Mój dom w klematisach kwitnących” Władysława Fronta to urzekająca wizja raju w skali mikro. Artysta ukazuje swój ogródek przydomowy, oczarowujący różnorodnością kwiatów i roślin. Podobnie Malary Ewald Gawlik skupia się na swym najbliższym otoczeniu. Chętnie maluje katowickie osiedle Giszowiec. Projektowane przez braci Zillmannów, uważane jest za jedną z pierwszych realizacji urbanistycznej koncepcji miasta-ogrodu. Również Erwin Sówka w obrazie „Libsta” maluje Katowice – Dolinę Trzech Stawów, gdzie umieszcza młodą parę na rowerach. Jasny koloryt i pogodna tematyka budują sielankową atmosferę dzieła. Odnajduję w tym przedstawieniu typowe dla malarza ciężkie, przysadziste proporcje postaci ludzkich oraz oszczędny linearyzm w traktowaniu form, który wywołuje poczucie odrealnienia sceny.

Wedle cytowanej już kuratorki wystawy, coraz rzadziej spotyka się znany mi typ przydomowego ogródka, gdyż wymaga on bardzo dużego nakładu pracy. Coraz częściej w krajobrazie zaczyna dominować typ śródziemnomorski z krótko przystrzyżoną trawą i cyprysami. Niestety, w takiej przestrzeni nie mogą zamieszkać zwierzęta i owady. Ogrody te pozbawione są śpiewu ptaków i brzęczenia pszczół, nie są również w żaden sposób związane z miejscową tradycją architektoniczną i urbanistyczną. „Swojskie” ogrody kwitną wciąż jeszcze na płótnach twórców nieprofesjonalnych.

Sala 5: Sacrum

Daleko od Edenu odnajduję jego echa w codzienności. To, co wydawało się odległe i utracone, nagle się przybliża. Pośród kwitnących malw objawia się sacrum.

W ogrodzie ma miejsce Objawienie, jak na obrazie Marka Idziaszka. Starszy mężczyzna w osłupieniu spogląda na Marię pojawiającą się pomiędzy gałęziami drzew. W rękach jeszcze trzyma grabie, odrywa się od codziennej pracy przy grządce i doświadcza cudu. Świętość objawia się w ogrodzie. Dzieło zachwyca nas stonowaną, ciepłą kolorystyką oraz doskonałą obserwacją detalu. Delikatne światło emanujące z postaci Marii potęguje nastrój mistycznego przeżycia.

Prace o tematyce sakralnej, zgromadzone w piątej sali ekspozycji, czerpią z tradycji plastycznych dawnych wieków. Jednym z najpopularniejszych motywów w sztuce średniowiecznej był przecież hortus conclusus – ogród zamknięty opisany w „Pieśni nad pieśniami”, odczytywany jako symbol dziewictwa Marii. W wielu obrazach widzimy Ją w ogrodzie otoczonym murem. Kwitną w nim lilie (symbol czystości) lub róże (symbol czystej miłości). W symbolicznych przestrzeniach malarskich ogrodów nierzadko też przechadzają się święci. Zgodnie z przekazami historycznymi, świętej Dorocie anioł przyniósł kosz z jabłkami (w niektórych wyobrażeniach kwiatami) z rajskiego ogrodu. Również święty Franciszek wyobrażany jest w otoczeniu przyrody i zwierząt. Zaprezentowane w Muzeum Śląskim współczesne wizje ogrodów, w których doznać można epifanii, uzupełniają i dopełniają księgi średniowiecznych przedstawień symbolicznych.

Wyjście z ogrodu

Kuratorka „Raju nieutraconego” wyjaśnia, iż popularność motywu ogrodu w twórczości artystów naiwnych wynika z przywiązania do natury oraz z poszukiwania piękna. Dzieła udostępnione na wystawie wyrażają często nie tylko zachwyt nad estetycznymi walorami ogrodów, lecz zawierają także refleksję filozoficzną. Odwieczna tęsknota za ogrodem to tęsknota za dzieciństwem, za światem wolnym od grzechu, za tym, co dobre, czyste i piękne. Ogród zawsze jest efektem celowej działalności ludzkiej. Poznając go, w pewnym sensie staramy się lepiej zrozumieć samych siebie.

Gdy opuszczam ogród pozostaje mi jedynie wiara, że Raj nie został utracony.

LITERATURA:
M. Fiderkiewicz: Śląscy pariasi pędzla i dłuta. Katowice 1994.
A. Gomóła: Przestrzeń ogrodu – przestrzeń mediacji. W: Przestrzeń ogrodu, przestrzeń kultury. Red. G. Gazda, M. Gołąb, Kraków 2008.
„Raj nieutracony czyli o ogrodach”, 16.12.2011 – 26.02.2012, Muzeum Śląskie. Marek Idziaszek: "Objawienie", 1998.