Wydanie bieżące

15 lutego 4 (196) / 2012

Katarzyna Szopa,

BĘKARTY WOJNY

A A A
Czarne historie
Najnowszą serię historyczną wydawnictwa Czarne otwiera niewygodna książka Christiana Ingrao, która porusza wciąż niepokojące kwestie zbrodni wojennych dokonanych głównie na terenie Polski. Kłopotliwość tej historycznej analizy wiąże się z problemem autentyczności opisywanych zdarzeń. Spotykamy się bowiem z pracą, która zaburza rytm codzienności, wybija z azylu niepamięci. „Czarni myśliwi” to przenikliwa rekonstrukcja działań dywersyjnych nazistowskiej jednostki, która odgrzebana zostaje z archiwalnego niebytu. Historia odbudowana na podstawie zeznań i przesłuchań świadków, a także dzięki nielicznym zachowanym dokumentom, jest kolejnym szokującym dowodem potwierdzającym okrucieństwo ideologii nazistowskiej.

Książka Ingrao przełamuje obowiązującą zmowę (prze)milczenia popełnionych zbrodni, które w większości nigdy nie zostały osądzone. Działalność czarnych myśliwych to kolejna, najczarniejsza, strona medalu, która odcisnęła się głębokim piętnem w pamięci ofiar. U Ingrao nie odnajdziemy ani patetycznego, ani oskarżycielskiego tonu, tak właściwych dla dotychczasowych analizach historycznych. Perspektywy badawczej nie zakłóca obsesyjna chęć obwiniania, nie cechuje jej jednak również beznamiętna neutralność. Ingrao jest archeologiem pamięci – to z jej otchłani wyławia zapomniane, a przecież tak istotne echa minionych zdarzeń.

Omertà
Analiza z zakresu antropologii historycznej poświęcona została najsłynniejszej jednostce zwalczającej polskich i białoruskich partyzantów – brygadzie Oskara Dirlewangera. Czarni myśliwi wchodzili w skład najokrutniejszej kompanii, utworzonej na rozkaz Himmlera, której celem miało być eliminowanie oddziałów polskich i białoruskich partyzantów na Wschodzie. Do zadań jednostki należało również tropienie Żydów (między innymi na Lubelszczyźnie) oraz skrajne represjonowanie okupowanych terenów. Brygada Dirlewangera jest jak niewygodna drzazga wbita w przeszłość niemieckiego narodu – składająca się niemal wyłącznie z marginesu społecznego, czyli z kryminalistów, psychopatów, gwałcicieli i morderców, sama wymknęła się spod nazistowskiej kontroli i dokonała ogromnych spustoszeń głównie wśród ludności polskiej i białoruskiej. Palenie wiosek, masowe mordy, okrutne gwałty i grabieże to najczęstsze dokonania dirlewangerowców.

Ingrao porusza również istotną, bo wciąż nierozstrzygniętą, kwestię Powstania Warszawskiego, w tłumieniu którego brała aktywny udział brygada Dirlewangera. Dirlewanger wraz ze swoim oddziałem dopuszczał się wyjątkowych aktów barbarzyństwa i z niezwykłą skrupulatnością wykonywał rozkaz całkowitego unicestwienia Warszawy. Obowiązująca zmowa milczenia wśród kłusowników Himmlera sprawiła, że w powojennych procesach umorzono całkowicie kwestię powstania, jak również nie udowodniono faktu wydania rozkazu o eksterminacji warszawskiej ludności cywilnej.

Autor nie tworzy czarno-białego schematu historii, która opowiadałaby o złych oprawcach i dobrych ofiarach. Przeciwnie, stara skupiać się jedynie na aspekcie historycznym, wplatając w całość interpretację antropologiczną, wedle której działalność strategiczna jednostki Dirlewangera została oparta o tradycję myślistwa. Ingrao w dalszej analizie znacznie wykracza poza ujęcie historyczne i wydobywa wilhelmiński mit związany z postacią myśliwego i jego sobowtóra kłusownika, którymi fascynowali się Himmler i Hitler (wegetarianin, który „nigdy nie skrzywdził zająca”). W interpretacji tej pojawia się również postać Dzikusa i łownej zwierzyny, które staną się przewodnimi metaforami w nazistowskiej reprezentacji Żyda i Słowianina.

Literatura faktu
„Czarni myśliwi” to nie książka, którą czyta się z narastającym niepokojem, jak głośne ostatnio „Złote żniwa”, czy „Biedni ludzie z miasta Łodzi”. Niepokój, owszem, pozostaje, jak zawsze wtedy, kiedy dane nam jest zmierzyć się z tragedią Holokaustu i czasów wojny. Nie mierzymy się jednak z oskarżeniami wymierzonymi bezpośrednio w polski naród, ani z manipulacją faktu i fikcji, którą krytycy zarzucają Sem-Sandbergowi i Grossowi. W tym sensie książki takie, jak „Czarni myśliwi” pozostawiają czytelnikowi azyl bezpieczeństwa, z drugiej jednak strony stają się obowiązkową lekturą historyczną. Nie spotykamy się z fabułą udającą dokument, ani też nie mamy do czynienia z dokumentem wpisującym się w kategorię literackości – historia sama tworzy ramy tej opowieści, która wystarczająco zabarwiona jest okrucieństwem wykraczającym poza granice wyobraźni i racjonalności.

„Czarni myśliwi” mimo wszystko stawiają czytelnika przed dylematem narracyjnym: między faktem a literackością. W tym sensie warto zacytować Grossa, który stwierdził, że „rzeczywistość bije na głowę w czasach okupacji fikcję literacką”. Maria Janion z kolei zauważa, że wszystkie próby opisu ludobójstwa i Zagłady zawodzą, ponieważ „wiernym świadkiem może być tylko ten, który umarł”. Ingrao nie przekracza granicy faktu – ściśle trzyma się archiwalnych dokumentacji, unika poetyki pastiszu i, co najważniejsze, nie moralizuje. Jednakże momentami dopuszcza się historycznych spekulacji, podważa pewne fakty, zapisane w rosyjskich, polskich i niemieckich dokumentach, a przede wszystkim stara się dotrzeć do rzeczywistych motywów działania okrutnej jednostki. Próbuje odgrzebać zapomnianą historię i zrekonstruować zaistniałe wydarzenia, zamazane perspektywą ideologii, czy sowieckiej interpretacji, jednakże nigdy nie przekracza kompetencji historyka. Czytelnik – zarzucony stosem archiwalnych, nie zawsze autentycznych, dokumentów, które składają się na tę szokująca opowieść – staje zatem przed trudnym wyborem. Zaznaczyć jednak trzeba, że Ingrao nie tworzy fikcyjnej narracji na temat Zagłady, przeciwnie – jego narracja w całości oparta jest o relacje, zeznania, listy, dzienniki i sprawozdania, pomiędzy które wplata się dyskurs myślistwa i kłusownictwa, kluczowy dla tradycji europejskiej.

Zdaniem autora niemiecki plan eksterminacji ludności na ziemiach polskich i białoruskich był wojną myśliwych i – jak chociażby brygada Dirlewangera – kłusowników. Wyjątkowość brygady „czarnych myśliwych” polegała na wprowadzeniu Dzikusa w szeregi niemieckiej armii. A zatem przeciwnik, który automatycznie postrzegany jest jako ofiara, staje się zwierzyną łowną – partyzanci klasyfikowani zostają jako dzikie zwierzęta, natomiast Żydzi zamknięci w gettach to udomowione „bydło”. Kategorie zdziczenia i udomowienia ludności tkwią głęboko w nazistowskim planie „ostatecznego rozwiązania”. Świadczy o tym wypracowany system walki, który początkowo zakładał systematyczne mordowanie ludności, następnie postrzeganie jej w kategoriach ekonomicznych – jako produktu przeznaczonego do użytku, czyli zdatnego do przymusowej pracy i przesiedleń – i wreszcie, sprowadzenie samego polowania do pojęcia „łowów-żniw”.

Wojna myśliwych
O specyfice jednostki Dirlewangera świadczy nie tylko dobór jej członków spośród marginesu społecznego, co przyczyniło się do powstania tak wielu legend związanych z działalnością owych „bękartów wojny”. Ingrao wskazuje na puste miejsce, jakie pozostawili po sobie „czarni myśliwi” – nigdy nie znaleźli się „w centrum jednej z publicznych debat, które wywarły decydujący wpływ na kształt niemieckiej pamięci o nazistowskich zbrodniach. Przyjmując taki punkt widzenia, można powiedzieć, że jednostka Dirlewangera znalazła się na marginesie owej pamięci” (s.289). Jednakże dzięki temu większość dirlewangerowców nigdy nie została osądzona i skazana za dokonane zbrodnie.

Ingrao, dokonując psychologicznej wiwisekcji postępowania przywódcy oddziału, stara się udowodnić, że nie tylko ideologia nazistowskiego systemu była przyczyną tylu popełnianych zbrodni. Z jednej strony padały odgórne rozkazy dowództwa, z drugiej strony to właśnie sadystyczna przyjemność, czerpana z mordowania i gwałcenia towarzyszyła jednostce Dirlewangera. Nie sama chęć unicestwienia ofiary, ale pragnienie całkowitego upodlenia, czy wręcz zezwierzęcenia, które stawia oprawcę w roli myśliwego i kłusownika. Należy zatem postawić pytanie: jak daleko myśliwemu do rzeźnika?
Christian Ingrao: „Czarni myśliwi. Brygada Dirlewangera”. Przeł. W. Gilewski. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2011.