Wydanie bieżące

1 marca 5 (197) / 2012

Przemysław Pieniążek,

NEMEZIS Z CIAŁA KOBIETY

A A A
Opublikowana po raz pierwszy w 2003 roku kontrowersyjna powieść „Musimy porozmawiać o Kevinie” jest jednym z najważniejszych utworów prozatorskich w dorobku amerykańskiej pisarki Lionel Shriver, która w wieku piętnastu lat zmieniła dziewczęce imię Margaret Ann na bardziej odpowiadające jej naturze chłopczycy. Niewątpliwym atutem tego trzymającego w napięciu bestsellera jest pierwszoosobowy, utrzymany w konfesyjnym tonie styl narracji, przybierającej formułę listów głównej bohaterki, Evy Khatchadourian do jej męża, Franklina. Terapeutyczny aspekt epistolarnej wypowiedzi pomaga bohaterce racjonalnie przeanalizować dramatyczne wydarzenia z ich wspólnego życia, a także podjąć samotny trud wyegzorcyzmowania traumy, związanej z (bolesne, ale w tym przypadku najbardziej odpowiednie określenie) istnieniem ich pierworodnego syna, Kevina. Nielinearny, swobodnie modelujący chronologię wydarzeń tryb narracji odsłania przed czytelnikiem zatrważającą skalę rodzinnej tragedii.

Wspomnienia Evy, niegdyś wyemancypowanej właścicielki wydawnictwa przewodników turystycznych, krążą wokół okoliczności poznania Franklina, przypadkowego poczęcia pierwszego dziecka, połogu, depresji poporodowej i bezradności w pozbawionych wzajemnego zrozumienia kontaktach z wiecznie płaczącym, wrogo nastawionym do matki Kevinem, skutecznie osłabiającym siłę (szczątkowego) instynktu macierzyńskiego bohaterki. Kilkuletni chłopiec (a potem bezwzględny cyniczny nastolatek) coraz bardziej kontroluje i ubezwłasnowolnia Evę, porażając ją stopniem swojej emocjonalnej oziębłości (kontrastującej z fasadowymi przejawami czułości względem niczego nie podejrzewającego ojca), nasilającej w narratorce poczucie winy.

Niewątpliwym atutem powieści Shriver – sugestywnego studium samotności kobiety oraz dekonstrukcji mitu „naturalnej” potrzeby macierzyństwa – jest niedopowiedzenie, pozostawiające czytelnika z koniecznością podjęcia samodzielnej próby wytłumaczenia motywów działań Kevina, osobistego nemezis pani Khatchadourian, napiętnowanej społecznym ostracyzmem matki nieletniego sprawcy szkolnej masakry. Nie sposób bowiem określić, czy gehenna Evy jest wynikiem przyrodzonej inklinacji chłopca do czynienia zła, czy raczej jego poczucia bycia niechcianym dzieckiem, zaostrzającego się wraz z narodzinami jego młodszej siostry, Celii – będącej owocem świadomego (przynajmniej z perspektywy bohaterki) poczęcia.

Fabularny potencjał „Musimy porozmawiać o Kevinie” szybko został dostrzeżony przez branżę filmową. Prawa do ekranizacji książki (która w 2008 roku posłużyła za kanwę słuchowiska przygotowanego dla stacji BBC Radio 4) wykupiła wytwórnia BBC Films. Fotel reżysera przypadł w udziale Szkotce Lynne Ramsay, która dzięki swojemu pełnometrażowemu debiutowi „Nazwij to snem” (1999) – uhonorowanym między innymi Nagrodą Brytyjskiej Akademii Sztuki Filmowej i Telewizyjnej BAFTA – została okrzyknięta nadzieją angielskiego filmu. Jednak chłodne przyjęcie zarówno przez krytyków, jak i publiczność filmu „Morvern Callar” (2002), adaptacji debiutanckiej powieści Alana Warnera, sprawiły, że Ramsay swój kolejny pełnowymiarowy projekt zrealizowała dopiero po niespełna dziesięciu latach. I zgodnie z dość powszechnymi opiniami, jest to powrót wyjątkowo udany.

Otoczona producenckim patronatem Stevena Soderbergha filmowa wersja powieści Lionel Shriver zachowuje minorowy ton oraz charakterystyczną dla powieści strukturę narracji. Jest to przykład utrzymanego w genderowym kluczu interpretacyjnym dramatu obyczajowego, wzbogaconego o elementy psychologicznego dreszczowca. Całkowicie rezygnując ze słownego komentarza, jako główne medium opowieści Ramsay wykorzystuje dynamiczny montaż przenoszący uwagę widza w różne porządki czasoprzestrzenne, oglądane głównie z perspektywy Evy (w tej roli zasłużenie nominowana do Złotego Globu Tilda Swinton): okres jej ciąży i dzieciństwa Kevina, reminiscencje ze szkolnej masakry oraz scenki z szarej egzystencji Khatchadourian w dwa lata po krwawym zajściu, przeplatane z jej wizytami w więzieniu dla nieletnich. To właśnie obraz najsilniej oddziałuje na podświadomość widza poprzez kumulację psychoanalitycznych symboli. Krwistoczerwona dominanta, otwierająca dzieło sekwencja bitwy na pomidory, w której tłum niesie bohaterkę w pozie ukrzyżowania, metafora utraconej jedności zawarta w ujęciu przedstawiającym przenikanie się (swoją drogą szalenie androgynicznych) twarzy Evy oraz Kevina czy scena zjadania potłuczonych jajek, przywodząca na myśl kanibalistyczne pożeranie przez matkę jej młodych, są najbardziej wyrazistymi przykładami. Zdjęcia irlandzkiego operatora Seamusa McGarveya, mającego w swoim dorobku pracę przy „Strefie wojny” Tima Rotha (1999), „Godzinach” Stephena Daldry’ego (2002) czy „Pokucie” Joe Wrighta (2007), świetnie oddają paranoiczny wręcz klimat permanentnego zaszczucia oraz makabry rodem z opowieści w stylu suburban gothic. Wizualnej fantasmagorii przychodzi w sukurs wywołująca narracyjno-emocjonalny dysonans ilustracja muzyczna przygotowana przez multiinstrumentalistę Jonny’ego Greenwooda, gitarzystę brytyjskiej formacji Radiohead, któremu uznanie przyniosły także kompozycje do filmu „Aż poleje się krew” Paula Thomasa Andersona (2007).

Gęsta, pełna zmiennych stanów emocjonalnych kreacja Tildy Swinton znajduje dopełnienie w nominowanym do nagrody BIFA występie znanego z serialu „Californication” Ezry Millera, w którego wykonaniu Kevin (w filmie w postać tę wcielają się także mali debiutanci, Jasper Newell oraz Rock Duer) to postać szalenie ambiwalentna. Z jednej strony bohater jest niezwykle inteligentnym, pozbawionym jakichkolwiek wyrzutów sumienia czy wstydu nastolatkiem, podporządkowującym swoje życie jednemu celowi – uczynieniu piekła z życia matki, będącej jednak jedyną osobą, wobec której chłopak nie udaje swoich emocji i zachowuje coś na kształt perwersyjnego szacunku. Z drugiej strony postać ta zdaje się funkcjonować niczym symbol wypartych aspektów podświadomości lub nihilistycznej, pierwotnej siły, w której działaniach jedynym sensem wydaje się brak jakiegokolwiek sensu.

Na uwagę zasługują także drugoplanowi odtwórcy ról uczestników tej amerykańskiej tragedii: John C. Reilly świetnie sprawdził się w roli dumnego, beztroskiego ojca zaślepionego miłością do syna, naiwnie wiernego swojej wizji idealnej rodziny, której postępujący upadek w brutalny sposób rozbija misternie budowaną przez bohatera iluzję. W pamięci pozostaje także występ Ashley Gerasimovich, czyli filmowej Celii – wiecznie zalęknionego dziecka, ofiary okrutnych żartów Kevina, będącej horyzontem rozsądku i nadziei w niekończącej się batalii Evy z jej pierworodnym. Nominowane do Złotej Palmy dzieło Lynne Ramsay to mocny, frapujący, sprawnie zrealizowany oraz bezbłędnie zagrany psychodeliczny traktat na temat granic odpowiedzialności rodziców za czyny ich dzieci, niepozostawiający jednak widza w finale z uczuciem skrajnej rozpaczy.
„Musimy porozmawiać o Kevinie” („We Need to Talk About Kevin”). Reżyseria: Lynne Ramsay. Scenariusz: Lynne Ramsay, Rory Stewart Kinnear. Obsada: Tilda Swinton, John C. Reilly, Ezra Miller, Rock Duer, Jasper Newell, Ashley Gerasimovich. Gatunek: dramat psychologiczny / thriller. Produkcja: USA / Wielka Brytania 2011, 110 min.