Wydanie bieżące

1 marca 5 (197) / 2012

Ewa Szkudlarek,

PRAWDA Z ROZBITEGO DZBANA

A A A
Można oskarżać innych i toczyć procesy, osądzać drugiego i gromadzić liczne dowody, ale i tak najważniejsze jest przyznanie się do winy i rozrachunek z samym sobą – oto główne przesłanie spektaklu „Bestia” w reżyserii Janusza Wiśniewskiego w Teatrze Nowym w Poznaniu. Rozliczenie z czynów własnego życia wymaga sumiennej pracy „ja”. Co więcej, człowiek na co dzień widzi siebie dwojako: z zewnątrz jako fizyczne zjawisko i od wewnątrz jako coś istniejącego samo w sobie.

Akcja tej sztuki zasadniczo toczy się wokół próby udzielenia odpowiedzi na pytanie: kto rozbił dzban? Malowane, ceramiczne naczynie było przekazywane w rodzinie Marty z pokolenia na pokolenie. Rezolutna Marta (Małgorzata Łodej-Stachowiak), dbająca o zachowanie tradycyjnych obyczajów, nie może pogodzić się ze stratą tak cennej pamiątki, dlatego szuka winowajcy i jako osoba poszkodowana domaga się dla podejrzanego Roberta (Grzegorz Gołaszewski) wyroku w sądzie.

Historia rozbitego dzbana stała się pretekstem do obnażenia wszelkich ludzkich słabości: kłamstwa, zdrady, pychy i chciwości. Ludzie żyją obok siebie często latami i to w przyjaźni, a któregoś dnia okazuje się, że są po prostu śmiertelnymi wrogami. Nic dziwnego, że w sali sądowej poznajemy inne oblicza postaci: oto nieuczciwy sędzia, nieporadny narzeczony, kłamliwa córka, zawzięta matka. Żywe i napięte dialogi nadają spektaklowi charakterystycznego tempa. Dokładnie i z dużą dozą emocji wypowiadane słowa stają się w tej sztuce niemalże pierwszoplanowym bohaterem. Nadają strukturę akcji, wpływają na kształt fabuły i ostatecznie konstruują przedstawienie. Spektakl „Bestia” pokazuje, w jaki sposób słowo może urosnąć do rangi aktora – elementu, na którym koncentruje się uwaga widza, a także stać się czynnikiem nadającym rytm i melodię ruchom aktora-człowieka na scenie. Dość szybko można odkryć, iż rzecz nie w tym, kto rozbił dzban, lecz kto odwiedził w nocy uroczą Ewę.

Ruch sceniczny i starannie dobrane kostiumy pozostają uzupełnieniem i rozwinięciem treści istniejących przede wszystkim w formie słownej i poetyckiej. Historia o rozbitym dzbanie jest jak szkatułka, która zawiera w sobie kolejną – opowieść o tajemniczej bestii w ogrodzie. Gra narracyjnych scenariuszy, zmitologizowanie opowieści o bestii, nie wynika z potrzeby obcowania z faktami, lecz z estetycznym przetworzeniem.

Romantyzm to epoka, w której bestie, diabły, biesy, zmory stały się motywem znaczącym, traktowanym i pojmowanym w sposób zbliżony do XX-wiecznych poglądów i przekonań o naturze zła. Dwie wojny światowe ujawniły, iż w człowieku drzemie bestia zdolna do czynów najbardziej haniebnych, niezgodnych z ludzką naturą i zasadami moralnymi. Bestia, która mieszka w człowieku, rodzi się i żyje w umyśle istoty ludzkiej, wydobywa nocą jak koszmar senny i ujawnia okrutne żądze i dwuznaczne pragnienia. Za Blaisem Pascalem chciałoby się pytać i powtarzać: „Cóż za monstrum jest tedy człowiek? Cóż za osobliwość? Co za potwór, co za chaos, co za zbieg sprzeczności, co za dziw! Sędzia wszechmocny, bezrozumny robak ziemny; piastun prawdy zlew niepewności i błędu; chluba i zakała wszechświata” (Pascal 1977: 177).

Sędzia Adam w ciągu dnia sprawuje godnie swój urząd, jednak gdy nadciąga noc, błąka się po okolicy i wówczas dochodzi do głosu jego druga – bestialska – natura. Nie sposób nie dostrzec walorów roli Mirosława Kropielnickiego. Jego witalność i energia życiowa ukazana w dynamice specyficznego chodu pozwalają na okrycie podwójnej natury. Ten pełen niegodziwości człowiek czyni wszystko, by w zwierciadle społecznego odbioru uchodzić za przykładnego obywatela i sprawiedliwego sędziego. Bezkarny deprawator, obrzydliwy krętacz, zręczny manipulator sam wpada we własne sidła. Uruchamiając machinę psychodramy wzajemnych oskarżeń, w paradoksalny sposób zdradza swój występek i przyznaje się do winy. Sędzia jest jak medium, przez które z jednej strony ujawnia się tajemnicza złożoność człowieka, z drugiej natomiast przenika jego zło.

Opowieść o bestii prezentowana przez poszczególnych aktorów wnosi do akcji nie tylko lęk i niepokój, ale staje się elementem zainteresowania. Wyobraźnia w sposób szczególny działa i domaga się konkretyzacji. Tajemnicze monstrum zostawia ślad swojej bytności – wielkich łap lub nieparzystych kopyt. Przypisanie bestii sił nadnaturalnych i wyglądu niemającego odzwierciedlenia w naturze jest związane z ludowym wyobrażeniem o istotach obdarzonych siłą diabelską. Całe bestialstwo tkwiące w człowieku ujawnia się jednak stopniowo. Proces zgnilizny moralnej zostaje wyrażony przez starannie przemyślaną charakteryzację Mirosława Kropielnickiego. Szpetota zewnętrzna (ropiejące i cuchnące rany na twarzy i szyi) odpowiada wewnętrznemu zepsuciu (niegodziwość bestii).

Spektakl zmierza do ujawnienia prawdy; stopniowo zasłony kłamstwa spadają z Sędziego Adama – zostaje on rozpoznany przez handlarkę i wskazany przez Ewę. W spektaklu następuje odwrócenie mitu o prarodzicach. Urocza Ewa stała się obiektem pożądania i usiłuje uwolnić się z ramion (oskarżeń) Adama (sędziego). Szpetna bestia nie zmieni się w uroczego księcia, jak miało to miejsce w znanej baśni Andersena. Najistotniejsze jest zawsze jedno określone działanie: „okiełznać bestię w człowieku” – jak napisała Hanna Malewska (Malewska 1987: 36). Ciało sędziego zawisło na szubienicy, a cień rzucany przez denata w scenie finałowej porusza się jak wahadło zegara tik (lewo) – tak (prawo). „Za pomocą zegara ujmujemy zdarzenia świata, co nie znaczy, że one mają naturę czasową, lecz jedynie, że określamy je jako przebiegające przez teraźniejszość. Ten czas obecnego momentu stale się toczy i jest wyjaśniany jako następstwo kolejnych momentów «teraz». Wszystko, co się zdarza, przychodzi z nieskończonej przyszłości i znika w nieskończonej przeszłości, przebiegając przez nietrwałą teraźniejszość” (Burczyńska-Garewicz 2003: 41).

Tajemnica pięknej Ewy i bestialskiego Adama rozpłynęła się na drobne kawałki teraźniejszości. Każdy ma swoją prawdę, ukrytą na dnie malowanego dzbana. I chociaż prawda jest bolesna, to nieprawda po prostu zabija – jak cichy morderca w białych rękawiczkach.

LITERATURA:

H. Burczyńska-Garewicz: „Metafizyczne rozważania o czasie. Idea czasu w filozofii i literaturze”. Kraków 2003.
H. Malewska: „O odpowiedzialności i inne szkice”. Kraków 1987.
B. Pascal: „Myśli”. Tłum. T. Boy-Żeleński. Warszawa 1977.
Heinrich von Kleist: „Bestia”. Reżyseria i inscenizacja: Janusz Wiśniewski. Muzyka: Jerzy Satanowski. Kostiumy: Agata Uchman. Obsada: Mirosław Kropielnicki, Janusz Grenda, Paweł Binkowski, Małgorzata Łodej-Stachowiak, Wiktoria Kulaszewska, Ildefons Stachowiak, Grzegorz Gołaszewski i in. Premiera: 17 czerwca 2011, Teatr Nowy im. Tadeusza Łomnickiego w Poznaniu.