Wydanie bieżące

1 kwietnia 7 (199) / 2012

Monika Glosowitz, Vita Fortunati,

STAROŚĆ JAKO SKANDAL

A A A
Monika Glosowitz: Starzenie się jest jednym z tych procesów, których przypisana „naturalność” wiąże się z normatywnością właściwie równoznaczną z wymuszoną niewidzialnością. Skąd te mechanizmy społecznej eutanazji?

Vita Fortunati: Żeby zrozumieć proces, który nazywasz „społeczną eutanazją”, istotna jest analiza literackich i wizualnych reprezentacji starzejącego się kobiecego ciała, ponieważ ten rodzaj „kulturowego śledztwa” ukazuje cały wachlarz obrazów i metafor, które narastały w naszej kulturze w ciągu wieków. Obrazowanie to jest oparte na przeplatających się klasycznych mitach, które odsłaniają kulturowe stereotypy, na których z kolei opiera się symbolika motywu starej kobiety. Takie stereotypy są głęboko osadzone w społeczeństwie Zachodu, co wyjaśnia, dlaczego tak niezwykle trudno jest postrzegać starzenie się w inny sposób.

M.G.: Wydaje się, że nawet w refleksji feministycznej stara kobieta znajduje się na marginesie – pozbawiona zdolności reprodukcyjnych, nie jest tym samym głównym uczestnikiem walki z dyskryminacją. Swoje miejsce znajduje w tekstach de Beauvoir, Cixous czy Kristevej, jednak ciągle nie poświęca się jej wystarczającej uwagi, skoro jest podwójnie wykluczona – jako stara i jako kobieta. Dlaczego?

V.F.: Temat kobiecego starzenia się nie jest popularny nawet w ramach krytyki feministycznej między innymi dlatego, że nasza zachodnia cywilizacja wciąż kieruje się uprzedzeniami dotyczącymi kobiet i starości. Jak wspomniałaś – krytyczki feministyczne (Beauvoir, Betty Friedan, German Greer) pierwszej generacji rozpoczęły dyskusję o problemach związanych z procesem starzenia się. Najważniejsze teoretyczki feminizmu i emancypacji zainteresowały się procesem starzenia się, podkreślając, że uprzedzenia i stereotypy dotyczące starszych ludzi, tak zwany ageism, tak jak seksizm i rasizm, jest rezultatem ignorancji i ujawnia niezdolność akceptacji podstawowych praw człowieka, mówiących o tym, że wszyscy ludzie są równi. Matki feminizmu, kiedy się tylko zestarzały, doświadczyły na własnej skórze procesu marginalizacji, związanego z wiekiem, przez który nie przeszła jeszcze młodsza generacja feministek. Przeżyły i opisały z niezwykłą intensywnością własną podwójną niewidzialność – jako kobiety i jako staruszki. Dyskurs genderowy, który zaangażował i zainteresował same kobiety, rozwija się w kierunku przezwyciężania kolejnych stereotypów. Badaczki są świadome, że proces starzenia się obejmuje różne epistemologiczne, biologiczne oraz społeczne problemy, włączając relacje pomiędzy generacjami, a ponadto potrzebę prowadzenia badań dotyczących tego fenomenu z interdyscyplinarnej perspektywy. Nowe zintegrowane studia są oparte na przeświadczeniu, że starzenie się nie jest już chorobą, ale etapem życia, przekształceniem, w ramach którego niektóre funkcje życiowe zanikają i nie są tak wyraźne jak wcześniej, podczas gdy inne są bardziej widoczne. Starzenie się, z biologicznego punktu widzenia, staje się coraz bardziej kompleksowym fenomenem, który ukazuje nieustanne przystosowywanie się organizmu do osiągania kolejnych stadiów równowagi. Ta nowa koncepcja procesu starzenia się łączy się z Jungowską rewizją starczego wieku. Jung widzi ten trzeci wiek jako nowy okres rozwoju, w którym psyche jest podmiotem poddanym nieustannej re-kreacji, ciągłemu przekształceniu. W związku z tymi przesłankami musimy jednak przemyśleć okres starzenia się jako jeden z etapów ewolucji psyche, w trakcie którego (jeżeli jest tylko dobrze rozumiany) możemy dociec i uzupełnić to, kim byliśmy, oraz, w finalnej analizie, kim jesteśmy.

M.G.: Dlaczego symbolika starzejącego się ciała jest tak kontrowersyjna?

V.F.: Mówienie, że obraz związany z ciałem jest „kontrowersyjny”, ukazuje ambiwalentny mechanizm odbioru obrazu starszej osoby w kulturze Zachodu: zawsze bowiem była to reprezentacja całkowicie pozytywna albo też kompletnie negatywna. Dla starszych prawo wszystkiego albo niczego oznacza, że nie ma pomiędzy tymi ekstremami możliwości mediacji. Termin „kontrowersyjny” ujawnia strach, który ludzkość zawsze odczuwała w związku z reprezentacją starości, bo ta zawsze implikuje śmierć. Z jednej strony, starość była również idealizowana, sublimowana oraz kojarzona z najwyższą mądrością i cnotą. Z drugiej zaś, stara kobieta zawsze była widziana jako niepokojąca figura, ponieważ jest ona przechowalnią zepsucia i rozkładu. Ścisłe wzajemne oddziaływanie pomiędzy fizycznym i duchowym zniedołężnieniem było zawsze podkreślane z uwagi na fizyczne podupadanie nieuchronnie związane z ruiną duchową. Stąd, słabość oraz fizyczna kruchość są synonimami moralnej ułudy. Co więcej, starszy wiek często był przedstawiany za pomocą figury starej kobiety, ponieważ już w antyku pisarze rozpoczęli gwałtowny atak przeciwko starzejącemu się kobiecemu ciału, w ten sposób wyrażając swoją głęboka mizoginię.

M.G.: W swoim artykule wspomina Pani o obrazie starzejącego się ciała jako karykaturze w poezji Yeatsa. Czy spotkała się Pani z odwrotną strategią w poezji – strategią afirmacji zmian związanych ze starzeniem?

V.F.: Aby przybliżyć zmiany percepcji starzejącego się kobiecego ciała w ramach naszej zachodniej cywilizacji, chciałabym porównać dwie antytetyczne wizualne reprezentacje kobiecego starzenia się. Stanowią one kondensację i ucieleśnienie stopnia, do którego starzejące się ciało kobiety jest społeczną i kulturową konstrukcją oraz pozytywną zmianę, która pojawiła się w jego percepcji. Pierwszą reprezentacją jest „Portret starej kobiecy” autorstwa Giorgiona, drugą – fotografia siedemdziesięciodziewięcioletniej pływaczki w kostiumie kąpielowym, którą znalazłam w książce Etty Clark „Growing Old is not for Sissies II: Portraits of Senior Athletes” (Pomegranate 1995). Obraz włoskiego malarza przedstawia dewastację ciała o pełnych kształtach, łysiejącego, z paroma zębami i głębokimi zmarszczkami na twarzy. Oczy kobiety przenika smutek, a całość odgrywa rolę przypomnienia o krótkotrwałości piękna. Staje się okropnym ostrzeżeniem dotyczącym tego, co ma nadejść, dlatego też zwój umieszczony w jednej z jej dłoni podpowiada: col tempo („z czasem”). Natomiast na drugim portrecie fotograf uchwycił witalność ciała kobiety, choć jej twarz jasno ukazuje znaki przemijającego czasu, i jego wewnętrzną harmonię. Sport i aktywność fizyczna nie ukazują końca samego w sobie, ale są namacalnymi oznakami akceptacji starszego wieku, dowodami pogodnej i zrównoważonej relacji pomiędzy ciałem i otoczeniem. Chciałabym również przywołać Amerykańską pisarkę Mary Sarton i jej przepiękne dzienniki „Endgame, A Journal of the Seventy-Ninth Year” oraz „Encore: A Journal of the Eightieth Year”. Osiemdziesiąt dwa punktualne zapiski, dzień po dniu, ukazują nieprzerwane poszukiwania ontologicznej głębi, która nie jest już dłużej oparta na „robieniu”, ale na „byciu”. Nowy wymiar życia według Sarton obejmuje świadomość, że w starszym wieku następuje zwrot od działania do przeżywania. Bycie oznacza dla niej intensywne rozumienie własnej teraźniejszości, a ponad wszystko bliskości śmierci, co zmienia pewne wartości wyznawane przez pisarkę. Posiadanie rzeczy nie jest już tak istotne jak czas na myślenie. Pisarka nie koncentruje się więc na aktywności, ale „schodzeniu” w głąb własnej psyche. W swoich dziennikach prowadzi zapiski dotyczące codziennych podstawowych radości, które starsza kobieta może wydobywać z małych rzeczy i nieistotnych wydarzeń dnia powszedniego, przede wszystkim z codziennej troski o własny ogród. Wymaga to wyobraźni, a najbardziej odwagi potrzebnej do eksplorowania i odkrywania starszego wieku jako wielkiego wyzwania.


M.G.: Mogłaby powiedzieć Pani więcej o swoim projekcie?

V.F.: Jego pierwsza przesłanka była autobiograficzna – przez ostatnie parę lat skupiałam swoją uwagę na tym temacie, ponieważ chciałam wejść w tę fazę dobrze przygotowana. Podczas przyswajania tej wiedzy, dzięki przyjaciołom-naukowcom, z którymi pracowałam, odkryłam wiele fascynujących podejść do procesu starzenia się. Druga przyczyna jest społeczna. W latach 60. staliśmy się świadkami znaczącego społecznego fenomenu – zaskakujące wydłużenie przeciętnej długości życia zamożniejszych społeczeństw związane jest ze spadkiem liczby urodzeń. Postindustrialne społeczeństwa znalazły się w sytuacji, w której muszą zmierzyć się z szybko starzejącą się populacją. Na przykład, średnia długość życia mężczyzn we Włoszech to 79, a kobiet 84 lata, biorąc pod uwagę kontekst zmian socjalnych i geograficznych. Tom Kirkwoow, naukowiec, stwierdził: „Mierzymy się z rewolucją długowieczności, w związku z którą społeczeństwa na całym świecie zatrzęsły się w posadach, co głęboko zmienia nasz stosunek do życia i śmierci” (tegoż: „The End of Age”, Londyn 2001, s. 3). Ten fakt zmusza cię do bardziej świadomego podejścia do problemu, ponieważ twoje pokolenie musi wiedzieć nie tylko, jak żyć dłużej, ale też uchwycić nowe konceptualizacje poszczególnych etapów życia. Wspólnota Europejska musi również potwierdzić ten fakt, zwłaszcza, że w ramach swoich priorytetów posiada plan kształcenia ustawicznego, ponieważ po raz pierwszy w historii nieustanna aktualizacja wiedzy jest niezbędna. Nie potrzebujemy już samego przygotowania do starości, ale musimy w pełni ją zrozumieć, żeby móc pozytywnie współdziałać ze starszą częścią społeczeństwa.


M.G.: Mówi Pani w jednym ze swoich tekstów o podmiotowości performatywnej starszych osób. Co jest szczególnego w tym podejściu?

V.F.: Starość jest bardzo kompleksowym, nie stałym fenomenem, ale procesem, który ulega zmianom w czasie i przestrzeni, ponieważ jest rezultatem nieskończonych interakcji na styku natury i kultury, ciała i umysłu. Najprawdopodobniej największe wyzwanie wiąże się z dekonstrukcją męskich stereotypów, którą parają się obecnie artystki przedstawiające w fotografii i malarstwie ciało poddane destrukcji. Ekspozycja nagiego ciała starej kobiety kwestionuje kulturę, która, jak widzieliśmy, zepchnęła kobietę pozbawioną zdolności reprodukcyjnych w przestrzeń niewidzialności albo zamknęła ją w kanonicznej roli babci. Artystki, takie jak Cindy Sherman i Claire Prussian, pokazały stare kobiece ciało w nadmiarze albo też przedstawiły starą kobietę jako byt o polimorficznej seksualności. W tym sensie, widzą one starą kobietę jako twór, który ucieleśnia zatrważające cechy mitycznych figur: Sybilli, Pytii, Meduzy. Te obrazy emanują urokiem i czarem, co umożliwia przełamanie granic i ograniczeń, które patriarchalne społeczeństwo na nie narzuciło.
Chciałabym również wspomnieć o paru filmach, których fabuła ogniskuje się wokół tabuizowanych tematów, głównie seksu w starszym wieku. Parę lat temu widziałam w Sztokholmie film „Welcome to Verona”, w którym miłość starszej pary lesbijek została bardzo inteligentnie przedstawiona. Mocno wierzę, że sztuka (malarstwo, instalacje, fotografia oraz kino) może przyczynić się do wykreowania nowego obrazu kobiecego starzenia się, który nie jest ściśle powiązany z naukowym podejściem do zdrowia i pomyślnej starości.

M.G.: Dziękuję za rozmowę.

V.F.: Dziękuję również.

Tłumaczyła Monika Glosowitz