Wydanie bieżące

15 kwietnia 8 (200) / 2012

Maciej Duda,

SPRAWIEDLIWOŚĆ MUSI BYĆ…

A A A
We wstępie do polskiego wydania „Pamięci przetrwania” Christophera R. Browninga Barbara Engelking pisze, że przyczynkiem do powstanie owej narracji był gniew badacza. Czytając niemieckie dokumenty sądowe z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku, nie mógł on zaakceptować działań sędziów, którzy badając sprawy odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne, nie przywiązywali należytej wagi do obciążających ich zeznań żydowskich świadków. To, że Engelking pisze o gniewie, oburzeniu i złości Browninga, sugerować może emocjonalne ujęcie badawczego tematu, co dla ortodoksyjnych historyków czy archiwistów jest co najmniej oksymoroniczne, by nie powiedzieć – po prostu nieprofesjonalne. Pod piórem Engelking powyższa uwaga nie jest jednak zarzutem, lecz wskazówką. Rysuje bowiem podstawy metodologicznych założeń badawczych Browninga, autora znanego z książki „Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i »ostateczne rozwiązanie« w Polsce”.

Działania Browninga wyrastają nie tylko z gniewu, ale też z etycznych przesłanek, z chęci oddania sprawiedliwości tym, których głos został unieważniony przez instytucje powołane nie tylko do tego, by rozliczyć wojenne zbrodnie, ale także po to, by pokazać, że w powojennej rzeczywistości zapanował ład i porządek, że nadal możliwa jest sprawiedliwość. Niestety, z doniesień historyka wynika, iż nazistowskie czyny nie zostały odpowiednio zweryfikowane, a ich sprawcy nie ponieśli konsekwencji. Dlaczego? Nie jest to pytanie, na które odpowiedzieć próbuje historyk. Tenże skupia się na próbie odpowiedzi na pytanie, jak do tego doszło.

Opowieść amerykańskiego badacza powstała w XXI wieku, sześćdziesiąt parę lat po wojnie, a czterdzieści lat po sporządzeniu dokumentów, które legły u podstaw książki. Chcąc komplementarnie i całościowo zarysować opisywany proces, Browning skupił się na wycinku – na wojennej historii Żydów wierzbnickich – dokonując prezentacji jednego miasteczka i funkcjonującego przy nim nazistowskiego obozu pracy. Już w tym momencie badacz przykuwa uwagę czytelników w dwójnasób. Po pierwsze dlatego, że w przypadku dotychczasowych badań ma się zazwyczaj do czynienia z holistycznym oglądem obozów zagłady, nie pracy. Można wnieść, że „Pamięć przetrwania” jest pierwszą tak szczegółową monografią dotyczącą nazistowskiego obozu pracy przymusowej (przy zaznaczeniu, że istnieją dokładne opracowania dotyczące choćby łódzkiego getta zarządzanego przez Rumkowskiego; tutaj jednak badacz znajduje rozróżnienie między gettem, którego mieszkańcy wykorzystywani byli do pracy, a samym podwierzbnickim obozem pracy Majówka i ówczesnym wierzbnickim Tartakiem). Drugim czynnikiem podnoszącym wagę badań Browninga, poza warstwą faktograficzną, jest metodologia, którą stosuje: lokalny czy regionalny zwrot w badaniach (nie tylko Holokaustu), który pozwala na wnikliwe i wyczerpujące zarysowanie zależności złożonego, zróżnicowanego i wówczas wieloetnicznego środowiska, w którym dokonano (i pozwolono na dokonanie) Zagłady Żydów.

Zrębem tej mikrohistorycznej narracji są relacje ocalałych z wojennej pożogi. Browning wnikliwie ogląda świadectwa 292 ocalałych: wywiady i zeznania zebrane od razu po zakończeniu wojny, świadectwa powtórzone dwadzieścia lat później przed niemieckim sądem oraz wywiady i nagrania VHS powstałe jeszcze w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. Wszystkie odnoszą się do sytuacji jednego obozu, jednocześnie oświetlając się wzajemnie, toteż jak donosi autor, charakter owych źródeł sprawia, że nie wszystkie z nich można traktować jednakowo. Porównanie zeznań i opowieści udzielanych przez te same osoby na przestrzeni kilkudziesięciu lat doskonale usprawiedliwia działania historyków, którzy zazwyczaj przedkładają relacje zebrane wkrótce po wojnie ponad te zgromadzone po wielu latach. Rozpatrując różnice między jednymi i drugimi, Browning wielokrotnie odwołuje się do asocjacyjnych mechanizmów pamięci, szczególnie często ujawniających się w chwili prób powrotu czy opisu doświadczeń traumatycznych. Kolejne wywiady tych samych świadków ujawniają coraz większe zakorzenienie w pamięci zbiorowej, odrzucanie tego, co indywidualne lub też wykorzystywanie – na drodze sugestii – znanych tropów, w celu uzupełnienia dotychczas pozrywanej, niepełnej i niechronologicznej struktury własnej opowieści. Według badacza szczególnie wyraźnie ujawniają to dotychczasowe badania obozów zagłady. Jego zdaniem, przeglądając świadectwa, można zauważyć nawet zależności między strukturą opowieści indywidualnych a narracji hollywoodzkich. Koronnym argumentem staje się jedna ze scen z „Listy Schindlera”, w której to więźniowie, zamknięci w łaźni bezpośrednio po przybyciu do obozu, z niepewnością wpatrują się w prysznicowe dysze, zastanawiając się czy poleci z nich woda, czy gaz. Opis uczucia ulgi w chwili, gdy na ciała więźniów spływa woda, po premierze filmu Spielberga stał się stałym motywem nagrywanych wyznań/wywiadów z ocalałymi, podobnie zresztą jak doniesienia, wedle których po przywiezieniu do obozu selekcji więźniów każdorazowo dokonywał doktor Mengele.

Powołując się na casus zbiorowej i kulturowej pamięci, Browning pozostaje sceptyczny także względem wielu zeznań ocalałych z obozu pracy przymusowej. Przeglądając opisy konkretnych sytuacji, każdorazowo nie tylko zestawia wszystkie dostępne punkty widzenia, skupia się na podobieństwach i różnicach, ale obudowuje je także odpowiednim komentarzem, rzucającym światło na ciąg przyczynowo-skutkowy. W skład komentarza wchodzą nie tylko relacje innych ocalałych, ale też próba holistycznego opisu Wierzbnika, Starachowic, Tartaku, wierzbnickiego getta oraz obozu Majówka. Historia stosunków między Żydami, Polakami a Ukraińcami, a także nadzorującymi obozy Niemcami rozciąga się nie tylko na czas istnienia obozu pracy, na lata czterdzieste XX wieku, ale także na lata trzydzieste oraz lata powojenne. W ten sposób badacz dokonać próbuje rekonstrukcji panujących stosunków społecznych oraz odpowiedzieć na pytanie, jak to się stało, że wierzbnicki obóz pracy przymusowej jest pod względem ilości ocalałych tak wyjątkowy. Odsetek Żydów, którzy przetrwali ów wierzbnicki epizod, w porównaniu do pozostałych przypadków, jest znaczny. Rozpatrzenie powyższego zagadnienia doprowadza badacza do zbudowania katalogu przypadkowych oraz kodeksowych przyczyn. Ów kodeks, którego postanowienia przytacza Browning, pozwalał Żydom z Wierzbnika i okolic przetrwać w świecie z odwróconymi zasadami oraz dokonać choiceless choices – niemożliwych wyborów pomagających przetrwać. Dodatkowy problem sprawiają także rozpatrywane przez badacza modele relacjonowania, które neutralizują znaczenie działań samych ocalałych – wszystko w myśl oddalenia ewentualnej winy związanej z niemożliwymi wyborami podyktowanymi obozową sytuacją. Owe modele pozwalają na oddalenie autonarracji niemożliwej do udźwignięcia w czasach powojennych.

Przy całej ostrożności wynikającej z obserwacji mechanizmów pamięci Browning nie eliminuje jednak głosów zebranych później. Rzecz jasna, nie traktuje ich jednak tak, jak Jan Tomasz Gross, który badając źródła, odnosił się do nich z aprobatą, nie podważając ich i postulując zastąpienie postawy wątpiącej postawą afirmującą. Browning nie afirmuje, zamiast tego stwierdza, iż ważnym kontekstem późniejszych zeznań i wywiadów ocalonych pozostaje ich dojrzałość: „[…] w latach dziewięćdziesiątych, pół wieku po pamiętnej podróży do Birkenau, wielu byłych więźniów obozów w Starachowicach dojrzało już do tego, by mówić o tym, i to nie tylko we własnym gronie, włączając ten obszar pamięci wspólnoty do pamięci publicznej. Tym samym zadali kłam lekceważącemu przekonaniu, że świadectwa ofiar Zagłady z upływem lat ulegały uproszczeniu i ugrzecznieniu, w coraz większym stopniu odrywając się od kłopotliwej niejednoznaczności i dramatycznej złożoności tamtych wydarzeń. Niektórzy mówią z gniewem, inni z rezygnacją, ale wielu przemówiło. Jednym głosem, którego jeszcze nie usłyszeliśmy, jest to głos lubliniaków, przechowujących tamten epizod w zamkniętej pamięci wspólnoty” (s.312). Dojrzałość ukazuje wielość punktów widzenia, uwzględnia wiek, pochodzenie i płeć, dzięki czemu w monografii mogły pojawić się rozdziały „Dzieci w obozach Strzelnica, Majówka, Tartak” czy „Porody, przerywanie ciąży, seks i gwałty”. Choć oba obwarowane zostają wielokrotnymi doniesieniami o ich niepełności, brakach i przemilczeniach, doskonale oddają założenia mikrohistorycznego i etycznego nastawienia badacza.

W lekturze monografii Browninga istotniejszy niż faktograficzny wydaje się poziom meta-. Ten pierwszy odnieść możemy choćby do opublikowanej w 1996 roku „Death Comes In Yellow: Skarżysko-Kamienna Slave Labor Camp” Felicji Karay. Z kolei ten drugi spełnia się nie tylko w chwili opisu metodologii badawczej, ale też w momencie oglądu formy pisarskiej Browninga, którą można oczywiście powiązać z kluczem tematycznym i chronologicznym. Wydaje mi się jednak, że równie ważny pozostaje tu także klucz etyczny, ujawniający pewną autorską premedytację. Otóż przez pierwsze trzysta pięćdziesiąt stron autor z drobiazgową pieczołowitością przedstawia losy poszczególnych bohaterów, bohaterek i ich rodzin, opisuje życie codzienne w Wierzbnie oraz w obozach, by na ostatnich kilkudziesięciu stronach, przedstawiając wyniki pracy niemieckich biegłych sądowych i sędziów, po prostu unieważnić wszystkie, a przynajmniej większość przedstawionych faktów. By oznajmić: tak nie było, świadkowie są niekompetentni, mylą się, zmyślają. Dzięki temu dogłębnie już zaznajomiony z każdym z przypadków czytelnik nie jest w stanie przebrnąć przez opis sądowych poczynań nie tylko bez niedowierzania, ale także bez irytacji i gniewu na samych sędziów oraz całą strukturę niemieckiego prawa, w ramach której można było wydawać wyroki oszczędzające zbrodniarzy nawet w chwili, gdy obciążały ich relacje i zeznania kilku świadków. W tym też momencie czytelnicy pozostają wtrąceni, czy wręcz wepchnięci, w ten sam stan, który nakłonił badacza do próby rekonstrukcji historii produktywnego wykorzystania niewolniczej pracy Żydów na podstawie opowieści ocalałych z Wierzbnika i okolic – stan irytacji i gniewu, który każe nam upomnieć się dziś o pokrzywdzonych. W efekcie „Pamięć przetrwania” z nawiązką spełnia badawcze założenie Browninga – zapewnia dziejową sprawiedliwość i pozwala pamięci przetrwać.
Christopher R. Browning: „Pamięć przetrwania. Nazistowski obóz pracy oczami więźniów”. Przeł. H. Pustuła-Lewicka. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2012.