Wydanie bieżące

1 maja 9 (201) / 2012

Przemysław Pieniążek,

HOOVER I JEGO TAJEMNE BIURO

A A A
NOWOŚCI DVD
Otrzymawszy w 1917 roku prawniczy dyplom na Uniwersytecie im. Jerzego Waszyngtona, John Edgar Hoover podjął pracę w amerykańskim Departamencie Sprawiedliwości w charakterze specjalnego asystenta prokuratora generalnego, Alexandra Mitchella Palmera. Nadzorował wówczas szereg akcji przeciwko wywrotowej działalności społeczno-politycznych radykałów. Rozgoryczony jałowym śledztwem policji w sprawie nieudanego zamachu na Palmera, młody prawnik zaczął poważnie myśleć o stworzeniu bardziej funkcjonalnego systemu zwalczania przestępczości. W związku z tym w 1921 roku zasilił szeregi Biura Śledczego Departamentu Sprawiedliwości, zdobywając po trzech latach nominację na stanowisko dyrektora placówki, której nazwę w 1935 roku oficjalnie zmieniono na Federalne Biuro Śledcze (FBI).

Sprawując przez czterdzieści osiem lat niepodzielną władzę w FBI, J. Edgar uskuteczniał działanie rządowej agencji, tworząc między innymi laboratoria kryminalistyczne oraz scentralizowaną bazę odcisków palców. Swoich podwładnych dobierał z niezwykłą pieczołowitością, rozpatrując kandydatury w kluczu solidnego wykształcenia, tężyzny fizycznej oraz lojalności. W latach trzydziestych wypowiedział wojnę napadającym na banki gangsterom (takim jak John Dillinger, Alvin Karpis czy Machine Gun Kelly), patronując spektakularnym aresztowaniom, w których często osobiście nie brał udziału, co nie przeszkadzało mu jednak w przypisywaniu sobie cudzych zasług.

Po drugiej wojnie światowej Hoover skoncentrował się na obsesyjnym wręcz śledzeniu wszelkich przejawów działalności prokomunistycznej oraz antyamerykańskiej, budząc skalą swych nadużyć spore kontrowersje także wśród funkcjonariuszy Biura. Umacniając w kolejnych dekadach swoją władzę (służył ośmiu prezydentom, począwszy od Calvina Coolidge’a, na Richardzie Nixonie kończąc), J. Edgar posiadał dostęp do tajnych akt dotyczących działalności, ale także prywatnego życia wielu znaczących polityków. W jego zbiorach znajdowały się teczki dokumentujące seksualne wybryki Eleanor Roosevelt, Johna Fitzgeralda Kennedy’ego czy Martina Luthera Kinga. Większość materiałów została po jego śmierci zniszczona przez wieloletnią sekretarkę, Helen Gandy. Podobno już Harry S. Truman oraz JFK planowali odsunąć go od kierownictwa FBI, jednak uginali się przed widmem politycznych konsekwencji takiego kroku. Dopiero po śmierci Hoovera w 1972 roku (zmarł na serce w wieku 77 lat) przeprowadzono szereg reform mających w przyszłości zapobiegać podobnym nadużyciom.

O tym, że Clint Eastwood potrafi kręcić interesujące kino biograficzne, świadczyło swego czasu bardzo dobre przyjęcie filmów „Bird” (1988), przybliżającego legendę króla saksofonu, Charlie’ego Parkera oraz „Biały myśliwy, czarne serce” (1990), fabularyzowanej rekonstrukcji wydarzeń, do jakich doszło w trakcie realizowania przez Johna Hustona „Afrykańskiej królowej” (1951). Zdecydowanie mniej udanym dziełem był „Invictus – Niepokonany” (2009) – urodzinowa laurka wystawiona przez Eastwooda południowoafrykańskiemu politykowi, Nelsonowi Mandeli. „J. Edgar” wyróżnia się na tym tle jako próba artystycznego kompromisu między stonowanym panegirykiem a melodramatyczną demitologizacją osobistego oraz zawodowego życia nietuzinkowego szefa FBI.

Wprowadzając do filmu dość umowną ramę narracyjną, reżyser oddał głos swojemu charyzmatycznemu protagoniście (Leonardo DiCaprio), który jako stary, schorowany człowiek wciąż stoi na posterunku, w przerwach dyktując kolejne rozdziały swoich memuarów, przynoszących subiektywne spojrzenie na jego dotychczasowe życie, mające wciąż czynny udział w kształtowaniu historii Stanów Zjednoczonych. Fikcyjna okoliczność – według biografów Hoovera, dyrektor FBI nigdy nie zdecydowałby się na taką poufałość względem podwładnych – staje się pretekstem do podróży w czasie. Eastwood ukazuje zatem toczoną na początku ubiegłego wieku przełomową walkę J. Edgara z anarchistami, jego zawodowy awans oraz ewolucję metod śledczych udoskonalanych przez sztab jego pracowników. W filmie zaprezentowany zostaje również katalog najważniejszych akcji przeprowadzanych przez FBI, wśród których nie zabrakło bezpardonowych aresztowań kolejnych „wrogów publicznych numer 1” oraz udowodnienia winy Brunonowi Hauptmannowi (Damon Herriman) – człowiekowi podejrzanemu o tragiczne w skutkach porwanie syna jednego z pionierów amerykańskiego lotnictwa, Charlesa Lindbergha (Josh Lucas).

Zaletą „J. Edgara” są sprawnie rozpisane emocje, fabularnie uzasadnione rozmaitymi źródłami represji, jakim podlega tytułowy bohater. Scenarzysta filmu, Dustin Lance Black – laureat Oscara za skrypt do „Obywatela Milka” Gusa Van Santa (2008) – sportretował Hoovera jako jednostkę apodyktyczną, konsekwentnie dążącą do określonego celu, niezależnie od przeszkód czy skutków własnych działań, całkowicie jednak zdominowaną przez autorytet ukochanej matki, Anny Marie (Judi Dench). Panicznie wręcz bojąc się posądzenia o homoseksualizm, Edgar prędzej oświadczy się świeżo poznanej Helen Gandy (Naomi Watts), która z potencjalnej kandydatki na żonę stanie się jego dożywotnią sekretarką oraz powiernicą, niż zaakceptuje erotyczną fascynację, ba, głębokie uczucia, którymi darzy Clyde’a Tolsona (Armie Hammer), do końca życia będącego prawą ręką dyrektora FBI oraz jego nieodłącznym przyjacielem.

Faktem jest, że ambiwalentna relacja Hoovera i Tolsona już od lat czterdziestych XX wieku stanowiła przedmiot anegdot i złośliwych komentarzy (do dziś nie doczekały się one jednoznacznego rozstrzygnięcia), na które J. Edgar reagował ponoć niemal alergicznie. W udzielanych wywiadach Eastwood podkreślał zaś, że w swoim filmie pragnął przedstawić nie tyle wyczerpującą biografię Hoovera, co historię tragicznej miłości, w której zasadniczą rolę odgrywa dramat jednostki zmagającej się z własną tożsamością seksualną. Nie uchroniło to jednak głowy sędziwego twórcy przed gromami, jakie posypały się na nią ze strony emerytowanych agentów Federalnego Biura Śledczego, oburzonych przedstawieniem ich niegdysiejszego zwierzchnika jako despotycznego potwora o homoseksualnych skłonnościach. Co ciekawe, z entuzjazmem przyjęto natomiast występ Leonarda DiCaprio, którego sugestywna kreacja zapewniła mu nominację do Złotego Globu.

Hollywoodzki gwiazdor opanował charakterystyczny chód oraz sposób artykulacji swojego bohatera, wzbogacając równocześnie tytułową postać o tragiczny pierwiastek. Targany podświadomymi lękami, kompleksami oraz obsesjami, nigdy nie opuszczający gardy w kontaktach z innymi ludźmi Hoover jawi się jako swoja własna ofiara, nieświadomie niszcząca wszystko, co kocha. Z drugiej strony, bohater pozostaje (przynajmniej z własnego punktu widzenia) enigmatycznym mężem opatrznościowym amerykańskiego narodu, dla jego dobra i bezpieczeństwa gotowym do największych poświęceń oraz nieczystych zagrań. Tym bardziej dramatyczny jest dla niego fakt, że u schyłku życia musi stanąć w obliczu surowej polityki Richarda Nixona (Christopher Shyer), w jego odczuciu pragnącego skompromitować oraz obrócić w niwecz ukochane imperium.

Obok solidnego aktorstwa, tłumionego chwilami przez średniej klasy charakteryzację, atutem „J. Edgara” są pieczołowicie oddane realia czasów, w jakich toczy się akcja dzieła. Duża w tym zasługa kostiumologów oraz scenografów odtwarzających klimat kolejnych epok, jak również nostalgicznych, choć nie pozbawionych noirowej aury zdjęć autorstwa Toma Sterna, od czasu „Krwawej profesji” (2002) etatowego współpracownika Clinta Eastwooda (warto dodać, że reżyser sam skomponował muzykę do swego filmu).

„J. Edgar” nie stał się kinowym przebojem (dlatego też w Polsce debiutuje bezpośrednio na DVD i Blu-ray), a w dodatku skutecznie podzielił zachodnią krytykę, w przeważającej części słusznie piętnującą brak dramaturgicznego „pazura”, niespójny scenariusz oraz odczuwalną chwilami miałkość narracji. Mimo to jednak warto sięgnąć po najnowsze dzieło twórcy „Bez przebaczenia” (1992), stanowiące mocno zarysowany, nieuładzony, choć równocześnie nieprzejaskrawiony, portret człowieka, który pozostawił po sobie coś o wiele bardziej trwałego niż tylko dwuznaczną legendę.
„J. Edgar” („J. Edgar”). Reżyseria: Clint Eastwood. Scenariusz: Dustin Lance Black. Obsada: Leonardo DiCaprio, Naomi Watts, Armie Hammer, Judi Dench, Josh Lucas, Geoff Pierson, Damon Herriman. Gatunek: dramat biograficzny. Produkcja: USA 2011, 137 min.