Wydanie bieżące

15 czerwca 12 (204) / 2012

Marta Kalarus,

NIEUDANY FLIRT Z „UWODZICIELEM”

A A A
Temat prowincjusza, który pragnie stać się częścią „wielkiego świata” i za wszelką cenę zrobić w nim zawrotną karierę, jest jednym z motywów często pojawiających się w literaturze. Wątek ten wykorzystywany był przez znanych i cenionych pisarzy, takich jak Stendhal, Honoré de Balzac czy Guy de Maupassant. Jednym z najbardziej znanych utworów ostatniego z nich jest „Bel Ami”, zaliczany do klasyki dziewiętnastowiecznych powieści. Właśnie to dzieło, którego fabuła była już zresztą wcześniej wykorzystywana przez twórców filmów i seriali telewizyjnych, postanowili przybliżyć współczesnemu widzowi Declan Donnellan i Nick Ormerod w swej produkcji, wyświetlanej w polskich kinach pod tytułem „Uwodziciel”.

Zarówno film, jak i literacki pierwowzór poświęcone są historii Jerzego Duroya, zwanego Bel-Ami (z fr. Piękny Przyjaciel). Ów młody, przystojny i – niestety – biedny mężczyzna przyjeżdża do Paryża, marząc o zrobieniu kariery i staniu się jednym z szanowanych, bogatych obywateli miasta. Wkrótce orientuje się, że najprostszą drogą do awansu jest wykorzystanie salonowych intryg i znajomości, a także zyskiwanie przychylności kolejnych, liczących się w tak zwanym towarzystwie, kobiet. Okazuje się, że taka strategia pozwala wybić się nawet osobom przeciętnym i niezbyt utalentowanym, ale za to sprytnym i wykorzystującym każdą nadarzającą się okazję – tak, jak czyni to Duroy.

Książka Maupassanta, chociaż opowiada historię niejednokrotnie poruszaną wcześniej na kartach literatury światowej, jest lekturą wciągającą, napisaną w sposób interesujący i żywy. Tego samego nie można niestety powiedzieć o filmie. Atutem dzieła jest sposób ukazania Paryża jako nieco mrocznego, przytłaczającego miasta z brudnymi zaułkami nędzy. Zabieg ten tworzy klimat filmu i oddaje jego duszną atmosferę. Poza tym jednak trudno doszukać się w „Uwodzicielu” elementów zasługujących na pochwałę, a tym bardziej zachwyt.

Przede wszystkim przykry jest sam sposób potraktowania literackiego oryginału. Film sprawia wrażenie, jakby scenarzysta nie miał pomysłu na to, co można zrobić z fabułą powieści, aby zmieścić ją całą w trwającym półtorej godziny filmie. W efekcie poszczególne wątki wydają się fragmentami wycinanki, za którą zabrała się niewprawna ręka dziecka. Kolejne romanse Duroya są pozbawione jakiegokolwiek wstępu i uzasadnienia – ot, Piękny Przyjaciel poznaje kolejną kobietę i ląduje z nią w łóżku, ewentualnie zachęca do małżeństwa czy ucieczki z domu rodziców. Nieważne, że wcześniej nie widywał się z daną damą zbyt często i nie miał okazji zdobyć jej zaufania – przecież jest (zwłaszcza w polskiej dystrybucji) uwodzicielem. Relacje między bohaterami są w związku z tym bardzo płytkie i niezbyt przekonujące, a przez to pozbawione dramatyzmu i emocji. Widz, który nie zna powieści Maupassanta, niekoniecznie zrozumie również powody, dla których Bel Ami wdaje się w kolejne romanse i nie dowie się, jak udaje mu się nakłonić do flirtu nawet nieprzystępne, czcigodne mężatki. W przekonaniu odbiorcy do poszczególnych bohaterów nie pomaga niestety nawet dobra gra uznanych gwiazd kina, takich jak Uma Thurman, Kristin Scott Thomas czy Christina Ricci. Wszystkie z pań nie miały bowiem szansy na stworzenie interesującej, żywej postaci, gdyż scenariusz za bardzo poszatkował ich wątki. Postacie kobiece są przez to niezbyt pogłębione psychologicznie, a widz nie angażuje się zanadto w śledzenie ich losów.

Mieszane uczucia wzbudza Robert Pattinson, grający Jerzego Duroya. Bez wątpienia jako zaletę można młodemu aktorowi poczytać to, że najwyraźniej chce uniknąć zaszufladkowania i wybiera role odbiegające znacznie od jego kreacji w słynnej sadze „Zmierzch”. W „Uwodzicielu” stworzył całkiem interesującą postać, a w niektórych scenach jego gra pozostawała na wysokim poziomie. Efekt psuje jednak powtarzany wciąż przez Pattinsona dziwny grymas, będący połączeniem uśmiechu i obrzydzenia. Mina ta, wykorzystywana przez aktora zdecydowanie za często, po pewnym czasie staje się wręcz drażniąca i nużąca. Niezbyt przekonujący jest również pełen nienawiści i zazdrości wyraz twarzy, który pojawia się na twarzy Duroya, gdy coś mu się nie podoba – grymas ten przypomina nieco mimikę mściwego czterolatka, którego rówieśnicy skrzywdzili w czasie zabawy w piaskownicy.

Ponadto w filmie razi tani psychologizm, mający zapewne za zadanie przybliżyć motywy postępowania głównego bohatera. W pierwszej scenie widzimy bowiem Duroya, gdy siedzi roztrzęsiony w obskurnym pokoju i patrzy na leżący przed nim niewielki kawałek chleba i resztki pieniędzy. Scena ta wystarczyłaby, aby pokazać, że bohater żył w nędzy i cierpiał głód, zanim zdecydował, że wyrwie się z tragicznej sytuacji. Twórcy filmu postanowili jednak przypominać widzowi w trakcie akcji, dlaczego Bel Ami podejmuje takie, a nie inne decyzje, pozostające nieraz w sprzeczności z przyjętym kodeksem etycznym. W związku z tym pierwsza scena staje się koszmarem Duroya, który prześladuje go i poprzedza niektóre z jego życiowych wyborów. W połączeniu z bardzo fragmentarycznie potraktowaną fabułą, zabieg ten daje nieco groteskowy efekt. Twórcy zdają się za wszelką cenę chcieć pogłębić osobowość głównego bohatera, nie musząc przy okazji za bardzo rozwijać innych tematów, mogących wskazać na motywy postępowania Pięknego Przyjaciela.

Najnowsza adaptacja powieści Maupassanta sprawia wrażenie, jakby jej autorzy postanowili pójść najłatwiejszą drogą, traktując wybiórczo wątki powieściowe i tworząc swego rodzaju filmowe streszczenie pierwowzoru. Niestety, jak to zazwyczaj bywa z wszelkiego rodzaju przedstawieniami danej fabuły „w pigułce”, obraz ani nie oddaje historii stworzonej przez pisarza, ani nie tworzy odrębnego, oryginalnego dzieła. „Uwodziciel” nie wnosi niczego świeżego do interpretacji powieści Maupassanta. Szkoda, bo wydaje się, że w książce drzemie spory potencjał i na jej podstawie mógłby powstać interesujący film. Zamiast tego mamy „Uwodziciela”, który jest wtórny, płytki i po prostu nudny.
„Uwodziciel” („Bel Ami”). Reżyseria: Declan Donnellan, Nick Ormerod. Scenariusz: Rachel Bennette na podstawie powieści Guya de Maupassanta „Bel Ami”. Obsada: Robert Pattinson, Uma Thurman, Kristin Scott Thomas, Christina Ricci, Colm Meaney, Natalia Tena. Gatunek: dramat. Produkcja: Francja / Wielka Brytania / Włochy, 103 min.