Wydanie bieżące

1 lipca 13 (205) / 2012

Ewa Szkudlarek,

NIEWOLNIK CV

A A A
Spektakl „Śmierć pracownika” został osnuty wokół wyczerpującego procesu poszukiwania stanowiska pracy. Ramy tego przedstawienia tworzą język utkany ze sloganów i cytatów rzeczywistości społecznej. Sztuka nie jest kroniką potocznej, codziennej i powierzchownej rzeczywistości, pozwala jednak przyjrzeć się owej realności i dotrzeć tam, gdzie między ludźmi toczy się skrywana, wręcz mordercza gra o dominację i gdzie niejasne mechanizmy korporacji narzucają określone role i zachowania. „Śmierć pracownika” mieści się w nurcie tzw. dramaturgii ja – firma. W sztukach „Top Dogs” Ursa Widera i „Po deszczu” Sergi Belbela, a także w spektaklu teatru telewizji „Keczup Schroedera” Domana Nowakowskiego zostały ukazane mechanizmy funkcjonowania korporacji, różnorodne sposoby zarządzania, zasady rywalizacji i współpracy grupowej, fenomen społecznej izolacji, problem wypalenia zawodowego i permanentnie utrzymującego się stanu stresu, wreszcie smak sukcesu i gorycz porażki.

Poznańskie przedstawienie otwiera monolog o Tezeuszu i Minotaurze w wykonaniu Ewy Szumskiej (Postać z Offu). Jej zabawa z taśmą magnetofonową uświadamia widzom zagubienie w labiryncie czasu, przestrzeni i historii. Lansowany obecnie zachodni model rynku pracy nie przystaje do polskiej rzeczywistości obciążonej reminiscencjami epoki PRL i czasów transformacji ustrojowej. Autor sztuki, Michał Kmiecik, komentuje na łamach miesięcznika „Dialog”: „Figura Tezeusza była (…) potrzebna, by zbudować labirynt poszukiwania pracy, ale także po to, by jakoś zrównoważyć socrealistyczny kamp wiersza Broniewskiego. I aby bohater doszedł aż do Minotaura, który mu powie z offu: «Nie, proszę pana, do widzenia, proszę pana». Nie chodziło (…) o pokazanie konkretnych struktur korporacyjnych, tylko o metaforę, wydobycie ogólnych sprzeczności kapitalizmu” (Kmiecik 2011: 115).

Oczywiście firma może być postrzegana socjologicznie jako szeroko rozumiana przestrzeń mityczna, być może przez to, iż w układzie pięter, działów, korytarzy, gabinetów dochodzi do najpełniejszego ucieleśnienia motywu labiryntu. Bez względu jednak na konkretną formę labiryntowego zagęszczenia, firma jest społecznym mitem, ucieleśnieniem pewnych wyobrażeń wielkiej kariery i drogi sukcesu. To także (a może przede wszystkim) wypadkowa konkretnych interakcji międzyludzkich, środowisko umożliwiające spotkanie i wymianę, złożone z działań zespołowych i gorączki konkurencji. Wymiana dóbr i idei sprzyja procesowi kreowania wartości, zarówno tych materialnych, jak i duchowych. Coraz częściej pojawia się tendencja do postrzegania firm jako siedziby spotkania ludzi i budowania nie tylko nowych obiektów, ale i warunków twórczych interakcji i relacji interpersonalnych. Firma pełni zatem także funkcję medium komunikacji społecznej. Oczywiście paradoksalność sytuacji ludzkiej pozostaje niezmieniona – społeczne (informacyjne) zbliżenie nie oznacza automatycznego przekroczenia barier samotności, wyalienowania. Organizacja chroni prywatność, ale też separuje jednostki, czyniąc je potencjalnymi zakładnikami lub wręcz więźniami swoich pozycji w systemie. Ten proces jest przerażającym dramatem, w którego świetle mit sukcesu przestaje być żywy.

Scenografia spektaklu „Śmierć pracownika” nie przypomina charakterystycznych wnętrz korporacji, za to dzięki starannie dobranym rekwizytom łączy kilka przestrzeni, a mianowicie miejsce pracy (służbowa palarnia, bar kawowy, tapeta ze znakiem systemu komputerowego) z prywatnym mieszkaniem (sypialnia, salon z telewizorem, sypialnia) i ulicą (budka telefoniczna, okna środków komunikacji miejskiej). Przestrzeń ulega ujednoliceniu tak, że postacie nie są pewne, czy wykonują pracę zawodową w domu, czy może raczej miejsce pracy stało się ich domem? Rynek pracy wchłania człowieka w takim stopniu, iż ulega on depersonalizacji, zostaje zredukowany do określonych funkcji, takich jak: Inwestor, Asystent, Posiadacz, W Sprawie Pracy, Przed Awansem Społecznym. Oczywiście w ostatecznym rozrachunku firma i tak jest postrzegana jako miejsce pracy, staje się czymś prywatnym w tym sensie, że nieuchronnie egzystuje w świadomości pracowników jako ich firma, będąca sceną niepowtarzalnych konstelacji zdarzeń i zmagań konkretnej jednostki. Dla jednych stanie się miejscem teraźniejszej pracy, dla innych obietnicą przyszłości, a dla pozostałych kontemplacją przeszłości.

W spektaklu najistotniejsze są wygłaszane przez aktorów pełne ekspresji monologi, które podkreślają charakterystyczne cechy postaci: pewność siebie (Posiadacz – Wojciech Kalwat), determinację w dążeniu do celu (W Sprawie Pracy – Piotr B. Dąbrowski), przeciętność (Przed Awansem – Jakub Papuga), atrofię uczuć (Asystentka – Anna Sandowicz). Mimo żartobliwego tonu i nieco ironicznej perspektywy, można dostrzec istotny problem – absolutne podporządkowanie zasadom rynku pracy, które prowadzi do ograniczenia, wręcz uwięzienia zarówno w sensie fizycznym, jak i psychicznym. Ta ciągła gra międzyludzka nie wiąże się z zewnętrznością, ale z kondycją umysłową. A podstawowy poziom tej gry odbywa się przez słowa. Spektakl pokazuje obraz ludzi samotnych, zagubionych w gąszczu możliwości, jakie daje współczesna cywilizacja. To obraz nowego świata, który człowiek chce pochwycić i w którym ciągle musimy wciąż szamotać się z tym, co nieludzkie.

Nie sposób nie wspomnieć o paradnej grze na czerwonej kanapie dwóch aktorek – Anny Sandowicz i Ewy Szumskiej. W rozmowie Asystentki i Głosu z Offu pobrzmiewa przecież echo afer politycznych, przypadków molestowania seksualnego i finansowych szantaży właśnie w miejscach pracy. Można odnieść wrażenie, że cały ten korowód jest napędzany głównie seksualnością mężczyzn, gdyż ich społeczna rola stwarza złudzenie przewagi. Ale często bywa inaczej, to właśnie mężczyźni odgrywają role na warunkach stawianych przez kobiety. Spektakl stawia tym samym pod wielkim znakiem zapytania kwestię etyki i odpowiedzialności.

Przedstawienie „Śmierć pracownika” zostaje zawieszone na granicy pytań, na które jednak nie udziela odpowiedzi. W ten sposób spektakl wyreżyserowany przez Iwo Vedrala nikogo ani nie popiera, ani też nie osądza. Nie ma tutaj konkretnej ideologicznej wizji czy też diagnozy społecznej. To po prostu gra, w której uczestniczą ludzie, przeobrażając system w system. Spektakl jest próbą opisania nowej rzeczywistości i przyjrzenia się zachodzącym zmianom społecznym i politycznym. I to stąd właśnie wzięło się zainteresowanie dramaturgią współczesną, skupioną na temacie kryzysu, relacji międzyludzkich i zanikającej możliwości komunikacji. „Śmierć pracownika” to sztuka o wzajemnym ranieniu się, niedopasowaniu do otaczającej rzeczywistości, niespełnieniu, poszukiwaniu ekstremalnych emocji i wrażeń. Skupienie na warstwie językowej umożliwia wydobycie sytuacji osobistych dwojga ludzi (Kochający, Kochana) nadających komunikaty na zupełnie różnych falach i zamkniętych w swoim zdegradowanym, niezdarnym języku. Poranna rozmowa małżonków w łazience uświadamia, jak bardzo są od sienie oddaleni, wzajemnie złośliwi i niekochani; łączy ich tylko wspólne konto bankowe i poranna toaleta.

W sztuce powraca ciągle pytanie o porządek świata i relacji w nim panujących. Oczywiście pozornie wiele się dzieje, firma to ruch potężnych działań, ale wszyscy bohaterowie nie wiedzą, dokąd zmierzają, są zawieszeni w kosmicznej pustce. Zamiast przedsiębiorczych biznesmenów i pogodnych sekretarek mamy życiowych maruderów i zgryźliwe malkontentki. Nikt nie ma ochoty na bunt, gdyż społeczny kokon jest tak ciasny jak gorset, z którego trudno się wyplątać. Człowiekowi nigdy nie jest dobrze wszędzie tam, gdzie się znajduje, ale czy ma lepsze miejsce do wyboru? Zerwać owe pęta jest bardzo trudno, można próbować – ale po co? I tak wszystko zostaje po staremu.

O czym jest właściwie ta sztuka? O etosie pracy czy o zniewoleniu w ramach własnego CV? Wprawdzie bez pracy nie ma kołaczy, lecz któżby chciał delektować się zakalcem?

LITERATURA:
„Nie przez szybę. Rozmowa z Michałem Kmiecikiem”, „Dialog” 2011, nr 12.
Michał Kmiecik: „Śmierć pracownika”. Reżyseria: Iwo Vedral. Scenografia i kostiumy: Karolina Sulich. Muzyka: Dawid Dąbrowski. Wideo: Siewcy Niepokoju. Inspicjent: Maria Skowrońska-Ferlak. Obsada: Ewa Szumska, Wojciech Kalwat, Piotr B. Dąbrowski, Jakub Papuga, Anna Sandowicz. Prapremiera: 16 grudnia 2011 r., Malarnia Teatru Polskiego w Poznaniu.