Wydanie bieżące

1 lipca 13 (205) / 2012

Michał Paweł Urbaniak,

BRAT I KOCHANEK

A A A
Håkan Lindquist to szwedzki prozaik podejmujący w swej twórczości problematykę mniejszości seksualnych. Debiutował w 1993 roku powieścią „Min bror och hans bror”, osiągając niewątpliwy sukces. Książka została przetłumaczona na kilkanaście języków, m.in. duński, holenderski, angielski, niemiecki, francuski, duński, grecki czy hiszpański, a obecnie – po blisko dwudziestu latach od napisania – ukazuje się również w polskim przekładzie.

„Mój brat i jego brat” to w warstwie fabularnej powieść quasi-kryminalna. Detektywem-narratorem jest w tym przypadku dojrzewający Jonas Lundberg, który stara się wyjaśnić zagadkę samobójczej śmierci nieznanego brata (Paul zginął pod kołami pociągu jeszcze przed narodzinami Jonasa). Chłopak, przeglądając rzeczy Paula, przypadkowo natrafia na tajemniczy list, którego adresatem jest niejaki „Princi” i podejmuje swoiste śledztwo. Wkrótce dowiaduje się, że Paul niedługo przed śmiercią zakochał się w młodziutkim Czechu. To odkrycie zmusza go do innego spojrzenia nie tylko na ukochanego brata, ale i na samego siebie.

Bo „Mój brat i jego brat” w gruncie rzeczy nie jest kryminałem, a powieścią inicjacyjną i to w pewnym sensie podwójną. Bo dojrzewanie dotyczy zarówno Paula, jak i Jonasa. Dla obu braci to trudny czas. Pierwszy musi zmierzyć się z odkrywanym w sobie homoseksualizmem i ze świadomością własnej „odmienności”. W końcu poznaje smak gorącego miłosnego uczucia, przeżywa namiętny, acz zakończony tragicznie romans (ukochany Petr rzekomo ginie w płomieniach podczas pożaru domu). Niebawem Paul sam umiera pod kołami pociągu, tkwiąc w przekonaniu, że jego partner nie żyje.

Kwestia dojrzewania Jonasa jest dużo trudniejsza i bardziej złożona. Chłopiec żyje w cieniu brata, którego nie zdążył nawet poznać. Można nawet przypuszczać, że stał się jego „zamiennikiem” czy kolejną wersją (sam podejrzewa, że jest „owocem wczesnej fazy przerabiania żałoby […] rodziców”). Nie tylko mieszka w pokoju dawniej zajmowanym przez Paula, ale również wygląda jak on, nosi jego ubrania, czyta książki należące pierwotnie do niego i bawi się zabawkami, którymi kiedyś bawił się brat. Dochodzenie, którego się podejmuje, właściwie nie wynika tylko z chęci dowiedzenia się czegoś o Paulu. Jonas jednocześnie pragnie zyskać niezależność, żyć własnym życiem bez bagażu niepisanych zobowiązań, jakim nieświadomie obarczył go brat. Bo Paul w pewnym sensie stał się obsesją Jonasa, co w powieści Lindquista zostaje wyraźnie podkreślone przez niepełność informacji, czy raczej rezygnację z ukazania tła dla całej historii – bo choć sama fabuła obejmuje kilkanaście lat, wszystko, co dla narratora istotne, ogranicza się do osoby brata. Mówiąc ściślej, czytelnik nie wie prawie nic o szkole Jonasa, o jego zainteresowaniach, przyjaźniach, miłościach, kolegach, koleżankach czy wrogach, całej otoczce charakterystycznej dla nastolatka. Dojrzewający chłopiec na wpół świadomie kroczy ścieżką, którą wcześniej podążał zmarły brat (mówi: „Czasami wydaje mi się, że ja i Paul jesteśmy jedną osobą. Jakby był tylko jeden z nas. I wszystko, co przydarzyło się jemu, przydarza się mi. Tyle, że teraz”). Przełomowym momentem jest w tym przypadku założenie ulubionej kurtki Paula. Ubranie jest przesiąknięte śmiercią, ale Jonas świetnie się w nim czuje („Była sztywna i śmierdziała stęchlizną. Jeden z rękawów był przedarty tuż przy łokciu. Ale pasowała idealnie. Nie zdejmując jej [podkr. - M. P. Urbaniak], spakowałem resztę rzeczy. Uśmiechałem się do siebie”). Kurtka urasta w tej powieści do rangi symbolu – w ten sposób Jonas niejako „wchodzi” w skórę zmarłego brata (nie bez przyczyny to właśnie w kieszeni kurtki znajdzie list, który stanie się początkiem podjętego dochodzenia). To w pewien sposób zobowiązujące. Dowiadując się prawdy o śmierci brata (albo przynajmniej podejmując próbę rozszyfrowania tej zagadki), bohater może uwolnić się od dawnej historii i w efekcie otworzyć się na samego siebie oraz inne problemy (na przykład trudne relacje z pogrążonymi w żałobie rodzicami).

To, co stanowi bez wątpienia największy plus debiutanckiej powieści Lindquista, to warstwa psychologiczna. Silna więź między braćmi jest podkreślona już w zdaniu otwierającym książkę: „Dokładnie 502 dni dzielą ostatni dzień twojego życia od pierwszego dnia mojego”. Jonas zwraca się do brata, a więc do niego kieruje swoją opowieść (nawet jeśli momentami kwestia jej adresata się rozmywa – gdy na przykład mówi o Paulu w trzeciej osobie). Ta niekonwencjonalna rozmowa, w której słowami zazwyczaj wyraża się tylko jedna strona, od samego początku przybiera wyraźnie intymny charakter. Relacja łącząca obu braci jest skomplikowana i zawiła. Jak już wspomniałem, młodszy niejako powtarza historię starszego i sam właściwie nie wie, ile w nim Paula, a ile siebie samego: „często o nim myślałem i że często wydawał się być obecny. Czasami stapialiśmy się w jedną postać. Czułem, jakbym stał się nim jeszcze za jego życia. Jakbym to ja – we śnie, albo w jakiejś odległej przeszłości – widział, jak lisiątka bawią się przed norą tamtego wczesnego ranka. To ja byłem zbyt zajęty wpatrywaniem się w ten wielki las po drugiej stronie wielkiej drogi, żeby nie zauważyć nadjeżdżającego z hukiem pociągu. To ja umarłem. To ja ponownie się narodziłem – prawie zmartwychwstałem – siedemnaście miesięcy później. A jednak przez cały czas był to on, Paul”. Miłość braterska, która – teoretycznie – nie ma realnych podstaw (bo przecież chłopcy się nie znali), rozwija się na płaszczyźnie rozmyślań, wyobrażeń i snów (bo to na płaszczyźnie onirycznej Paul odwiedza narratora).

Dość kontrowersyjnym aspektem wydaje się natura uczuć łączących obu chłopców. Niejednoznaczność wyraźnie widoczna jest już na płaszczyźnie tytułu – bo słowo „brat” w tym przypadku może oznaczać po prostu homoseksualistę: „‘Bratr’ znaczy po czesku brat. Mama opowiadała mi, że dwóch facetów, których znała w Pradze (którzy byli nierozłączni) mówili do siebie ‘bratr’. (…) Ale w Czechosłowacji trudno jest być ‘bratr’” (warto porównać to z polskim – choć stosunkowo rzadko używanym określeniem homoseksualnych mężczyzn: „ciepły brat”).

Uczucia łączące braci Lundbergów nieoczekiwanie niosą ze sobą spory ładunek erotyzmu – Jonas z fascynacją ogląda fotografię, na której został uwieczniony nagi Paul: „Coś dziwnego było w tym zdjęciu; poczułem łaskotanie w brzuchu. Widziałem nasze podobieństwo. Czułem, że chciałbym go dotknąć, pogłaskać jego ciało. Albo moje” (warto zauważyć, że zdjęcie zostało zrobione w łazience po kąpieli chłopca – woda, czy ściślej mówiąc kąpiel, to element, który nieodłącznie łączy się z narodzinami miłości homoseksualnej w literaturze opisującej problemy mniejszości seksualnych - podobne motywy można zaobserwować w utworach Thomasa Manna, Gore Vidala, Michaela Cunninghama czy Christophera Isherwooda, a z polskich twórców – Jarosława Iwaszkiewicza). Z kolei Paul niejako „prowadzi” młodszego brata przez meandry homoerotycznych snów, w których sam się pojawia.

W tym kontekście trzeba zastanowić się szerzej nad postacią Paula. Lindquist tworząc tego bohatera, obdarzył go pewną „nadnaturalną” aurą. Chłopak jest usytuowany na pograniczu, ma w sobie coś magicznego (jego przyjaciel Daniel, traktujący go trochę jak boga, mówi o nim: „w jakimś sensie był i dzieckiem, i dorosłym. I chłopcem, i mężczyzną […] Cała jego postać mnie pociągała. Było w nim coś zmysłowego. Coś ciężkiego, paraliżującego”. Z kolei Petr nadaje Paulowi czułe przezwisko „princi”, czyli z czeskiego: „książę”). Być może tym właśnie należy tłumaczyć obsesję, jaką wzbudza w kolejnych mężczyznach: najpierw w beznadziejnie zakochanym w nim Danielu, potem Petrze, a wreszcie w Jonasie. Dla wszystkich pozostaje jednocześnie kuszący i niedostępny. Ze względu na ten aspekt „Mój brat i jego brat” to również opowieść o trudnych miłościach z góry skazanych na porażkę (Daniel nie może sobie pozwolić na romans z młodziutkim chłopcem, związek Paula i Petra kończy się na skutek fatalnej pomyłki, a fascynacja Jonasa bratem może rodzić tylko frustrację i niespełnienie).

Osobną kwestią w powieści Linquista jest żałoba. Lundbergowie wydają się pogodzeni ze śmiercią syna, a jednak to tylko pozory. Pod powierzchnią pozornie zwyczajnego życia kryje się cierpienie. Sara z jednej strony potrafi mówić o Paulu tak, jakby opowiadała bajkę, z drugiej załamuje się, kiedy zbyt dosadnie przypomni się jej o śmierci syna. Stefan Lundberg boi się przywiązania do drugiego z chłopców i zamyka się w sobie w obliczu przeżytej tragedii. Między nimi tkwi Jonas, który również na swój sposób przeżywa odejście brata, co Linquist opisuje z dużą empatią: „Czasami dziwi mnie to, że za tobą tęsknię. Przecież nigdy cię nie spotkałem. A jednak brakuje mi ciebie. Jakbym kiedyś cię znał”. Dopiero zakończenie żałoby pozwala na normalne życie (w końcowej scenie powieści Stefan i Jonas próbują nawiązać nić prawdziwego porozumienia).

Zagadka śmierci Paula nie zostaje rozwiązana – Jonas znajduje zapiski, które wykluczają samobójstwo z powodu straty kochanka. Nie wiadomo, co tak naprawdę stało się na torach tamtego dnia (kluczem może być śmierć wspomnianego w powieści praskiego studenta Jana Palacha, który z przyczyn politycznych dokonał samospalenia – a jednak związek między tym zdarzeniem a śmiercią Paula pozostaje niedookreślony). Miałkość intrygi nie stanowi zarzutu dla powieści Lindquista, która – pomimo pozorów – wszak nie jest kryminałem. Bo pod płaszczykiem stosunkowo prostej fabuły poruszona została dużo szersza problematyka.

„Mój brat i jego brat” Håkana Lindquista daje się rozpatrywać w wielu aspektach: jako opis procesu godzenia się ze śmiercią bliskiej osoby (a muszą pogodzić się nie tylko rodzice czy brat zmarłego, ale również zakochani w Paulu mężczyźni), jako powieść o podwójnym dojrzewaniu, a wreszcie jako piękna i tragiczna zarazem historia miłosna. Wielka to literatura, która nie daje się zamknąć w obrębie jednej interpretacji. Pozostaje mieć nadzieję, że nie jest to ostatnia powieść szwedzkiego prozaika w polskim przekładzie.
Håkan Lindquist: „Mój brat i jego brat”. Tłum. Justyna Czechowska. Wydawnictwo AdPublik. Warszawa 2012.