Wydanie bieżące

15 lipca 14 (206) / 2012

Przemysław Pieniążek,

DIAMENTOWA PROWOKACJA

A A A
Mads Brügger Cortzen, czterdziestoletni duński dziennikarz, satyryk oraz gwiazda telewizyjnego show, powraca z nowym dokumentem, który – podobnie jak zrealizowany w 2009 roku „The Red Chapel” (w Polsce rozpowszechniany pod tytułem „Idioci w Korei”) – generuje ożywione dyskusje na temat etycznych granic filmowej prowokacji. Gwoli przypomnienia: wcześniejszy projekt Brüggera, uhonorowany Nagrodą Jury jako najlepszy zagraniczny dokument na Festiwalu Filmowym w Sundance (2010), był zapisem jego podróży do ojczyzny Kim Dzong Ila, odbywanej w asyście dwóch duńskich komików koreańskiego pochodzenia: Simona Jula Jørgensena oraz cierpiącego na porażenie spastyczne Jacoba Nossella. Pod pozorem dwutygodniowej „wymiany kulturalnej” Brügger przeprowadził tragikomiczną dywersję, mającą na celu udokumentowanie prawdziwego życia obywateli Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, skrytego pod fasadą propagandy, przemilczanych dramatów oraz ukrywanych zbrodni.

Celem „Ambasadora” (2011) jest z kolei obronienie tezy zakładającej, że dzięki wystarczającej ilości gotówki, znajomościom oraz odpowiednim dokumentom, można bez większych problemów zrobić karierę na wysokim szczeblu politycznym w jednym z krajów Trzeciego Świata oraz czerpać profity z nielegalnych transakcji, wobec których prawo wydaje się bezsilne. Przekazując w odpowiednie ręce 135 tysięcy dolarów, Duńczyk staje się szczęśliwym posiadaczem paszportu dyplomatycznego (wystawionego na nazwisko Mads Brügger Cortzen) i otrzymuje tytuł Konsula Liberii. W formie gratisu dostaje życzliwe ostrzeżenie, że wraz z rozpoczęciem „misji dyplomatycznej” bierze na siebie całą odpowiedzialność za wszelkie możliwe scenariusze zdarzeń, wśród których całkiem prawdopodobne może się okazać aresztowanie lub smutny finał w przydrożnym afrykańskim rowie. Niezrażony ryzykiem ambasador Cortzen udaje się do Republiki Środkowoafrykańskiej, gdzie planuje otworzyć fabrykę zapałek, której pracownikami mają zostać Pigmeje. W istocie placówka ma jedynie pełnić rolę przykrywki dla prawdziwego celu wizyty na Czarnym Lądzie, jakim jest wywózka diamentów w dyplomackiej torbie. Wszak nie od dziś wiadomo, że bagaże oficjeli zwolnione są od obowiązku kontroli celnej.

Po przybyciu do stolicy kraju, Bangi, Cortzen bez problemu nawiązuje najpilniejsze kontakty oraz zawiera znajomości z wpływowymi przedsiębiorcami, którzy sami chętnie oferują mu pomoc, doradztwo w interesach oraz gotowość do biznesowej współpracy. Nic dziwnego: ubrany w drogi garnitur, wysokie buty i lustrzanki, rozsiewający wokół siebie zapach sukcesu oraz tytoniu biały ambasador staje się niemalże ucieleśnieniem Conradowskiego Kurtza, budząc wśród miejscowych zaufanie oraz coś na kształt szacunku. Wyznając prostą zasadę: „gdy nie jesteś zaproszony do stołu, to znaczy, że jesteś uwzględniony w menu”, zapałkowy magnat skrzętnie wręcza łapówki, powoli orientując się w misternie utkanym systemie zależności. Teraz pozostaje jedynie sfinalizować lukratywną transakcję z właścicielem kopalni diamentów oraz uzyskać obiecane uwierzytelnienia niezbędne do spotkania z osobistościami znajdującymi się na samym szczycie korupcyjnej piramidy.

Nie sposób jednoznacznie stwierdzić, czy „Ambasador” to dokument nawiązujący do retoryki dzieł Michaela Moore’a, przemyślna dziennikarska interwencja, jakiej nie powstydziliby się Mike Bonanno oraz Andy Bichlbaum (czyli naprawiający świat Yes-Meni), czy raczej w pełni kontrolowane mockumentary garściami czerpiące z dorobku brytyjskiego komika, Sachy Barona Cohena. Choć widz jest świadkiem przygotowań do większości ujęć (wykorzystujących zamaskowane kamery rejestrujące przebieg rozmów, które „nigdy nie miały miejsca”), to nie da się ustalić, czy osoba pojawiająca się na ekranie jest „prawdziwym” uczestnikiem zdarzeń czy jedynie podstawionym aktorem. Zresztą sam twórca tej dokumentalnej konspiracji nie ujawnia wszystkich okoliczności towarzyszących powstawaniu kontrowersyjnego materiału (nie dość skutecznie broniąc się przed zarzutami o cyniczny udział w korupcyjnych machinacjach), choć na samym początku filmu zaznacza, że wyruszając na misję, przestaje być dziennikarzem, stając się wolnym od ograniczeń zawodowej etyki politykiem.

Aktywnie uczestnicząc w życiu miejscowych elit, ambasador Cortzen ze swadą przywołuje maksymy generała George’a Pattona, anegdoty o samobójczej śmierci Adolfa Hitlera oraz krytykę Chińczyków pragnących potajemnie eksploatować naturalne surowce Czarnego Lądu. Żadna z towarzyszących mu osób wydaje się nie zwracać większej uwagi na jego widoczne zagubienie, nerwowe reakcje, towarzyskie gafy czy nierozważne posunięcia, układające się w karykaturalny portret zblazowanego, szukającego dobrej zabawy oraz możliwości pomnożenia kapitału Wielkiego Białego Człowieka rodem z (post)kolonialnych snów.

Pomimo swojej ontologicznej dwuznaczności, „Ambasador” pozostaje przykładem sprawnie zrealizowanego, w równym stopniu zabawnego co zatrważającego materiału, w którym szorstka, choć niewątpliwie sugestywna oprawa wizualna autorstwa Johana Stahla Winthereika dobrze koresponduje z budującą dramaturgię muzyką Niklasa Schaka oraz Tina Soheiliego. Medialna prowokacja Madsa Brüggera niewątpliwie zmusza widza do samodzielnego zastanowienia, nie tylko zresztą nad realnie istniejącym problemem wyzysku oraz korupcji w krajach Afryki. Równie ważny jest bowiem temat zacierania granic między sztuką dokumentu a osobistym zaangażowaniem w demaskowaną rzeczywistość – ryzyko, na jakie godzi się twórca, narażając na szwank swój umowny obiektywizm oraz dobre imię.
„Ambasador” („The Ambassador”). Reżyseria: Mads Brügger. Scenariusz: Mads Brügger, Maja Jul Larsen. Gatunek: film dokumentalny. Produkcja: Dania 2011, 93 min.