Wydanie bieżące

15 lipca 14 (206) / 2012

Przemysław Pieniążek,

O ŚLĄSKU INACZEJ

A A A
Bezrobocie, bieda, brak perspektyw oraz podkreślane wszystkimi odcieniami szarości uczucie beznadziei – to często słowa klucze dzieł z kręgu polskiej kinematografii w naturalistyczny sposób diagnozujących kondycję Śląska. Na próżno szukać w nich charakterystycznej dla filmowych przypowieści Kazimierza Kutza afirmacji lokalnej tożsamości rozpatrywanej zarówno w wymiarze społecznym, historycznym, jak i kulturowym. Ale na szczęście nie brakuje także twórców, którym zależy na promowaniu zgoła odmiennej wizji współczesnego Śląska.

Jednym z nich jest Maciej Pieprzyca, który w swojej telewizyjnej „Barbórce” (2005) oraz cieszących się sporym powodzeniem „Drzazgach” (2008) ukazywał słodko-gorzkie perypetie młodych ludzi szukających życiowej stabilizacji, doświadczających przy tym najróżniejszych stanów emocjonalnych. Wykorzystując motyw spotkania bohaterów z dwóch światów, Pieprzyca pokazuje, że wspólnym mianownikiem ich dążeń jest pragnienie odnalezienia własnego miejsca pod słońcem. Miejsca, w którym możliwe jest życie w zgodzie z sumieniem przy jednoczesnym zachowaniu pamięci o swoich korzeniach. Sentymentalna formuła oraz krzepiący wydźwięk obu dzieł wpisują je w nową magiczno-realistyczną tendencję ukazywania Śląska, do której z powodzeniem odwołują się także takie produkcje, jak „Benek” (2007) Roberta Glińskiego oraz „Zgorszenie publiczne” (2009) Macieja Prykowskiego.

Wbrew regułom

Dwudziestodziewięcioletni Benek Kacik (Marcin Tyrol) to sympatyczny, prosty, ale przedsiębiorczy górnik, który po latach wspólnego życia pod jednym dachem z matką, bratem oraz jego rodziną postanawia wreszcie „pójść na swoje”. Za otrzymaną odprawę kupuje kawalerkę, próbując jednocześnie unormować swoje życie osobiste, czemu może się przysłużyć znajomość z prowadzącą lombard Danką (Mirosława Żak). Nierozumiany przez najbliższych, Benek bezskutecznie stara się zaistnieć na rynku pracy (przez chwilę rozważa nawet karierę chłopca do towarzystwa), nieopatrznie wikłając się w konflikt z nieuczciwymi biznesmenami z branży górniczej.

Realizowany w plenerach Bytomia oraz Rudy Śląskiej „Benek” zawiera sporo fabularnych motywów, które mogłyby uczynić z niego minorowe dzieło pokroju innych sztandarowych produkcji Roberta Glińskiego, takich jak chociażby „Cześć, Tereska” (2001) czy kontrowersyjne „Świnki” (2009). Na szczęście reżyser zdecydował się na zupełnie odmienną poetykę, czyniąc z Benka Kacika współczesnego Kandyda, którego samo jestestwo sprzyja obnażaniu ludzkich słabości: głupoty, dwulicowości oraz koniunkturalizmu. Równocześnie film odwołuje się do nie tak odległego wspomnienia przemian jakości życia mieszkańców Śląska: trudnych negocjacji górników z rządem, dominacji sektora prywatnego dyktującego karygodne warunki zatrudnienia oraz konieczności udawania się na zarobkową emigrację. Oczywiście wszystko podane jest w lekko satyrycznej formie, czego dowodzi chociażby scena, w której bratanek Benka, Rysio (Marcin Wlonka), kręci wraz z chłopcami z sąsiedztwa „biznes węglowy”, zbierając brykiety przy trakcji kolejowej.

Sporo miejsca Gliński poświęcił analizie pojedynku postaw i życiowych etosów. Starszy brat Benka, Eryk (Zbigniew Stryj), górnik z dwudziestoletnim stażem pracy, krytykuje głównego bohatera za porzucenie kopalni, która według niego jest nieodłącznym elementem śląskiej tożsamości. Także szwagierka Otylia (Magdalena Popławska) rewelacje bohatera o wzięciu przez niego odprawy kwituje prostym stwierdzeniem: „górnik bez kopalni to już nie chop”. Trafności tych słów niedługo potem dowiedzie sam Eryk, który tracąc etat, całkowicie gubi sens życia, szukając pocieszenia w alkoholu. Dość ambiwalentną postawę przyjmuje natomiast matka (Krystyna Rutkowska-Ulewicz), po śmierci męża głowa rodziny Kacików, w równym stopniu przejęta niebezpieczeństwami pracy na kopalni, jak i realnymi konsekwencjami odprawy Benka. Ten jednak, broniąc prawa do spełniania własnych marzeń, przyczynia się do większego dobra, pomagając lokalnej ludności w zdobyciu zatrudnienia.

Nominowany w 2007 roku do Złotych Lwów „Benek” trafił na polskie ekrany z trzyletnim opóźnieniem, czego główną przyczyną był brak możliwości pozyskania dystrybutora. Problem to zaskakujący o tyle, że film Roberta Glińskiego jest przecież ciepłym, sprawnie zrealizowanym komediodramatem, z silnie wyeksponowanym kontekstem obyczajowym. Na niekorzyść dzieła może co najwyżej przemawiać szereg społecznych wątków dziś mocno zdezaktualizowanych, takich jak chociażby temat wysokich odpraw dla górników zwalnianych w ramach postępującej likwidacji kopalń. Niezmiennie jednak siłą „Benka” pozostają jego aktorzy: zarówno debiutujący na dużym ekranie Marcin Tyrol (nominowany do Złotej Kaczki), jak również partnerująca mu Mirosława Żak oraz Zbigniew Stryj, uhonorowany za swój występ statuetką przyznaną przez czytelników miesięcznika „Film”. Optymistyczna perspektywa charakterystyczna dla dzieła Roberta Glińskiego powraca także w pełnometrażowym debiucie reżyserskim Macieja Prykowskiego.

Efekt Motylka

Fabuła „Zgorszenia publicznego” przenosi widza na położne w Bytomiu-Łagiewnikach osiedle Fytel, którego mieszkańcy wiodą spokojny i pogodny żywot, nie przywiązując specjalnej wagi do braku środków materialnych czy socjalnych niewygód. Tutaj każdy radzi sobie jak może, często licząc na sąsiedzką życzliwość. Na przykład głównym źródłem utrzymania nie w ciemię bitego Romanka Drzozgi (Krzysztof Czeczot) są organizowane przez niego nocne wycieczki szlakiem ruin lokalnych „zabytków” przemysłowych, w których ramach bohater świadczy turystom dodatkowe atrakcje w postaci degustacji marihuany regularnie doglądanej przez sąsiadkę. Osiedlową homeostazę przerywa pojawienie się „zgorszeńca”, raz po raz przemykającego przez okolicę w stroju adamowym tajemniczego kochanka żony listonosza. Obywatelska akcja, mająca na celu położenie kresu obscenom, nie pozostaje bez wpływu na sferę emocjonalną bohaterów filmu, nieopatrznie wystawiających się na cel Kupidyna. Luca Sówka (Dorota Pomykała), codziennie spełniająca obowiązki zawiadowczyni na nieczynnej stacyjce kolejowej, stara się odpierać awanse powracającego z zagranicznych wojaży ojca Romanka, Ericha (Marian Dziędziel) – lekkoducha i podstarzałego pożeracza serc w jednej osobie. Także Drzozga Junior nie będzie w stanie stłumić swoich uczuć do siostrzenicy Lucy, Motylka (Elżbieta Romanowska), która towarzyszy mu w akcji poszukiwania gorszyciela.

Nostalgiczna, okraszona rubasznym poczuciem humoru komedia romantyczna opowiadająca o poszukiwaniu drugiej szansy to efekt współpracy Macieja Prykowskiego, laureata Nagrody Jańcia Wodnika na Festiwalu Prowincjonalia za etiudę „Czego nikt nie wie” (2008), z młodym scenarzystą Adrianem Katroshim, którego skrypt doceniło studio Paisa Films, organizator konkursu scenariuszowego „Nakręcone Teksty”. Nominowany do Złotej Kaczki tekst Katroshiego posłużył jako medium opisu społeczno-kulturowej unikalności śląskiego zakątka, jak również diagnozy problemów zamkniętej społeczności. Strategia twórców stawia przy tym akcent zarówno na realizm, jak i na atmosferę ciepła oraz (filmowej) magii. O powodzeniu tego projektu zadecydowały zdjęcia autorstwa katowiczanina Pawła Dyllusa (również nominowane do Złotej Kaczki), który scenerię Rudzkiej Kuźnicy oraz chorzowskiej Huty „Kościuszko” przekształcił w malowniczą, rządzącą się własnymi prawami enklawę.

„Zgorszenie publiczne” przekonuje swoją niewymuszoną naturalnością dzięki świetnie dobranym odtwórcom głównych ról. Kojarzony dotąd głównie z drugim planem Krzysztof Czeczot w filmie Prykowskiego daje popis swoich aktorskich możliwości, z łatwością wcielając się w sympatycznego protagonistę, podobnie jak towarzysząca mu Elżbieta Romanowska w postać rezolutnego Motylka. Czytelnicy miesięcznika „Film” docenili także wyrazistą kreację Doroty Pomykały, jednak statuetka trafiła w ręce Mariana Dziędziela, którego brawurowy występ (jakże trafnie podkreślany przez powracający w filmie muzyczny motyw „Daddy Cool” z repertuaru Boney M.) jest jednym z najjaśniejszych punktów tej kameralnej produkcji. „Zgorszenie publiczne”, otoczone artystyczną oraz producencką opieką Macieja Ślesickiego i Jolanty Rojek, podobnie jak „Benek” Roberta Glińskiego, to przykład filmu, w którym mitologizująca tradycja kina Kazimierza Kutza spotyka się ze współczesną satyrą.

Na oficjalnej stronie filmu reżyser podkreśla, iż jego produkcja: „(…) opowiada o Ślązakach przytaczając ich charakterystyczne, pozytywne cechy: kult społeczności lokalnej, umiejętność samoorganizacji. W «Zgorszeniu publicznym» Śląsk istnieje jako niezwykle bogate i żywe tło istotnie wpływające na przebieg akcji. Raz po raz pobrzmiewa tu melancholijna nuta opowieści o przemijaniu tradycyjnego śląskiego krajobrazu i obyczajów, tradycyjna «ślonska gadka» miesza się ze współczesną potoczną polszczyzną, a na miejscu ruin dawnej chwały powstaje nowe życie. Ta nieco nostalgiczna warstwa ma ciepły odcień i z pewnością wzbogaca bohaterów, wyposażając ich w bogate, bardzo specyficzne, a przecież coraz rzadziej obecne w polskim filmie tło”. Pozostaje mieć nadzieję, że przykład dzieł Prykowskiego, Pieprzycy czy Glińskiego zachęci innych twórców do promowania równie nietuzinkowego spojrzenia na Śląsk.
„Benek”. Reżyseria: Robert Gliński. Scenariusz: Jerzy Morawski, Iwona Morawska. Obsada: Marcin Tyrol, Mirosława Żak, Magdalena Popławska, Zbigniew Stryj, Andrzej Mastalerz, Krystyna Rutkowska-Ulewicz, Marcin Wlonka, Damian Kolan. Gatunek: komediodramat. Produkcja: Polska / Austria 2007, 95 min. „Zgorszenie publiczne”. Reżyseria: Maciej Prykowski. Scenariusz: Adrian Katroshi. Obsada: Marian Dziędziel, Dorota Pomykała, Elżbieta Romanowska, Krzysztof Czeczot, Barbra Horawianka, Wojciech Błach. Gatunek: komedia romantyczna. Produkcja: Polska 2009, 86 min.