Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (207-208) / 2012

Katarzyna Szkaradnik,

LITERACKIE ROZPRAWIANIE (SIĘ) Z INNOŚCIĄ. NIE TYLKO WOKÓŁ GOMBROWICZA

A A A
Na temat Inności de facto nie powinniśmy się wypowiadać, skoro wszelkie próby ogarnięcia językiem samoczynnie zmierzają do wtłoczenia jej w hegemoniczny dyskurs Tego Samego. Usiłując znaleźć formę reprezentacji dla czegoś, co chaotyczne, nieobłaskawione, irracjonalne, niechybnie wikłamy się w paradoksy – tytułowe „kłopoty z Innością” z książki Mariana Bieleckiego. Dlaczego zatem Inność uparcie powraca w literaturze, a jej badanie (jak trudno wymknąć się „opresyjnej” terminologii!) stało się ostatnimi czasy tak modne? Wydaje się, że po pierwsze, pozostaje ona w dialektycznym, nierozerwalnym związku z tożsamością i pragnąc określić – lub kreować – tę drugą, nie możemy nie natknąć się na pierwszą, która jako wewnętrzne, acz niedostępne centrum nadaje jej dynamikę. Po drugie, wprawdzie to, co odmienne, bywa żenujące i odpychające, zarazem jednak w przedziwny sposób fascynuje.

Z takich założeń wyszedł też Bielecki w zbiorze swych szkiców, których nadrzędnym bohaterem jest – w ogóle bodaj najchętniej przez wrocławskiego literaturoznawcę opisywany – Gombrowicz. Za osnowę „Kłopotów z Innością” służyć ma kilka pokrewnych koncepcji, m.in. neutrum Barthes’a, kampu Sontag, abiektu Kristevej czy queer, choć autor korzysta z nich wybiórczo wedle potrzeb. Czy jednak spojrzenie Bieleckiego na Inność jest inne aniżeli to, co powiedziano już o niej w lawinowo przyrastającej literaturze przedmiotu spod znaku poststrukturalizmu i nurtu gender? Typ wywodu oraz kategorie stosowane przez badacza nie zadziwią przygotowanych na dezawuowanie oficjalnego, uniwersalistycznego paradygmatu kultury. O bohaterze „Trans-Atlantyku” czytamy np.: „Subkulturowe przesłanie Gonzala oznacza możliwość wyrażenia niezgody na doświadczenia upokorzenia, marginalizacji, napiętnowania, a także (…) uchronienia przed szantażem »normalności« i »naturalności«, zniesienia obowiązku identyfikacji i przynależności, a w konsekwencji (…) odsunięcia niezrozumiałych przymusów, niemożliwych zobowiązań, obciachowych zachowań” (s. 100-101). Zastanawiają jedynie „obciachowe zachowania” i trudno orzec, co Bielecki rozumie przez nie w kontekście owego totalistycznego paradygmatu; niemniej w toku interpretacji badacz przekracza generalizacje, by dokonywać nietuzinkowych odczytań. Nie waha się forsować swoich opinii, choćby miał polemizować z Markowskim jako autorem „Czarnego nurtu” – niedawnej wszak, a kanonicznej już pozycji poświęconej Gombrowiczowi.

Książka podzielona została na cztery części: „Inność”, „Kamp”, „Inne pisania”, „Inne czytania”, aczkolwiek pierwszy tytuł warto by chyba zastąpić mniej ogólnym, zważywszy na podjęcie tam konkretnych zagadnień, śledzonych w mniej cenionej twórczości Gombrowicza. Bielecki dowartościowuje takie marginalia, jak eseje publikowane w Argentynie jeszcze w czasie wojny czy parateksty w rodzaju „Wspomnień polskich” i „Wędrówek po Argentynie”, dostrzegając w nich opowieść o poszukiwaniach niespodziewanego, nieuchwytnego. Ukazuje ponadto, w jaki sposób autor „Pornografii” rozwijał nietzscheańską strategię genealogicznej analizy konstruktów kulturowych, demaskującej ich arbitralność i pretensje normalizujące. Nowej interpretacji doczekały się w „Kłopotach z Innością” niejednoznaczne, „bezforemne” postacie Iwony, tytułowej księżniczki Burgunda, oraz Gonzala, za którego pośrednictwem Gombrowicz podważa oparty na binarnych podziałach dyskurs o homoseksualności.

Również w bohaterach innych szkiców zajmuje Bieleckiego opór wobec sztywnych pojęć klasyfikujących to, co właściwe i co wykluczone. W prozie Witkowskiego uważa za najwartościowsze nie cięte obserwacje obyczajowe, lecz kreacje autoironicznych figur o nieoczywistej tożsamości, przypisując świadomą grę estetyką kampu nie tylko autorowi, ale też postaciom i wysuwając przy tym ciekawą teorię, że „Barbara Radziwiłłówna z Jaworzna Szczakowej” podszyta jest także… melancholią (osobliwe połączenie!). U autora „Donosów rzeczywistości” badacza intryguje wyzwolenie homoseksualizmu, widoczne w ujawnionych w 2008 roku fragmentach „Tajnego dziennika” skupionych wokół podróży do Ameryki. Passusy te – podczas powstawania „Kłopotów z Innością” traktowane jako iście sensacyjna zapowiedź koniecznej rewizji wizerunku Białoszewskiego – my możemy już skonfrontować z całością długo oczekiwanego diariusza.

Tematyka szkiców zestawionych w części trzeciej zdaje się dość przypadkowa; wszak „inność pisania” to kategoria niezwykle pojemna. Obok tekstu „Auto-biografie. Nietzsche – Gombrowicz – Barthes” (w którym mowa o powinowactwach w subwersywnych strategiach tekstowych, cielesnych fantazmatach oraz oponowaniu przeciw presji esencjalnego dyskursu) mieści się szkic pt. „Literatura jako dialog. O synczyźnianym wirusie w literaturze polskiej”, traktujący o nawiązaniach do „Trans-Atlantyku” m.in. w prozie Pankowskiego, Gretkowskiej i Filipiak, czyli o rozprawie z koturnowo-cierpiętniczą, wykoślawioną wizją „Ojczyzny” (nb., „inność” oznacza tu chyba tylko zanegowanie pseudopatriotycznych mitów). „Inne pisania” dopełnia apologia Konstantego Jeleńskiego jako krytyka nieco zapoznanego, a poszukującego w literaturze osobliwości i idiomatyczności, na bieżąco śledzącego tezy poststrukturalistów i w złowrogo brzmiącym kryzysie podmiotu dostrzegającego zaraz po jego ogłoszeniu swoisty humanizm, wymierzony przeciwko polaryzacji dusza–ciało.

Omawianie tu części „Inne czytania” zakrawa na działalność iście palimpsestową jako oferowanie czytelnikom „artPapieru” lektury mojego odczytania recenzji Bieleckiego, które poświęcił książkom dotyczącym ważnych dlań problemów. Autor „Kłopotów z Innością” nie poprzestaje na dość dokładnym streszczaniu interesujących go pozycji, niekiedy wdając się nawet w spory, jak w wypadku „Miejsc wspólnych, miejsc własnych. O wyobraźni Leśmiana, Schulza i Kantora” Wojciecha Owczarskiego, któremu zarzuca ekstrapolacyjne doszukiwanie się u owych twórców jednego paradygmatu. Ich wizje w takim ujęciu tracą perspektywiczny ruch i nieprzejrzystość, tymczasem próby poszukiwania istoty „ja” są zawsze dwuznaczne, toteż Bielecki interpretuje wyimki zarówno dzieł Schulza, jak esejów Leśmiana, by wykazać, iż byli oni świadomi podmiotowej i językowej kontyngencji i nietożsamości.

Kolejny rozdział przynosi omówienie książek o Gombrowiczu wydanych w latach 2004-2005: biograficznych „Argentyńskich przygód Gombrowicza” Klementyny Suchanow i „Geografii pragnień” Janusza Margańskiego, jak również „Przed wybuchem wstrząsnąć. O twórczości Witolda Gombrowicza w okresie międzywojennym” Ewy Graczyk oraz „Słabość i bunt. O twórczości Franza Kafki w świetle Gombrowiczowskiej koncepcji »niedojrzałości«” Małgorzaty Klentak-Zabłockiej. W tej ostatniej np., wedle Bieleckiego, autorka zbytni nacisk położyła na wpływy światopoglądu epoki, lekceważąc osobiste okaleczenie pisarzy, ponadto nie wyzyskała implikacji uznania kategorii „niedojrzałości” za rebelię i alternatywny projekt egzystencji, chociaż ciekawie zinterpretowała juwenilia Kafki przez pryzmat beznadziejnej walki z patriarchalną opresją. W książce Suchanow cenne okazują się nowo odkryte materiały źródłowe, weryfikujące częstokroć uproszczone teorie gombrowiczologów; ponadto w każdej z publikacji badacz uwypukla istotne dla siebie kwestie marginalizacji, bycia outsiderem, potencjału wywrotowego – i sporo innych wątków.

Szkic poświęcony Jerzemu Jarzębskiemu jest nie tylko skrupulatnym streszczeniem jego „Prowincji centrum. Przypisów do Schulza” (2005) oraz „Natury i teatru. 16 tekstów o Gombrowiczu” (2007), ale także afirmacją jego żywiołowego i oryginalnego podejścia do literatury. I tutaj Bielecki nie ogranicza się do referowania; podkreśla więc problematyczność metafizycznych projektów Schulza czy to, że dekonstrukcja podmiotu przez Gombrowicza za podglebie ma nie teoretyczne deliberacje, lecz traumatyczne trudności z własną tożsamością. Mówiąc o autorze „Kosmosu”, trzeba by zatem uwzględniać jego wyalienowanie i lęki; nie tyle deprecjonować „ja”, ile właśnie wynieść je „ponad dyskurs i politykę” (s. 269).

Czy jednak taka ucieczka poza dyskurs w ogóle jest możliwa? Bielecki stale akcentuje subwersywny (to chyba jedno z jego ulubionych słów) potencjał pisarstwa Gombrowicza, u którego kształtowanie – pozbawionego przejrzystości i pełnej samowiedzy – „ja” okazuje się działalnością wywrotową. Czy podobny potencjał zawierają „Kłopoty z Innością”? Pozycję tę można uznać za ważną dla zainteresowanych zarówno niebanalnym czytaniem autora „Trans-Atlantyku”, jak i praktycznym wykorzystaniem w analizie kategorii Inności. Nie znajdziemy tu zawstydzania dominującego dyskursu czy litowania się nad upokorzoną odmiennością, lecz upatrywanie w niej kreatywnej siły: „Wiedza, którą przynosi wychodzący z kampowej niszy Gonzalo, (…) nie powinna przygnębiać” (s. 101). A ryzyko takie naprawdę istnieje: literatura otwierająca na kontakt z tym, co obce i niesamowite, prowadzi przecież do załamania obrazu świata, obezwładnia i dezorientuje.

Dezorientujący może być też tytuł niniejszego tekstu, zatem śpieszę z wyjaśnieniami. „Rozprawiać” oznacza „mówić długo, z ożywieniem”, zaś „rozprawiać się” – „okiełznywać”, co wydaje się rażąco niezgodne z political correctness, skoro mowa o tych, którzy wymykają się przemocy monolitycznego dyskursu. W istocie jednak chodziłoby tu o rozprawianie się (próby uporania) z własną tożsamością – a w jej łonie zawsze już napotykamy Inność. Na negocjowanie tożsamości pozwala właśnie ta literatura, która demistyfikuje pewniki, grozi rozbiciem, zmusza do ekstremalnego doświadczenia i skoku w nieznane. Ucieczki poza dyskurs nie ma – jak tylko w rozgorączkowane rozprawianie, w mnogość rozgałęziających się narracji. Tezę tę zdają się potwierdzać również „Kłopoty z Innością”.
Marian Bielecki: "Kłopoty z Innością". Universitas. Kraków 2012.