ISSN 2658-1086
Wydanie bieżące

sierpień 15-16 (207-208) / 2012

Julia Fiedorczuk,

WIERSZE

A A A
Nielita

a namacalna, i gdyby nie „ty”,
całkiem jak drzewo w środku łagodnego lasu:
upadki na mech

bez jednego westchnienia dla maleństw
ucztujących bez wina na ciele
ogromnym bez płci.

dla „ciebie” w dźwięcznym konturze imienia
przemyca ukradzione grudki
czasu: w sygnałach

wielorazowego użytku
solidnych jak drewniane meble
(krzesło, na którym siedzi pisząc nowy list,

czerwcowy stół z peoniami) jesteśmy:
ciemnoróżowe płatki w popielniczce,
resztka zapachu między papierami

i głodna noc: tuż tuż.




Tak

ale nauczyć się, że to dobra wiadomość:
odwrotność wojny, nieszczelność naskórka
i śluzu, skrzętna kapitulacja w każdym
ciepłym oddechu, we śnie.

i nie ma innego sposobu, tylko prezent
z chleba położonego na szorstkim języku
jakiegoś głodu, aż zaokrągli się
mizerny czas, naprężając

ścieg świata w uśmiechu kota z Cheshire.
ładnie zgubieni w jaśminowej mgle
na terytorium jakiejś hojnej nocy,
gdzie koniec zbiega się z początkiem, mało

mówimy, i tylko tak, jak ptaki, nie: nie.