Wydanie bieżące

15 lipca 14 (62) / 2006

Grzegorz Mucha,

THE BENNIE MAUPIN ENSEMBLE

A A A
“Penumbra”. Cryptogramophone 2006.
Przestało już dziwić zjawisko współpracy światowych gwiazd jazzu z muzykami polskimi. W najnowszym nagraniu Benniego Maupina wziął udział od lat mieszkający w Stanach Zjednoczonych kontrabasista Darek „Oles” Oleszkiewicz. Oprócz niego pojawił się perkusista Michael Stephans i wirtuoz instrumentów perkusyjnych – Daryl Myungo Jackson. Mistrz gra na klarnecie basowym, saksofonie sopranowym i tenorowym, flecie altowym oraz fortepianie.

Sława Maupina nie jest przypadkowa. Współpracował z legendami (Miles Davis, Harbie Hancock, McCoy Tyner, Lee Morgan, Jack DeJohnette, Andrew Hill, Eddie Henderson). Jego klarnet basowy słychać w słynnych, a zarazem przełomowych dla elektrycznego jazzu, nagraniach Davisa z lat 70. (“Bitches Brew”, “Jack Johnson”, “Big Fun”, “On the Corner”). Maupin był także członkiem The Headhunters Harbie Hancocka. Od początku kariery tworzył własną muzykę („Almanac” z 1967 roku, „Jewel in the Lotus” z 1974, „Slow Traffic to the Right” z 1976, „Moonscapes” z 1978, „Driving While Black” z 1998). W 2001 roku Chamber Music America przyznała muzykowi stypendium kompozytorskie. Zaowocowało ono serią kompozycji napisanych dla jego The Bennie Maupin Ensemble.

„Penumbra” to jego kolejny autorski projekt. Jest to muzyka niemal kontemplacyjna, ale nie pozbawiona wewnętrznej pasji. On sam zwie ją chamber jazz. Tłumacząc to wprost byłby to „jazz kameralny”, co w niezbyt właściwy sposób oddaje charakter muzyki. Mały skład tworzy rzeczywiście kameralną atmosferę, ale kwartet to przecież zjawisko w jazzie powszechne. Aby zrozumieć określenie zastosowane przez autora, należy zdać sobie sprawę, iż jest to rodzaj muzycznej medytacji o dosyć oszczędnych środkach wyrazu. Nostalgiczno-medytacyjny charakter muzyki sprawia, iż zasługuje ona na swoją nazwę. Ale Maupin nie zapomina o korzeniach swojej twórczości. Sięga wstecz, wprost do Afryki. Pod wyśmienitymi improwizacjami znajdujemy głęboki i żarliwy puls. W jakiś nieuchwytny sposób muzyka ta staje się rodzajem transu na sposób, do jakiego przyzwyczaiły nas nagrania wczesnego jazzu. Mimo to słychać, iż mamy już wiek XXI, a w jazzie wydarzyło się wiele. Strzępki melodii wraz z liniami improwizacji nieśpiesznie układają się w wysmakowaną całość. Płyta zawiera czternaście, raczej krótkich kompozycji. Wydaje się, że dopiero ich kolejność układa się w logiczny system.

„Penumbra” to muzyka gorących nocy. Jej żar, trans i wewnętrzny puls zabiera nas do świata czarnych mieszkańców Nowego Świata. Mimo, że Maupin wraz ze swoim kwartetem koncertuje w miejscach przeznaczonych dla muzyki klasycznej, jego sztuka mieści się w tradycji odległej od filharmonii.