Wydanie bieżące

1 września 17 (209) / 2012

Przemysław Pieniążek,

WYZNANIA UPADŁYCH KOBIET

A A A
Austriacki dokumentalista Michael Glawogger w swoim najnowszym projekcie postanowił ukazać najstarszy zawód świata niejako „od kuchni”, przede wszystkim jednak koncentrując się na ujęciu zjawiska prostytucji z punktu widzenia norm społecznych, religijnych oraz kulturowych. Zrealizowana w ubiegłym roku „Chwała dziwkom” to kolejny, po doskonale przyjętych „Megamiastach” (1998) oraz „Śmierci człowieka pracy” (2005), segment trylogii sugestywnie ilustrującej wpływ, jaki szeroko rozumiany konsumpcjonizm i globalizacja wywierają na otaczający nas świat.

Trójjęzyczny dokument, oferujący widzom efemeryczny wgląd w codzienność kobiet lekkich obyczajów (w których gronie przeważają nastolatki, choć nie brakuje również dzieci), rozpoczyna się od podróży do Bangkoku, a ściślej: do tajlandzkiego domu schadzek o nazwie „Akwarium”. Oko kamery w milczeniu rejestruje długie godziny wyczekiwania dziewcząt zamkniętych za weneckim lustrem, oddzielającym je od pożądliwych spojrzeń klientów: zarówno regularnych bywalców oraz speszonych debiutantów, jak i podekscytowanych seksturystów. W zamtuzie funkcjonującym niczym najzwyklejsze miejsce pracy, gdzie żeński „personel” skwapliwie podbija każdego dnia pracownicze karty, niezwykle gościnni sutenerzy zachęcają mężczyzn do wyboru „swojego szczęśliwego numerka”. Wszak każda z zalotnie uśmiechniętych kurtyzan posiada odpowiednie oznakowanie, będące de facto taryfikatorem świadczonego przez nią zestawu usług, za które klient (świadomy swoich potrzeb oraz stanu portfela konsument) z góry uiszcza opłatę w tamtejszej kasie.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w bangladeskim Faridpur, którego slumsy tworzą słynne Miasto Uciech. Labirynt nędzy przetykają skromne pokoiki, w których młodociane prostytutki (często sprzedawane do domów publicznych przez własnych rodziców) zaspokajają seksualne potrzeby mężczyzn w każdym wieku, wcześniej agresywnie oraz bez zbędnych sentymentów walcząc ze sobą o ich uwagę oraz zainteresowanie. Nic dziwnego, wszak drobne nałożnice są skrupulatnie ze wszystkiego rozliczane przez czuwające nad interesem przedsiębiorcze burdelmamy. Brak złudzeń oraz chłodny profesjonalizm nieletnich kurtyzan („Zaraz wracam, wezmę tylko kondoma od matki” – mówi jedna z dziewcząt do świeżo upolowanego klienta), w wielu przypadkach skazanych na życie z nierządu, zapowiada ostatni rozdział dokumentalnego tryptyku rozgrywający się w miasteczku Reynosa.

To bowiem do meksykańskiej Strefy – skupiska baraków zamieszkiwanych przez weteranki zawodu oraz ich młodsze, zwabione mirażem dostatniego życia koleżanki – zmierzają zastępy prawiczków czy miłośników „mocnych wrażeń”. Łatwy dostęp do alkoholu i narkotyków w niewielkim stopniu ułatwia zapomnienie o własnej egzystencji zredukowanej do poziomu seksualnej transakcji, paradoksalnie będącej jedną z nielicznych dziedzin życia (nie tylko) latynoskich prostytutek, w których to one sprawują pełną kontrolę nad mężczyznami, nie pozostawiając im żadnych złudzeń w kwestii tego, co, jak i za ile.

Realizując „Chwałę dziwkom”, Michael Glawogger wiedział, że musi wykazać się nie lada delikatnością, aby zdobyć pełne zaufanie swoich rozmówczyń, w czym niezwykle pomogła mu satysfakcjonująca panie finansowa gratyfikacja. Ponadto reżyser musiał obiecać, że gotowy materiał nigdy nie trafi do masowej dystrybucji kinowej w krajach, z których pochodziły bohaterki jego filmu. Na korzyść Glawoggera przemówiły jego „szczere intencje”, czyli rezygnacja z pokusy taniego moralizatorstwa lub jednoznacznej oceny narratorek dokumentu oraz części ich klientów decydujących się na wypowiedź przed kamerą.

Austriacki filmowiec stał się dla nich wszystkich kimś w rodzaju milczącego – przynajmniej z perspektywy widza – powiernika, chwilami z wyraźnego dystansu wysłuchującego ich rozmów oraz przemyśleń na temat tej niełatwej profesji (wszak konkurencja nie śpi, a klientów mało) oraz refleksji dotyczących (nie)zrealizowanych marzeń, duchowych wątpliwości (przetykanych modlitwami o zawodową pomyślność), egzystencjalnych lęków oraz doczesnych radości. Choć niemała część bohaterek filmu wydaje się zadowolona z jakości swojego życia, w większości nie mają one złudzeń, że utknęły w martwym punkcie, poszukując (tak jak narratorki meksykańskiego epizodu) duchowego pocieszenia w przejmujących modlitwach do Świętej Śmierci o godny i szybki koniec.

„Chwała dziwkom” ukazuje być może mało odkrywcze, choć niewątpliwie ciągle aktualne, spojrzenie na kulturowy problem uprzedmiotowienia kobiety oraz społeczno-religijny wymiar prostytucji. Interlokutorzy Michaela Glawoggera bez skrępowania przyznają, że korzystanie z usług prostytutki jest dla nich nie tylko chwilą namiętnego zapomnienia czy szansą na realizację ukrytych fantazji, ale także możliwością nawiązania zwykłej rozmowy na tematy niekoniecznie związane ze sferą erotyki. W bangladeskim epizodzie fryzjer nieletnich prostytutek wprost stwierdza, że Miasto Uciech – owo usankcjonowane sanktuarium sprośności regularnie odwiedzane przez (nie tylko) niewyżytych seksualnie wyrostków – pełni funkcję swoistego wentyla bezpieczeństwa. Bez niego bowiem lokalna społeczność poważnie ucierpiałaby z powodu potencjalnej eskalacji gwałtów.

Uhonorowany Nagrodą Specjalną Jury na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji austriacki reżyser apeluje o szacunek oraz zrozumienie dla kobiet lekkich obyczajów, które w większości prezentowanych przypadków (zgodnie z wymową oryginalnego tytułu) bynajmniej nie zabiegają o etykietę ofiar, nie prosząc nikogo o zrozumienie czy współczucie. Niewątpliwym atutem dzieła jest jego aspekt wizualno-dźwiękowy. Oniryczne, przesycone aurą melancholii kadry autorstwa Wolfganga Thalera konsekwentnie unikają pokusy estetycznej prowokacji czy obsceniczności (może za wyjątkiem jednej naturalistycznej sceny zbliżenia) na rzecz empatycznej stylizacji, doskonale korespondującej z ilustracją muzyczną wykorzystującą utwory takich artystów, jak Tricky, PJ Harvey czy CocoRosie. Choć Michael Glawogger zapewnia, że żadna ze scen nie była wyreżyserowana, to, obiektywnie rzecz ujmując, trudno stwierdzić, na ile prezentowane w dokumencie wypowiedzi współczesnych kurtyzan odznaczają się szczerością, a w jakim stopniu stanowią przemyślany zabieg ukierunkowany na osiągnięcie konkretnego efektu dramaturgicznego. Niemniej prezentacja w niespełna dwugodzinnym materiale różnorodnych punktów widzenia, połączona ze świadomą rezygnacją twórcy z promowania jedynej słusznej linii interpretacji jego dzieła sprawia, że „Chwała dziwkom” pozostaje jednym z ciekawszych dokumentów ostatnich lat.
„Chwała dziwkom” („Whore’s Glory”). Scenariusz i reżyseria: Michael Glawogger. Gatunek: dokument. Produkcja: Austria / Niemcy 2011, 118 min.