Wydanie bieżące

1 września 17 (209) / 2012

Mirella Siedlaczek-Mikoda,

CHOROBA DUSZY NORWESKIEGO DZIENNIKARZA

A A A
Drugi z zapowiadanej na sześć tomów serii kryminałów norweskiego dziennikarza i kompozytora Thomasa Engera nosi medyczno-psychologiczny tytuł, podobnie jak debiutancki „Letarg”, charakteryzujący stan umysłu głównego bohatera. Henning Juul, dziennikarz tabloidowego portalu, nie może uporać się z tragiczną śmiercią syna Jonasa. Dręczony przez sny i wyrzuty sumienia nie może wrócić do tzw. normalnego życia, skoro utracił syna i żonę, związaną aktualnie z jego nowym kolegą z pracy. Juul jest mężczyzną z blizną – zarówno dosłownie (jego twarz jest zdeformowana oparzeniami), jak i metaforycznie – bohater to załamany poczuciem winy, bezradnością, ale również napędzany gniewem człowiek. Literatura i kino uwielbiają takich bohaterów, tym bardziej, że Juul jest inteligentnym, wrażliwym dziennikarzem, który wprawdzie nie nosi za pasem glocka, lecz skutecznie nakłania innych do dzielenia się informacjami. Z klasycznymi bohaterami kryminałów łączy go zdolność do wplątywania się w niebezpieczne, zagrażające życiu sytuacje.

W tym tomie zgłasza się do niego Tore Pulli, agent nieruchomości oskarżony o zabójstwo konkurenta na rynku egzekucji długów. Wszystko świadczy przeciw niemu; aby zaintrygować dziennikarza nie wystarczy jedynie historia pełna przemocy, brudnych pieniędzy i zmiany gangstera w biznesmena, Tore oferuje w zamian informacje o nocy feralnego pożaru w domu Juula. Henning nie może się oprzeć takiej propozycji i wkracza w zawiłe porachunki z siłownią i jej umięśnionymi bywalcami w tle. Potrzebuje zresztą interesującego tematu, żeby zyskać na czasie i móc jednocześnie pracować i prowadzić śledztwo. Młoda szefowa działu Heidi naciska na zapełnianie internetowych wydań atrakcyjnymi tekstami, które zapewnią maksymalną klikalność. Henning ubolewa nad upadkiem mediów żerujących na przemocy i morderstwach, jednak już zrozumiał, że opór jest bezcelowy, jeśli nie on, to ktoś inny pośpieszy na miejsce zbrodni, żeby zgarnąć najświeższą relację. Tore Pulli został zatrzymany nad ciałem swojego wroga, którego zabił charakterystycznym dla siebie ciosem, ponadto publicznie mu groził. Teraz czeka na proces, ale twierdzi, że został wrobiony. Czytelnik, który dysponuje większą wiedzą od bohatera, wie, że coś jest na rzeczy, komuś zależy na uciszeniu Pullego i wynajmuje zawodowego mordercę, który z grupą wyspecjalizowanych zakapiorów w szatański plan likwidacji wplątuje telewizyjnego operatora Thorleifa Brendena. Brenden również nosi w sobie zarzewie traumy spowodowanej przeżyciami wojennymi, poza tym bardzo boi się utracić rodzinę. Morderca zagęszcza atmosferę wokół operatora, wysyła sygnały ostrzegawcze i wreszcie zmusza do rozstrzygnięcia kwestii: czy jesteś w stanie zabić obcego, niczym ci nie zagrażającego człowieka w obronie bliskich. Uważam, że pomysł na to morderstwo prawie doskonałe (dość długo niewykrywalne) jest znakomity, podobnie jak rozdziały opisujące ucieczkę Brendena, tylko potem bohater dosłownie i w przenośni znika. Jego koniec zostaje skwitowany kilkoma zdaniami, co nie zadowala, zważywszy, że chodzi o postać zajmującą przynajmniej 1/3 fabuły. Zaskakującym rozwiązaniem okazuje się osoba mordercy, może inni czytelnicy szybko wpadną na trop, mnie tym razem udało się autorowi zwieść do końca. Gdy bowiem już wiemy, o co chodziło z zabójstwem Pullego, na pierwszy plan wysuwa się pytanie: przez kogo został wrobiony w zakatowanie Jokego Broleniusa, w jaki sposób mordercy udało się całkowicie odwrócić od siebie uwagę policji. Przyznaję, że to rozwiązanie również jest ciekawe. Thomas Enger proponuje zatem czytelnikowi inteligentną rozrywkę, ale ….

No, właśnie – podczas lektury „Letargu” rozpisałam fabułę dokładnie na wątki, powiązania między postaciami i doszłam do wniosku, że została precyzyjnie skomponowana, niemalże z podręcznikiem teorii literatury w ręku. Założyłam a priori podobną metodę, niestety samodyscyplina widać zawiodła autora. Utrzymuje napięcie, proponuje zaskakujące rozwiązanie, ale siada rozplanowanie fabuły – od początku do zabójstwa Pullego jest zbyt duża przerwa – zamiast zacząć mocnym uderzeniem, przez dziesiątki stron morderca szantażuje Brendena, potem kolejną retardację stanowi napad na Ivera. Pierwsza część kładła nacisk na powrót Juula do pracy, w drugiej scen redaktorskich mniej, gdyż równoprawnymi bohaterami stali się wspomniani operator i płatny morderca podążający jego śladami.

Podobnie tytuł – najpierw zdefiniowany niejako w prologu, potem porzucony w interpretacji, aby zyskać łopatologiczne wyjaśnienie w trzech czwartych powieści. Równie dobrze autor mógł darować sobie: „To takie dziwne – Veronica przełyka łzy – Mam takie uczucie, jakbym straciła duży kawałek siebie – tłumaczy z namysłem, nie patrząc na niego. Jakaś cząstka mnie odeszła, ale ona i tak boli. Rozumiesz, o co mi chodzi? Henning patrzy w jej wilgotniejące oczy. Nie wiedział, że ktoś taki jak Veronica Nansen potrafi nazwać słowami uczucie, z którym on usiłuje żyć już od dwóch lat. – Bóle fantomowe – mówi cicho”. Zakładam więc, że cała seria będzie oscylować wokół psychosomatycznych schorzeń konstytuujących postać głównego bohatera, którego napędza chęć poznania prawdy i zemsty.

W wywiadzie zamieszczonym w „Dużym Formacie” Monika Sznajderman przyznaje, że wydawnictwo Czarne zrezygnowało z wprowadzenia na polski rynek bestsellerowej serii Stiega Larssona. Sądzę jednak, że chociaż tak wychwalany przez mnie Enger nie rozczarowuje, to nie ma co się spodziewać podobnego sukcesu, doceniany na literackich blogach norweski autor proponuje lekturę dla wymagających czytelników kryminałów doceniających psychologię postaci. Okazjonalni czytelnicy spragnieni nieskomplikowanej fabuły, którą można śledzić leniwie podczas opalania, mogą być powieścią znużeni. Tych, którzy czytali „Letarg”, wypada jednakże zachęcić do przecierpienia wraz z bohaterami, gdyż zakończenie przynosi intrygujący haczyk – jeden ze znanych już, pozytywnie kojarzonych bohaterów ukrył prawdę, aby... No właśnie, po co – tego być może dowiemy się w trzecim lub dopiero szóstym tomie. Ja przeczytam, a wy? Czy znajdziecie w sobie dość siły na kolejną bolesną wędrówkę w głąb prywatnego piekła Henninga Juula?
Thomas Enger: „Bóle fantomowe”. Przeł. Iwona Zimnicka. Wydawnictwo Czarne. Wołowiec 2012 [seria: Ze strachem].